Pierwszeństwo w Górach
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
To ja kurczę przez dwanaście dni jak idiota oglądałem wszystkie plecaki z przodu, tyłu i co niektóre z boku i już mi się zdawało, że ktoś nerwowy się dobierze za próbę porwania a Adamires się odgraża. Atak poważniej (nie całkiem) : stonkę czuć jak cholerę albo inną zarazę. Turysta nawet w relaxach pozostaje turystą a stonek przyodziany w gore-texy, vibramy itp pozostanie stonkiem i w którymś momencie wylezie to z niego jak nie przymierzając z faceta, który z trzema mapami w ręku w przepisowym obuwku za osiem setek tłumaczył z namaszczeniem pokazując na Żółtą turnię, że to Kozi, a Pod Fajki to Granaty. Rodzinie i tak zwisało dla nich bez różnicy Kozi Rysy czy inne utrapienie: hajda na Krupówki to jest to. Wszak kochani "nie szata"... itd, AKA
No proszę - i suma summarum okazało się, że wszyscy mają takie samo zdanie - a ja się tyle naprodukowałem - do dupy - ale przynajmniej jerras będzie uważniej czytał to co pisze przed wysłaniem - bo każąca ręka sKoTiego czuwa i jest gotowa niszczyć w zarodku wszystkie objawy pozerstwa gorącym ogniem szacunku do gór i ludzi...
no nie moge ... jeszcze pewnie mianujesz siebie zaraz prawa reka Najwyzszego i zaczniesz slac gromy na prawo i lewo ...sKoTi pisze:każąca ręka sKoTiego czuwa i jest gotowa niszczyć w zarodku wszystkie objawy pozerstwa gorącym ogniem szacunku do gór i ludzi...
-
Widmo Brockenu
-

- Posty: 302
- Rejestracja: pn 13 paź, 2003
- Kontakt:
Hi SKOTI,
tzn, ze "czesc" obowiazuje dopiero od górnej granicy lasu ?:-)
Dla mnie zalezy to nie od wysokosci a od sytuacji. Schodzac póznym wieczorem z Murowanca nie pozdrowisz na Boczaniu górolazów gnajacych pod górke z wielkimi worami?
Podobnie ma sie dla mnie sprawa z "pierwszenstwem" schodzacy, wchodzacy.... Nie jestesmy na szosie, gdzie obowiazuja sztywne przepisy.Wydaje mi sie, ze wlasnie w Górach powinnismy odpoczac od tego uregulowanego wszystkimi mozliwymi przepisami zycia w dolinach
Wszystko zalezy od konkretnej sytuacji...
Czesc wszystkim górolazom ponizej i powyzej górnej granicy lasu, schodzacym i wchodzacym
Zbyszko
tzn, ze "czesc" obowiazuje dopiero od górnej granicy lasu ?:-)
Dla mnie zalezy to nie od wysokosci a od sytuacji. Schodzac póznym wieczorem z Murowanca nie pozdrowisz na Boczaniu górolazów gnajacych pod górke z wielkimi worami?
Podobnie ma sie dla mnie sprawa z "pierwszenstwem" schodzacy, wchodzacy.... Nie jestesmy na szosie, gdzie obowiazuja sztywne przepisy.Wydaje mi sie, ze wlasnie w Górach powinnismy odpoczac od tego uregulowanego wszystkimi mozliwymi przepisami zycia w dolinach
Wszystko zalezy od konkretnej sytuacji...
Czesc wszystkim górolazom ponizej i powyzej górnej granicy lasu, schodzacym i wchodzacym
Zbyszko
- albo na siłę się czepiasz - albo nie do końca czytasz co napisałem... nie łap mnie za słówka misuptysiu wszak napisałem wyraźnie: "co do witania się na szlaku to ja mam taką zasadę, że robię to od pewnej wysokości - około 1500 m. Oczywiście jak widzę w dolince jakiegoś zaprawionego turystę również i odwrotnie jak na 2000 spotykam stonkę to nie koniecznie - chybaże stonka zacznie gadać - ale przecież stonki nie potrafią mówićWidmo Brockenu pisze:Hi SKOTI,
tzn, ze "czesc" obowiazuje dopiero od górnej granicy lasu ?
Dla mnie zalezy to nie od wysokosci a od sytuacji. Schodzac póznym wieczorem z Murowanca nie pozdrowisz na Boczaniu górolazów gnajacych pod górke z wielkimi worami?
". PozdrO.
Droga Anmenko, ja też tak myslałem jeszcze parę lat temu. Otóż z tą ciszą to jest strasznie trudna sprawa. Otóż właśnie wróciłem z gór (Karkonosze i okolice, a nie Tatry niestety), gdzie byłem z Żoną i trójką dzieci w wieku 6 i 8/12, 3 i 8/12 oraz 8/12. Oboje z Żoną jesteśmy naprawdę doświadczonymi turystami i wiemy jak się zachować na szlaku. Uczymy tego nasze dzieci, ale zapewniam Cię, że nie jest to rzecz prosta. Kiedy najmłodszy turysta w swoim nosidełku jest głodny albo chce spać, to bez ostrzeżenia puszcza w ruch syrenę alarmową, a ilość decybeli jest po prostu niewyobrażalna. Nie w każdym miejscu można się zatrzymać i nakarmić takiego człowieka albo go położyć do drzemki. Kiedy mając już dość paplania młodszej córki (tej co ma 3 i 8/12) zaproponowałem jej plasterek na buzię, ona odpowiedziała mi - "ale ja tak bardzo lubię mówić". Podobno to mija z wiekiem, ale obserwując teściową kolegi (uff) nie jestem o tym przekonany. Kiedy wreszcie starsza córka potknie się i rozwali sobie kolana i ręce, to syrena alarmowa włącza się jeszcze mocniejsza niż kiedy najmłodszy człowiek jest na głodzie...anmenka pisze:Kiedy ktoś jest turystą, to to się po prostu widzi... CICHO (malutka aluzja dla radosnych rodzin)
Ach - i jeszcze jedno - obie córki zostały wyposażone w wiedzę teoretyczną dot. ciszy w górach, że wołanie o pomoc, że kontemplacja przyrody itd.
Ponieważ droga Anmenko liczysz sobie zaledwie 16 wiosen (mam nadzieję, że się nie pomyliłem), to pewnie nie minie następnych 16 a przeżyjesz w górach to co ja w tym roku (ale także w poprzednich latach), czego Tobie oraz wszystkim obecnym i przyszłym rodzicom wprowadzającym dzieci w góry serdecznie życzę, bo pokazywanie maluchom piękna jest rzeczą bardzo miłą, choć nie łatwą zarówno od strony psychicznej jak i fizycznej.
PS. Jeśli chodzi o pozostałe atrybuty odróżniające turystów od stonki, to każdy, kto na nas popatrzył nie mógł mieć żadnych wątpliwości, choć najmłodszy człowiek zwiedzał (celowo nie napisałem "wędrował") góry bez górskiego obuwia...
pozdrawiam
Marcys
-
Widmo Brockenu
-

- Posty: 302
- Rejestracja: pn 13 paź, 2003
- Kontakt:
chyba tez byles zaprawionym turysta piszac ten post swierszczyku...sKoTi pisze:...napisałem wyraźnie: "co do witania się na szlaku to ja mam taką zasadę, że robię to od pewnej wysokości - około 1500 m. Oczywiście jak widzę w dolince jakiegoś zaprawionego turystę również i odwrotnie jak na 2000 spotykam stonkę to nie koniecznie - chybaże stonka zacznie gadać - ale przecież stonki nie potrafią mówić
"..
a tak wogóle to nikt sie nie czepial...
-
RARUTKA_GOLDI
-

- Posty: 489
- Rejestracja: pn 28 lis, 2005
CO do pozdrawiania się na szlalu to ja lubie powiedzieć "cześć" czy "dzień dobry" nie czekając aż ktoś mi pierwszy powie. Zrobiliśmy z KEczupem i Sylwkiem próbe - kiedy ktoś pierwszy nas pozdrowi. I co? Wielkie nic. Dlatego nie będę czekać na czyjś ruch, ale sama otwieram mojego gębulca i pozdrawiam.
CO do maszerowania po górach i ustępowania pierwszeństwa......
Na łańcuchach wszystko zależy od ilości ludzi, tam nie wymagam ustępowania, wolę przeczekać sama. Niemniej - jeśli idę z bagażem w góre, a widzę osoby schodzące szlakiem w dół, to uważam że powinny mnie przepuścić. JA przynajmniej w takich sytuacjach przepuszczam.
CO do maszerowania po górach i ustępowania pierwszeństwa......
Na łańcuchach wszystko zależy od ilości ludzi, tam nie wymagam ustępowania, wolę przeczekać sama. Niemniej - jeśli idę z bagażem w góre, a widzę osoby schodzące szlakiem w dół, to uważam że powinny mnie przepuścić. JA przynajmniej w takich sytuacjach przepuszczam.
z tym pierwszeństwem na łańcuchach to jest podobnie jak z pierwszeństwem przy przewężeniu na drodze, niby masz pierwszeństwo, bo zamknięty jest przeciwny pas ruchu, ale podjeżdżając do przewężenia ktoś akurat jest już w trakcie manewru omijania, więc zatrzymujesz się, ale widzisz, jak za nim pcha się następny i jeszcze następny jełop, którym się wydaje że też się jeszcze załapią na przejazd, bo ktoś z naprzeciwka chociaż ma pierwszeństwo, akurat stoi...RARUTKA_GOLDI pisze:Na łańcuchach wszystko zależy
podobnie zauważałem w górach, często przepuszczaliśmy kogoś na łańcuchach, ale nim ci których przepuszczaliśmy zdążyli zejść, to za nimi pojawiali się jacyś następni, którzy mieli to gdzieś że oni właśnie ledwie co podeszli do łańcucha, a ktoś na dole stoi i czeka...
PS. Rarutka coś Ty znowu wygrzebała...
kurcze, przeczytałem cały temat i chociaż ewoluował on w różnych kierunkach sporo odbiegając od tematu przewodniego, to muszę przyznać, że kiedyś to jednak było gadane i nawet off-top tak nie raził jak teraz...

widzę, że nie jestem jedynym, którego to wkurza...Iwona pisze:Najbardziej wkurzają mnie te momenty,kiedy człowiek przepuści jednego gościa i cierpliwie czeka aż on wejdzie i już ma zabierać się ochoczo do galopowania dalej......nadchodzi ktoś następny i ....następny,który jest święcie przekonany,że ma absolutne pierwszeństwo
w czymMariusz pisze:biegając w adikach



