Do Zakopca dotarłem w poniedziałek (19.06) koło południa (po 12 godzinach podróży), do hotelu gdzie było szkolenie dotarłem akurat w porze obiadu. Zrzuciłem plecak, zszamałem obiadek i ruszyłem na małą przebieżke po górach. Na początek Dolinką Białego

i dalej na Sarnią Skałę

Wracając nie zszedłem do Dolinki Białego, tylko poszedłem dalej Scieżką nad Reglami aż do Kalatówek i zszedłem do Kuźnic

wtorek spędziłem pracowicie, szkoliłem sie na całego, aż do wieczora
środa, pobudka o 6.30, pakowanie plecaka i szybko na śniadanko.
Po śniadanku pożegnałem się z kolegami ze szkolenia i poszedłem na busik jadący do Łysej Polany. Na miejscu byłem kolo 9.30. Przed 11 byłem w Moku.

Zostawiłem plecak w schronisku, zabrałem tylko kurtkę-deszczówke i wode do picia i ruszyłem w kierunku Czarnego Stawu.

Ponieważ pora była jeszcze młoda, postanowiłem że pójdę w kierunku na przełęcz pod Chłopkiem, z tym zastrzeżeniem że idę dokąd dam radę dojść (bo. 1. leżał śnieg, 2. byłem w adidasach). Doszedłem kawałek za kolibę, skad roztaczały się piękne widoki na okoliczne szczyty.


a to ja

a to jeszcze jeden kojący oczy widok

Wróciłem do schroniska w Moku. Zszamałem jakiś obiadek, chyba bigos, ale dokładnie nie pamietam. Zameldowałem się i poszedłem do pokoju.
Po chwili otworzyły się drzwi i wszedł gośći i mówi: 'Cześć, Sylwek jestem'
No i wszystko jasne. Pogadaliśmy, zeszliśmy na dól, machneliśmy po piwku, pogadaliśmy, potem Sylwek skombinował kawę. Nawet nie wiadomo kiedy zrobił się wieczór.
Czwartek, wg założonego planu, miał to być najważniejszy dzień mojego pobytu w Tatrach.
Punkt 6.30 wyszedłem z Moka

poszedłem ceprostrada w kierunku na szpiglasową przełęcz. Sylwek mówił, że da sie przejść bez problemu, bez sprzetu dodatkowego. No i poszedłem. Obejrzałem sobie po drodze różne cuda




aż w końcu ujrzałem cel pierwszego etapu wyprawy

Będąc już na przełęczy, zostawiłem tam plecach i truchtem pognałem na szpiglasowy wierch.

Widoki ze szczytu niesamowite



Trzeba było jednak wracać, bo do końca trasy jeszcze daleko
Zejście ze szpiglasowej po łancuchach, odziwo nieprzykrytych śniegiem.

ale później już zaczał się śnieg na zejściu do piątki

Gdy doszedłem do roztaju szlaków, skręciłem w kierunku na Zawrat.
Było super, w górę, ale fajnie.
Niestety po pewnym czasie zaczął sie śnieg i już do samego zawratu po śniegu, zrobiło się trochę groźnie, zwłaszcza jak raz wpadłem prawie po pas w śnieg. Na szczęście jakoś sobie poradziłem, gorzej było z pogodą, zaczęła sie psuć


Wreszcie dotarłem na zawrat, a tam poprostu śnieg.

Zacząłem sie zastanawiać co dalej, czy iść w dół do Murowańca najkrótszą drogą czy też obejść Świnice do przełęczy liliowe i tamtędy do schroniska. Wygrała opcja najkrótsza. Ponieważ łańcuchy zasypane, zatem szlakiem zimowym dół

Po drodze jeszcze sporo fajnych widoczków

Wreszcie słynne rozejście szlaków

i już widac Gąsienicowy Staw

Do Murowańca wróciłem już poważnie zmęczony po prawie dziesięcio godzinnym marszu, ale za to jaki zadowolony. Znowu jakis obiadek i przede wszystkim ciepły prysznic.
Piatek, niestety załamanie pogody, od rana łaziły nisko chmury, postanowiłem że przejdę się na Kasprowy Wierch, a tak podejme decyzje do dalej. Ledwo doszedłem, usiadłem w budynku kolejki i zaczeło padać. Padało tak dwie godziny. Nie było sensu kombinować nic dalej, spokojnie zszedlem sobie spowrotem do Murowańca. Lekki zawód z powodu pogody, ale tak czasami bywa. W każdym razie pooodychalem sobie swierzym górskim powietrzem i było fajnie, wieczorkiem były śpiewy przy gitarze, szkoda tylko ze o 22 trzeba było skończyć.
sobota, niestety już pożegnanie z górami. wyszedłem z Murowańca o 6 rano, jeszcze tylko ostatni rzut oka na ukochane góry

o 7.20 siedziałem już w autobusie jadącym do Krakowa
podsumowując:
Wyjazd był super, gdyby tak jeszcze piatek była lepsza pogoda, bo były bardziej niż super. Połaziłem po górach, porobiłem kupe fajnych zdjęc, no i poznałem Sylwka. Te kilka dni minęło naprawdę tak szybko. Żałuje tylko jednej rzeczy, że nie wszedłem na Kościelec, mój ulubiony szczyt, był tak blisko. Ciekawe kiedy teraz znowu nadarzy się okazja wyjazdu w Tatry
pozdrawiam
maksiu




