Tatry 19-24 czerwiec 2006

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
maksiu

-#1
Posty: 13
Rejestracja: ndz 25 cze, 2006
Lokalizacja: 100km od morza, 100 km do Berlina

Tatry 19-24 czerwiec 2006

Post autor: maksiu »

Zupełnie niespodziewanie zostałem uszczęśliwiony w pracy szkoleniem w Zakopanym. Byłem już kiedyś na takim szkoleniu, wtedy w Ustroniu, i dobrze wiedziałem jak takie szkolenie wygląda. Zatem odrazu założyłem, że pójdę w góry. Zaczęło sie regularne sprawdzanie pogody w Tatrach i sprawdzanie obrazu z kamerki z Murowańca (www.drawa.net.pl). Jadąc w góry widziałem czego można się spodziewać, mam na myśli śnieg.
Do Zakopca dotarłem w poniedziałek (19.06) koło południa (po 12 godzinach podróży), do hotelu gdzie było szkolenie dotarłem akurat w porze obiadu. Zrzuciłem plecak, zszamałem obiadek i ruszyłem na małą przebieżke po górach. Na początek Dolinką Białego
Obrazek

i dalej na Sarnią Skałę

Obrazek

Wracając nie zszedłem do Dolinki Białego, tylko poszedłem dalej Scieżką nad Reglami aż do Kalatówek i zszedłem do Kuźnic

Obrazek

wtorek spędziłem pracowicie, szkoliłem sie na całego, aż do wieczora

środa, pobudka o 6.30, pakowanie plecaka i szybko na śniadanko.
Po śniadanku pożegnałem się z kolegami ze szkolenia i poszedłem na busik jadący do Łysej Polany. Na miejscu byłem kolo 9.30. Przed 11 byłem w Moku.

Obrazek

Zostawiłem plecak w schronisku, zabrałem tylko kurtkę-deszczówke i wode do picia i ruszyłem w kierunku Czarnego Stawu.


Obrazek

Ponieważ pora była jeszcze młoda, postanowiłem że pójdę w kierunku na przełęcz pod Chłopkiem, z tym zastrzeżeniem że idę dokąd dam radę dojść (bo. 1. leżał śnieg, 2. byłem w adidasach). Doszedłem kawałek za kolibę, skad roztaczały się piękne widoki na okoliczne szczyty.
Obrazek
Obrazek
a to ja :D
Obrazek
a to jeszcze jeden kojący oczy widok
Obrazek

Wróciłem do schroniska w Moku. Zszamałem jakiś obiadek, chyba bigos, ale dokładnie nie pamietam. Zameldowałem się i poszedłem do pokoju.
Po chwili otworzyły się drzwi i wszedł gośći i mówi: 'Cześć, Sylwek jestem'
No i wszystko jasne. Pogadaliśmy, zeszliśmy na dól, machneliśmy po piwku, pogadaliśmy, potem Sylwek skombinował kawę. Nawet nie wiadomo kiedy zrobił się wieczór.

Czwartek, wg założonego planu, miał to być najważniejszy dzień mojego pobytu w Tatrach.
Punkt 6.30 wyszedłem z Moka
Obrazek
poszedłem ceprostrada w kierunku na szpiglasową przełęcz. Sylwek mówił, że da sie przejść bez problemu, bez sprzetu dodatkowego. No i poszedłem. Obejrzałem sobie po drodze różne cuda
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

aż w końcu ujrzałem cel pierwszego etapu wyprawy
Obrazek

Będąc już na przełęczy, zostawiłem tam plecach i truchtem pognałem na szpiglasowy wierch.
Obrazek

Widoki ze szczytu niesamowite
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Trzeba było jednak wracać, bo do końca trasy jeszcze daleko
Zejście ze szpiglasowej po łancuchach, odziwo nieprzykrytych śniegiem.
Obrazek

ale później już zaczał się śnieg na zejściu do piątki
Obrazek
Gdy doszedłem do roztaju szlaków, skręciłem w kierunku na Zawrat.
Było super, w górę, ale fajnie.
Niestety po pewnym czasie zaczął sie śnieg i już do samego zawratu po śniegu, zrobiło się trochę groźnie, zwłaszcza jak raz wpadłem prawie po pas w śnieg. Na szczęście jakoś sobie poradziłem, gorzej było z pogodą, zaczęła sie psuć
Obrazek
Obrazek

Wreszcie dotarłem na zawrat, a tam poprostu śnieg.
Obrazek

Zacząłem sie zastanawiać co dalej, czy iść w dół do Murowańca najkrótszą drogą czy też obejść Świnice do przełęczy liliowe i tamtędy do schroniska. Wygrała opcja najkrótsza. Ponieważ łańcuchy zasypane, zatem szlakiem zimowym dół
Obrazek

Po drodze jeszcze sporo fajnych widoczków
Obrazek

Wreszcie słynne rozejście szlaków
Obrazek

i już widac Gąsienicowy Staw
Obrazek

Do Murowańca wróciłem już poważnie zmęczony po prawie dziesięcio godzinnym marszu, ale za to jaki zadowolony. Znowu jakis obiadek i przede wszystkim ciepły prysznic.

Piatek, niestety załamanie pogody, od rana łaziły nisko chmury, postanowiłem że przejdę się na Kasprowy Wierch, a tak podejme decyzje do dalej. Ledwo doszedłem, usiadłem w budynku kolejki i zaczeło padać. Padało tak dwie godziny. Nie było sensu kombinować nic dalej, spokojnie zszedlem sobie spowrotem do Murowańca. Lekki zawód z powodu pogody, ale tak czasami bywa. W każdym razie pooodychalem sobie swierzym górskim powietrzem i było fajnie, wieczorkiem były śpiewy przy gitarze, szkoda tylko ze o 22 trzeba było skończyć.

sobota, niestety już pożegnanie z górami. wyszedłem z Murowańca o 6 rano, jeszcze tylko ostatni rzut oka na ukochane góry

Obrazek

o 7.20 siedziałem już w autobusie jadącym do Krakowa

podsumowując:

Wyjazd był super, gdyby tak jeszcze piatek była lepsza pogoda, bo były bardziej niż super. Połaziłem po górach, porobiłem kupe fajnych zdjęc, no i poznałem Sylwka. Te kilka dni minęło naprawdę tak szybko. Żałuje tylko jednej rzeczy, że nie wszedłem na Kościelec, mój ulubiony szczyt, był tak blisko. Ciekawe kiedy teraz znowu nadarzy się okazja wyjazdu w Tatry

pozdrawiam
maksiu
RARUTKA_GOLDI

-#4
Posty: 489
Rejestracja: pn 28 lis, 2005

Post autor: RARUTKA_GOLDI »

faktycznie mijalismy sie w drodze :) sliczne zdjęcia MAKSIU :) pozdrawiam! ps zazdroszcze CI Zawratu w śniegu.
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

nio maksiu powiem szczerze, że takie szkolenia to chyba wszystkim się marzą...fotki bardzo fajne...w szczególności fota numer 9...
faktycznie duuuuużo śniegu...trochę więcej niż w zeszłym roku..a byłma w podobnym czasie w Tatrach :P
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

RARUTKA_GOLDI pisze: (...) zazdroszcze CI Zawratu w śniegu.
Proponuję w ogóle wchodzić tam tylko przy 5-stopniowym poziomie zagrożenia. Wtedy jest dopiero bosko. Spytajcie się dagomara - on to jeszcze rozszerzy. :D
RARUTKA_GOLDI

-#4
Posty: 489
Rejestracja: pn 28 lis, 2005

Post autor: RARUTKA_GOLDI »

Hanni daj spokój już, ok? To przestaje być fajne. Nie ma tematu, w którym byś nie odezwałs się czy warto czy nie warto. Wszczynasz tak naprawdę słowne spory. Sorry, ale ja już mam dość. Dzięki.
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Nie jest fajne, droga Rarutko, jak słyszy się na każdym kroku takie nieodpowiedzialne stwierdzenia. Trzeba o tym trąbić, bo może do kogoś to dotrzeć.
RARUTKA_GOLDI pisze: Nie ma tematu, w którym byś nie odezwałs się czy warto czy nie warto. Wszczynasz tak naprawdę słowne spory.
Tam gdzie trzeba, to zabieram głos i wyrażam swój pogląd na daną kwestię. Nie odpuszczę w takich sprawach. Nie ma takiej opcji.
RARUTKA_GOLDI

-#4
Posty: 489
Rejestracja: pn 28 lis, 2005

Post autor: RARUTKA_GOLDI »

jedna zasada - NIE PASI? NIE CZYTAJ ! to proste. każdy post zepsujesz. każdy.
poza tym to wiesz.... a zresztą, szkoda więcej słow. kiedyś zostaniesz tu sam. i wtedy gadaj ze sobą mądralo. cześć.
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Masz prawo się ze mną nie zgadzać. Argumentuj jednak jak cywilizowany człowiek, a nie uciekasz od tematu i się obrażasz. W ten sposób to ty, droga Rarutko, wszystko psujesz.
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Ahhh... Tatry...zielone,ale troszke przykryte śniegiem. Piękne. Nie można się na nie napatrzeć... Dzięki, bo pokazałeś miejsca, w których nie byliśmy. :)
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Maksiu - dzięki za relację - zawsze to miło przenieść się dzięki fotkom w tamte rejony...
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

zawsze to miło przenieść się dzięki fotkom w tamte rejony...
- bardzo miło. Ładne foty :)
Pozdrawiam
Izabela
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Hannibal pisze:
RARUTKA_GOLDI pisze: (...) zazdroszcze CI Zawratu w śniegu.
Proponuję w ogóle wchodzić tam tylko przy 5-stopniowym poziomie zagrożenia. Wtedy jest dopiero bosko. Spytajcie się dagomara - on to jeszcze rozszerzy. :D
Hanni-bez obrazy ale czy Ty w ogóle coś chodziłeś po tych naszych Tatrach? Maksiu zszedł z Zawratu normalnym zimowym wariantem-Rarutka mu tego trochę pozazdrościła i tyle.
Czy uwazasz że to przejście było jakieś bardzo ryzykowne i należy potępiać maksia bo propaguje "niezdrowy tryb życia" czy też o coś innego "się Tobie rozchodzi"?
Byłem w Tatrach kilka dni przed maksiem i warunki NAPRAWDĘ nie stanowiły większego problemu dla przeciętnego wędrowca takiego choćby jak ja :)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Tak dla rozładowania napięcia. Wszyscy chyba słyszeli o braciacj Józefie i Andrzeju Krzeptowskich. Bracia, jak to bracia, kochali się ale i również często się kłócili. No i w takim okresie kłótni spotkali się wiosną na Zawracie. Józef szedł od Hali a Andrzej od Pięci Stawów. No a skoro się spotkali to głupio się było nie przywitać. Postali, pogadali, papieroska wypalili. No i wtedy się Andrzej zapytał - A śnieg kopny w Starym Zawracie, przejdę? A Józef na to - kopny, kopny (a wcale nie był). No to się pożegnali, Andrzej zrobił kilka kroków, poślizgnął się i po chwili już jechał na tyłku. Stoi teraz przy Zmarzłym Stawie, wyzywa, wygraża. A Józef na to - "no i czego się drzesz, tak byś jeszcze szedł a tak już jesteś na dole".
Rarutka - Hannibal ma jakiś powód nie lubić śniegu. Uszanujmy to. Może ma powód. Ja też nie lubię. I też mam powód. Nikomu nie życzę takiego powodu. A tak modne zachwycanie się śniegiem to trochę takie "ideolo". Śnieg, tak na dobrą sprawę, jest dla człowieka środowiskiem nieprzyjaznym. Ale można go polubić. Ale w miarę. A każdy TOPR-owiec to Ci powie, że poczynając od trójki lepiej iść na piwo i nie kusić losu. Nie znam Cię, może jesteś tego samego zdania.
Andy - nie wiem czy Hannibal był czy nie był w Tatrach. Napisał niedawno, że nieprędko w nie pójdzie. Zastanów się dlaczego? Ale jest tu, trochę tak jak w górach, co z tego, że być może tylko wirtualnie. To naprawdę bez znaczenia. Każdy kiedyś będzie już tylko wirtualnie. A potem wcale. Młodość mija, cholernie szybko. A jak się jest młodym to często się robi straszne głupstwa. A jeszcze więcej głupstw się mówi. O buzującej adrenalinie, o ukochaniu ryzyka, pogardzie życia i takich tam głupotkach. Andrzej Heinrich powiedział, że dobry alpinista to taki, który dożywa emerytury. Niestety zginął dość młodo. Himalaje. To zupełnie inna bajka. Tam się żyje tylko na kredyt, asekuracja przestaje być decydująca. W Tatrach jest decydująca. Ale trzeba ją umieć. To takie same rzemiosło jak każde inne. I trzeba w nim terminować, terminować, terminować.
maksiu

-#1
Posty: 13
Rejestracja: ndz 25 cze, 2006
Lokalizacja: 100km od morza, 100 km do Berlina

Post autor: maksiu »

andy67 pisze: Hanni-bez obrazy ale czy Ty w ogóle coś chodziłeś po tych naszych Tatrach? Maksiu zszedł z Zawratu normalnym zimowym wariantem-Rarutka mu tego trochę pozazdrościła i tyle.
Czy uwazasz że to przejście było jakieś bardzo ryzykowne i należy potępiać maksia bo propaguje "niezdrowy tryb życia" czy też o coś innego "się Tobie rozchodzi"?
Byłem w Tatrach kilka dni przed maksiem i warunki NAPRAWDĘ nie stanowiły większego problemu dla przeciętnego wędrowca takiego choćby jak ja :)
No i jeszcze mi się 'dostało' :D :D :D
Tak dla świetego spokoju, nie propaguje niezdrowego trybu zycia, jestem bardzo, az czasami za bardzo realistą i gdyby zejscie z zawratu bylo naprawde wielkim problemem to napewno bym tamtedy nie poszedl. Myslę że mogę sie zaliczyć do grupy przecietnych wedrowców o ktorych pisal andy67, bylo ciekawie, ale nie strasznie. Nie zjezdzalem z zawratu na tyłku, ani na niczym innym, najzwyczajniej na swiecie zszedlem. Gdybym miał możliwość zejścia po łańcuchach to napewno bym ją wybrał zamiast śniegu, bo ja naprawde nie lubie sniegu, ale wielu rzeczy czlowiek nie lubi a musi z nimi obcowac. Zdecydowanie wole gory w wersji bezsniegowej.
Nie namawiam nikogo do powtórzenia mojego wariantu, każdy na swoją własną wole i sam podejmuje decyzje, ja uznalem ze dam rade bez wiekszych problemów, wiec poszedlem. Ktos tu napisał o adrenalinie, nie znam osoby która łazi po górach, a nie lubiała by przynajmniej odrobiny adrenaliny, tylko kazdy musi sam wiedziec na ile moze sobie pozwolic.

RARUTKA_GOLDI: Ty lubisz snieg, a ja nie... ja wam zazdrosze Kościelca, bo byliście, a ja tym razem nie byłem, kazdy ma coś co chcialby miec inny, tak to już bywa. Jeszcze pytanie do Ciebie z innej beczki, o ktorej byliście w sobotę w Kuźnicach?

pozdrawiam
m.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

No jeśli Ci się "dostało" to na szczęście nie ode mnie ;)
Pozdrawiam :)
kazik

-#4
Posty: 390
Rejestracja: sob 05 lis, 2005

Post autor: kazik »

I znowu marudy i zgredy wytaczają swoje nudne działa :(
potrafią tak wiele pięknych chwil zamienić w błoto ..
ta nasza polska bezinteresowna zawiść -tyle potrafi zepsuć i obrzydzić ...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

kazik pisze:I znowu marudy i zgredy wytaczają swoje nudne działa :(
potrafią tak wiele pięknych chwil zamienić w błoto ..
ta nasza polska bezinteresowna zawiść -tyle potrafi zepsuć i obrzydzić ...
miseczkę na łzy podać?
kazik

-#4
Posty: 390
Rejestracja: sob 05 lis, 2005

Post autor: kazik »

Jasiu za długo się znamy :)
takie teksty to może dla tych młodych stażem userów -Oni jeszcze to kupią -ale my stare trepy ? -odpuść sobie stary.
RARUTKA_GOLDI

-#4
Posty: 489
Rejestracja: pn 28 lis, 2005

Post autor: RARUTKA_GOLDI »

maksiu pisze:o ktorej byliście w sobotę w Kuźnicach?
MAKSIU, w sobote my jeszcze byliśmy w drodze jak TY już byłes w drodze :) dojechalismy na 8 do zakopca :) pozdrowionka! :)
KAZIK hey :)
maksiu

-#1
Posty: 13
Rejestracja: ndz 25 cze, 2006
Lokalizacja: 100km od morza, 100 km do Berlina

Post autor: maksiu »

RARUTKA_GOLDI pisze:
maksiu pisze:o ktorej byliście w sobotę w Kuźnicach?
MAKSIU, w sobote my jeszcze byliśmy w drodze jak TY już byłes w drodze :) dojechalismy na 8 do zakopca :) pozdrowionka! :)
KAZIK hey :)
sorry ze tak CIę męczy pytaniami, ale jak byłem już w drodze z kuźnic do zakopaca to mijałem po drodze dwójke ludzi i dziewczyna była bardzo podobna do Ciebie (sądząc po zdjęciach) i zastanwialem sie czy to nie byliścy Wy, teraz już wiem że nie :D
pozdrawiam
m.
ODPOWIEDZ