Jak ktos nie chce, to nie zachęcisz.Zygmunt pisze:padło zdanie o zachęcaniu i nie chciałbym, aby ktoś odebrał mój lekki(?) ton za beztroskę i lekkomyslność.
Marzenia się spełniają, wspin lipiec 2006
Wybraliśmy kurs po drogach ubezpieczonych, ponieważ na standardowym kursie jest dużo do zapamiętania. A teraz tylko sprzęt i możemy szkolić się w tym, co umiemy (a jest tego i tak sporo). Jak przyjdzie do kolejnego kursu, to będzie już prościej. Podstawowe zasady będą znane, dojdą nowe informacje.horolezec pisze:dlaczego wybraliście kurs po drogach ubezpieczonych a nie standardowy kurs?
No wiem, słyszałem - ale też nie 4 dni ale 6Agaar pisze:na standardowym kursie jest dużo do zapamiętania
Tak pisałaś, że dużo tego strasznie że z jednej strony się troche przestraszyłem przed moim kursem wrześniowym a z drugiej strony już bym chciał jechać.
A chcecie się ( Ty i Twój partner) wspinać w Tatrach z czasem czy przez kurs taternicki tez będziecie przechodzić?
Tak, tyle, że na naszym kursie było mniej więcej po połowie. Tylko my mieliśmy pod drogach ubezpieczonych, 6 osób miało skałkowy. Już na wstępie instruktorzy zapytali się ich, czy wiedzieli co robiąhorolezec pisze:No wiem, słyszałem - ale też nie 4 dni ale 6
Kurs taternicki na pewno kiedyś zrobimy, ale jak na razie się nie spieszy. Skałki są super.horolezec pisze:A chcecie się ( Ty i Twój partner) wspinać w Tatrach z czasem czy przez kurs taternicki tez będziecie przechodzić?
Nie straszAgaar pisze:Już na wstępie instruktorzy zapytali się ich, czy wiedzieli co robią Przyszedł 4 dzień, zaczęło się używanie kostek i tylko 2 osoby z tych 6 zdecydowało się kontynuować kurs
To chyba byli jacyś dziwnie instruktorzy
Mój w rozmowie zapytał mnie czy nie chciałbym robić od razu taternickiego w jednym ciągu
Nie, instruktorzy byli naprawdę fajni. Ale jak już mówiłam...o jest ogrom wiedzy. Ja nie straszę, a mówię jak jest. Może tylko ja miałam problem z zapamiętaniem co po kolei się robi... Ja to ja... Nie wiem jak innihorolezec pisze:To chyba byli jacyś dziwnie instruktorzy
horolezec pisze:Mój w rozmowie zapytał mnie czy nie chciałbym robić od razu taternickiego w jednym ciągu![]()
Gdzie będziesz robił ten kurs?
P.S. O taternickim napisałam wyżej. Pamiętaj, że Tatry to ogrom i nie wiadomo co za chwilę może Ci się stać. Są nieobliczalne.
A no tak - nie zauważyłem, sorki
Gdyby to było tak, że dla przeciętnego kursanta taka wiedza byłaby nie do opanowania to coś by zmienili
No cóż - nie będę się zniechęcać. Ale w sumie jak sama napisałaś w relacji : "trening czyni mistrza" i chyba tak należy się nastawiać.
Inna sprawa jest taka, że znam masę ludzi, którzy na żadnym kursach nie byli...No i się wspinają
Po części coś w tym jest , ale jednak te 6-dniowe kursy dla kogoś sąAgaar pisze:To on jest chyba jakiś dziwny. Albo bardzo zalezy mu tylko na kasie.
Gdyby to było tak, że dla przeciętnego kursanta taka wiedza byłaby nie do opanowania to coś by zmienili
No cóż - nie będę się zniechęcać. Ale w sumie jak sama napisałaś w relacji : "trening czyni mistrza" i chyba tak należy się nastawiać.
Inna sprawa jest taka, że znam masę ludzi, którzy na żadnym kursach nie byli...No i się wspinają
horolezec
poza tym moim zdaniem duzo wiecej sie skorzysta z kursu jezeli wczesniej miało się już jakieś doświadczenia
oczywiście nie ma żelaznych zasad, ale myslę, że Aagar wybrała optymalną dla niej opcję
a ja znam takich którzy stracili życie ...
oczywiscie, ze pełny kurs skałkowy to standard, ale moim zdaniem jezeli ktos nie mial do tej pory do czynienia ze wspinaniem i generalnie ma daleko do skał itd itd to kurs po drogach ubezpieczonych jest dobrym rozwiązaniem, będzie okazja aby drugą część zrobić za rokPo części coś w tym jest , ale jednak te 6-dniowe kursy dla kogoś są![]()
poza tym moim zdaniem duzo wiecej sie skorzysta z kursu jezeli wczesniej miało się już jakieś doświadczenia
oczywiście nie ma żelaznych zasad, ale myslę, że Aagar wybrała optymalną dla niej opcję
moim zdaniem kurs nalezy robic nie tylko dla siebie, ale dla bezpieczenstrwa swojego partnera; a niektore elemety (np. autoratownictwo) powtarzać co rokuInna sprawa jest taka, że znam masę ludzi, którzy na żadnym kursach nie byli...No i się wspinają
a ja znam takich którzy stracili życie ...
Nie , no co Ty....Taką propozycję rzucił instruktor ale ja z założenia ją już odrzuciłem. Po pierwsze dlatego, że tak do końca nie wiem jeszcze czego dokładnie oczekuję od wspinu. Po drugie ze względów finansowych.Zygmunt pisze:Chcesz zrobic wszystkie kursy w jednym ciągu?
Marne - ale czy to nie dyskwalifikuje do szkolenia kompleksowego w skałkach?Zygmunt pisze:A jakie są Twoje dotychczasowe doświadczenia wspinaczkowe?
Oj nieładnie, nieładnie Agaar...Agaar pisze:Pogadamy po kursie, bo być może nawet się do tego nie nadajesz (nie mówię tutaj złośliwie, ani nic... po prostu trzeba się sprawdzić, a nie mówić przedtem... no chyba, że czujesz wewnątrz, że to jest to...)
Ja sądze, że każdy czuje wewnątrz że to jest własnie to...W przeciwnym razie jaki byłby powód pójścia na kurs i wydania nie małych pieniędzy....
Piszać marne specjalnie tak to określiłem, żeby nie było przechwalania...
A jakie Ty miałaś doświadczenie chodząc po drzewach i Orlej? Obawiam się ,że marne również....Nawet jeśli dodamy do tego ścianke to wciąż niewiele.
Wewnętrzne przekonanie o słuszności tego kursu jest podstawą.
- przyłączam się do twojego odczucia...bowiem wszystko "dzieje się" w głowie...i jeżeli nie ma istotnych przeciwwskazań....to nie ma żadnych przeszkód. Sądzę,że utalentowani wspinacze czują.....- rzemieślnicy - daja radę...Ja sądze, że każdy czuje wewnątrz że to jest własnie to
Życzę Ci powodzenia, bo zapał jak widzę masz niezły
Pozdrawiam
Izabela
Poprawność polityczna - dobra rzeczZygmunt pisze:I jeszcze całkiem poważnie. Bardzo poważnie. Jak ktoś nie musi to niech się nie wspina. Jak ktoś nie musi to niech się nie pcha na wspin w Tatry. Szkolmy sie. Tak łatwo o nieszczęście. Niestety nie mówię tego bez podstaw a musiałem to dodać, bo padło zdanie o zachęcaniu i nie chciałbym, aby ktoś odebrał mój lekki(?) ton za beztroskę i lekkomyslność. Nic nie jest za darmo ...




