relacyjka - Piotr
relacyjka - Piotr
17 sierpnia (wtorek) - wyjechałem swoim Punciakiem z Krasnegostawu, przebrnąłem przez kilka korków na trasie i po siedmiu godzinach dotarłem w końcu do Zakopca. Tam poznałem Wiolę, Kasię, sKoTiego i MiGa. Jurka i Cześka znałem już z czerwca.
środa - pobódka 4.00 (i tak nocy nie przespałem nie wiedzieć czemu). Dalej odsyłam do relacji sKoTiego - nic dodać, nic ująć.
czwartek - po długiej i ciężkiej trasie czas na kolejny hardcore-owy wypad. Bardzo wcześnie bo gdzieś koło 15 wyruszyliśmy z Jurkiem na trudną orientacyjnie i technicznie trasę. Nie pamiętam kiedy ale w końcu osiągnęliśmy Psią Trawkę - cel wyprawy. Zostało nam jeszcze trochę mocy więc poszliśmy dalej. Przedzierając się przez tatrzańskie lasy dotarliśmy na Gęsią Szyję. Tam sesja zdjęciowa, ale nie zapominaliśmy o tym, że czeka nas jeszcze zejście. Wiadomo przecież, że najwięcej wypadków w górach ma miejsce podczas schodzenia a trasa ta niestety nie jest ubezpieczona łańcuchami jak niektóre w Tatrach. Było ciężko ale daliśmy radę. Około 19 byliśmy na dole.
Posiedziałem jeszcze z ekipą na kwaterce w Cyhrli bo było fajnie i przeniosłem się późnym wieczorkiem do Zakopca. Tam dojechali do mnie moi znajomi z Krasnego...
piątek - miałem wybór, albo ze znajomymi do Kościeliskiej, albo sam na Rohacze. Na Rohaczach jeszcze nigdy nie byłem a Kościeliska...
Chłopaki byli wcześniej na Rohaczach więc i ja się nie zastanowiałem. Wsiadłem z samego rana w samochód i przez Chochołów śmignąłem do Zwierówki. Sorry ale muszę kończyć. c. d. n.
środa - pobódka 4.00 (i tak nocy nie przespałem nie wiedzieć czemu). Dalej odsyłam do relacji sKoTiego - nic dodać, nic ująć.
czwartek - po długiej i ciężkiej trasie czas na kolejny hardcore-owy wypad. Bardzo wcześnie bo gdzieś koło 15 wyruszyliśmy z Jurkiem na trudną orientacyjnie i technicznie trasę. Nie pamiętam kiedy ale w końcu osiągnęliśmy Psią Trawkę - cel wyprawy. Zostało nam jeszcze trochę mocy więc poszliśmy dalej. Przedzierając się przez tatrzańskie lasy dotarliśmy na Gęsią Szyję. Tam sesja zdjęciowa, ale nie zapominaliśmy o tym, że czeka nas jeszcze zejście. Wiadomo przecież, że najwięcej wypadków w górach ma miejsce podczas schodzenia a trasa ta niestety nie jest ubezpieczona łańcuchami jak niektóre w Tatrach. Było ciężko ale daliśmy radę. Około 19 byliśmy na dole.
Posiedziałem jeszcze z ekipą na kwaterce w Cyhrli bo było fajnie i przeniosłem się późnym wieczorkiem do Zakopca. Tam dojechali do mnie moi znajomi z Krasnego...
piątek - miałem wybór, albo ze znajomymi do Kościeliskiej, albo sam na Rohacze. Na Rohaczach jeszcze nigdy nie byłem a Kościeliska...
Chłopaki byli wcześniej na Rohaczach więc i ja się nie zastanowiałem. Wsiadłem z samego rana w samochód i przez Chochołów śmignąłem do Zwierówki. Sorry ale muszę kończyć. c. d. n.
c. d.
W Zwierówce grzecznie zaparkowałem, zjadłem hotdoga i w drogę.
Początkowy fragment trasy nie był zbyt atrakcyjny - kilka kilometrów asfaltem Doliną Rohacką. Na szczęście każdy asfalt się kiedyś kończy i dalsza wędrówka to już czysta przyjemność. Nie szedłem jak moi poprzednicy na Rohackie Stawy i Doliną Smutną na Smutną Przełęcz. Właściwie to już nie wiem jak oni poszli, może przez Tatliakową Chatę i Dolinę Smutną. Ja w każdym razie poszedłem Doliną Spaloną na Banikowską Przełęcz i Banówkę (Baników Wierch lub po słowacku Banikov). Dalej przez Hrubą Kopę, Trzy Kopy, Smutną Przełęcz, Rohacze, Wołowiec, Rakoń, TatliakowA Chatę i asfaltem do Zwierówki.
Panie i Panowie zfrajerowaliście że nie poszliście przez Banówkę i Trzy Kopy. Moim zdaniem ten odcinek jest bardziej atrakcyjny niż same Rohacze. Trudności też są chyba troche większe. Częściej trzeba wykorzystywać ręce, a i przez to większa frajda jest. Spotkałem się z porównaniami tego szlaku do naszej Orlej Perci i rzeczywiście zgadzam się z tym. Na pewno nie jest to szlak trudniejszy od Orlej ale jekieś podobieństwo istnieje. W sumie ten cały odcinek od Banówki do Rohacza Ostrego jest bardzo atrakcyjny. Kompletnie nie spodziewałem się czegoś takiego po Tatrach Zachodnich. Będę musiał kiedyś wyskoczyć jeszcze bardziej na zachód od Banikowskiej Przełęczy, aż do Siwego Wierchu. Tam też może być ciekawie.
Nie będę opisywał trasy, każdy może zajrzeć do przewodnika. W każdym razie pogoda mi dopisała, zrobiłem trochę fotek i jestem zadowolony. Właściwie z tą pogodą to nie do końca prawda. Zaczęło padać ale dopiero jak już szedłem asfaltam na parking.
sobota - ten dzień już poświęciłem znajomym. Cały dzień lało więc trochę popifffkowaliśmy. Zrobiłem dwie trasy po które tu przyjechałem, więc nie musiałem już wychodzić w góry.
W niedzielę wróciłem szczęśliwie do domu.
Nie było dużo tego łażenia po górach ale jak już było to konkretnie.
Pozdrawiam!
W Zwierówce grzecznie zaparkowałem, zjadłem hotdoga i w drogę.
Początkowy fragment trasy nie był zbyt atrakcyjny - kilka kilometrów asfaltem Doliną Rohacką. Na szczęście każdy asfalt się kiedyś kończy i dalsza wędrówka to już czysta przyjemność. Nie szedłem jak moi poprzednicy na Rohackie Stawy i Doliną Smutną na Smutną Przełęcz. Właściwie to już nie wiem jak oni poszli, może przez Tatliakową Chatę i Dolinę Smutną. Ja w każdym razie poszedłem Doliną Spaloną na Banikowską Przełęcz i Banówkę (Baników Wierch lub po słowacku Banikov). Dalej przez Hrubą Kopę, Trzy Kopy, Smutną Przełęcz, Rohacze, Wołowiec, Rakoń, TatliakowA Chatę i asfaltem do Zwierówki.
Panie i Panowie zfrajerowaliście że nie poszliście przez Banówkę i Trzy Kopy. Moim zdaniem ten odcinek jest bardziej atrakcyjny niż same Rohacze. Trudności też są chyba troche większe. Częściej trzeba wykorzystywać ręce, a i przez to większa frajda jest. Spotkałem się z porównaniami tego szlaku do naszej Orlej Perci i rzeczywiście zgadzam się z tym. Na pewno nie jest to szlak trudniejszy od Orlej ale jekieś podobieństwo istnieje. W sumie ten cały odcinek od Banówki do Rohacza Ostrego jest bardzo atrakcyjny. Kompletnie nie spodziewałem się czegoś takiego po Tatrach Zachodnich. Będę musiał kiedyś wyskoczyć jeszcze bardziej na zachód od Banikowskiej Przełęczy, aż do Siwego Wierchu. Tam też może być ciekawie.
Nie będę opisywał trasy, każdy może zajrzeć do przewodnika. W każdym razie pogoda mi dopisała, zrobiłem trochę fotek i jestem zadowolony. Właściwie z tą pogodą to nie do końca prawda. Zaczęło padać ale dopiero jak już szedłem asfaltam na parking.
sobota - ten dzień już poświęciłem znajomym. Cały dzień lało więc trochę popifffkowaliśmy. Zrobiłem dwie trasy po które tu przyjechałem, więc nie musiałem już wychodzić w góry.
W niedzielę wróciłem szczęśliwie do domu.
Nie było dużo tego łażenia po górach ale jak już było to konkretnie.
Pozdrawiam!
Na Banikov wlazłem w zeszłym roku z plecakiem (ca. 25 kgPiotr pisze: Panie i Panowie zfrajerowaliście że nie poszliście przez Banówkę i Trzy Kopy. Moim zdaniem ten odcinek jest bardziej atrakcyjny niż same Rohacze.
O tyle jest podobny, że podobnie jak OP jest to szlak graniowy - jeden z nielicznych w SK.Spotkałem się z porównaniami tego szlaku do naszej Orlej Perci i rzeczywiście zgadzam się z tym. Na pewno nie jest to szlak trudniejszy od Orlej ale jekieś podobieństwo istnieje.
Owszem, ciekawa trasa, ale najlepsza masz już chyba za sobą.Będę musiał kiedyś wyskoczyć jeszcze bardziej na zachód od Banikowskiej Przełęczy, aż do Siwego Wierchu. Tam też może być ciekawie.
MiG
Ostatnio zmieniony pn 30 sie, 2004 przez MiG, łącznie zmieniany 1 raz.
- kurde - nie ładnie kopać leżącego... wiesz przecież, że miałem niedosyt - a Ty jeszcze z frajerowaniem wyskakujesz... napisz Piotr ile czasu Ci to wszytko zajęło bom ciekaw realu... Napisałem to wcześniej i napiszę raz jeszcze - wrócę tam na pewno... acha i jak Ci zdjęcia się udały - tego też jestem ciekaw jak cholerka... pozdrawiam...Piotr pisze:Panie i Panowie zfrajerowaliście że nie poszliście przez Banówkę i Trzy Kopy
Cześć!
Dawno tu zaglądałem, ale z czasem jakoś cienko ostatnio.
Bardzo mi się podobał ten odcinek trasy i pewnie dlatego tak napisałem.
sKoTi trasę zrobiłem w 8 godzin, licząc od i do parkingu. Trochę czasu też schodzi na dojazd i powrót jak się kwateruje w Zakopcu jak ja.
Jeśli chodzi o fotki to jestem zadowolony ze slajdów. Chciałbym niektóre zeskanować i ewentualnie Ci wysłać ale u mnie nikt czegoś takiego nie robi. Slajdy skanują niby w Lublinie czyli 50 km odemnie a i tak wożą do Warszawy. Twoje zdjęcia też pewnie się udały. Może są gdzieś tu na forum tylko o tym nie wiem. Muszę częściej tu zaglądać.
Pozdr.
Dawno tu zaglądałem, ale z czasem jakoś cienko ostatnio.
Proszę nie brać sobie moich postów do serca. Nikt tu nikogo nie kopie. Sorry za to frajerowanie, to był żarcik.sKoTi pisze:- kurde - nie ładnie kopać leżącego... wiesz przecież, że miałem niedosyt - a Ty jeszcze z frajerowaniem wyskakujesz...
Bardzo mi się podobał ten odcinek trasy i pewnie dlatego tak napisałem.
sKoTi trasę zrobiłem w 8 godzin, licząc od i do parkingu. Trochę czasu też schodzi na dojazd i powrót jak się kwateruje w Zakopcu jak ja.
Jeśli chodzi o fotki to jestem zadowolony ze slajdów. Chciałbym niektóre zeskanować i ewentualnie Ci wysłać ale u mnie nikt czegoś takiego nie robi. Slajdy skanują niby w Lublinie czyli 50 km odemnie a i tak wożą do Warszawy. Twoje zdjęcia też pewnie się udały. Może są gdzieś tu na forum tylko o tym nie wiem. Muszę częściej tu zaglądać.
Pozdr.
Ooooo i ja zrobiłem tę trasę 2 lata temu - bardzo przyjemnie, ale wchodząc koło wyciągu na szlak łatwo się można pogubić i trudno znależć miejsce gdzie wleźć ze stoku w las na szlak. Potem jest ostro pod górę po błotku (przynajmniej jak byłem tam to tak było) i dalej biegnie sie już po grzbietach, aż do Banikovskiej przełęczy - po drodze trochę skałek. Z przełęczy wdrapaliśmy sie na Banikov. Super sprawa. Zleźliśmy potem do Zverówki do tego parkingu Spaleną doliną. Cały czas uważam ten rejon za baaardzo atrakcyjny i wręcz opuszczony przez turystów - przynajmniej tych polskich (ale jak widac z niewielkimi wyjatkamiMiG pisze:Na Banikov wlazłem w zeszłym roku z plecakiem (ca. 25 kgPiotr pisze: Panie i Panowie zfrajerowaliście że nie poszliście przez Banówkę i Trzy Kopy. Moim zdaniem ten odcinek jest bardziej atrakcyjny niż same Rohacze.), przez Brestovą i Salatin. Teraz byliśmy troche ograniczeni, zarówno jeśli chodzi o siły, jak i czas.
Pozdrawiam
Rzeczywiście, aż do Smutnej nie spotykałem polaków, dopiero na przełęczy, gdzie jest dosyć tłoczno i trasie przez Rohacze.
Tak myślałem sKoTi, fajne zdjęcia zrobiłeś. Szkoda, że ja się swoimi nie mogę pochwalić. Może za jakiś czas.
Pozdr.
Nie bardzo wiem o jakie szczegóły chodzi. Na trasie są same atrakcje: mozolne podejścia, eksponowana grań, trochę wspinaczki, łańcuchy dla przezornych, krajobraz wysokogórski mimo Tatr Zachodnich, brak zatorów ("stonki"?) czyli wszystko czego potrzebuje turysta. O przebiegu szlaku można poczytać w przewodniku. Ja go nie przedstawię lepiej niż Nyka. Nie ma co tu czytać, trzeba się tam wybrać bo warto.Może chociaż trochę szczegółów o odcinku od Banówki do Smutnej ?
Tak myślałem sKoTi, fajne zdjęcia zrobiłeś. Szkoda, że ja się swoimi nie mogę pochwalić. Może za jakiś czas.
Pozdr.
My żeśmy zaszli w kosówkę i już były plany przeciskania się przez nią, ale zrobiła się tak gęsta, ze daliśmy sobie siana i odpuściliśmy w ogóle na ten dzień łażenie, bo straciliśmy przez to masę czasu i sił.
Nastepnego dnia dzieki kolektywnemy dzialanu znalezlismy łatkę na drzewie i trafiliśmy na szlak
Nastepnego dnia dzieki kolektywnemy dzialanu znalezlismy łatkę na drzewie i trafiliśmy na szlak



