Szersza definicja obejmje wszystkich chcrześcijan, katolicy sa podzbiorem.Mariusz pisze:Ale jeśli katolicyzm oznacza wyłącznie przynależność do kościoła (myślałem że to szersza definicja)
Małżeństwo czy wolny związek? :)
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Wg tej definicji:mefistofeles pisze:Szersza definicja obejmje wszystkich chcrześcijan, katolicy sa podzbiorem.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Katolicyzm
... katolizyzm to również treść nauczania kościoła.
A to się dopiero okaże!!!!!!!!ruda pisze:ja nigdy nie marzyłam o białej sukni z welonem ani tym bardziej o ślubie
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Hanni- a czy ktoś mówi o 'wyklinaniu'. Po prostu nie lubie jak ktoś do własnego lenistwa dorabia ideologie i próbuję zmieniac cały Kościół, bo nie chce mu się chodzić raz w tygodniu do kościoła. Wiadomo, nikt z nas nie jest idealny, ale nalezy do tego ideał dązyć (choćbyśmy nigdy nie mielui go osiągnąć), a nie obniżac poprzeczkę.
Mario - a to nie to samo? Będąc członkiem Kościoła przyjmujesz jego naukę
Mario - a to nie to samo? Będąc członkiem Kościoła przyjmujesz jego naukę
OK. Ale jeśli ta osoba nie zgadza się z wieloma postulatami tegoż Kościoła, to trudno żeby uczestniczyła na full w tych wszystkich obrzędach. To byłaby dopiero obłuda.mefistofeles pisze:Hanni- a czy ktoś mówi o 'wyklinaniu'. Po prostu nie lubie jak ktoś do własnego lenistwa dorabia ideologie i próbuję zmieniac cały Kościół, bo nie chce mu się chodzić raz w tygodniu do kościoła. Wiadomo, nikt z nas nie jest idealny, ale nalezy do tego ideał dązyć (choćbyśmy nigdy nie mielui go osiągnąć), a nie obniżac poprzeczkę.
Ja bym to porównał z tym stwierdzeniem, że "ile abonamentu, tyle misji".
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Muzułmanie musza się modlić 5 razy dziennie. Wydaje mi się, ze msza raz w tygodniu nie jest przy tym specjalnym obciązeniem. Ale nie w tym rzecz. Rzecz w dorabianiu ideologii do własnego lenistwa.Mariusz pisze:Si. Ale czy przyjęcie nauki Kościoła musi oznaczać członkostwo w jego strukturach i obrzędach? Nauki o czynieniu dobra, nie nauki o modlitwach, obrzędach i częstotliwości mszy.
Przynajmniej zrozumie, jaka jest prawda. Nie warto siebie okłamywać. To zawsze na nas się zemści.Janek pisze: Jak to dobrze, że jeszcze ktoś młody to napisał. Tak by Ruda mogła pisać, że znowu ten sarkofag coś pieprzy.
P.S. Ruda, to jaki welon planujesz zakupić? Może coś takiego - http://sklep.slubinfo.pl/pokaz_produkt.php?idprod=11027
albo takie cudo - http://sklep.slubinfo.pl/pokaz_produkt.php?idprod=11021
ruda -> widzę, że mówimy o dwóch różnych rzeczach. Ty myślisz i mówisz o stronie materialnej a mnie chodzi o sferę duchową, dlatego napisałem, że „nie czujesz” co dla niektórych może znaczyć sakrament małżeństwa, ale cieszę się, że się ze mną zgadzaszruda pisze:ja tylko uważam, że coś takiego nie powinno być najważniejsze...ja nigdy nie marzyłam o białej sukni z welonem ani tym bardziej o ślubie...dlatego zgodzę się z Twoim stwierdzeniem, ze nie czuje co dla niektórych oznacza przyjęcie sakramentu małżeństwa....
a ta regułka to skądruda pisze:Święty Węzeł Małżeński.nierozerwalny i idealny związek między kobietą i mężczyzną...
_______________________________
dziwne, ale omijając posty Hannibala ten wątek nic nie traci ze swojej treści...
Olka, nie myl ślubu(sakramentu) z weselem. To kolosalna różnicaruda pisze:ja nigdy nie marzyłam o białej sukni z welonem ani tym bardziej o ślubie...dlatego zgodzę się z Twoim stwierdzeniem, ze nie czuje co dla niektórych oznacza przyjęcie sakramentu małżeństwa....
dlaczego? Mam dokładnie tak samo jak Olka. Też nie "marzę" o tej części weselnej ...Są fajniejsze sposoby na złożenie sobie tej ważnej(dla mnie) przysięgi niż rodzinna impreza z tysiącem dupereli typu białe suknie, sale ustrojone kwiatami,uginający się stół itp...jak ktoś lubi to OKStokrotka pisze:To smutne...
Ostatnio zaskoczono mnie ....podobno przy zawieraniu związku kościelnego nie musi być księdza
najważniejsze żeby to zorganizować po swojemu i nie dać sobie narzucić woli rodziny i znajomych, chyba że ktoś woli być prowadzony za rączkę...Iwona pisze:Też nie "marzę" o tej części weselnej ...Są fajniejsze sposoby na złożenie sobie tej ważnej(dla mnie) przysięgi niż rodzinna impreza z tysiącem dupereli typu białe suknie, sale ustrojone kwiatami,uginający się stół itp
pierwsze słyszę... to chyba nie w Polsce...Iwona pisze:podobno przy zawieraniu związku kościelnego nie musi być księdza
Całkowicie się zgadzam, przy czym ja, jako realisto-materialista, dodaję jeszcze tu kwestie finansową całego tego cyrku zwanego weselichemIwona pisze:Też nie "marzę" o tej części weselnej ...Są fajniejsze sposoby na złożenie sobie tej ważnej(dla mnie) przysięgi niż rodzinna impreza z tysiącem dupereli typu białe suknie, sale ustrojone kwiatami,uginający się stół itp...jak ktoś lubi to OK
Co do ślubu - jestem jak najbardziej za. Jest to dla mnie ważna sprawa. Wolny związek kojarzy mi się trochę z owsiakowskim "róbta co chceta", ale ja może staromodny jestem





