P.S. On lubi nie tylko jeździć, ale i skakać na rowerku
Rowerem dookoła Tatr...
Mam pytanko, bo mi kumpel zatruł: czy istnieje coś takiego jak mapka ściech rowerowych (bądź kwalifukujących się do rowerowej jazdy) w okolicach Tatr i w samych Tatrach - tu, z tego co wiem, wolno jeździć tylko do Chochołowskiej i ściechą pod Reglami. Kumpel upiera się, że nie tylko, więc mogę się mylić. Zainteresowany jest również Tatrami Słowackimi. Jeśli ktoś takową mapkę posiada, to proszę w jego imieniu o wrzucenie mi na maila. Pozdrawiam i z góry dziękuję
P.S. On lubi nie tylko jeździć, ale i skakać na rowerku
więc nie chodzi tu o asfalty 
P.S. On lubi nie tylko jeździć, ale i skakać na rowerku
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
na terenie TPNu tylko Chochołowska i drogi publiczne (np dojazd do Palenicy - dlaej już nie). W Tatrach Słowackich:
- Zuberec-Dolina Rohacka -13km, 640m deniwelacji, asfalt
- Ziarska dolina - Ziarska chata - 5,5 km, den 450m, asfalt
- Podbanskie- Dolina Koprowa - 8km, den 300m, asfalt
- Podbanskie - Dolina Cicha - 11,5 km, 320m ,asfalt (?)
- Szczyrbskie Pleso - Popradzki Staw - 5,5 km, 240m, asfalt
- Tatrzanska Polanak - Sląski Dom - 7km, 600m, asfalt
- Stary Smokowiec - Hrebieniok - 2,5 km, 275m, asfalt
- Tatranska Lomnica - Start(pętla) - 3,5 km, 250m, asfalt
- Biala woda - chata nad Zieloneym Stawem - 8,5km, 600 metrów, terenowa
- Łysa Polana - Dolina Białej Wody - 7km, 250m, terenowa
Ograniczenia: od 15VI do 30 IX, do tego miedzy 9:00 a 15:00, na zjazdach ograniczenie do 20 km/h. Oczywiście bezwzględne pierwszeństwo pieszych.
Tyle podaje przewodnik 'Słowacja na rowerze'.
PS Poza parkami narodowymi można oczywiście jedzic gdzie dusza zapragnie
- Zuberec-Dolina Rohacka -13km, 640m deniwelacji, asfalt
- Ziarska dolina - Ziarska chata - 5,5 km, den 450m, asfalt
- Podbanskie- Dolina Koprowa - 8km, den 300m, asfalt
- Podbanskie - Dolina Cicha - 11,5 km, 320m ,asfalt (?)
- Szczyrbskie Pleso - Popradzki Staw - 5,5 km, 240m, asfalt
- Tatrzanska Polanak - Sląski Dom - 7km, 600m, asfalt
- Stary Smokowiec - Hrebieniok - 2,5 km, 275m, asfalt
- Tatranska Lomnica - Start(pętla) - 3,5 km, 250m, asfalt
- Biala woda - chata nad Zieloneym Stawem - 8,5km, 600 metrów, terenowa
- Łysa Polana - Dolina Białej Wody - 7km, 250m, terenowa
Ograniczenia: od 15VI do 30 IX, do tego miedzy 9:00 a 15:00, na zjazdach ograniczenie do 20 km/h. Oczywiście bezwzględne pierwszeństwo pieszych.
Tyle podaje przewodnik 'Słowacja na rowerze'.
PS Poza parkami narodowymi można oczywiście jedzic gdzie dusza zapragnie
Warto rzucić okiem na mapę Sygnatury "Dookoła Tatr. Mapa samochodowa,rowerowa i narciarska"Keczup pisze:czy istnieje coś takiego jak mapka ściech rowerowych (bądź kwalifukujących się do rowerowej jazdy) w okolicach Tatr i w samych Tatrach
http://www.travel4u.pl/przewodniki.php? ... lany+miast
ja bardzo proszę dpasieka@op.plMariusz pisze:Mam do wysłania mailem dla osób zainteresowanych zeskanowaną relację z rowerowej pętelki dookoła Tatr, zamieszczoną w numerze 1/2005 magazynu bikeBoard. Jeśli ktoś chce, niech da mi znać.
W ten weekend był plan: jechać z Bystrej do Zakopca przez Krowiarki. Ale udałomi się namówić ekipę, żeby nieco zmienić plany i przejechać sie dookola Tatr, czyli z Bystrej jedziemy do Korbielowa i na przełeczy Glinne przekraczamy granicę. Meta tego dnia jest w Liptowskim Mikulaszu, tu nocleg i następnego dnia podziwiając widoki (mam nadzieję że pogoda jednak nam to umożliwi) chcemy dojechać do Zakopanego. Powrót już pociągiem do punktu 0
Wyprawa juz za nami
. W dwa dni pokonalismy dystans 277 km (pierwszego dnia 142 km), ze średnia prędkością 17,5 km/h. ponad 16 godzin w siodle. Pierwszego dnia często schładzani deszczem, drugiego z rzadka ozłacani słońcem. Góry często chowały przed nami swe oblicze w chmurach (nie udało mi się zobaczyć Babiej
), ale nie było źle
. Relację ze zdjęciami postaram się jeszcze dziś wrzucić na forum. Wszystkim kochajacym dwa kółka i Tatry polecam ta trasę.
Pomysł objechania Tatr zrodził sie na szybko, to znaczy w mojej głowie tkwił juz od dawna
ale namówienie Włodka, a potem Joli i Jaśka na zmianę planów zajęło mi niespełna dwa dni
. Podałam przybliżoną długość trasy, planowany nocleg.......o tym że będą podjazdy przecież mówić nie trzeba było, bo to oczywiste
. Wyruszyliśmy z Bystrej o 8 rano, gdy stwierdziliśmy że nie ma co czekać aż deszcz przestanie padać..zwłaszcza ze wcale nie wyglądało jakby miało przestać.
Start na podwórku u przyjaciół

Najpierw kierujemy się w stronę Żywca, i tu jeden jedyny fragment jazdy po terenie

Bardzo lubię ten odcinek, zazwyczaj sątu piękne widoki, jak widać nie tym razem
Humory jak widać dopisywały mimo niesprzyjającej aury

Na rynku w Żywcu udo nam sie zgubić połowę ekipy, na szczęście są komórki

Przed nami najmniej przyjemny odcinek trasy.........droga do Korbielowa, kurcze skąd tam sie wzięło tyle samochodów
Podjazd na przełęcz Glinne już w bardzo małym ruchu.......i tak już było prawie przez całą droge
Na przejściu granicznym po prawie 50 przejechanych km czas na drugie śniadanie i dalej w drogę. Jadę ciągle zerkając w lewo w nadziei, że zobaczę Babią Górę, niestety tym razem wszystko w chmurach :(Na zjazdach szybko przybywa kilometrów i oto już jesteśmy nad jeziorem Orawskim.....jakie widoki sami zobaczcie

Następne miasto na trasie to Tvrdosin, tu urzekla mnie piękna zabudowa

Drogą wijącą sie wzdłuż Magury Orawskiej zmierzamy do Podbiela, gdzie skręcamy na Zuberec. Już powinno być widać Tatry Zachodnie........ale nei przy tej pogodzie. Po przerwiew deszczu znów zaczyna padać. Mijamy Franciskovą Hutę
i gnamy pedzeni deszczem do Zubereca na zasłużony obiad. To dobry moment by soś zjeść, zwłaszcza że czeka nas największy podjazd tego dnia. Spory kawałek jedzie sie jeszcze prawie po plaskim. No i wreszcie są

Na wysokości kamieniołomu znak drogowy informujący o podjeździe 12% nie pozostawia cienia złudzeń..........trzeba mocno pedałować
. Pokonujemy podjazd bez problemów. Droga jest przepiękna, pobocze mocno zarośneite kwiatami i poziomkami (wstyd sie przyznać ale skusiłąm sie na parę takich ołowiaków hehe) i nawet zaczynają sie widoki.
Na przełęczy odpoczynek, fotki z Siwym Wierchem w tle i pierwsze promienie słońca tego dnia

widok na Niżne Tatry i widać już cel czyli Liptovsky Mikulas

Zjazd mmmmmm co to był za zjazd
. Moje maximum to 55 km/h, szybciej nie jestem w stanie, bo za bardzo zaczyna mi wyobraźnia pracować
Po drodze mijamy Kvacany i Liptovską Sielnicę z pięknym kościołem. Szybko zeskakuję z roweru i nim reszta do mnie dojedzie idę pobuszować w zborzu (no tak na prawdę to na skraju pola) a oto efekty

i jeszcze Góry Choczańskie

Marzeniem Joli jest wymoczenie sie po trudach jazdy w źródłach termalnych w Tatralandii, ale jak sie okazuje już nas nie wpuszczą. Pędzimy zatem szukać noclegu w Liptovskym Mikulasu. Za trzecim podejściem przemiły pan eskortuje nas samochodem trzy przecznice dalej, gdzi eczekają na nas zaścielone łóżeczka
cdn
Start na podwórku u przyjaciół

Najpierw kierujemy się w stronę Żywca, i tu jeden jedyny fragment jazdy po terenie

Bardzo lubię ten odcinek, zazwyczaj sątu piękne widoki, jak widać nie tym razem
Humory jak widać dopisywały mimo niesprzyjającej aury

Na rynku w Żywcu udo nam sie zgubić połowę ekipy, na szczęście są komórki

Przed nami najmniej przyjemny odcinek trasy.........droga do Korbielowa, kurcze skąd tam sie wzięło tyle samochodów

Następne miasto na trasie to Tvrdosin, tu urzekla mnie piękna zabudowa

Drogą wijącą sie wzdłuż Magury Orawskiej zmierzamy do Podbiela, gdzie skręcamy na Zuberec. Już powinno być widać Tatry Zachodnie........ale nei przy tej pogodzie. Po przerwiew deszczu znów zaczyna padać. Mijamy Franciskovą Hutę
i gnamy pedzeni deszczem do Zubereca na zasłużony obiad. To dobry moment by soś zjeść, zwłaszcza że czeka nas największy podjazd tego dnia. Spory kawałek jedzie sie jeszcze prawie po plaskim. No i wreszcie są

Na wysokości kamieniołomu znak drogowy informujący o podjeździe 12% nie pozostawia cienia złudzeń..........trzeba mocno pedałować
Na przełęczy odpoczynek, fotki z Siwym Wierchem w tle i pierwsze promienie słońca tego dnia

widok na Niżne Tatry i widać już cel czyli Liptovsky Mikulas

Zjazd mmmmmm co to był za zjazd

i jeszcze Góry Choczańskie

Marzeniem Joli jest wymoczenie sie po trudach jazdy w źródłach termalnych w Tatralandii, ale jak sie okazuje już nas nie wpuszczą. Pędzimy zatem szukać noclegu w Liptovskym Mikulasu. Za trzecim podejściem przemiły pan eskortuje nas samochodem trzy przecznice dalej, gdzi eczekają na nas zaścielone łóżeczka
cdn
Końcówka dnia pierwszego
Wypytujemy właścicielkę kwatery o najbliższy sklep, bo nie mamy nic do jedzenia. Jakież było nasze zdziwienie, gdy okazało się że WSZYSTKIE sklepy czynne sa najdalej do 19
Nie dość że nie zjemy kolacji, to jeszcze i o pustym brzuchu przyjdzie pokonywać pierwsze kilometry
. Musieliśmy mieć bardzo zatroskane miny, bo po 10 minutach do kuchni wkroczyły dwie panie nisąc na tacy chleb, pasztet, ser, paprykę i caj
Hurrra!!!!!!! podziękowaliśmy w pięknych ukłonach. Jeszcze spacer po..........opustoszałym mieście.

Dziwna ta Słowacja, o godzinie 22 miasto jest puste, problemem jest znaleźć knajpę i napić sie piwa, a to przecież już 1 lipiec!!!
Dzień drugi
Pobudka o 6 rano, śniadanko i tak jak planowaliśmy o godzinie 7 ruszamy
I pierwsza dobra wiadomość nie pada!!!!
Miasto nadal puste

Jedziemy w stronę Liptovskiego Hradoka, droga szeroka, ruch mały, więc jedzie sie super. Ja co chwila zerkam w zachwycie na okolice Ziarskiej Przełęczy.......gdzie przeżyłam jedną ze swych największych przygód górkich
. Mijamy ruiny zamku........ale czasu mamy tylko tyle, by pstryknąć fotkę. Za Liptovskym Peterem zaczyna sie przepiękna widokowo trasa; przez otwarte pola z widokiem na Tatry Zachodnie, po prawej stronie widać juz Krywań i pasmo Wysokich, a za plecami mamy w całej okazałości Niżne Tatry.



Droga jednak ciągle delikatnie się wznosi i bez większego wysiłku pokonujemy prawie 200 m przewyższenia. W Prybylinie podjeżdżamy do Muzemum Liptowskiej Wsi, ale nie ma czasu na zwiedzanie........przy innej okazji

Dalej drogą na Krywań

Od Podbanskeigo zaczyna się już bardziej konkretny podajazd do Strbskiego Plesa. Droga bardzo ciekawa, bo urozmaicona wieloma zakrętami, ale jedzie sie lasem i tylko tam gdzie wichura powalila drzewa są widoki. Wreszcie osiągamy najwyżej położony punkt na całej trasie. Teraz czeka nas dłuuuuugio zjazd
. Na wysokości Tatranskiej Polianki spoglądam na moje niespełnione marzenie

Odtąd zaczyna strasznie wiać, oczywiści ekierunek wiatru wiadomy -w mordewind
. Pomimo że jest z górki trzeba ostro pedałować by jechać. Mijam znajome szczyty i nasuwają misie obrazy spedzonych tam wysoko chwil....Jakie to wspaniałe uczucie móc oglądac z zupełnie innej perspektywy te wszystkie miejsca, w które sie chodziło z plecakiem,ech chyba mnie znów stopy zaswędziały gotowe do wędrówki 

DOjeżdzamy do Tatranskiej Łomnicy szybciej niż sie spodziewaliśmy.

Zjadamy obiad, sprawdzamy na mapie dystans i podjazdy jaie pozostaly nam do pokonania i ruszamy w dalszą drogę
.

Kolejny trudny odcinek trasy przed nami - podjazd na Przełęcz Zdziarską. Do tabliczki z nazwą miejscowości jechalo sie jeszcze całkiem na luzie. Droga zaczyna sie piąć mocniej w górę. odchodzi jednocześnie od zabudowań.

Niestety trud podjazdu nie zostaje nam osłodzony wydokami, bo Tatry Bielskie postanowiły tym razem ukryc się w chmurach ;(

Osiągamy przełęcz, ostatnie spojrzenie na zabudowania pozostawione w dole. Po drodze na chwilę wychodzi słońce i jednak coś widać

U wejścia do doliny Javorovej, nieopodal kościółka wypijamy herbatę, ma nam dodać sił na ostatnich czekających nas podjazdach.

Zaczynamy sie denerwować, czy aby na pewno zdążymy na pociąg. Ja próbuję sobie przypomnieć drogę z Łysej do Zakopanego i określić stopien trudności podjazdów nas czekających. Zmęczenie daje już o sobie znać.......ale sprężamy w sobie wszystkie siły i gnamy na granicę, a po jej przekroczeniu do Zakopanego. Tego nam trzeba było!!! Mobilizacja na całego i w efekcie podjeżamy w takim tempie, jakbyśmy dopiero co wypoczęci siedli na rower
.
Ufff to był już ostatni podjazd

Przed nami.......sami zobaczcie
Dojeżdżamy do dworca w 1 godzinę 15 minut
Kupujmy bilety i idziemy coś zjeść. Ja w tym czasie jadę spojrzeć po raz ostatni obiektywem mojego aparatu na nasze Tatry 

pakujemy sie do pociągu i machamy górom na dowidzenia

Po 1 w nocy wysiadamy na stacji Bielsko Centrum i pedałujemy 12 km do Bystrej. Jeszcze tylko godzina jazdy samochodem i........home sweet home
Wypytujemy właścicielkę kwatery o najbliższy sklep, bo nie mamy nic do jedzenia. Jakież było nasze zdziwienie, gdy okazało się że WSZYSTKIE sklepy czynne sa najdalej do 19

Dziwna ta Słowacja, o godzinie 22 miasto jest puste, problemem jest znaleźć knajpę i napić sie piwa, a to przecież już 1 lipiec!!!
Dzień drugi
Pobudka o 6 rano, śniadanko i tak jak planowaliśmy o godzinie 7 ruszamy
Miasto nadal puste

Jedziemy w stronę Liptovskiego Hradoka, droga szeroka, ruch mały, więc jedzie sie super. Ja co chwila zerkam w zachwycie na okolice Ziarskiej Przełęczy.......gdzie przeżyłam jedną ze swych największych przygód górkich



Droga jednak ciągle delikatnie się wznosi i bez większego wysiłku pokonujemy prawie 200 m przewyższenia. W Prybylinie podjeżdżamy do Muzemum Liptowskiej Wsi, ale nie ma czasu na zwiedzanie........przy innej okazji

Dalej drogą na Krywań

Od Podbanskeigo zaczyna się już bardziej konkretny podajazd do Strbskiego Plesa. Droga bardzo ciekawa, bo urozmaicona wieloma zakrętami, ale jedzie sie lasem i tylko tam gdzie wichura powalila drzewa są widoki. Wreszcie osiągamy najwyżej położony punkt na całej trasie. Teraz czeka nas dłuuuuugio zjazd

Odtąd zaczyna strasznie wiać, oczywiści ekierunek wiatru wiadomy -w mordewind

DOjeżdzamy do Tatranskiej Łomnicy szybciej niż sie spodziewaliśmy.

Zjadamy obiad, sprawdzamy na mapie dystans i podjazdy jaie pozostaly nam do pokonania i ruszamy w dalszą drogę

Kolejny trudny odcinek trasy przed nami - podjazd na Przełęcz Zdziarską. Do tabliczki z nazwą miejscowości jechalo sie jeszcze całkiem na luzie. Droga zaczyna sie piąć mocniej w górę. odchodzi jednocześnie od zabudowań.

Niestety trud podjazdu nie zostaje nam osłodzony wydokami, bo Tatry Bielskie postanowiły tym razem ukryc się w chmurach ;(

Osiągamy przełęcz, ostatnie spojrzenie na zabudowania pozostawione w dole. Po drodze na chwilę wychodzi słońce i jednak coś widać

U wejścia do doliny Javorovej, nieopodal kościółka wypijamy herbatę, ma nam dodać sił na ostatnich czekających nas podjazdach.

Zaczynamy sie denerwować, czy aby na pewno zdążymy na pociąg. Ja próbuję sobie przypomnieć drogę z Łysej do Zakopanego i określić stopien trudności podjazdów nas czekających. Zmęczenie daje już o sobie znać.......ale sprężamy w sobie wszystkie siły i gnamy na granicę, a po jej przekroczeniu do Zakopanego. Tego nam trzeba było!!! Mobilizacja na całego i w efekcie podjeżamy w takim tempie, jakbyśmy dopiero co wypoczęci siedli na rower
Ufff to był już ostatni podjazd

Przed nami.......sami zobaczcie
Dojeżdżamy do dworca w 1 godzinę 15 minut 
pakujemy sie do pociągu i machamy górom na dowidzenia

Po 1 w nocy wysiadamy na stacji Bielsko Centrum i pedałujemy 12 km do Bystrej. Jeszcze tylko godzina jazdy samochodem i........home sweet home
Dobre rady 
1. na Słowacji należy zaopatrzeć sie w prowient do godziny 19!!!
2. dobrze rozpalnowac posiłki, starałam się by przed każdym dłuższym podjazdem cos zjeść, najlepiej na ciepło
3. na odcinku Strbskie Pleso-Tatranska Lomnica kursuje Elektriczka, można z niej skorzystac gdy sił juz brak (można podróżować z rowerem), ma to jednak sens tylko wtedy, gdy sie jedzie w przeciwną stronę niż my to robilismy
4. dobrym pomysłem jest nie rezerwanie wcześniej noclegu, daje to możliwość modyfikacji trasy, a z noclegami naprawdę nie było problemu
Gdyby ktos planował skoczyć na ta pętelkę, to bardzo chętnie dołącze do towarzystwa. Pod względem widokowym mam tą trasę "zaliczoną" tylko w połowie ;P No i brakuje mi do zamknięcia pętli odcinek Zakopane-Zuberec, muszę to nadrobić
1. na Słowacji należy zaopatrzeć sie w prowient do godziny 19!!!
2. dobrze rozpalnowac posiłki, starałam się by przed każdym dłuższym podjazdem cos zjeść, najlepiej na ciepło
3. na odcinku Strbskie Pleso-Tatranska Lomnica kursuje Elektriczka, można z niej skorzystac gdy sił juz brak (można podróżować z rowerem), ma to jednak sens tylko wtedy, gdy sie jedzie w przeciwną stronę niż my to robilismy
4. dobrym pomysłem jest nie rezerwanie wcześniej noclegu, daje to możliwość modyfikacji trasy, a z noclegami naprawdę nie było problemu
Gdyby ktos planował skoczyć na ta pętelkę, to bardzo chętnie dołącze do towarzystwa. Pod względem widokowym mam tą trasę "zaliczoną" tylko w połowie ;P No i brakuje mi do zamknięcia pętli odcinek Zakopane-Zuberec, muszę to nadrobić
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Re: Rowerem dookoła Tatr...
pewno ze kusilo,i udalo sie to zrealizowac w calym poprzednim tygodniu do wczorajszego wieczora:-)Iwona pisze:Nie kusiło Was objechanie Tatr rowerem? Start w Zakopanem,prze Łysą i powrót przez Suchą Horę.Ciekawe ileż to kilometrów?
narazie tylko napisze kilka slow,a w nast.tygodniu postaram sie jakies fotki wrzucic:-)
odrazu zaznacze ze to niebyl zaden wyscig;-)i gonitwa z czasem,a jedynie kilkudniow wyrypa z zamiarem obejrzenia Tater z kazdej strony
Wyruszylismy z Zakopca w poniedzialek rano,po dojechaniu pociagiem z Lodzi,rowery oczywiscie na polkach nad nami:)
i kierunek: Sucha Hora:nastepnie pzrez Orawice do Zuberca,zjazd z przel>Borik--przecudny:-)szybko jakas kwatere znalezlismy i kierunek:Dolina Rohacka do bufetu oczywiscie:) tam browarek,ale w miedzy czasie spadl deszcz i zjazd byl juz beznadziejny,niemielismy blotnikow wiec wiecej niz 20 sie niejechalo;/
dzien2:.....
kurzce sporo tu wyjdzie pisania;-)a ze niemam zbytnio czasu to uzupelnie relacja later.
wiec podsumuje tylko ze jechalismy we dwoch,z tylnimi sakwami 3komorowymi,nocowalismy w 6 m-cach same kwatery(Zuberec,2xLM,TatranskaStrba,NovaLesna,NizneRuzbachy,Lendak-noclegi od 200 do 250sk).
Z wymienionych pzrez Mefisto tras dostepnych dla rowerow na slowacji nie bylismy tylkko nad ZielonymStawemKiezmarskim, i na Starcie ponad Lomnica,reszta tarsek super, a juz Cicha i Koprowa...marzenia;-)no i Zarska i Slaski D.takze
Cala trasa zajela nam:8 dni,zrobilismy 656km, co daje srednia 82km/dzien, srednia predkosci dziennej to:14-15km/h,max:61, z sakwami,ale jzu nie pamietam gdzie:-)min to 5-6 przy podjazdach:Rohackie,Zarska,Wielicka,Cicha:-)
no to narazie tyle
wiecej w nast tygodniu




