jako wnuk Dziadka Mroza mam z tym nie lada problem. W domu skwar, otwarcie okien tylko pogarsza sprawę (do tego za oknem rusztowanie i robotnicy).
Mozna zjeść lody, ale to daje ulgę tylo chwilową. Nawet wczorajsze burze ominęły me miasto. Zdecydowanie od +30 wolę -15.
Ja podobnie jak Iwona - rano rowerek, więc świetne chłodzenie porannym rzeźkim powietrzem. Potem 9-10h klimy w pracy. Niestety po 19:00 zaczyna się horror. Jazda rowerem po roztopionym asfalcie i mieście nagrzanym do 35*C jest mało fajna. A w domu: albo ogród, albo wiatrak w twarz.
Na upały mam jedną sprawdzoną receptę - polubić je
A tak poza tym to duuuużo pić. I patrzyć na wszystko pozytywnie.
Życie jest takie piękne, niezależnie od tego, czy jest ciepło, czy zimno, czy pada, czy nie.
A ja po prostu w każdej wolnej chwili udaję się nad morze-woda już całkiem ok (20 st.C). Np. z firmy mam 5 min jazdy samochodem do plaży,z domu 10 min Da się żyć-poza tym lubię ciepełko
Jeśli chodzi o doraźne schłodzenie organizmu to np. dobrze jest potrzymać nadgarstki pod strumieniem zimnej wody.
Wózkami jeździ ostatnio bardzo wielu ludzi po studiach a nawet magistrów. Po prostu jest to niekiedy szczyt marzeń w dzisiejszych czasach nawet po takim wykształceniu...
Co do mnie -25 . Myślę, że blisko 60 stopniowa amplituda mogłaby mnie zniszczyć , ale w najgorsze popołudnia możnaby spróbować
andy67 pisze:A ja po prostu w każdej wolnej chwili udaję się nad morze-woda już całkiem ok (20 st.C). Np. z firmy mam 5 min jazdy samochodem do plaży,z domu 10 min Da się żyć
Bardzo optymistyczna informacja dla np. mieszkańca Łodzi!
Do morza co prawda mam aż 20 min ale do jeziora ok. 10 min - najbliższego - do innych od 15 do 20 min. Zupełnie nie rozumiem tego narzekania na upał,
a co powiecie na to, ze na dworze jest 35 stopni a ja wczoraj mialam 40 stopni gorączki... podwójny upał...nie dość, że upał na dworze to jeszcze grypa jelitowa mnie dręczy...cudownie....
ruda pisze:a co powiecie na to, ze na dworze jest 35 stopni a ja wczoraj mialam 40 stopni gorączki... podwójny upał...nie dość, że upał na dworze to jeszcze grypa jelitowa mnie dręczy...cudownie....
A słyszałem, że nawet w czasie takiego upału przy takiej gorączce jest nam nadal zimno. Czy to prawda?
nio szczerze mówiąc to cały dzień przeleżałam przykryta dwoma kocami i miałam dreszcze..więc można powiedzieć, ze było mi zimno...dziś już jest mi lepiej...ale zaraziłam tate więc nie jest za fajnie....