Blokada drogi do Morskiego :)))
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
No więc demagogii ciąg dalszy.
Oburzasz się, że zmuszamy Ciebie do przejścia 2 kilometrów a biednej kobiecinie z Białegostoku zabraniasz podjechać do PALENICY, z której do przejścia ma ich 9. To jak się nie oburzać na takie postawienie sprawy.
Żeby coś zamknąć, trzeba najpierw zaproponować coś w zamian.
Sobie zostawiasz kolejkę elektryczną a tej biednej kobiecinie co ? Proponujesz aby nie ruszała się z domu, bo On w Himalaje też już nie pojedzie. Sam Pan turysta chodzi tylko po górskich perciach a ona nie ma prawa przejść 9 km nudną dla Niego szosą.
Nie Panie Janku, my na takie pomysły zgody nie damy. Najpierw wybuduj Pan tej kobiecinie elektryczny Vlak, co ją wygodnie dowiezie w pobliże Morskiego Oka. Dopiero potem Pan sobie tą drogę zamykaj. Tatry to nie Twój prywatny folwark żebyś sobie na nim gospodarował wedle swego uznania.
Zamiast zajmować się naszą wiedzą o Tatrach pomyśl lepiej o innych, którzy jako i Ty też te Tatry chcą zobaczyć. A że wolą dreptanie z MAŁYM DZIECKIEM TAKIE JAK NASZE do Morskiego Oka niż niebezpieczeństwa Orlej Perci to ich sprawa. Polska, jak i Słowacja to także wolny kraj.
A jeżeli koniecznie będziesz chciał postawić na swoim to wiedz, że górale mają ciupagi i takich pomysłodawców mogą tymi ciupagami pogonić do puszczy Białowieskiej. Bo góral turysty od Morskiego Oka odciąć nie da (parafrazując słowa pewnego przedwojennego ministra).
Oburzasz się, że zmuszamy Ciebie do przejścia 2 kilometrów a biednej kobiecinie z Białegostoku zabraniasz podjechać do PALENICY, z której do przejścia ma ich 9. To jak się nie oburzać na takie postawienie sprawy.
Żeby coś zamknąć, trzeba najpierw zaproponować coś w zamian.
Sobie zostawiasz kolejkę elektryczną a tej biednej kobiecinie co ? Proponujesz aby nie ruszała się z domu, bo On w Himalaje też już nie pojedzie. Sam Pan turysta chodzi tylko po górskich perciach a ona nie ma prawa przejść 9 km nudną dla Niego szosą.
Nie Panie Janku, my na takie pomysły zgody nie damy. Najpierw wybuduj Pan tej kobiecinie elektryczny Vlak, co ją wygodnie dowiezie w pobliże Morskiego Oka. Dopiero potem Pan sobie tą drogę zamykaj. Tatry to nie Twój prywatny folwark żebyś sobie na nim gospodarował wedle swego uznania.
Zamiast zajmować się naszą wiedzą o Tatrach pomyśl lepiej o innych, którzy jako i Ty też te Tatry chcą zobaczyć. A że wolą dreptanie z MAŁYM DZIECKIEM TAKIE JAK NASZE do Morskiego Oka niż niebezpieczeństwa Orlej Perci to ich sprawa. Polska, jak i Słowacja to także wolny kraj.
A jeżeli koniecznie będziesz chciał postawić na swoim to wiedz, że górale mają ciupagi i takich pomysłodawców mogą tymi ciupagami pogonić do puszczy Białowieskiej. Bo góral turysty od Morskiego Oka odciąć nie da (parafrazując słowa pewnego przedwojennego ministra).
Jako, że jakość argumentów tego postu jest porażająca oświadczam, że uważam dalszą dyskusję z kibicami Jagiellonii Białystok za zakończoną. Jaka drużyna tacy kibice. Chodźcie sobie gdzie chcecie i jak chcecie. Aha - zużyte pampersy do plecaka a nie do rowu szosy do Morskiego Oka. Nie wiem czy to akurat od Waszego dzieciątka ale jest ich tam od cholery, dając świadectwo kultury turystów pielgrzymujących do tego świętego miejsca. Przy Magistrali jakoś nie zauważyłem.
Dopóki patrzysz na mapę i jak widzisz np. 2 godziny to myślisz - aha, to znaczy, że potrzebuję 1 godzinę to wszystko wydaje się bardzo proste. Ale jak w miarę upływu lat z tych 2 godzin robi się kolejne 2:10; 2:30; 2:40 a nawet i 3:00 to zaczyna się na wszystko patrzyć inaczej bo nawet dojście i powrót do Terinki i Zbójnickiej staje się problemem i czasowym i wytrzymałościowym. Niestety - jest czas biegania i czas człapania. Stąd staram się postawić auto najbliżej stacji na Hrebienok i potem kolejką zamiast na piechotę a jak chcę pójść do Mięguszowieckim to stawiam auto na parkingu przy drodze do Popradzkiego Plesa itd itd, czego młodziaki z Białegostoku nie mogą zrozumieć i wręcz mają za złe. Przy czym - ciekawe - oczekują wszelkich ułatwień przy dojeździe do Morskiego Oka.andy67 pisze:Cóż za piękny przykład konflitu pokoleń
No i to głupawe powiedzonka o wolnym kraju - co ma piernik do wiatraka.
Tatry, zarówno słowackie jak i polskie są własnością nas wszystkich. I w interesie tych "nas wszystkich", aby służyły one następnym pokoleniom należy maksymalnie utrudniać dostęp do nich. Ci co naprawdę chcą zawsze sobie poradzą, przypadkowi odpadną. Bo dziś w Tatrach ludzi jest drastycznie za wiele, szczególnie w Polskich a to co się dzieje w okolicach Morskiego Oka, na Giewoncie czy Kościeliskiej to już jest zwyczajna granda.
Ja oczywiście zdaję sobie sprawę, że ew. likwidacja wszelkiej możliwości dostania się samochodem do Palenicy i zlikwidowanie tych "koniobusów" odetnie możliwość dojazdu do Morskiego Oka tej 85-letniej staruszce z Białegostoku, młodej parce z dzieciątkiem w wózku ale i MNIE TEŻ. Ale gwoli dobra ogólnego taką wersję bym popierał. Bo dzieciątko dorośnie i pójdzie na własnych nogach przez tą Psią Trawkę z Jaszczurówki (tak jak ja jako osiemnastolatek, pierwszy raz w Tatrach) a stary, taki jak ja, nie musi, nachodził się dosyć - życie jest okrutne a starość jeszcze bardziej.
Dlatego też uważam, że nie ma tu mowy o konflikcie pokoleń, raczej tylko dwójka kibiców z Białegostoku jest niezbyt myśląca bo z jednej strony rugają mnie, za jazdę kolejką na Hrebienok a z drugiej chcieliby swoją babcię doholować w możliwie luksusowych warunkach do Morskiego Oka. Gdzie tu logika? A pomyśleć, że wszystko zaczęło sięod tego, że ktoś chciał się dowiedzieć gdzie zaparkować samochód w Smokovcu!
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
My temu skrajnie egocentrycznemu Panu, który trafił w dzieciństwie na okres niewielkiego w porównaniu do dzisiejszego zainteresowania Tatr i miał możność swobodnego dojazdu do Palenicy (a nawet znacznie dalej)nie zabraniamy dojazdu na Hrebienok.
Ale tego samego domagamy sie od tego Pana aby umożliwił nam, naszemu dziecku i tysiącom takich jak my swobodny dojazd do Palenicy i dojście do Morskiego Oka.
Ten egocentryk jednak mówi NIE, bo życie jest okrutne i basta. Zamyka dojazd na wieki wieków amen i mówi idźcie sobie gdzie indziej. Albo najlepiej nie przyjeżdżajcie w góry wcale bo jest takich jak wy jest za dużo na Giewoncie i w Kościeliskiej (w swym roztargnieniu nie pomyślał, że jak przegoni tych z Morskiego Oka to pójdą tysiącami na Giewont i do Kościeliskiej, gdzie i tak mu ciasno). Niedługo ogłosi Polskie Tatry tylko dla Polaków, bo turystów z UE coraz więcej. A że turystów i tak nie zatrzyma to zrobi powiat tatrzański strefą specjalną, gdzie po przepustkę należy się zgłaszać 3 lata wstecz.
Gdyby życie było zawsze takie brutalne to za emeryturę wypracowaną w PRL-u zamiast opłacania 160 Koron za parking na Słowacji kombinowałbyś (albo tacy jak Ty) jak dożyć do pierwszego. Bo prawda jest taka, że Ci kibole Jagiellonii i ich dzieci latami będą dopłacać do Twojej emerytury, a dziedzictwo Twojej PRL-owskiej pracy jeszcze długo się będzie za nami ciągnęło. A Ty jeszcze chcesz im zabronić wypoczynku, takiego jakie oferowało Ci PRL-owskie życie. Tylko nie mów, że to nie Twoja wina, że pracowałeś w tej epoce. Każesz nam dziedziczyć świat taki jaki jest, zapominając, że sam w życiu masz więcej niż Ci się należy. A emerytury Twoje i Twojego pokolenia to coś więcej niż głupia wycieczka w Tatry.
Ale tego samego domagamy sie od tego Pana aby umożliwił nam, naszemu dziecku i tysiącom takich jak my swobodny dojazd do Palenicy i dojście do Morskiego Oka.
Ten egocentryk jednak mówi NIE, bo życie jest okrutne i basta. Zamyka dojazd na wieki wieków amen i mówi idźcie sobie gdzie indziej. Albo najlepiej nie przyjeżdżajcie w góry wcale bo jest takich jak wy jest za dużo na Giewoncie i w Kościeliskiej (w swym roztargnieniu nie pomyślał, że jak przegoni tych z Morskiego Oka to pójdą tysiącami na Giewont i do Kościeliskiej, gdzie i tak mu ciasno). Niedługo ogłosi Polskie Tatry tylko dla Polaków, bo turystów z UE coraz więcej. A że turystów i tak nie zatrzyma to zrobi powiat tatrzański strefą specjalną, gdzie po przepustkę należy się zgłaszać 3 lata wstecz.
Gdyby życie było zawsze takie brutalne to za emeryturę wypracowaną w PRL-u zamiast opłacania 160 Koron za parking na Słowacji kombinowałbyś (albo tacy jak Ty) jak dożyć do pierwszego. Bo prawda jest taka, że Ci kibole Jagiellonii i ich dzieci latami będą dopłacać do Twojej emerytury, a dziedzictwo Twojej PRL-owskiej pracy jeszcze długo się będzie za nami ciągnęło. A Ty jeszcze chcesz im zabronić wypoczynku, takiego jakie oferowało Ci PRL-owskie życie. Tylko nie mów, że to nie Twoja wina, że pracowałeś w tej epoce. Każesz nam dziedziczyć świat taki jaki jest, zapominając, że sam w życiu masz więcej niż Ci się należy. A emerytury Twoje i Twojego pokolenia to coś więcej niż głupia wycieczka w Tatry.
A kto decyduje o tym co się komu należy? I po czym oceniliście że Jankowi się nie należy? Cholerne generalizowanie.Jagiellonia w Tatrach pisze:Każesz nam dziedziczyć świat taki jaki jest, zapominając, że sam w życiu masz więcej niż Ci się należy. A emerytury Twoje i Twojego pokolenia to coś więcej niż głupia wycieczka w Tatry.
Jednocześnie chiciałbym zauważyć że ta przykładowa 85-letnia mieszkanka Białegostoku 15 lat dłużej żyła w PRL-owskiej epoce (i nie tylko) i do jej przykładowej emerytury też dopłacamy, analogicznie można wysnuć wniosek że jej także się należy mniej niż zasługuje więc za co wjedzie do tego Morskiego Oka?
Z każdym postem coraz bardziej nie na temat.
Ideolo, ideolo - w dodatku głupie. No i nie trafione bo ja w dalszym ciągu jestem czynnym zawodowo, między innymi aby mnie było stać na tą kolejkę (pewnie za chwilę kibice Jagiellonii powiedzą, że odbieram pracę młodym - i znowu niewypał bo to wolny zawód i skoro mnie chcą to widocznie jestem lepszy (wolny kraj, drodzy kibiceJagiellonia w Tatrach pisze:Gdyby życie było zawsze takie brutalne to za emeryturę wypracowaną w PRL-u zamiast opłacania 160 Koron za parking na Słowacji kombinowałbyś (albo tacy jak Ty) jak dożyć do pierwszego. Bo prawda jest taka, że Ci kibole Jagiellonii i ich dzieci latami będą dopłacać do Twojej emerytury, a dziedzictwo Twojej PRL-owskiej pracy jeszcze długo się będzie za nami ciągnęło. A Ty jeszcze chcesz im zabronić wypoczynku, takiego jakie oferowało Ci PRL-owskie życie. Tylko nie mów, że to nie Twoja wina, że pracowałeś w tej epoce. Każesz nam dziedziczyć świat taki jaki jest, zapominając, że sam w życiu masz więcej niż Ci się należy. A emerytury Twoje i Twojego pokolenia to coś więcej niż głupia wycieczka w Tatry.
A teraz co do Waszych domagań się wolnego i ułatwionego wstępu do Morskiego Oka i wszędzie gdzie tylko możliwe. Gdybyście oto, zamiast się wydzierać na kiepskich meczach, zadali trochę trudu aby zapoznać się z starymi mapami zarówno Tatr Polskich i Tatr Słowackich (można np. obejrzeć w Muzeum na Zamku w Kiezmaroku, ale trzeba zapłacić za bilet i za parking w mieście
Co do Morskiego Oka - faktycznie za mojej wczesnej młodości to autobusy PKS dojeżdżały prawie pod same schronisko ale było ich około dziesięciu na dobę. Potem dzięki głupawej propagandzie, zupełnie identycznej jak kibiców Jagiellonii (trochę innej w warstwie językowej - "robotnicy, chłopi, księża patrioci, niemowlęta, młódź szkolna i przedszkolna etc etc mają prawo do wygodnego dojazdu do Morskiego Oka i sunęły do niego autobusy zakładowe jeden za drugim z towarzychem, które przybywało tam naogół tylko po to aby przewrócić połówkę albo i więcej - niektórzy nawet nie wysiadali z tego autobusu, bo na fotelu pije się wygodniej niż na klamorach. Połapano się, że przegięto z tym dostępem ludu pracującego miast i wsi (Białegostoku również) i zrobiono końcowy parking na Włosienicy a dla nie mających ochoty iść dalej postawiono obrzydliwy bar z wódeczką, gdyby komuś po drodze zabrakło. Potem cofnięto to wszystko do Palenicy, Niestety nadal bez oczekiwanego efektu (czyli odciążenia Morskiego Oka z gawiedzi) bo choć autobusy zakładowe umarły śmiercią naturalną to pojawiły się busili a wskaźniki ilości osób na 1 samochód osobowy dość mocno przybliżyły się do wskaźników w krajach zachodnich.
Podsumowując - to co zrobiliśmy z Morskim Okiem jest bezprecedensowym skandalem we wszystkich górach Europy a wszystko po to aby kibice Jagiellonii i innych klubików mogli tam sobie podjechać a następnie w wózeczku przewieść dziecinę a 85-letnią babcię wsadzić na "koniobus" - niech sobie pojedzie.
Oczywiście kibice Jagiellonii mogą powiedzieć - "a sam, gnoju, jeździsz kolejką na Hrebienok" i też szkodzisz przyrodzie. Pozornie, drodzy kibice, pozornie. W rzeczywistości ta akurat kolejka jest przyjazna dla przyrody. Dlaczego? Bo ludzie nią jadąc niczego nie rozdeptują ani nie śmiecą. A proszę choć raz wejść lub zejść na Hrebienok na piechotę to się zobaczy ile tam ludzie wydeptali "lewych" ścieżek i nibyskrótów i ile rozmaitych badziewi ciepnęli do lasu - plastikowych butelek, wszelkich opakowań itd. Tak, tak - ci "prawdziwi turyści", którym nawet sama myśl aby wiąść do kolejki (130 Sk w obie strony, dzieci mniej) jest wstrętna i obrzydliwa.
A teraz drodzy kibice Jagiellonii - kupcie se po szaliku i idzcie na mecz, Tatry zostawcie w spokoju. Nic z nich nie rozumiecie i chyba nigdy nie zrozumiecie.
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
Akurat to nie my ale Janek postanowił decydować kto, gdzie i jaki ma dostęp w Tatrach.Ros pisze:A kto decyduje o tym co się komu należy? I po czym oceniliście że Jankowi się nie należy? Cholerne generalizowanie.Jagiellonia w Tatrach pisze:Każesz nam dziedziczyć świat taki jaki jest, zapominając, że sam w życiu masz więcej niż Ci się należy. A emerytury Twoje i Twojego pokolenia to coś więcej niż głupia wycieczka w Tatry.
Jednocześnie chiciałbym zauważyć że ta przykładowa 85-letnia mieszkanka Białegostoku 15 lat dłużej żyła w PRL-owskiej epoce (i nie tylko) i do jej przykładowej emerytury też dopłacamy, analogicznie można wysnuć wniosek że jej także się należy mniej niż zasługuje więc za co wjedzie do tego Morskiego Oka?
Z każdym postem coraz bardziej nie na temat.
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
A tobie Janku wyjaśniamy, że szaliki mamy i to nasza sprawa, czy wydzieramy się na kiepskich meczach czy nie (pewnie Ty jeżeli w ogóle, to kibicujesz samej Barcelonie i co drugi tydzień latasz samolotem na Camp Nou). Przy okazji zauważ, że gdyby wszyscy kibicowali tym wielkim , to Ci maluczcy jak nasz klubik umarliyby śmiercią naturalną, co pociągnęłoby za sobą śmierć słynnej Barcelony, bo piłkarzy skupuje z całego świata.
Widzimy, że z logiką to masz nie po drodze, nie tylko w sprawach tatrzańskich i kolejny raz kłania się niewiedza o systemie naczyń połączonych.
A jeżeli chcesz nam zabronić wyjścia w Tatry z dzieckiem to chyba będziesz musiał zmienić pracę. Stań u wrót wszystkich dróg w Tatry i wypatruj turystów w żółto-czerwonych szalikach. Może uda Ci się nas wyłowić z tego wyedukowanego przez PRL tłumu, który koniecznie chce poznać góry.
Powodzenia.
Widzimy, że z logiką to masz nie po drodze, nie tylko w sprawach tatrzańskich i kolejny raz kłania się niewiedza o systemie naczyń połączonych.
A jeżeli chcesz nam zabronić wyjścia w Tatry z dzieckiem to chyba będziesz musiał zmienić pracę. Stań u wrót wszystkich dróg w Tatry i wypatruj turystów w żółto-czerwonych szalikach. Może uda Ci się nas wyłowić z tego wyedukowanego przez PRL tłumu, który koniecznie chce poznać góry.
Powodzenia.
Niby gdzie ja to napisałemJagiellonia w Tatrach pisze:Akurat to nie my ale Janek postanowił decydować kto, gdzie i jaki ma dostęp w Tatrach.
Nikomu! Mam ciekawsze zajęcia. Np. studia nad demagogią uprawianą zajadle na Ścianie Wschodniej. Bliskość towarzysza Łukaszenki jako katalizator?Jagiellonia w Tatrach pisze:pewnie Ty jeżeli w ogóle, to kibicujesz samej Barcelonie i co drugi tydzień latasz samolotem na Camp Nou
Może byście drodzy kibice byli uprzejmi to trochę rozwinąć. Nijak nie kumam.Jagiellonia w Tatrach pisze:Widzimy, że z logiką to masz nie po drodze, nie tylko w sprawach tatrzańskich i kolejny raz kłania się niewiedza o systemie naczyń połączonych.
Nie chcę, guzik mnie to obchodzi! Wprowadziłem ich w Tatry kilka, wpierw swoich a teraz wnuki. Ale zupełnie inaczej, nie wpychając w dzikie hordy humanoidów podążających tłumnie do Morskiego Oka. Zaczynały od dróg, które może kibice pewnego klubu nie odwiedzą nigdy w życiu. I szły tam gdy już choć odrobinę mogły zrozumieć po co tam idą i gdzie idą.Jagiellonia w Tatrach pisze:A jeżeli chcesz nam zabronić wyjścia w Tatry z dzieckiem
A jak blokada leśnków się uda to będę jej sprzyjał, gdyby mieszkał bliżej to nawet czynnie
jeśli już w czym wydedukowanego to w nadmiernym spożyciu pewnych napojów - kiedyś wódki, teraz piwa.Jagiellonia w Tatrach pisze:z tego wyedukowanego przez PRL tłumu
A tak jeszcze co zdrożności stosowania kolejki jako metody na zaoszczędzenie sił do zacniejszych celów niż włażenie na Hrebienok - gdyby kibice pewnego klubu znali trochę zapisków przedwojennych taterników to by przeczytali, że co najznakomitsi podążając do doliny Białej Wody i jej bocznych odgałęzień korzystali bardzo często z konnych wózków zakopiańskich górali - wysiadali w Roztoce i tam ścieżynką przechodzili na drugą stronę Białki przy Polanie Biała Woda, całkowicie zresztą legalnie. Ale kibice starych papierzysk nie czytają, wolą wrzeszczeć na trybunach lub wypisywać głupoty na górskich forach. Dla mnie koniec dyskusji - kibice mnie już setnie znudzili. Nie ma się co zresztą wysilać, i tak nic nie pokumają.
A cóż to za pokrętna logika??? To może w trosce o "następne pokolenia" mam w ogóle przestać tam przyjeżdżaćJanek pisze:andy67 pisze:Cóż za piękny przykład konflitu pokoleń
Tatry, zarówno słowackie jak i polskie są własnością nas wszystkich. I w interesie tych "nas wszystkich", aby służyły one następnym pokoleniom należy maksymalnie utrudniać dostęp do nich.
Pomyślałbyś trochę o miejscowej ludności- z naszych wyjazdów w Tatry żyje całe Podhale.
Parki narodowe od chwili ich powstania nic innego nie robią. I bardzo słusznie. I to skutkuje. Po polskiej stronie mniej ale też. W własnym dobrze pojętym interesie musimy się ograniczać.andy67 pisze:A cóż to za pokrętna logika??? To może w trosce o "następne pokolenia" mam w ogóle przestać tam przyjeżdżać
Niech władze Podhala pomyślą raczej jak wykorzystać termy podszaflarskie. Gdyby za Gubałówka wybudować dwa takie aquaparki jak w Liptowskim Mikulaszu czy Popradzie to wchłonęłyby one tą szarą masę co wali do Zakopanego nie wiem po co bo nie w góry i na takim Giewoncie, Kościeliskiej i drodze do Moka ilość luda spadłaby o 2/3 conajmniej bo publika wolałaby grzać tyłek w basenie a nie snuć się po jakiś tam obrzydliwych górach.andy67 pisze:Pomyślałbyś trochę o miejscowej ludności- z naszych wyjazdów w Tatry żyje całe Podhale
Władze Podhala jednak są kompletnie bezmyślne i cały swój wysiłek kierują na takie głupoty jak modernizacja kolejki na Kasprowy czy też mżonki o organizacji olimpiady naiwnie sądząc, że ci wszyscy narciarze, którzy walą teraz do Austrii, Francji, Szwajcarii i Włoch a także do Słowacji wrócą do Zakopanego. Nie wróca, z bardzo wielu powodów - temat rzeka.
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
Kierując się logiką Janka, który proponuje zaorać (zamknąć) szosę do Morskiego Oka i zasuwanie tam pieszo, to wyprawa z Cyrhli do Morskiego Oka to około 4-4,5 godziny w jedną stronę. Gdyby do tego dołożyć wycieczkę na Rysy, Chłopka czy Szpiglasowy daje to łącznie 7-8 godzin (dla piłkarzy zawodowych, bo nie wiem czy dla kibiców) w jedną tylko stronę. Powrót do Zakopanego pieszo staje się więc praktycznie niemożliwy. Co zostaje, nocleg w schronisku nad Morskim Okiem ewentualnie Roztoka, 5 Stawów albo przejście z Rysów do Popradzkiego Plesa.
Schronisko nad Morskim Okiem to około 80 noclegów, pozostałe dadzą łącznie ze 200 miejsc.
Oj wyludniłyby się nasze Taterki...
Schronisko nad Morskim Okiem to około 80 noclegów, pozostałe dadzą łącznie ze 200 miejsc.
Oj wyludniłyby się nasze Taterki...
Po pierwsze-jakoś ilość turystów w słowackich Tatrach nie spadła "dzięki" tym aquaparkom-jest to raczej alternatywa gdy w górach np.pogoda siądzie.Poza tym-głównym i jedynym właściwie powodem przyjazdów ludzi w okolice Zakopanego są właśnie Tatry.Czy sądziśz że ktoś jechałby np. z Trójmiasta tylko po to by skorzystać z aquaparków na Podhalu mając to samo pod nosem+morze na dokładkęJanek pisze:Parki narodowe od chwili ich powstania nic innego nie robią. I bardzo słusznie. I to skutkuje. Po polskiej stronie mniej ale też. W własnym dobrze pojętym interesie musimy się ograniczać.andy67 pisze:A cóż to za pokrętna logika??? To może w trosce o "następne pokolenia" mam w ogóle przestać tam przyjeżdżaćNiech władze Podhala pomyślą raczej jak wykorzystać termy podszaflarskie. Gdyby za Gubałówka wybudować dwa takie aquaparki jak w Liptowskim Mikulaszu czy Popradzie to wchłonęłyby one tą szarą masę co wali do Zakopanego nie wiem po co bo nie w góry i na takim Giewoncie, Kościeliskiej i drodze do Moka ilość luda spadłaby o 2/3 conajmniej bo publika wolałaby grzać tyłek w basenie a nie snuć się po jakiś tam obrzydliwych górach.andy67 pisze:Pomyślałbyś trochę o miejscowej ludności- z naszych wyjazdów w Tatry żyje całe Podhale
Władze Podhala jednak są kompletnie bezmyślne i cały swój wysiłek kierują na takie głupoty jak modernizacja kolejki na Kasprowy czy też mżonki o organizacji olimpiady naiwnie sądząc, że ci wszyscy narciarze, którzy walą teraz do Austrii, Francji, Szwajcarii i Włoch a także do Słowacji wrócą do Zakopanego. Nie wróca, z bardzo wielu powodów - temat rzeka.
Po drugie-jesteś przedstawicielem gatunku dzielącego chętnie ludzi na lepszych i gorszych(teksty o publice wolącej grzać tyłek w basenach niż "obrzydliwe" góry) co akurat mnie drażni niewymownie
Po trzecie-ilość narciarzy w Tatrach po polskiej stronie rośnie od kilku lat,właśnie na skutek rozbudowy infrastruktury-i nie są to mRZonki
Po czwarte- Janek=besserwiser
Wyszłoby to im tylko na dobre.Jagiellonia w Tatrach pisze: (...) Oj wyludniłyby się nasze Taterki...
Nie mów, że aquaparki są pełne tylko gdy padaandy67 pisze: Po pierwsze-jakoś ilość turystów w słowackich Tatrach nie spadła "dzięki" tym aquaparkom-jest to raczej alternatywa gdy w górach np.pogoda siądzie.
Ależ przecież jadą tylko po to, żeby powiedzieć że się było w Zakopanym/nad Mokiem/na Kasprowym! Po prostu taka moda, jest się czym pochwalić albo się zazdrości znajomym co to opowiadali jakie trudne i niebezpieczne trasy robili (np. do Czarnego Stawu pod Rysami).andy67 pisze: Poza tym-głównym i jedynym właściwie powodem przyjazdów ludzi w okolice Zakopanego są właśnie Tatry.Czy sądziśz że ktoś jechałby np. z Trójmiasta tylko po to by skorzystać z aquaparków na Podhalu mając to samo pod nosem+morze na dokładkę
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
Na pewno by się wyludniły.MiG pisze:Wyszłoby to im tylko na dobre.Jagiellonia w Tatrach pisze: (...) Oj wyludniłyby się nasze Taterki...
Nie mów, że aquaparki są pełne tylko gdy padaandy67 pisze: Po pierwsze-jakoś ilość turystów w słowackich Tatrach nie spadła "dzięki" tym aquaparkom-jest to raczej alternatywa gdy w górach np.pogoda siądzie.I gdyby nie było tych aquaparków, to ludzie nie siedzieliby raczej w Mikulaszu, tylko gdzieś się ruszyli, nie? Np. w Tatry - a to oznacza zwiększenie ruchu.
Ależ przecież jadą tylko po to, żeby powiedzieć że się było w Zakopanym/nad Mokiem/na Kasprowym! Po prostu taka moda, jest się czym pochwalić albo się zazdrości znajomym co to opowiadali jakie trudne i niebezpieczne trasy robili (np. do Czarnego Stawu pod Rysami).andy67 pisze: Poza tym-głównym i jedynym właściwie powodem przyjazdów ludzi w okolice Zakopanego są właśnie Tatry.Czy sądziśz że ktoś jechałby np. z Trójmiasta tylko po to by skorzystać z aquaparków na Podhalu mając to samo pod nosem+morze na dokładkę
Gdybyś przeanalizował nasze wyliczenia to byś zauważył, że tyle osób to przebywa w letnie dni w rejonie Morskiego Oka (Rysy, Chłopek, Szpiglasowa, Świstówka) będących zagranicznymi turystami.
Po odcięciu dojazdu do Palenicy nie podjął byś żadnej poważnej wycieczki w ten rejon bez noclegu (chyba wiesz, że biwakować w Tatrach nie wolno).
Jeżeli się rzuca jakieś hasło to warto odrobinę pomyśleć nad jego konsekwencjami. Chyba, że tu z Jankiem tworzycie jakiś egalitarny klub zdobywców Tatr (silni, sprawni i młodzi), gdzie szczególnie dla dzieci i starszych w góry wstęp jest wzbroniony.
No trudno, sam chciałeś. Gdybyś się, My Dear Andy, okazał skruchą mógłbym Cię oszczędzić. Niestety nie skorzystałeś z szansy. Twój wybór!andy67 pisze:Ostry strzał. Nie boisz się, że kula się o coś odbije i przyłoży strzelcowi?
Nie.
Ponieważ trwa mundial więc posłużmy się porównaniami piłkarskimi. Otóż, mój miły Andy, masz tą przewagę nad polskimi zawodnikami, że próbujesz strzelać. Jednakowoż, masz jednak w stosunku do nich i "tyły". Otóż rażącym nadużyciem byłoby napisać, że polscy zawodnicy strzelają niecelnie skoro nikt nie widział żadnego strzału z ich strony. Niecelność można by im zarzucić gdyby strzelali i nie trafiali. Zupełnie tak samo jak Ty, Andriusza - 4 metry nad poprzeczką lub 3 metry obok słupka.
Nie powiedziałbym. Dwa lata temu mieszkałem z wnukiem w okolicach Liptowskiego Mikulasza i kilka razy podążając w góry (a więc dość rano) jechaliśmy obok tamtejszego - parkingi były przepełnione i to, słuchaj, słuchaj, Andriusza - głownie polskimi autami a pogoda była wtedy wręcz znakomita. Wyświadcz mi tą łaskę i spróbuj wyciągnąć z tego wnioski.andy67 pisze:Po pierwsze-jakoś ilość turystów w słowackich Tatrach nie spadła "dzięki" tym aquaparkom-jest to raczej alternatywa gdy w górach np.pogoda siądzie
Tak przy okazji kilka słów na temat specyfiki turystyki górskiej w Słowacji. Na wstępie trzeba stwierdzić, że Stwórca okazał się być niesprawiedliwym i obdzielił Słowaków ponad miarę - oprócz większości Tatr (tu nabroiła historia) dorzucił jeszcze wspaniałe Tatry Niżne, Słowacki Raj, Wielką i Małą Fatrę, Chocz, Szkoruszińskie Wierchy, Spiską Magurę i wiele, wiele innych, wszystko skupione na stosunkowo niewielkim obszarze. Wszystko to góry wspaniałe oferujące wędrowcom rozmaite atrakcje - od łagodnych spacerków po drogi z sporą ilością adrenaliny. A my, Polacy, co? Oprócz tego nędznego skrawka Tatr (30% ogólem, 15% Wysokich), "kieszonkowych" Pienin, i dzielonego po 50% pasma Babiej Góry to co mamy? Nudne błotniste Beskidy (zaraz mnie opadną miłośnicy tego "nudziarstwa"). W dodatku pogoda na północ od głównej grani Karpat jest wyraźnie gorsza niż po południowej stronie czego najlepszym dowodem jest, że Słowacy produkują porządne wino a my nie.
Skoro tak jest to turysta słowacki (i nadal, choć mniej, czeski) ma wybór - podobno zaledwie 1 na 10 przebywających w górach jest w Tatrach. Zrozumienie tej prostej prawdy znakomicie tłumaczy fakt dlaczego w słowackich Tatrach obciążenie szlaków jest niewspółmiernie mniejsze niż w Polskich.
Akurat paru takich znam (jeżdżą do Mikulasza) ale to jakby margines sprawy. Aby mnie pognębić dotknęłeś sprawy, która powinna być zbadana przez psychologów, socjologów, specjalistów od badań rynku a najprowdopodobniej z największym powodzeniem przez psychiatrów.andy67 pisze:Poza tym-głównym i jedynym właściwie powodem przyjazdów ludzi w okolice Zakopanego są właśnie Tatry.Czy sądziśz że ktoś jechałby np. z Trójmiasta tylko po to by skorzystać z aquaparków na Podhalu mając to samo pod nosem+morze na dokładkę
Wróćmy jednak do robienia z Ciebie jajecznicy. Mówisz, że Tatry. Skoro tak to powinni w nie pójść. W Zakopanem ponoć w szczytowym okresie lata jest około 120 tysięcy turystów. Do Morskiego Oka zasuwa jak głupi około 7000, na Giewont ponoć 1500, do Kościeliskiej i Chochołowskiej ok. 3000, na pozostałe trasy ok. 1000 - razem 12 500. Co robi pozostałe 107 500 luda? Jeśli wierzyć tangu "Czypa" czyli "Czy pamiętasz tę noc w Zakopanem" to się oddaje rozrywkom damsko-męskim ale czy tylko? Napewno spora część leczy przedpołudniem kaca po wieczornych nadużyciach. Sporo męczy się na Gubałówce. Sporo osób też z nudów wybrała się do Słowacji, niekoniecznie w góry - po kilka polskich autokarów stoi zawsze pod Spiskim Zamkiem i w innych ciekawych miejscach. Podejrzewam jednak, że o conajmniej połowie tych biednych ludzi nie wiemy nic. Gdybym był burmistrzem Zakopanego to ten problem spędzałby mi sen z powiek. Bo ci ludzie mogą się naglę stuknąć czoło i powiedzieć - "po jaką cholerę my tu przyjechaliśmy" i nie przyjechać więcej - a to byłby dzień klęski dla Zakopanego.
Nie próbuj mi tu tylko Drogi Andy mówić, że należy ich nakłonić na pójście w góry. To dopiero byłaby katastrofa. Każdy metr bieżący lkażdej ścieżki wyglądałby jak kolejka do sklepu z butami lub innymi dobrami w stanie wojennym. W interesie tej nielicznej grupki chodzących tak naprawdę w góry (a nie na piwo w Morskim Oku, na Hali Ornak czy Polanie Chochołowskiej) jest tych ludzi jak najbardziej od Tatr odstręczać, chwytając się wszelkich godziwych i niegodziwych metod. Administracyjnych też jak np. likwidacji znakowania conajmniej 60% tras w Polskich Tatrach. Powtarzam "znakowania" nie konserwacji szlaku jak to robią Słowacy od prawie 100 lat. Likwidacja karty taternika na to pozwala - Ty Andy, sobie na Orlej Perci bez znaków poradzisz (ile lat potrwa nim się zatrą), panna Krysia z panem Romkiem czy Tadziem z pensjonatu Orzeł nie i tam nie pójdą, głównie ze strachu - wypadałoby wtedy wznieść tylko Te Deum Laudamum, czas najwyższy aby formalnie zlikwidować to "dzieło" księdza Gadowskiego (niech jego imię będzie zapomniane)
Delikatny jesteś i wielce romantyczny. Prawie jak kibice Jagiellonii z Białegostoku. Ja natomiast jestem wrednym realistą.andy67 pisze:Po drugie-jesteś przedstawicielem gatunku dzielącego chętnie ludzi na lepszych i gorszych(teksty o publice wolącej grzać tyłek w basenach niż "obrzydliwe" góry) co akurat mnie drażni niewymownie
Czy mógłbyś podać tu jakieś cyfry na poparcie tego poglądu. Jedyny sukces rynkowy w tych stronach to Białka gdzie mądrzy właściciele wyciągów dogadali się co do wspólnego skypassu, co dla PKL-u jest rzeczą niemożliwą. W swoim otoczeniu znam około 20 osób - aktywnych narciarzy "wyciągowych". Nie są to ludzie biedni ale bardzo daleko im do zamożnych. Wszyscy bez wyjątku przenieśli się wperw do Słowacji a potem Austrii, Włoch, Francji, Szwajcarii. Na zapytanie czy wrócą w Tatry - odpowiadają zgodnie, że nigdy. Nie tylko zresztą z powodu niedoskonałości infrastruktury.andy67 pisze:Po trzecie-ilość narciarzy w Tatrach po polskiej stronie rośnie od kilku lat,właśnie na skutek rozbudowy infrastruktury-i nie są to mRZonki
Pewnie już wiem, że przytoczysz jako argument gwałtownie wzrastającą ilość narciarskich interwencji TOPR. To żaden dowód na rozwój narciarstwa w Zakopanem - to dowód jedynie na to, że Tatrom ostała się rola oślej łączki przed Alpami. A że znakomita większość "kursantów" przygłupawa to ilość wypadków rośnie.
Masz może, Mój Drogi Andy jakieś rzeczowe kontrargumenty? Z miłą chęcią ich wysłucham. Oszczędź mi, proszę, tylko kiepskich popisów retorycznych a la kibice Jagiellonii z Białegostoku, są żenujące.
Pozdrowienia.
Rozumiem, że możliwość podjęcia takiej wycieczki (i to właśnie w tym rejonie) jest ważniejsza niż ochrona przed dewastacją jednego z najpiękniejszych kawałków Polski, będącego częścią światowego systemu obszarów chronionych Natura 2000?Jagiellonia w Tatrach pisze: Po odcięciu dojazdu do Palenicy nie podjął byś żadnej poważnej wycieczki w ten rejon bez noclegu (chyba wiesz, że biwakować w Tatrach nie wolno).
A mi się wydawało, że po prostu rozważamy ciekawą i niestety zupełnie nierealną wizję ograniczenia ruchu w rejonie Morskiego Oka? No i chciałbym zauważyć, że nikt nikomu nie zabrania wstępu w góry.Jagiellonia w Tatrach pisze: Jeżeli się rzuca jakieś hasło to warto odrobinę pomyśleć nad jego konsekwencjami. Chyba, że tu z Jankiem tworzycie jakiś egalitarny klub zdobywców Tatr (silni, sprawni i młodzi), gdzie szczególnie dla dzieci i starszych w góry wstęp jest wzbroniony.
PS. kiedyś był tu wątek o możliwościach ograniczania ruchu turystycznego w Tatrach - tam to były pomysły



