Drodzy znawcy Tatr rodem z Białegostoku. Mam propozycję - może byście się zajęli raczej bliższymi sobie terenami np. Puszczą Białowieską bo wasza wiedza o Tatrach jest, przepraszam bardzo, ale znikoma. Gdyby była większa to wiedzielibyście, że w pogodny dzień letni do Morskiego Oka potrafi się zwalić i 6 do 7 tysięcy osób, z których większość ogranicza się do zejścia nad brzeg jeziora, wypicie piwa i bigosu. Aby to było możliwe w pocie czoła pracuje na ten wynik kilkadziesiąt busików, spora ilość autobusów i spora ilość prywatnych aut. Cała ta chasa wtłacza się do jednej jedynącej dość niewielkiej powierzchniowo niecki Morskiego Oka. Mniejsza o ludzi, przyjdą i sobie pójdą, natomiast spaliny tej masy pojazdów zostaną na długo a jest to miejsce o dość kiepskiej wentylacji naturalnej. Przeprowadzone badania pokazały, że stężenie spalin sięga wielkości mierzonej na głównych ulicach Warszawy.
Kolejka linowa na Hrebienok posiada napęd elektryczny a więc żadnych spalin nie emituje. Jej max. zdolność przewozowa wynosi 900 osób na godzinę ale jest stosunkowo mało wykorzystana i jak się oblicza korzysta z niej około 3000 osób dziennie w jedną stronę. Na Hrebienoku ten strumień ludzki rozdziela się - część zmierza w kierunku doliny Wielickiej a czasami nawet aż do Popradzkiego Plesa, kolejne dwa strumienie zmierzają do doliny Staroleśnej i Zimnej Wody a część osób dochodzi również do Skalnatego Plesa. Spora część dochodzi tylko do wodospadów tuż koło Hrebienoka i wraca. Każdy kto choć trochę lepiej zna te strony wie, że natężenia ruchu turystycznego w dolinie Staroleśnej i w dolinie Zimnej Wody nijak nie można porównać do tego obrzydliwego zbiegowiska, które jest Morskim Oku.
W związku z powyższym Wasze jeremiady na temat tłumów na Hrebienoku i magistrali są zupełnie nieuprawnione i dowodzą one tylko Waszej kompletnej niewiedzy albo złej woli a raczej upartej i złośliwej chęci udowodnienia, że koniecznie należy parkować w krzakach zamiast dać zarobić kilkadziesiąt Sk gminie Vysoke Tatry (być może kwota 160 Sk wydaje się być wysoka ale to jest około 17 złotych). Zresztą ja nikogo nie zmuszałem do postawienia auta na parkingu - ja tylko napisałem, że jest tak bezpieczniej a wybór należy do posiadacza auta.
Jagiellonia w Tatrach pisze:No więc dojeżdża wygodnie autem pod dolną stacje kolejki, bo On Pan Turysta.
Wyście chyba nigdy nie byli w Smokovcu bo czego jak czego ale parkingu przy dolnej stacji kolejki nie ma i nigdy nie było
Jagiellonia w Tatrach pisze:gdzie ów nieszczęśnik dowodzi, że przejście do Hrebienoka 2 kilometrów jest ponad jego siły.
A to moi drodzy jest już zwyczajnym chamstwem. Jesteście prawdopodobnie bezczelnie młodzi i być może dla Was zrobienie dodatkowych dwóch kilometrów jest małym piwem, dla mnie już nie, wolę siły zachować na prawdziwe odcinki górskie a nie nudne dreptanie po lasku lub drodze. Szedłem tam zresztą wiele razy w czasach gdy PRL cykała nam nędzne grosze na legalną wymianę i człowiek musiał naprawdę każdą koronę oglądać nim ją wydał aby te dozwolone siedem dni możliwości pobytu w ramach tzw. konwencji turystycznej wykorzystać, mieć za co spać i coś jeść i jeszcze odłożyć na zakup np. plecaczka szturmowego o nazwie "horolezka", który to wyrafinowany produkt był w Polsce całkowicie nie do kupienia podobnie jak górskie buty na wibramie.
Na koniec pozwolę sobie Wam złożyć życzenia aby moim wieku nadal chodzili w Tatry i w odróżnieniu ode mnie nie korzystali z tak zdrożnych ułatwień jak kolejka na Hrebienok. Wasze aluzje na temat NIE i p. redaktora Urbana pozostawiam bez komentarza.