Tak więc budzimy się, nie za wcześnie bo trzeba sie troszkę wyspać - koło 9 , zbieramy się powoli, pakujemy wszystkie rzeczy bo oddajemy pokój. Ja myślę gdzie by tu wleżć tego dnia, bo szkoda siedzieć cały dzień w zakopanym i naszło mnie że pójdę na tego Giewonta, jest blisko i zrobię trase przez Strążyską a zejde Kondratową. Dziewczyny zostają na dole, ale później jak się okazało poszły Strążyską do Siklawicy.
Do doliny wchodzę o godzinie 11:03
1. około 11:30 jestem na Polanie Strążyskiej

2. na Grzybowcu jestem nie wiem o której

3. Sarnia Skała z Grzybowca

4. na szlaku

5.

6.

7.
8. ach... ta Świnica...

9.

10. tuż przed łańcuchami

11. a to juz chyba standardowy obrazek na łańcuchach

12. nio to mam chwilę na zdjęcia...

13. jest... szczyt...

14.

15. nie jestem pewien czy gościu wie? że za nim jest juz tylko Strążyska...

16. biorę się za schodzenie ale długo nie schodzę

17. no to znowu jest czas na zdjęcia

18.

19. siadam pod Giewontem, trzeba cos zjeść i porobić zdjęcia na spokojnie

20.

21.

22.

23.

24.

25.

26. trochę posiedziałem to biorę się za schodzenie... ( schodzę przez Polanę Kondratową )

27.

28.

29.

30.

31.

32.

33.

34.

35. niebo nad Giewontem ( widoczny krzyż )

36. i już Kalatówki

37.

38. wieczorem w Zakopanym...

39. jechaliśmy na Głodówkę, ale zatrzymała nas karczma widokowa...

40. tam zjedliśmy podziwiając jeszcze Taterki i wracamy do domu...




