Po 17 godzinach to i jeden dzień przerwy czasem się należy. Człowiek jest przecież tylko człowiekiem.wieczor22 pisze: (...) Hmmm aż cały dzień rozumiem pospać jakieś 2 godzinki dłużej ale cały dzień
Przygotowanie kondycyjne
Każdy tak się regeneruje, że potrzebuje odpowiednich odpoczynków. Odpoczynek może być krótki, ale ważne żeby w ogóle był.wieczor22 pisze: a czy ja napisałem że trzebatrzeba robić wszystko z odpowiednią intensywnością to i wtedy wypoczynek może być krótki, no tez wszystko zależy od organizmu jak kto sie regeneruje
Przez ostatnie lata w 99% preferuję 1dniowe regularne wypady (głównie w pobliskie Beskidy, czasem Tatry, Pieniny, Gorce) i gdy w góry idzie się ze świadomością, że nie trzeba oszczędzać sił czy też myśleć o jakiejś ekspresowej regeneracji na dzionek następny to jest całkiem inaczej... Wtedy daje się z siebie wszystko.
Skutek uboczny 1dniowych maratonów...
Lekki stan przydżumienia, ogólne wyrąbanie... 
Skutek uboczny 1dniowych maratonów...
Coraz częściej jestem ostatnio zgodny z Hannibalem. Widać tak być musiało.Hannibal pisze:Tak nie jest. Aby efektywnie wędrować po górach, a nie tylko zapierda..., należy robić odpowiednie odpoczynki i przerwy. Tak jest przy każdej aktywności fizycznej, w każdym sporcie.wieczor22 pisze: niby tak ale too odpocznie jak wróci do domu
Tak, oczywiście. Wszyscy powinni wędrować po górach efektywnie (cokolwiek by to miało oznaczać, o ile coś w ogóle).Hannibal pisze: Tak nie jest. Aby efektywnie wędrować po górach, a nie tylko zapierda..., należy robić odpowiednie odpoczynki i przerwy. Tak jest przy każdej aktywności fizycznej, w każdym sporcie.
Lepiej by wyszło jakbyś zrobił trzy krótsze (więcej zobaczysz/przejdziesz, a nie tracisz jednego dnia - no chyba że poświęcony na zwiedzanie, w co wątpięadidas15 pisze: Niestety moje wyprawy w góry są krótkie [3-4]dni ale intensywne ... 1 dznia jakaś najcięższa trasa potem dzionek przerwy i znowu coś większego i do domu ...
Ale co zrobić jak ktoś lubi zasuwać jak by go ktoś gonił. Ale to jest chyba wpływ okoliczności - wyjazd tylko w weekendy a więc szybko, czasami byle jak, bez względu na pogodę. Ludzie powoli zapominają, że prawdziwa przyjemnością jest nigdzie się nie spieszyć, tak jak na filmach z czasów wiktoriańskiej Anglii. Mam ochotę to idę, nawet daleko i uciążliwie,nie mam ochoty, leżę, nic nie robię, nawet nie myślę. No i po co ten pośpiech czasami? Czy koniecznie muszę po raz ósmy wchodzić na Szpiglasową. Więcej luzu.MiG pisze:Lepiej by wyszło jakbyś zrobił trzy krótsze (więcej zobaczysz/przejdziesz, a nie tracisz jednego dnia - no chyba że poświęcony na zwiedzanie, w co wątpię ).
Może i zasuwać, ale zrozumiem to jak będzie tak wypełniony cały wyjazd. A jak najpierw się goni cały dzień a potem kolejny trzeba odpoczywać to oznacza stratę całego dnia. Tym bardziej bolesną, że podobno wyjazdy są krótkie (3-4 dni wg posta powyżej).Janek pisze: Ale co zrobić jak ktoś lubi zasuwać jak by go ktoś gonił. Ale to jest chyba wpływ okoliczności - wyjazd tylko w weekendy a więc szybko, czasami byle jak, bez względu na pogodę.
A czy prawdziwa przyjemność nie jest kwestia wzgledna?Janek pisze:Ale co zrobić jak ktoś lubi zasuwać jak by go ktoś gonił. Ale to jest chyba wpływ okoliczności - wyjazd tylko w weekendy a więc szybko, czasami byle jak, bez względu na pogodę. Ludzie powoli zapominają, że prawdziwa przyjemnością jest nigdzie się nie spieszyć, tak jak na filmach z czasów wiktoriańskiej Anglii.
Mozna czerpac przyjemnosc z duzego tempa i zadowolenia z Siebie ze przebylem szlak w 1/2 czasu z mapy
Może to i rzecz względna. Tak jak jedni lubią pomarańcze, a drudzy jak im nogi śmierdzą. No ale gustach się nie dyskutujeRos pisze: A czy prawdziwa przyjemność nie jest kwestia wzgledna?
Mozna czerpac przyjemnosc z duzego tempa i zadowolenia z Siebie ze przebylem szlak w 1/2 czasu z mapy. Osobiscie tak nie mam, ale to sie zdaza.
No i wszystko idzie zgodnie z planem. Tyle, że zamiast we wtorek, brzuch był w środę.Hannibal pisze: (...) Np. plan na ten tydzień jest u mnie taki:
Poniedziałek - mięśnie brzucha
Wtorek - mięśnie klatki piersiowej (w tym przy okazji również trójgłowe ramion), mięśnie brzucha
Środa - mięśnie dwugłowe ramion
(...)




