Karolin_ka pisze:http://www.smog.pl/wideo/992/mazurek_jaroslawa/
Kawały
Ma chłopina "talent" - w/g mnie najlepiej wyszedł mu ten fragment "(...) z ziemi POLSKIEJ do WŁO..??.. LSKIEJ" czy jakoś takAgaar pisze:Karolin_ka pisze:http://www.smog.pl/wideo/992/mazurek_jaroslawa/Brak słów...
Umiera papież. U wrót raju św. Piotr go pyta:
- Ktoś ty?
- Ja? biskup Rzymu.
- Biskup Rzymu? Nie kojarzę.
- No, namiestnik Pański na Ziemi.
- To Bóg ma namiestnika? Nic mi o tym nie wiadomo.
- Jestem głową kościoła katolickiego!
- A co to takiego?
- ....
- Dobra. Czekaj tu, idę spytać szefa.
(tup, tup, tup)
- Panie Boże, masz chwilkę? Jest tu taki jeden, mówi, że jest papieżem, Twoim namiestnikiem na Ziemi, głową czegoś tam..
- Nie kojarzę. Ale moment... Jezusie, może ty coś o tym wiesz?
- Nie, tato, nie kojarzę. Ale pójdę z nim pogadać.
Po chwili wraca Jezus zwijając się ze śmiechu i mówi:
- Pamiętacie to kółko rybackie, które zakładałem 2000 lat temu?
- No, i?
- Oni do tej pory działają!
- Ktoś ty?
- Ja? biskup Rzymu.
- Biskup Rzymu? Nie kojarzę.
- No, namiestnik Pański na Ziemi.
- To Bóg ma namiestnika? Nic mi o tym nie wiadomo.
- Jestem głową kościoła katolickiego!
- A co to takiego?
- ....
- Dobra. Czekaj tu, idę spytać szefa.
(tup, tup, tup)
- Panie Boże, masz chwilkę? Jest tu taki jeden, mówi, że jest papieżem, Twoim namiestnikiem na Ziemi, głową czegoś tam..
- Nie kojarzę. Ale moment... Jezusie, może ty coś o tym wiesz?
- Nie, tato, nie kojarzę. Ale pójdę z nim pogadać.
Po chwili wraca Jezus zwijając się ze śmiechu i mówi:
- Pamiętacie to kółko rybackie, które zakładałem 2000 lat temu?
- No, i?
- Oni do tej pory działają!
Picasso i Einstein po kopnięciu w kalendarz stawili się przed bramą niebios. Na drodze tradycyjnie stanął im św. Piotr.
- Kim jesteś? - pyta pierwszego
- Picasso, przesławny artysta-malarz
- Wielu się podawało już za kogoś, musisz mi najpierw to udowodnić - nakazał św. Piotr
Picasso chwycił pędzel i w trymiga nasmarował obraz w jego stylu
- Dobra, właź - zezwolił św. Piotr
- Ty również Einsteinie musisz mi udowodnić, że jesteś tym za kogo się podajesz.
Fizyk długo się nie zastanawiając smyknął na tablicy kilka równań i utorował sobie drogę do niebios
Nagle przed bramą okazał się Lepper.
- Tak jak przesławni Einstein i Picasso musisz mi udowodnić, że jesteś tym za kogo się podajesz! - przestrzegł św. Piotr
- A co to za jedni - pyta Lepper
- Dobra, właź Andrzej!
- Kim jesteś? - pyta pierwszego
- Picasso, przesławny artysta-malarz
- Wielu się podawało już za kogoś, musisz mi najpierw to udowodnić - nakazał św. Piotr
Picasso chwycił pędzel i w trymiga nasmarował obraz w jego stylu
- Dobra, właź - zezwolił św. Piotr
- Ty również Einsteinie musisz mi udowodnić, że jesteś tym za kogo się podajesz.
Fizyk długo się nie zastanawiając smyknął na tablicy kilka równań i utorował sobie drogę do niebios
Nagle przed bramą okazał się Lepper.
- Tak jak przesławni Einstein i Picasso musisz mi udowodnić, że jesteś tym za kogo się podajesz! - przestrzegł św. Piotr
- A co to za jedni - pyta Lepper
- Dobra, właź Andrzej!
To akurat nie kawał ale chyba się nadaje
W czasie sobotniej Parady Równości posłanka Senyszyn (SLD) swoim aksamitnym głosem powiedziała m.in.:"Niech ta parada zmieni oblicze ziemi,TEJ ZIEMI"
LPR już uznało to za "(...)jawne i publiczne szyderstwo z osoby Ojca Świętego Jana Pawła II"
Spalą ją na stosie???
W czasie sobotniej Parady Równości posłanka Senyszyn (SLD) swoim aksamitnym głosem powiedziała m.in.:"Niech ta parada zmieni oblicze ziemi,TEJ ZIEMI"
LPR już uznało to za "(...)jawne i publiczne szyderstwo z osoby Ojca Świętego Jana Pawła II"
Spalą ją na stosie???
Dzieci z podstawówki pojechały na wycieczkę do Zakopanego. Nauczycielka, ich opiekunka, pragnąc najwyrazniej, aby jej podopieczni poznali trochę folkloru, prosi napotkanego górala, żeby opowiedział im jakąś ciekawą historię:
- Gazdo, opowiedzcie dzieciom jakąś podhalańską gawędę.
- Roz - zaczyna góral - zgubiła mi sie w lesie uowiecka. I ześmy tej uowiecki cały dzień sukali, ześmy jej sukali... Jak ześmy ją znalezli, tośmy sie tak uciesyli, ze ześmy ją ze scynścia syćka wzieli wydupcyli...
- Oj, gazdo... ale... to małe dzieci... opowiedzcie może jakąś inną historię.
- Roz zgubił mi sie w lesie pies... I ześmy tego psa całą wsią sukali...ześmy sukali... I jak ześmy znalezli, to ześmy sie tak uciesyli, ze ześmy go ze scynścia wydupcyli.
- Ale gazdo, no wiecie co!!! Tak.. nie bardzo... To opowiedzcie może dzieciom jakąś smutną historię.
- Roz... zgubiłem sie w lesie...
- Gazdo, opowiedzcie dzieciom jakąś podhalańską gawędę.
- Roz - zaczyna góral - zgubiła mi sie w lesie uowiecka. I ześmy tej uowiecki cały dzień sukali, ześmy jej sukali... Jak ześmy ją znalezli, tośmy sie tak uciesyli, ze ześmy ją ze scynścia syćka wzieli wydupcyli...
- Oj, gazdo... ale... to małe dzieci... opowiedzcie może jakąś inną historię.
- Roz zgubił mi sie w lesie pies... I ześmy tego psa całą wsią sukali...ześmy sukali... I jak ześmy znalezli, to ześmy sie tak uciesyli, ze ześmy go ze scynścia wydupcyli.
- Ale gazdo, no wiecie co!!! Tak.. nie bardzo... To opowiedzcie może dzieciom jakąś smutną historię.
- Roz... zgubiłem sie w lesie...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Pewna pani wybrała się do Afryki na safari i zabrała ze sobą swojego pupila- pudelka. W trakcie wyprawy piesek wypadł z jeepa, czego nikt nie zauważył. Biegł za samochodem, biegł, biegł... ale nie dogonił. Nagle słyszy gdzieś za sobą szelest i kątem oka dostrzega zbliżającego się lamparta. Zadrżał ze strachu, przed oczami przeleciało mu całe życie. Wtem jednak patrzy, a kawałek dalej w trawie leżą jakieś poobgryzane szczątki.
"Może nie szystko stracone" - myśli pudelek i dopada padliny.
Lampart wyłazi z krzaków, patrzy - a tam jakiś dziwaczny mały stwór coś wpierdala, ciamka, mlaska. Lampart już – już ma na niego skoczyć, ale słyszy jak stwór mruczy do siebie: " Mmmm... jaki smaczny ten lampart...rarytas... mięsko palce lizać... a kosteczki - co za rozkosz...".
Lampart przeraził się i dał nura w krzaki. "Całe szczęście, że mnie nie widział ten mały diabeł, bo zżarłby mnie jak dwa razy dwa" - myśli uciekając.
Pudelek odetchnął, ale zauważył, że na drzewie siedzi małpa, która najwyraźniej obserwowała całą sytuację, bo minę ma zdziwioną. Nagle małpa puszcza się biegiem za lampartem i wrzeszczy.
"Oj, niedobrze" - myśli pudelek." Ta cholerna małpa wszystko mu wygada. Co robić?"
Małpa faktycznie dopada lamparta i opowiada mu, jak to został wystrychnięty na dudka.
Lampart wnerwiłł się strasznie. Kazał małpie wsiąść mu na grzbiet i wrócić ze sobą na polankę, żeby była świadkiem tego, jak rozprawi się z tym stworem. Wracają, patrzą, a tam pudelek rozwalony na grzbiecie, dłubie w zębach pazurem i gada do siebie:
"Gdzie do cholery ta małpa? Wysłałem ją po kolejnego lamparta a ta cholera, nie wraca i nie wraca..."
"Może nie szystko stracone" - myśli pudelek i dopada padliny.
Lampart wyłazi z krzaków, patrzy - a tam jakiś dziwaczny mały stwór coś wpierdala, ciamka, mlaska. Lampart już – już ma na niego skoczyć, ale słyszy jak stwór mruczy do siebie: " Mmmm... jaki smaczny ten lampart...rarytas... mięsko palce lizać... a kosteczki - co za rozkosz...".
Lampart przeraził się i dał nura w krzaki. "Całe szczęście, że mnie nie widział ten mały diabeł, bo zżarłby mnie jak dwa razy dwa" - myśli uciekając.
Pudelek odetchnął, ale zauważył, że na drzewie siedzi małpa, która najwyraźniej obserwowała całą sytuację, bo minę ma zdziwioną. Nagle małpa puszcza się biegiem za lampartem i wrzeszczy.
"Oj, niedobrze" - myśli pudelek." Ta cholerna małpa wszystko mu wygada. Co robić?"
Małpa faktycznie dopada lamparta i opowiada mu, jak to został wystrychnięty na dudka.
Lampart wnerwiłł się strasznie. Kazał małpie wsiąść mu na grzbiet i wrócić ze sobą na polankę, żeby była świadkiem tego, jak rozprawi się z tym stworem. Wracają, patrzą, a tam pudelek rozwalony na grzbiecie, dłubie w zębach pazurem i gada do siebie:
"Gdzie do cholery ta małpa? Wysłałem ją po kolejnego lamparta a ta cholera, nie wraca i nie wraca..."
-
Karolin_ka
-

- Posty: 18
- Rejestracja: ndz 28 maja, 2006
- Lokalizacja: Szczecin
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Rok 1938. W Berlinie na Stadionie Olimpijskim rozgrywany jest właśnie towarzyski mecz Niemcy vs Włochy. Trybuny wypełnione ludźmi w mundurach z charakterystycznymi opaskami na rękawach. Na honorowych miejscach dwaj wodzowie Hitler i Mussollini. Mecz zbliża się do końca a zawodnicy ni jednej ni drugiej drużyny nie mogą wbić piłki do bramki przeciwnika. Ostatnia minuta. Hitler zwraca się do Mussolliniego:
- Drogi Benito, zrób coś, pomóż mi. Jak ja wyglądam przed narodem. Przecież oni wierzą we wszystko co mówię, a obiecywałem wczoraj, że wygramy dwa do zera.
- Nie ma sprawy, Mein Fuhrer - odpowiada Duce. Woła adiutanta, coś mu szepcze do ucha, ten szybko podbiega do trenera i, o dziwo, za dziesięć sekund pada bramka dla Niemców. Po wznowieniu szybki rajd lewą strona boiska i gol na 2:0. Na trybunach szaleństwo, wiwaty na cześć zawodników i wodza.
- Adolfie - cicho mówi do ucha Hitlera Mussollini - Ale wiesz, kiedyś będzie trzeba oddać ten dług.
- Drogi Benito, zrób coś, pomóż mi. Jak ja wyglądam przed narodem. Przecież oni wierzą we wszystko co mówię, a obiecywałem wczoraj, że wygramy dwa do zera.
- Nie ma sprawy, Mein Fuhrer - odpowiada Duce. Woła adiutanta, coś mu szepcze do ucha, ten szybko podbiega do trenera i, o dziwo, za dziesięć sekund pada bramka dla Niemców. Po wznowieniu szybki rajd lewą strona boiska i gol na 2:0. Na trybunach szaleństwo, wiwaty na cześć zawodników i wodza.
- Adolfie - cicho mówi do ucha Hitlera Mussollini - Ale wiesz, kiedyś będzie trzeba oddać ten dług.
Ponieważ władze niektórych państw cierpią na nadmiar $ postanowiono powołać grupę naukowców mających za zadanie wyodrębnić z pośród wszystkich dowcipów świata ten jeden najśmieszniejszy... po paru miesiącach pracy udało im się... oto on....
Szerlok Holms i Dr. Łotson wybrali się na biwak. Gdy zapadła noc postanowili położyć się spać... Przed zaśnięciem Szerlok Holms pyta się Dr. Łotsona.
- Drogi Łotsonie co widzisz nad nami ?
- Gwiazdy.
- I co wnioskujesz na podstawie tega.
- Wnioskuję, iż gwiazd tych jest parę milionów wśród nich musi być również parę tysięcy planet. Skoro tych planet jest parę tysięcy to zapewne kilka z nich jest podobnych do Ziemi. Tak więc przynajmniej na jednej z nich jest życie. Znaczy to iż nie jesteśmy sami w kosmosie...
- Łotsonie jesteś idiotą ! Ktoś ukradł nam namiot !
Szerlok Holms i Dr. Łotson wybrali się na biwak. Gdy zapadła noc postanowili położyć się spać... Przed zaśnięciem Szerlok Holms pyta się Dr. Łotsona.
- Drogi Łotsonie co widzisz nad nami ?
- Gwiazdy.
- I co wnioskujesz na podstawie tega.
- Wnioskuję, iż gwiazd tych jest parę milionów wśród nich musi być również parę tysięcy planet. Skoro tych planet jest parę tysięcy to zapewne kilka z nich jest podobnych do Ziemi. Tak więc przynajmniej na jednej z nich jest życie. Znaczy to iż nie jesteśmy sami w kosmosie...
- Łotsonie jesteś idiotą ! Ktoś ukradł nam namiot !








