Buty,buty......
- diablak1223
-

- Posty: 615
- Rejestracja: pt 15 kwie, 2005
- Lokalizacja: wawa
Spotkaliście sie kiedyś z butami firmy Lafuma?? Kupiłam sobie ostatnio takie butki.. a dokłądnie takie: http://www.lafuma.com.pl/site/view/Prod ... &context=1 pierwszy raz spotkałam się z toą firmą, tu na forum też jakoś mi niegdzie nie przemknęła no ale normalnie byłam wnizebowzięta ponieważ to było to czego mniej wiecej szukałam no i z wyglądu też sliczniusie (vchociaz uważam że wygląd to sprawa drugorzędnA) noa le kontynuując cała w skowronkach pojechałam wczoraj nad ranem w górki co by je wypróbować na tygodniowe wakacje i dziś wróciłam gdyż a) lewy but obtarł mnie niemiłosiernie b) moje nogi nad kostką w miejscu gdzie kończy sie but są dookoła obolałe gdyż przy chodzeniu buty strasznie uciskały mi na noge mimmo iż nie były tak mocno zawiązane.. doszło do tego że przy dzisiejszym spacerku do moka z zamiarem wyjścia na szpiglasa nie mogłam zrobić już kroka nawet.. jakoś dowlekłam sie nad staw odpoczełam tam i spowrotem zmuszona byłam zjechac na dół bryczką :/ (wybaczcie jej bo zgrzeszyła
) i tym sposobem zakończyłąm mój pobyt w górkach po ok półtora dnia z siedmiu planowanych.. co możecie mi na to powiedziec..?? jestem załamana 
ja mam LAFUMY.. kupiłam ponad rok temu i jestem bardzo bardzo bardzo zadowolona.. kupujac też nic nie wiedziałam o tej firmie ale zdecydowałam się ponieważ wszystko mi pasowało - materiały, cena i wygląd. Obecnie z tego co zauważyłam to coraz więcej produktów firmy Lafuma pokazuje się na rynku..
moje butki sprawują się rewelacyjnie, nie obtarło mnie nic do tej pory więc już chyba nie obetrze.. dość dobrze zachowywały też wodoodporność - wymiękły dopiero na Babiej Górze ale warunki były takie że chyba żadne buty by nie przetrzymały - a i tak z wszystkich miałam największy komfort w nogach..
ja wszystkim zachwalam tą firmę, bo nie miałam powodów do narzekań..
strasznie współczuje.. głupio zakończyć wakacje z powodu butów.. ale ja też to kiedyś przerabiałam z moimi starymi BECK SIERRA (nie polecam ale może miałam pecha) tylko że nie wróciłam do domu a łaziłam w sandałkach - było to w tatrach zachodnich więc dało się a pogoda była ładna.. buty nosiłam w plecaku na wszelki wypadek jak bym potrzebowała troche pokatować stope w gorszych warunkach terenowych lub pogodowych..
ktoś ma jeszcze jakąś opinię o Lafumach?
moje butki sprawują się rewelacyjnie, nie obtarło mnie nic do tej pory więc już chyba nie obetrze.. dość dobrze zachowywały też wodoodporność - wymiękły dopiero na Babiej Górze ale warunki były takie że chyba żadne buty by nie przetrzymały - a i tak z wszystkich miałam największy komfort w nogach..
ja wszystkim zachwalam tą firmę, bo nie miałam powodów do narzekań..
strasznie współczuje.. głupio zakończyć wakacje z powodu butów.. ale ja też to kiedyś przerabiałam z moimi starymi BECK SIERRA (nie polecam ale może miałam pecha) tylko że nie wróciłam do domu a łaziłam w sandałkach - było to w tatrach zachodnich więc dało się a pogoda była ładna.. buty nosiłam w plecaku na wszelki wypadek jak bym potrzebowała troche pokatować stope w gorszych warunkach terenowych lub pogodowych..
ktoś ma jeszcze jakąś opinię o Lafumach?
ja niestety nie mogłam zostać i pochodzićw sandałkach bo moije stopy są w takim stanie że jedyne buty jakie mogę założyć to klapeczki :/ kurcze a naprawde cieszyłam sie z nich bo wydawały się super.. pod każdym względem.. zazdroszcze ci że u ciebie nic z nimi nie nawala.. nie wiem co z moimi zrobic teraz.. nie chce nowych bo w tych sie normalnie zakochałama le z drugirej str nie moge w nich chodzić .. chyba że sie rozchodza.. ale wątpię już..
tak czy siak szkoda wakacji...
a może jednak cos z tych butów będzie..
zakładam że u Ciebie w tych butach nic się na reklamacje nie nadaje i to kwestia poprostu dostosowania butu do nogi i akceptacji nogi na buty.. może poczekaj kawałek czasu aż ci się stopy "doleczą" i dojdą do siebie i spróbuj jeszcze raz, tylko może raczej nie na wyjezdzie wakacyjnym tylko tak w okolicach domu.. ja tak zrobiłam z tymi nieszczęsnymi Beckami i pożniej jeszcze sporo w nich przechodziłam - choć nie była to jedynie nietolerancja moich stóp bo swoje wady też miały i nie obeszło się bez reklamacji - rozklejały się.
a może jednak cos z tych butów będzie..
zakładam że u Ciebie w tych butach nic się na reklamacje nie nadaje i to kwestia poprostu dostosowania butu do nogi i akceptacji nogi na buty.. może poczekaj kawałek czasu aż ci się stopy "doleczą" i dojdą do siebie i spróbuj jeszcze raz, tylko może raczej nie na wyjezdzie wakacyjnym tylko tak w okolicach domu.. ja tak zrobiłam z tymi nieszczęsnymi Beckami i pożniej jeszcze sporo w nich przechodziłam - choć nie była to jedynie nietolerancja moich stóp bo swoje wady też miały i nie obeszło się bez reklamacji - rozklejały się.
aole tomtomie nie można tego dobrze ocenić podczas kupowania.. wiesz.. samo przymierzenie i przejście sie po sklepie nie wiele może ci dać hesli chodzi o sprawdzenie czy buty pasują czy nie.. nawet gdybyś pól godziny dreptał tam i spowrotem po sklepie.. to wychodzi w praktyce dopero.. ja przceież gdy mierzyłam swoje... i potem jak chodziłam w nich jeszcze po domu zeby nózki sie przyzyczaiły doszłam do wniosku ze dopasowane są idealnie.. nic nie obcierało nie uwierało.. dopiero na szlaku pokazały na co je stać..tomtom pisze:mozemy powiedziec, ze nalezy kupowac buty pasujace do stopy.
Nadzieja.. co do reklamacji to włąsnie sie zastanawiam, mój tatus mówił ze bedzie coś kombinował, bo jest prawnikiem i mówi że istnieje coś takiego jak prawa konsumenta.. na których podstawie jesli coś nie spełnnia odpowiednich standardów ma się prawo do uzyskania reklamacji, nawet gdy sklep takiej nie uwzględnia, gdyż jest do tego zobowiązany. tylko musi dowiedziec się coś na ten temat więcej.. żeby miec podstawy do takiej reklamacji. a takowe mogą być bo jakby sie przyjżeć to te butki są wogóle dziwnie zrobione.. od piety w góre zamiast byc wyprofilowane do nogi są bardzo pod skos do środka buta.. i to przez to obdzierają i uciskają noge. nie wiem.. zobaczymy co z tego bedzie..
gosieńka: z większością butów tak jest, że na poczatku obetrą (tudzież doprowadzą stopy do opłakanego stanu), trzeba mieć szczęście, żeby nowe buty nie obtarły. Jest taka niepisana zasada: w nowych butach nie wyruszamy na długie wypady w góry [salek(R)]
Trzeba je najpierw rozchodzić, muszą się "ułożyć". Ja w zeszłym roku popełniłem ten sam bład (teraz to mądrala ze mnie
) i moje achillesy prawie umarły... Później było już wszystko w porządku
Nadzieja: Z tymi Beckami to było bardzo różnie. Ja mam je ciągle i sobie chwale
Nadzieja: Z tymi Beckami to było bardzo różnie. Ja mam je ciągle i sobie chwale
To prawda. Przeważnie smutna dla moich stópgosieńka pisze:nawet gdybyś pól godziny dreptał tam i spowrotem po sklepie.. to wychodzi w praktyce dopero..
To loteria. Można tylko zminimalizować ryzyko starannie przymierzając but w sklepie.
Co do reklamacji to wątpię, aby ktoś ją uwzględnił. Chyba, że buty mają wadę. Ale jeśli poprostu mają taką budowę to raczej zero szans.
Daj szanse butom. Jeden, dwa dni to trochę za mało aby się ułożyły. Ale jak po tygodniu czy dwóch się nie ułożą to już raczej wcale się nie ułożą.
dać im szansę! dać im szansę!tomek.l pisze:Daj szanse butom. Jeden, dwa dni to trochę za mało aby się ułożyły. Ale jak po tygodniu czy dwóch się nie ułożą to już raczej wcale się nie ułożą.
no a tak powaznie no to spoko.. tylko nie wiem jak.. że na nastepnym wyjeździe też bede cierpiec.. ?? az takim kosztem?? bo nie wiem jak predko sie wyrobia.. jezli juz wogóle..
właściwie to tak jest z każdymi butami i z każdym innym sprzętem czy odzieżą.. można kupić jakiś sprawdzony model czy wzór ale mieć pecha i trafić na jakiś felerny model, który będzie nawalał..Salek pisze:Z tymi Beckami to było bardzo różnie. Ja mam je ciągle i sobie chwale
albo nasze ciało nie będzie go tolerować..
gosieńka tak to już jest. Jeśli nie pasują od początku to trzeba przecierpieć. I albo się ułożą albo nie.
Wokół Limanowej masz przecież pagóry. Wylecz nogi i potem pochodź sobie trochę w tych butach. A potem jakieś krótsze trasy w Tatrach. I dowiesz się czy się ułożyły. W miejscach gdzie Cię obcierały naklej sobie plastry compeed (drogie ale dobre), nakładaj buty i chodź
Wokół Limanowej masz przecież pagóry. Wylecz nogi i potem pochodź sobie trochę w tych butach. A potem jakieś krótsze trasy w Tatrach. I dowiesz się czy się ułożyły. W miejscach gdzie Cię obcierały naklej sobie plastry compeed (drogie ale dobre), nakładaj buty i chodź
Ostatnio zmieniony ndz 06 sie, 2006 przez tomek.l, łącznie zmieniany 1 raz.
Ale sie burza narobila
Moze pare faktow:
Po pierwsze, czyli rozmiar: teoretycznie numeracja jest ustandaryzowana, praktycznie to bajka. But z tej samej firmy, ten sam rozmiar potrafi sie roznic.
Po drugie, szerokosc. Rozmiar nie wyraza sie tylko dlugoscia, ale tez szerokoscia, o ktorej decyduje tzw. kopyto, specyficzne dla kazdej firmy. Taki np. Meindl robi buty szerokie, a powiedzmy Scarpa waskie. Sila rzeczy ktos ze stopka baletnicy nigdy w zyciu nie bedzie sie czul wygodnie w tych pierwszych, a potomek kowala w tych drugich. Wazne - szerokosc stopy nie ma nic wspolnego ze wzrostem (znam takich dwoch bezszlakowcow, obaj po 190, obaj rozmiar 46, nie sa w stanie zamienic sie butami
).
Po trzecie, wysokosc przedzialu na stopę: to juz kwestia kroju. Taki np. Raichle robi dwa buty w tej samej cenie: Scout jest wysoki w podbiciu, Ranger niski. Nie ma takiej opcji, zebym zmiescil swoja noge do Rangera.
Po czwarte: płeć. Bucik gosieńki skrojony jest damsko, czyli profilowany na babska stope, tylko o moj pechu, gosieńka ma męską stopę...
Po piąte: jak buta przymierzac. Na pewno długo. Na pewno w skarpecie trekkingowej. Na pewno po południu/wieczorem, kiedy noga jest po uzywaniu, czyli spuchnieta. Dobrym sposobem jest przejscie sie po schodach, szczegolnie w dol i szczegolnie szybko, a calkiem niezlym jest skok powiedzmy z pieciu standardowych schodow - mozna poczuc czy sie stopa rusza w bucie (jak skrecimy staw skokowy, to znaczy ze za duzy), albo czy palce nie wbijaja sie w dziob. tudziez pieta nie "jezdzi"
Po szoste: kiedy juz sa dopasowane, zdjac, podziekowac i poprosic pol numeru wieksze.
Moze pare faktow:
Po pierwsze, czyli rozmiar: teoretycznie numeracja jest ustandaryzowana, praktycznie to bajka. But z tej samej firmy, ten sam rozmiar potrafi sie roznic.
Po drugie, szerokosc. Rozmiar nie wyraza sie tylko dlugoscia, ale tez szerokoscia, o ktorej decyduje tzw. kopyto, specyficzne dla kazdej firmy. Taki np. Meindl robi buty szerokie, a powiedzmy Scarpa waskie. Sila rzeczy ktos ze stopka baletnicy nigdy w zyciu nie bedzie sie czul wygodnie w tych pierwszych, a potomek kowala w tych drugich. Wazne - szerokosc stopy nie ma nic wspolnego ze wzrostem (znam takich dwoch bezszlakowcow, obaj po 190, obaj rozmiar 46, nie sa w stanie zamienic sie butami
Po trzecie, wysokosc przedzialu na stopę: to juz kwestia kroju. Taki np. Raichle robi dwa buty w tej samej cenie: Scout jest wysoki w podbiciu, Ranger niski. Nie ma takiej opcji, zebym zmiescil swoja noge do Rangera.
Po czwarte: płeć. Bucik gosieńki skrojony jest damsko, czyli profilowany na babska stope, tylko o moj pechu, gosieńka ma męską stopę...
Po piąte: jak buta przymierzac. Na pewno długo. Na pewno w skarpecie trekkingowej. Na pewno po południu/wieczorem, kiedy noga jest po uzywaniu, czyli spuchnieta. Dobrym sposobem jest przejscie sie po schodach, szczegolnie w dol i szczegolnie szybko, a calkiem niezlym jest skok powiedzmy z pieciu standardowych schodow - mozna poczuc czy sie stopa rusza w bucie (jak skrecimy staw skokowy, to znaczy ze za duzy), albo czy palce nie wbijaja sie w dziob. tudziez pieta nie "jezdzi"
Po szoste: kiedy juz sa dopasowane, zdjac, podziekowac i poprosic pol numeru wieksze.


