łacina a czasy dzisiejsze
Ja sie co prawda łaciny nie uczyłem w szkole, ale jako taką styczność mam - a mianowicie akwarystyka i terrarystyka. Już same te2 nazwy z laciny sie wywodzą, ale nie o to chodzi...chodzi o nazwy gatunków...może jak mowimy o zwierzatkach krajowych, to tego nie zauwazamy, ale polskie nazwy istnieją dla bardzo niewielu gatunkow zwierząt :/ Pozatym nazwa jakiegoś zwierzaka zależy często od regionu, nazwy naukowe są czasem inne od zwyczajowych, wiec tutaj, gdzie ważne aby poprawnie sklasyfikować zwierze używa się łaciny - akwarysci morscy często nie znają polskiej nazwy żadnego organizmu w swoim akwa, tak samo np chodowcy pajakow.
Np. mój ptasznik ma polską nazwę "Ptasznik Czerwononogi", le dla mnie i tak jest to Brachypalma Boehmei.
Znany wszystkim z filmu "Gdzie jest Nemo" Nemo, to Błazenek okoniowy, ale dla mnie Amphiprion Ocellaris, a Doris to Pokolec Królewski czyli Paracanthurus Hepatus. Może się akurat w tych wypadkach używanie łaciny okazać zbędne, bo te stworzenia mają polskie nazwy, ale operowanie nazwami łacińskimi przyspiesza porozumienie w rozmowie z innymi akwa/terrarystami niezależnie w jakim języku gadają na codzień.
Całkowicie uzasadnione używanie nazw łacińskich staje się już w przypadku gdy mówimy o zwierzętach bez polskiej nazwy, jak moja ulubiona rybka morska Dascyllus Aruanus czy z terrarystyki Haplopelma Lividum - te pozostaje sprawdzic w googlach, bo polskiej nazwy nie mam jak podać :]
Np. mój ptasznik ma polską nazwę "Ptasznik Czerwononogi", le dla mnie i tak jest to Brachypalma Boehmei.
Znany wszystkim z filmu "Gdzie jest Nemo" Nemo, to Błazenek okoniowy, ale dla mnie Amphiprion Ocellaris, a Doris to Pokolec Królewski czyli Paracanthurus Hepatus. Może się akurat w tych wypadkach używanie łaciny okazać zbędne, bo te stworzenia mają polskie nazwy, ale operowanie nazwami łacińskimi przyspiesza porozumienie w rozmowie z innymi akwa/terrarystami niezależnie w jakim języku gadają na codzień.
Całkowicie uzasadnione używanie nazw łacińskich staje się już w przypadku gdy mówimy o zwierzętach bez polskiej nazwy, jak moja ulubiona rybka morska Dascyllus Aruanus czy z terrarystyki Haplopelma Lividum - te pozostaje sprawdzic w googlach, bo polskiej nazwy nie mam jak podać :]
a ja na humanie jestem i jakbyś wspomniaął u nas o łacinie to by na ciebie ludzie takieryb-ka pisze:Jak chodziłam do liceum to na profilu humanistycznym była obowiązkowa.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
no sens jest. Bo skoro prawo rzymskie było pisane po lacinie to musisz je poznawać po łacinie - z tej przyczyny iż nie każde słowo można precyzyjnie przetłumaczyć. A gdzie jak gdzie ale w prawie nie może być dwuznacznosci. Oczywiście to nie tak, ze wykłąd jest po łacinie, ale w sytuacjach niejaznych trzeba rozumiec łaciński oryginał.
PS W ogólniaku tez mawiałem 'a po co mi to'. Potem nie raz sie dziwiłem jaki byłem głupi.
PS W ogólniaku tez mawiałem 'a po co mi to'. Potem nie raz sie dziwiłem jaki byłem głupi.
Ale jaki procent Rosjan stać na te drogie rzeczy?laura palmer pisze: (...) Wschód będzie kwitl, to mit, że tam jest prymityw, jak idę ulicą Abrat, to sobie raczej nic nie kupię, a moskwianina stać. Bogaty kraj i w zasoby i potęga militarna i nieglupi ludzie, najlepsi atronauci. I muzycy zajebiści artyści. Rosjanie mają ambicje.
Międzynarodowe konkursy muzyczne: jest taki mit- rosjanin przyjeżdza z jednym intrumentem, wyjeżdza z dwoma, bo drugi wygral jako główną nagrodę. I to się rzeczywiście sprawdza.
Oplaca się uczyć ruskiego.
Kraj wcale nie jest taki bogaty, potęga militarna to w sumie już jest mit, natomiast sporo ludzi jest rzeczywiście miłych i uprzejmych.
No i najważniejsza rzecz. Elita intelektualna w Rosji była i nadal składa się głównie z osób pochodzenia żydowskiego. Świetna szkoła matematyczna, fizyczna, szachowa, muzyczna, itd. G.M. Fichteholz, I.N. Bronsztejn i K. A. Siemiendiajew. Mówią ci coś te nazwiska?
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
tak, znam to. Dzisiaj czasy są inne. Dzisiaj liczy się gospodarka. Masz coś do zaoferowania to liczysz się. No i jest oczywistym, że zarówno Niemcy jak i Rosja mają tego więcej. Ale nie trzeba z tego powodu wpadać w kompleks niższości. A te wszystkie historyjki o wrogach, o wredności Rosjan itd są klasycznym przejawem tego kompleksu.Hannibal pisze:A moja nauczycielka historii ze szkoły podstawowej powtarzała nam wielokrotnie - "Uczcie się języków swoich wrogów".
A fe!!!!! Nie wiem, Hannibal, z jakich pobudek to napisałeś ale czy z tych "pro" czy "kontra" to za każdym razem niedobrze.Hannibal pisze:Elita intelektualna w Rosji była i nadal składa się głównie z osób pochodzenia żydowskiego. Świetna szkoła matematyczna, fizyczna, szachowa, muzyczna, itd. G.M. Fichteholz, I.N. Bronsztejn i K. A. Siemiendiajew.
Jego "Rachunek różniczkowy i całkowy" to wg mnie jedna z nalepszych pozycji z tej dziedziny matematyki.mefistofeles pisze:twórczość tego pana znam:) A nawet uczył mnie analizy jego uczenHannibal pisze:Fichteholz
Janeczku, przecież wiesz doskonale, że z tych "pro".Janek pisze: (...) A fe!!!!! Nie wiem, Hannibal, z jakich pobudek to napisałeś ale czy z tych "pro" czy "kontra" to za każdym razem niedobrze.
Jestem tylko ciekaw, dlaczego widzisz we mnie antysemitę?
Po to, żeby więcej takich uroków było.gosieńka pisze: (...) no Hanni to sie jeszce nie dziwie.. bo on jak nam tu jakąś życiową sentencją po łacinie zajedzie to ma swój urok... ale tak.. to czy ja wiem.. po co to takie komu..
A ja chodziłem do stricte matematycznego liceum, a jednak była możliwość uczęszczania na lekcje łaciny. Trwały one 2 lata, i żadnych nie opuściłem.
Bardzo miło wspominam sobie te zajęcia.


