łacina a czasy dzisiejsze
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
łacina a czasy dzisiejsze
Kiedyś łacinę miał każdy uczen LO. Za moich czasów ograniczało się to tylko do klas B-Ch i humanistycznych. Teraz już tylko biolodzy się uczą, a i to pewnie niedługo.
Głupota.
Wydzielone z dobrych rad
Głupota.
Wydzielone z dobrych rad
Ostatnio zmieniony sob 27 maja, 2006 przez mefistofeles, łącznie zmieniany 1 raz.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
ammo pisze:A mógłbyś podać przykład gdzie można (poza medycyną) z powodzeniem stoswać ten wymarły język i w jakiej dziedzinie może on być jeszcze niezbędny?/
W życiu chłopie, w życiu. Łacina jest jednym ze źródełnaszej kultury, mamy łacińską gramytykę, masa terminologii z różnch dziedzin ma łąciński źródłosłów. Jak znasz łacinę jesteś mądrzejszy.
Zapomniałeś dodać jeszcze, że łacina jest niesłychanie precyzyjna a precyzja jest potrzebna wszędzie, nie tylko w technice czy też informatyce. Gdyby np. ekonomiści i politycy znali lepiej lub w ogóle łacinę to znacznie mniej głupstw by gadali.mefistofeles pisze: Jak znasz łacinę jesteś mądrzejszy.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Myślenie na zasadzie "tego sie nie ucze bo to mi sie nie przyda" to pułapka. Nigdy nie wiesz co moze ci się przydać. Ja tak myślałem o nauce biologii. Teraz raz, że mi brakuje tej wedzy przy górskich wędrówkach to nawet na studiach (informatyka) mogłem chodzić na arcyciekawy wykład "introduction to bioinformatics", ale moja nikła wiedza z genetyki mocno utrudniałą zrozumienie tegoż.
podobnie jak ammo, nie sądzę żeby obecnie znajomość łaciny w jakiś szczególny sposób mogła ułatwić życie...
jak wpiszesz tylko łacinę to szef raczej musiałby być idiotą żeby cię zatrudnić... chyba że sam też tylko by znał łacinę...mefistofeles pisze:Ale jak napiszesz w CV, że operujesz łąciną to jak szef nie będzie idiotą to zyskasz dużego plusa
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
No właśnie! Ammo - słyszałeś może takie powiedzonko o końskich okularkach?mefistofeles pisze:A kto mówi o znajomości tylko łąciny?
Jeżeli Raco jest zamaskowanym prowokatorem to chyba pora go ujawnić.raco pisze:No ja typowalem Aliena. Anielka i on bardzo do siebie pasują intelektualnie. Cechuje ich ogromny brak rozumu.
Jeżeli natomiast jest bliżej nieznanym prowokatorem to trzeba mu powiedzieć, że poziom prowokacji, którą operuje jest bardzo niski.
Najprawdopodobniej nie jest jednak ani zamaskowanym prowokatorem ani nieudolnym prowokatorem bo to byłby niezasłużony komplement dla niego. Raco jest tylko zwyczajnie głupi i chamowaty.
Ostatnio zmieniony sob 27 maja, 2006 przez Janek, łącznie zmieniany 1 raz.
nikt, ale ilu ludzi uczy się wiecej niż dwóch (trzech) języków? Nie wyobrażam sobie więc żeby jednym z nich miałaby być właśnie łacina, bo i po co? Hobby? Wybiera się języki przydatne w życiu a nie wymarłe...mefistofeles pisze:A kto mówi o znajomości tylko łąciny?
nie mówimy chyba o sytuacji kiedy to łacina byłaby np. obowiązkowym przedmiotem w szkole, a my z przekory nie uczylibyśmy się jej, to byłaby rzeczywiście głupota (podobnie kiedyś było z językiem rosyjskim). Mówimy o sytuacji, kiedy człowiek świadomie wybiera, jakie języki mu się w życiu przydadzą najbardziej i tych się uczy (bo na tyle ma czasu i na tyle go stać). Nie każdy musi być poliglotą...mefistofeles pisze:Myślenie na zasadzie "tego sie nie ucze bo to mi sie nie przyda" to pułapka
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Adik - eliminacja łaciny ze szkół była jednym z najgorszych błędów jakie zrobiono przy rozlicznych u nas reformach szkolnictwa.
Chcemy czy nie chcemy ale tkwimy korzeniami w kulturze śródziemnomorskiej i nie przypadkiem kursuje takie powiedzonko - "wszystkie drogi prowadzą do Rzymu".
Podchodzenie do programu nauczania w taki sposób, że uznajemy wszystko co jest zbędne dla naszego zawodu uważamy za zbyteczne konsekwentnie prowadzi do znacznego zaniku poziomu umysłowego. Czy znajomość historii jest do czegokolwiek potrzebna jeśli np. chcesz się poświęcić naprawie samochodów? Napewno nie. Jednak jadąc samochodem do naprawy zawsze będę wolał tego właściciela warsztatu, który wie, że Cezar to nie tylko imię psa z sąsiedztwa a Napoleon marka brendy.
Chcemy czy nie chcemy ale tkwimy korzeniami w kulturze śródziemnomorskiej i nie przypadkiem kursuje takie powiedzonko - "wszystkie drogi prowadzą do Rzymu".
Podchodzenie do programu nauczania w taki sposób, że uznajemy wszystko co jest zbędne dla naszego zawodu uważamy za zbyteczne konsekwentnie prowadzi do znacznego zaniku poziomu umysłowego. Czy znajomość historii jest do czegokolwiek potrzebna jeśli np. chcesz się poświęcić naprawie samochodów? Napewno nie. Jednak jadąc samochodem do naprawy zawsze będę wolał tego właściciela warsztatu, który wie, że Cezar to nie tylko imię psa z sąsiedztwa a Napoleon marka brendy.



