Orla perć - klasycznie w całości
Idiotyczne rozumowanie. Chodzi o to, że tam jest rezerwat i zakaz włażenia! Albo wszyscy tego przestrzegamy, albo nikt!dyla pisze:Jak ktos przejdzie trase nie oszlakowaną to nieznaczy że sieje za sobą spustoszenie
Podobnie rozumują kierowcy, którzy wjeżdżają na pas wydzielony dla autobusów na wielu warszawskich ulicach. Niech tamci sobie stoją w korku, a ja przemknę pasem BUS, przecież nikomu tym nie zaszkodzę...
Na podobne zachowania jest jedno słowo: cwaniactwo.
Tylko czy aby na pewno wszyscy tego przestrzegają? Jeśli tak, to dlaczego w ostatnich latach powierzchnia lasów w niektórych rezerwatach zmniejszyła się, i to nie wskutek kalamity? Nie tylko w TANAP niestety.Mariusz pisze:Chodzi o to, że tam jest rezerwat i zakaz włażenia! Albo wszyscy tego przestrzegamy, albo nikt!
Co nie znaczy, że polecam takie podejście. A jak już ktoś "musi" gdzieś iść to niech raczej sam zdobędzie informacje a nie pyta na forum. To nie jest takie trudne.
Tak jest Dyla, koniecznie idź, co się tam będziesz pierdzielił, że jakieś misie i inne robactwo. Spaść też nigdzie nie spadniesz bo wszędzie - jak to pisze Paryski - "bez trudności". Mam tylko jedną prośbę - ubierz możliwie krótkie spodnie i krótkie skarpety. A dlaczego? Abyś dostał w tyłek za swoje głupie pomysły - dolne partie trasy cholernie zarosły kosówką a zarosły dlatego bo ludzi nie ma. Koniecznie chcesz to niszczyć i powiedz mi po co - aby z szczytu zobaczyć widok prawie dokładnie taki sam jak z Krzyżnego.
No i dołączam się do życzeń Mariusza aby Cię złapano i dowalono wszystkie możliwe kary w maksymalnym wymiarze.
Wypozdrawiam!
No i dołączam się do życzeń Mariusza aby Cię złapano i dowalono wszystkie możliwe kary w maksymalnym wymiarze.
Wypozdrawiam!
Najlepiej dokonaj mrożącego krew w żyłach przejścia grani Uzborni.
Daj sobie spokój z tym Wołoszynem, po co Ci to - nic ciekawego. Mówiąc szczerze byłem tam w 1953 jak byłem młody i głupi. Już wtedy były cholerne kosówy, wyobrażam sobie jak tam dzisiaj musi być. A z punktu widzenia atrakcji skalnych - nędza.
Daj sobie spokój z tym Wołoszynem, po co Ci to - nic ciekawego. Mówiąc szczerze byłem tam w 1953 jak byłem młody i głupi. Już wtedy były cholerne kosówy, wyobrażam sobie jak tam dzisiaj musi być. A z punktu widzenia atrakcji skalnych - nędza.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Generalnie się zgadzam że rezerwat itd.Janek pisze:Koniecznie chcesz to niszczyć i powiedz mi po co - aby z szczytu zobaczyć widok prawie dokładnie taki sam jak z Krzyżnego.
No i dołączam się do życzeń Mariusza aby Cię złapano i dowalono wszystkie możliwe kary w maksymalnym wymiarze.
Wypozdrawiam!
Ale zdziwiło mnie, że nie ma ani jednej wypowiedzi z próbą zrozumienia autora pomysłu przejścia.
Naprawdę na tym forum, forum ludzi kochających Tatry, znających "Księgę Tatr", "W stronę Pysznej" itd itd. nie zrodził się pomysł czy marzenie powrotu do tamtych klimatów?
I choćby trasa z Wołoszyna była kłębowiskiem kosówki bez żadnych atrakcji, to można snuć myśli o tym. Bo to część kultowego szlaku w jego pierwotnym kształcie. To jest ciekawe samo w sobie. Nie chodzi o widok porównywalny z tym z Krzyżnego. Chodzi o urok klimatu.
Powtarzam, nie nawołuję do wycieczek w to miejsce. Szanuję rezerwat.
Nawołuję do prób szerszego spojrzenia na ludzkie motywacje.
Pozdrawiam.





