Kryzys na szlaku

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Witaj na forum Katrinka. :)
Prawie identyczną sytuację miałem dwa lata temu - też pod Rysami - tyle, że z naszej strony. Też się teraz śmiejemy z tego wydarzenia. Mnie - wtedy - nie było do śmiechu.
"Ugotowany" - fajne określenie. Chyba zacznę go używać.

Pozdrawiam Ciebie i Damiana - Czesiek
sKoTi

-#5
Posty: 606
Rejestracja: pn 19 kwie, 2004
Lokalizacja: Zduńska Wola

Post autor: sKoTi »

Katrinka - a są na rysy jakieś drogi wspinaczkowe??? - pytam z ciekawości bo na wielowyciągowych nigdy się nie wspinałem...
Katrinka

-#1
Posty: 18
Rejestracja: czw 02 wrz, 2004

Post autor: Katrinka »

witam!
Nie mam pojęcia jakie to są drogi wielowyciągowe! A poza tym jeśli idę pod górę, to jak dla mnie się wspinam, choć lepsze by było słowo wdrapuję :P
A poza tym dla mnie słowo "ugotowany" znaczy maksymalnie zdenerwowany :)

pozdrawiam :)
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

sKoTi wyraźnie nie załapał, że chodzi ci o wędrówkę po szlaku, a nie o wspinanie się. Wspinaczka to liny, uprzęże, kostki, karabinki i takie tam...
sKoTi

-#5
Posty: 606
Rejestracja: pn 19 kwie, 2004
Lokalizacja: Zduńska Wola

Post autor: sKoTi »

Mariusz - wspinaczka to wspinaczka... a wędrowanie to wędrowanie... co miałem źle zrozumieć - znowu moja wina???
... chyba muszę się do tego przyzwyczaić - coś nie tak - to wina sKoTiego...
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Cześć
sKoTi po prostu prowokuje, czepia się, żartuje ........ taki już z niego wesołek. No i dobrze - niektórym adrenalinka wzrośnie (bez wspinania).
Dla większości ludzi wchodzenie na szczyty stromymi (nie pionowymi) zboczami jest wspinaniem - mowa potoczna - ot i tyle.

Również wspinający się - Czesiek 8)
sKoTi

-#5
Posty: 606
Rejestracja: pn 19 kwie, 2004
Lokalizacja: Zduńska Wola

Post autor: sKoTi »

Czesiek dzięki za wstawiennictwo - ale jush nic na to nie poradzisz... moderator się uwziął na mnie i jak tylko wychylę główkę to jeb... trudno - taki jush mój los (hliphlip) - ale twardy jestem... a takie docinki jeszcze bardziej mnie nakręcają ;)
pozdro for all
Katrinka

-#1
Posty: 18
Rejestracja: czw 02 wrz, 2004

Post autor: Katrinka »

witam!

Już rozumiem, po prostu niejasno się wyraziłam.
Jedno jest pewne, planuję wyjazd z mężem (DeGie) w Tatry na Sylwestra.

Pozdrawiam:)
agattka

-#2
Posty: 73
Rejestracja: pn 16 sie, 2004
Lokalizacja: Koszalin

Post autor: agattka »

hmmm... nastepna kobitka "zarazona" forum przez swojego menszczyzne.... :D

witaj w klubie i na forum Katrinka =;
Katrinka

-#1
Posty: 18
Rejestracja: czw 02 wrz, 2004

Post autor: Katrinka »

witam!

Mój mężczyzna już wiele lat chodzi po górskich szlakach, to dzięki Niemu zobaczyłam Tatry, które dają człowiekowi inne spojrzenie na świat. To niby tylko tydzień, a ile zmian :P

Pozdrawiam :)
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

sKoTi pisze: a są na rysy jakieś drogi wspinaczkowe???
Całe mnóstwo - wystarczy że zejdziesz ze 30 m od szlaku i zacznesz iść do góry :) Możesz nawet wytyczyć swoją autorską.

MiG
agattka

-#2
Posty: 73
Rejestracja: pn 16 sie, 2004
Lokalizacja: Koszalin

Post autor: agattka »

Katrinka pisze:Mój mężczyzna już wiele lat chodzi po górskich szlakach, to dzięki Niemu zobaczyłam Tatry, które dają człowiekowi inne spojrzenie na świat. To niby tylko tydzień, a ile zmian
Ja tez dzieki chlopakowi-Adamiresowi poznalam Tatry. I tez mnie to tak ruszylo. Chyba nie da rady pozostac obojetnym. A Tatry + bliska osoba to juz szczyt szczescia.

Fajnie jest miec takiego faceta- milosnika gor! :D
Katrinka

-#1
Posty: 18
Rejestracja: czw 02 wrz, 2004

Post autor: Katrinka »

witam!

Pisząc tak szczerze to muszę przyznać, że początkowo bałam się gór. Jak Damian opowiadał, gdzie będziemy wędrować to mnie się włosy jeżyły na głowie, bo ja nieświadoma miałam anemię i zastanawiałam się jak dojść do domu i nie przewrócić się po drodze :P
Jak się już podleczyłam i warunki temu sprzyjały to pojechaliśmy w kochane Taterki i tak zaczęła się moja przygoda :) Powiem na koniec, że nie zdobyłabym Rysów i Sławkowskiego bez pomocy Damiana, który musiał sam przebrnąć przez mój tekst: "czy możemy uznać, że ten szczyt jest tutaj ?" wypowiedziany 30 metrów od szczytu, ale musi to być wybaczone mi, bo wszystko tonęło we mgle :P:P
pozdrawiam :)
sKoTi

-#5
Posty: 606
Rejestracja: pn 19 kwie, 2004
Lokalizacja: Zduńska Wola

Post autor: sKoTi »

Katrinka pisze:"czy możemy uznać, że ten szczyt jest tutaj ?"
- to jest dobre!!!! podoba mi się ten tekst. hihihi. gratulacje za poczucie humoru powyżej 2400 :)
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Ja też miałem jeden "mały kryzysik" w Tatrach. Po pierwszym, ciężkim i wyczerpującym dniu trekkingu w okolicach dol. Chochołowskiej, wybraliśmy się ze znajomymi z ciężkimi plecakami (mój ważył ok. 25 kg) następnego dnia w dół doliną do drogi, stamtąd busem do Zakopca po prowiant, dalej trochę pieszo i później jeszcze trochę busikiem do Cyrhli. Stamtąd zaczyna się, znany na pewno wszystkim, czerwony szlak prowadzący aż do Wodogrzmotów Mickiewicza. To przeszedłem w miarę sprawnie. Najgorsza była jednak końcówka szlaku dol. Roztoki do schroniska w Piątce. Szło mi się tak ciężko, jak jeszcze nigdy. Trasa się tak dłużyła, że jak stanąłem u progu schroniska, to jakoś nie mogłem się cieszyć. Można to nazwać kryzysem drugiego dnia.
Następne 8 dni były już OK. Bo np. jak szedłem po paru później dniach, już tylko z jednym znajomym, ze schroniska w Piątce, przez Świstówkę i Opalone, na Rysy, i do Popradzkiego Plesa, to mimo nadal ciężkiego (wtedy już tylko ok. 23 kg), i niezbyt wygodnego plecaka szło mi się bardzo dobrze. Nawet wejście na Rysy mnie nie zmęczyło.
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Hannibal, ty nosisz ze sobą wagę czy co? Jakbyś ją zostawił w domu to miałbyś mniej do noszenia :)
Może udałoby sie wtedy uniknąć tego kryzysu...
ekedz

-#3
Posty: 108
Rejestracja: czw 21 kwie, 2005

Post autor: ekedz »

ciężki duży plecak zazwyczaj przyprawia mnie o kryzys pierwszego dnia, mam wrażenie że wrzyna mi się w ramiona :/ ale z godziny na godzinę jest coraz lepiej, czasem wręcz mi się wydaje, że duży plecak pozwala mi w niektórych miejscach utrzymać równowagę :D
Co do kryzysów to kiedyś, kiedyś, parę lat temu mój kompletnie zaniedbany organizm, byłam tuż po sesji, odmówił mi posłuszeństwa na drodze na Czerwone Wierchy :D właściwie tuż za rozstajem szlaków na Czerwony Wierchy lub do Ornaku w Dol. Kościeliskiej :) Nie jadłam śniadania, zrobiło mi się słabo... Wyprzedziła mnie rodzinka z małymi dziećmi i starszy pan w sandałkach. Posiedziałam 15 min i przeszło mi :) później stopniowo rozkręciłam się i szłam jak należy :D
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

MiG pisze:Hannibal, ty nosisz ze sobą wagę czy co? Jakbyś ją zostawił w domu to miałbyś mniej do noszenia :)
Może udałoby sie wtedy uniknąć tego kryzysu...
:)) Niezłe.
Ale teraz na serio. Wagi żadnej nie noszę, tylko przed wyjazdem zważyłem u siebie w mieszkaniu cały plecak i wyszło ok. 25 kg. Odzieży i innych tego typu rzeczy nie ubyło przez następne dni. Mogło ubyć jedynie jedzenie. No i trochę ubyło, tak ok. 2, czy 3 kg. Takie są moje szacunki. To wszystko.
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

sKoTi pisze: wspinaczka to wspinaczka... a wędrowanie to wędrowanie
Racja Skoti ,dla mnie ty masz rację
Przecież Południową Zamarłej też zdobywano na żywca bez grama żelaza ani liny.
Czy to było wspinanie czy wędrówka??
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

dagomar napisał:
Racja Skoti
- dagomarze, wywołujesz tzn. rozmawiasz z :"nieaktywnym" Skotim? :think:
:) Iza
ODPOWIEDZ