klarissa pisze:Podobno pojechałeś do Zakopanego. Zamiast pzesiadywać w kawiarence internetowej lepiej byś gdzieś poszedł - choćby na Nosal - chyba tam sobie poradzisz, "sportowcu"!
No to jedz jeszcze codziennie ze dwa torty ze sporą ilością bitej śmietanki, a do tego z 5 miar "soku jęczmiennego". Wtedy będziesz robił w tygodniu: 10 godzin tenisa, 20 km wpław i z 500 km rowerem.
Ostatnio zmieniony pn 15 maja, 2006 przez Hannibal, łącznie zmieniany 1 raz.
Mam ciężarki i coś na ich wzór...: normalne cegły i wyżeźbione w nich uchwyty na dłonie <masochista?>.. Poza siłą zaprawiają skórę na dłoniach która w efekcie staje się bardzo twarda. Po kilku tygodniach takiej terapii można nagą ręką dotknąć jeża lub ocedzać ziemniaki Przez pół roku (na zasadzie wypożyczenia) miałem też rower stacjonarny. Trening dobry ale jeżeli chodzi o kondycję to nie ma jednak jak biegi lub regularne chodzenie po górach
Znam jeszcze kilka tanich i skutecznych metod treningowych które stosuję ale nie będę o nich pisał
Hannibal pisze:A ile z Was chodzi na siłkę, lub ma quasi-siłkę w domu i tam trenuje? Regularnie, czy też od czasu do czasu?
Może nie tyle że chodze na siłke ale uprawiam sport na codzień praca ode mnie tego wymaga, a także dodatkowo biegam może ni eco dziennie ale ztarzm sie 2-5 razy w tygodniu
Kiedyś jako ciężarki miałam 3-kilową encyklopedię PWN włożoną do reklamówki;pomysł się zdegradował w momencie jak wszystkie reklamówki w domu miały pourywane uszy