Obowiązkowo w kasku
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Obowiązkowo w kasku
obiło mi się o uszy, ze ktoś chce wprowadzić obowiązek jeżdżenia na rowerze w kasku (jeśli ktoś wie coś więcej proszę o wypowiedz).
Co sądzicie o tym pomyśle?
IMHO pomsysł conajmniej nierozsądny, ale chciałbym poznać opinie odmienne od moich.
Co sądzicie o tym pomyśle?
IMHO pomsysł conajmniej nierozsądny, ale chciałbym poznać opinie odmienne od moich.
Jeżdżę w kasku od 10 lat -nabrał juz nawet ,,złotej patyny " jak to określiła kierowniczka mojego ulubionego sklepu rowerowego.
W skandynawi istnieje ciekawa zależność wysokości stawek ubezpieczeniowych zależnych od jeżdżenia w kasku.
Fakt tak jak teraz w b.słonecznych dniach maja mimo dużych dziur wentylacyjnych w kasku, sporo potu się spod niego wylało
...
ale ...ponad 90% urazów w wypadkach na rowerze to urazy głowy , z reguły ciężkie.
Fakt ,że wiele osób nie może się do kasku przekonać -przykładem moja małżonka -lekarz radiolog co niejedną taką rozbitą głowę na zdjęciu diagnozowała .... ale idzie na lepsze -własnie dojrzała i kupujemy kask, zawsze lepiej późno niż .....
pozdrawiam
W skandynawi istnieje ciekawa zależność wysokości stawek ubezpieczeniowych zależnych od jeżdżenia w kasku.
Fakt tak jak teraz w b.słonecznych dniach maja mimo dużych dziur wentylacyjnych w kasku, sporo potu się spod niego wylało
ale ...ponad 90% urazów w wypadkach na rowerze to urazy głowy , z reguły ciężkie.
Fakt ,że wiele osób nie może się do kasku przekonać -przykładem moja małżonka -lekarz radiolog co niejedną taką rozbitą głowę na zdjęciu diagnozowała .... ale idzie na lepsze -własnie dojrzała i kupujemy kask, zawsze lepiej późno niż .....
pozdrawiam
Ja dojrzałem do kasku w tym sezonie dopiero, ale nie ruszam się z domu bez niego. A dojrzałem, gdy zobaczyłem w zeszłe lato oszołomionego rowerzystę potrąconego przez samochód, siedzącego na poboczu drogi obok swojego pogiętego roweru. Chyba nie bardzo wiedział co się dzieje i gdzie jest... A miesiąc później jaki litewski TIR o mało nie wepchnął mnie do rowu... Polecam wszystkim kaski. 


W kasku jeżdżę od 6 lat, zresztą cała moja rodzina jeździ w kaskach........kolega męża zginął właśnie dlatego, ze nie miał kasku na głowie
......od tej pory nikt bez kasku nie ośmiela sie wsiąść na rower. Zresztą syn już "korzystał" z tej ochrony, przelatując przez kierownicę prosto na główkę. Ja też już miałam poważny upadek - bark w gipsie ale łeb cały
.
Chociaz w kasku jeżdże dopiero od początku tego sezonu czyli dopiero od kilku tygodni , niegdy nie miałem zadnych oporów przed tym "stworem" i własciwie zawsze byłem "za" ale jakoś sie nie składało. Zaważyła presja mojej drugiej lepszej połowy która widząc na czym zamierzam jeździć w tym roku delikatnie mnie naciskała i uległem 

Najśmieszniejsze jest to ze jazda na moim rowerku dużo mniej zagraża głowie ...raczej łokciom i pośladkom
Powiem wam w "tajemnicy' ze moje nakrycie głowy nawet w upalne dni składa sie teraz aż z trzech cześci...bandamki która osłania uszy przed szumem wiatru ...czapeczki z daszkiem który osłania od słońca i refleksów w okularach ...i kasku
Przyznam się jednak ze kask ubieram tylko na wyjazdy "poziomką" poza miastem...jazdę po mieście na góralu nadal uskuteczniam bez kasku.

Najśmieszniejsze jest to ze jazda na moim rowerku dużo mniej zagraża głowie ...raczej łokciom i pośladkom
Powiem wam w "tajemnicy' ze moje nakrycie głowy nawet w upalne dni składa sie teraz aż z trzech cześci...bandamki która osłania uszy przed szumem wiatru ...czapeczki z daszkiem który osłania od słońca i refleksów w okularach ...i kasku
Przyznam się jednak ze kask ubieram tylko na wyjazdy "poziomką" poza miastem...jazdę po mieście na góralu nadal uskuteczniam bez kasku.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Żeby nie było - ja też jeżdżę w kasku i wszystkim to polecam - po prostu jstem przeciwny uregulowaniom prawnym w tym zakresie.
JA mój jedyny wypadek gdzie ucierpiałą głowa miałem własnie w miescie - od tego czasu nosze kask ZAWSZEMrRobot pisze:.jazdę po mieście na góralu nadal uskuteczniam bez kasku.
A ja mam nadzieję, że to nie przejdzie. Kasków nigdy nie lubiłem i nie lubię. Czapeczka kolarska na łeb i tyle. Nawet się buntowalem jeżdżąc swego czasu w peletonie. Całe szczęście jeszcze za mnie, jako zrzeszonego, na zgrupowaniach i wyścigach kaski nie były obowiązkowe. Teraz już są. Byle nie przeniesiono tego do "cywila". Poprostu nie mogłem się nigdy do kasków przyzwyczaić
Re: Obowiązkowo w kasku
Jeśli miałoby to poprawić bezpieczeństwo, to czemu nie? Tyle że moim zdaniem kask nie zawsze jest niezbędny. Poza tym pewnie byłby to kolejny martwy przepis. Oczami duszy już widze policję ścigająca po lesie rowerzystówmefistofeles pisze:obiło mi się o uszy, ze ktoś chce wprowadzić obowiązek jeżdżenia na rowerze w kasku...
Co sądzicie o tym pomyśle?
IMHO pomsysł conajmniej nierozsądny, ale chciałbym poznać opinie odmienne od moich.
Żeby było jasne, sam jeżdżę w kasku. Przekonał mnie do tego kolega, który tylko dzięki temu jeszcze żyje. Bez kasku skończyłby z dziurą w głowie
Takie rozwiązania wydają się być bezsensowne. Podobnie z obowiązkiem zapinania pasów w samochodzie. Jeżeli ktoś rozłupie sobie czaszkę o krawężnik albo wyleci przez przednią szybę 100 metrów do przodu, to jego indywidualna sprawa. Propagować bezpieczną jazdę (czy to na rowerze, czy w aucie) - TAK, ale narzucać rozwiązania - NIE.mefistofeles pisze:obowiązek jeżdżenia na rowerze w kasku
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Mariusz pisze: Takie rozwiązania wydają się być bezsensowne. Podobnie z obowiązkiem zapinania pasów w samochodzie. Jeżeli ktoś rozłupie sobie czaszkę o krawężnik albo wyleci przez przednią szybę 100 metrów do przodu, to jego indywidualna sprawa. Propagować bezpieczną jazdę (czy to na rowerze, czy w aucie) - TAK, ale narzucać rozwiązania - NIE.
Lejesz miód na moje uszy
Hanni, widzę że potrafisz krytycznym okiem spojrzeć na swoją osobę, dobre i to!Hannibal pisze:Bo tu są w większości odpowiedzialni ludzie
PS. z góry uprzedzam, że nie podejmuję żadnej Hyde Parkowej dyskusji w tym temacie. Po prostu szkoda tego sympatycznego pokoju, ale nie mogłem się powstrzymać od małej uszczypliwości...
A dlaczego ja mam dopłacać do Twojego bezpieczeństwa?Salek pisze:ja mógłbym byc nawet za, ale niech państwo dopłaca 50%
Też nie bardzo. Jeśli przeżyje, to za jego leczenie płaci ogół ubezpieczonych, bo jeśli sam opłaca składki, to na ogół dalece za małe.Mariusz pisze:Podobnie z obowiązkiem zapinania pasów w samochodzie. Jeżeli ktoś rozłupie sobie czaszkę o krawężnik albo wyleci przez przednią szybę 100 metrów do przodu, to jego indywidualna sprawa.
Ja kupiłem kask przed tygodniem jadąc w góry, gdzie pół roku temu miałem wypadek. Co prawda kask by nie zapobiegł obrażeniom, których doznałem (poważna kontuzja łokcia i barku - dwie operacje i pół roku na L-4), ale niech tam. Miałem kilka upadków na sporych prędkościach, ale nigdy nie ucierpiała głowa. Tym niemniej kask z pewnością jest sporym zabezpieczeniem przed urazem głowy. Można powiedzieć - uczmy się od mądrzejszych. W Czechach, gdzie jeździ po górach nieporównanie więcej ludzi, i to w różnym wieku, prawie wszyscy jeżdżą w kaskach.







