klarissa pisze:Od Kasprowego po Krzyżne to nie tylko dzika gonitwa
Bez przesady...w dobrych warunkach można spokojnie przejść w ciągu 8 h, a dzień w lecie trwa 16... Poza tym Orla Perć jest ma to do siebie, że jest tam dużo odcinków, na których trzeba poczekać w kolejce, aż inni przejdą, przez co "biegać" się tam zazwyczaj po prostu nie da.
chief pisze:Czy jest sens "biegania" po Tatrach ?, czyli aby w 1 dzionek zrobić jak najwięcej ?
Czasami tak, a czasami nie. Ma dla mnie sens "bieganie" jeśli chcę się wybrać np. na Wagę przez Rysy, a wyjeżdżam z Krakowa i chcę tam wrócić jeszcze tego samego dnia.
cheif
troszeczke sie nie zrozumieliśmy ale to nic. chodzilo mi o to ze jadac w gory totalnie sie relaksuje a przy okazji moge zmeczyc. chyba niewiele jest takich miejsc
Jest taki wiek, gdy jedzie się w góry, żeby przede wszystkim bić jakieś rekordy i ścigać się z innymi. To jest całkowicie normalne.
Później podejście się zmienia. Przywiązuje się wtedy większą uwagę do podziwiania widoków, kontempluje się przyrodę, itd., itd.
Nie można oczekiwać od kogoś, kto ma np. 15 lat, żeby miał takie samo podejście do gór, jak osoba w wieku 70 lat. Czasem i tak się po części zdarza, ale to chyba rzadkość.
Hannibal pisze:Jest taki wiek, gdy jedzie się w góry, żeby przede wszystkim bić jakieś rekordy i ścigać się z innymi. To jest całkowicie normalne.
hanibalu, chyba już wiem o co chodzi Adikowi. A teraz pytanie pomocnicze - czy to jest Twój pogląd czy też rejestracja stanu faktycznego (wg. twoich oczywiście obserwacji). Jeśli to jest twój pogląd to teraz będę brutalnie szczery - sprzedaj co prędzej ten cały swój szpej i zapomnij o Tatrach, Alpach i innych górach tego typu bo tylko sobie i innym możesz narobić kłopotu a Bogu ducha winnym ratownikom roboty. Od bicia rekordów i ścigania jest stadion, Tatry nigdy stadionem nie były i być nie powinny a ci co mieli takie zapędy to się chwalić Boga wynieśli na skały i panele.
chief pisze:Czy jest sens "biegania" po Tatrach ?, czyli aby w 1 dzionek zrobić jak najwięcej ?
Również dołączam się do tego
Iwona pisze:jeśli sprawia to komuś radość to czemu nie?
Kiedyś pewni chłopacy zbiegali z Przełęczy pod Chłopkiem, postanowiłam nabrać takie tempo jak oni. Było całkiem przyjemnie ( ), ale na dłuższą mete, to by mi się nie podobało.
chief pisze:Tak w ogóle, po co jeździmy w Tatry, dla jakiego celu ?
Aby wypocząć, bo odpoczynek czynny jest lepszy od biernego.
Aby nazbierać energii na jakiś okres czasu.
Aby pozachwycać się widokami.
Hannibal pisze:Jest taki wiek, gdy jedzie się w góry, żeby przede wszystkim bić jakieś rekordy i ścigać się z innymi. To jest całkowicie normalne.
Pan Justin Gatlin szuka przeciwnika ...
Ja tam chodze bo chodze, zalezy od pogody i towarzystwa ...
ale najczęściej spokojnie, zawsze rozplanowaną trasa, widoczki, fotki, pikniczek ... po co mam biegać, przeciez Taterków nie zwijają, wróce dnia następnego i będa i pójdę dalej ...
bo jakoś w Alpy sie nie wybieram ... jak narazie
Ciekawe pytanie(temat) tempo marszu.
Zależnie od pory roku mamy od 8 do 15 godzin dziennego wędrowania.
Zaleznie od celu idę powoli, wyleguję się w ulubionych miejscach, robię fotki i kontroluję czas by zdążyc przed zmrokiem. Lubię powolne chodzenie, tak by nacieszyc się widokami, pobyt w górach to radośc:)). Nie naśmiewajcie się z czasów podanych w przewodnikach, to czasy lat doświadczeń, tak by coś zobaczyc, odpocząc i wrócic na czas.
Chief to może wpadnij z Tym 2-letnim wspinaczem do Roztoki .. na tydzien w czerwcu ...skoczymy z nim na Plecy Mnichowe... są tam tak urocze stawki -raj dla takiego wspinacza
pozdrawiam
Świetny temat,
już od pierwszego postu chiefa szeroko ujęty
ze wskazaniem, że nasz styl zależy w znacznym stopniu od celu
[zależy też od innych czynników, np.
usposobienia, temperamentu, towarzystwa, wydolności, wieku...
(tak, tak, podzielam zdanie Hannibala, że podejście do gór i styl chodzenia po nich
zmienia się u nas z czasem, więc i z wiekiem)]
Bywamy w Tatrach nie dla jednego celu, lecz dla wielu, jak to ciurkirm wymieniła Iwona,
łączymy te cele, choć zawsze jest jakaś przewaga jednych nad drugimi.
Nie zawsze chodzimy jednakowo, większość z nas preferuje pewnie styl zmienny,
zależny od okoliczności (czytaj: celu głównego),
a 'monostylowców' zachęcam do spróbowania czegoś innego,
(szczgólnie łatwo spróbować w towarzystwie o różnych upodobaniach).
Szkoda, że dyskusja zeszła trochę na manowce, koncentrując się na szybkości przemierzania szlaku, biegania oraz na długości pochłanianych odcinków, ale i to jest częścią składową stylu chodzenia, częścią dla wielu bardzo istotną - jak widać.
Przy okazji dodam, że w słowackich Tatrach Zachodnich spotkałem się (jako przypadkowy kibic) ze sportowymi biegami, których trasa wiodła również główną granią tatrzańską. Milośnikom świstu w uszach polecam...
Styl, który ostatnio zawładnął moim chodzeniem po Tatrach, to
+ ślimacze tempo (na 1/2 gwizdka)
+ dobrane wąskie grono towarzyszy lub niezależność
+ maksimum doznań kosztem umiarkowanego wysiłku
+ poznanie radości chodzenia przy niechodzeniu (!odpoczynki!)
+ wycieczka zawierająca coś nowego (coraz trudniej o to, ale jak nie sam szlak, to inne zjawiska, zdarzenia mogą być nowe i niepowtarzalne).
Świetny temat; temat morze; możnaby pisać i pisać (całkiem pomijając szybkość i ilość kilometrów), a ja skoncentrowałbym się na koniec na dwóch sprawach:
ogólnie dziele swoje wycieczki w góry na dwie grupy:
1. dla spotkania z górami i przeżyć jakie daje mi obcowanie z nimi
2. dla spotkania z ludźmi i przeżyć jakie daje mi obcowanie z nimi w górach
No, to na razie...
______________________
Powietrza nie trzeba kochać, wystarczy je chłonąć
- góry też
chief pisze:Czy jest sens "biegania" po Tatrach ?, czyli aby w 1 dzionek zrobić jak najwięcej ?
Nie widze sensu w "bieganiu" po górach. Jak dla mnie się to wiąże tylko z tym żeby wejśc zaliczyć i na następny szczyt , a później nawet nie wiadomo gdzie się wchodziło i jaki był widok
chief pisze:Tak w ogóle, po co jeździmy w Tatry, dla jakiego celu ?
Po co jeździmy hmmm............. ja napewno żeby wypoczac gdyż preferuje czynny wypoczynek, po podziwiać przyrodę na którą jeszcze bezposredniego wpływu nie mamy, nabrac pozytywnej energii a także żeby zaspokoić tęsknote za górami
chief pisze:W jakiś sposób sprowokowany rozmową z Iwoną30 w innym wątku, mam pytanko:
Czy jest sens "biegania" po Tatrach ?, czyli aby w 1 dzionek zrobić jak najwięcej ?
Tak w ogóle, po co jeździmy w Tatry, dla jakiego celu ?...
Czy jest sens biegania? moim zdaniem w normalnych warunkach nie. Ale, jak już inni napisali "co kto lubi".
Po co jeździmy w Tatry - w moim przypadku, to przede wszystkim po to, aby oderwać się od codzienności, odpocząć - w sensie psychicznym od współczesnego tempa życia i natłoku codziennych spraw. A także, jest to dla mnie jakiś powrót do lat dziecinnych, kiedy to zacząłem przyjeżdżać na podhale i poznawać nie tylko Tatry, ale także kulturę i historię regionu. No cóż, od razu czuję się wtedy młodszy .