zdobyć, czy tylko być na szczycie

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

zdobyć, czy tylko być na szczycie

Post autor: chief »

Jaka jest różnica między zdobywaniem szczytu, grani, ściany, itp...a tylko byciem na nim/niej ?

ZDOBYĆ:
-wejść w sposób naturalny, czyli bez sztucznych ułatwień, zmagając się z problemami technicznymi naturalnego ukształtowania terenu. Może wyjątek to zima, związane z używaniem raków i czekana.

BYĆ:
-wejść za pośrednictwem sztucznych ułatwień (często bez tego by się nie przeszło) typu łańcuchy, kotwy, drabinki, itp...

Jeśli się np. asekurujemy poprzez ląże, czy linę, to, jeśli asekuracja jest tylko asekuracją, to można podciągnąć pod zdobywanie, lecz jeśli się np. chwytamy liny, to już raczej jest tylko "bycie"
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

to ja podam taki głupi przykład...
można być na Kasprowym...ale można też Kasprowy zdobyć...czyli się na niego wdrapać, a nie wjechać za pośrednictwem kolejki...

Tak jak napisałeś...zdobyć szczyt...oznacza, że oprócz tego, ze wszliśmy na dany szczyt to jeszcze zmagaliśmy się z pewnymi utrudnieniami i pokonaliśmy je...

Podany przez Ciebie przykład z linami itp. nio nie wiem ja bym dała to pod zdobywanie szczytu...bo dla mnie zdobywanie łączy się ze zmęczeniem...a bycie tylko z naszą fizyczną obecnościa na szczycie i szybką dematerializacją z niego...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

chief pisze:ZDOBYĆ:
-wejść w sposób naturalny
chief pisze:BYĆ:
-wejść za pośrednictwem sztucznych ułatwień
ja tego tak nie widzę.
Zdobyć to dla mnie -włożyć sporo wysiłku np.przełamanie totalnego zmęcznia,lęku...zrealzować marzenie,które się nie spełniało z różnych przyczyn-"zdobyłam" Rysy za drugim razem,bo za pierwszym musiałam zrezygnować z powodu oblodzeń. Łańcuchy są po to,żeby z nich w razie czego korzystać-nie widzę ujmy na honorze,gdy się nimi wspomagam. Nie wszyscy marzą o "żywcowaniu" ...zwyczajnie ich to nie bawi.
Innymi słowy:"zdobyć" dla mnie to ogromna frajda a "Być" to zaliczyć ...bez emocji,radości....wejść,zejść....zapomnieć....nawet nie zatrzymać się na pstryknięcie foty.
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Post autor: chief »

ruda pisze:nio nie wiem ja bym dała to pod zdobywanie szczytu...
zadaniem asekuracji, nie jest pomoc w podejściu i robienie sztucznych ułatwień, ale zabezpieczenie przed ewentualnym upadkiem, więc raczej nie powinniśmy się liny chwytać, gdy jest na sztywno.

Inna sprawa, że czasem tzw. naturalny teren, też nie jest do końca jest naturalny, gdyż np. na szlaku na Giewont, czy Rysy, są wykłute w skale stopnie, a część Orlej Perci puszcza tylko, dlatego, że budowniczowie szlaku wysadzali je w powietrze.
No, powiedzmy, ze można zaliczyć je do "naturalnych elementów"
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Post autor: chief »

Iwona pisze:ja tego tak nie widzę.
no to weźmy przykład via ferraty, jest sobie jakaś ściana, przez którą przechodzi drabina. Nagle mamy do czynienia, jak ktoś sobie nią popyla, a 10 m obok ktoś się wspina w naturalnym terenie. Czy można zrobić znak równości, ze obaj zdobyli ścianę ? Raczej nie, było by to nie etyczne.
Iwona pisze:Zdobyć to dla mnie -włożyć sporo wysiłku np.przełamanie totalnego zmęcznia,lęku
ja nie podchodzę do tematy ze strony duchowo-rekraacyjnej, ale czysto technicznej.
Wiele osób nie weszłoby na Rysy, gdyby nie łańcuchy, czy można uważać ich za zdobywców tego szczytu ? nie, oni tylko przeszli szlak turystyczny prowadzący na Rysy.
Zdobycie to nie tylko zmęczenie, przełamanie lęku, itp...ale pokonanie naturalnych przeszkód, jakie góra stawia turyście.
AdiK

-#6
Posty: 1084
Rejestracja: wt 12 kwie, 2005
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: AdiK »

dla mnie zdobyć to WEJŚĆ O WŁASNYCH SIŁACH i nie przyprawiałbym tu filozofii o wchodzeniu bez sztucznych ułatwień, bo z takim myśleniem dojdziemy do miejsca w którym trzeba by zostawić buty na vibramie i zdjąć gacie z gotetex-u...

wg tej filozofii, wszyscy którzy do tej pory przy wejściu na szczyt korzystali z kijków trekkingowych mogą zapomnieć, że go zdobyli... :P

chief -> może mi odpowiesz na pytanie, które mnie kiedyś nurtowało – z jakiego miejsca należy rozpocząć zdobywanie góry, żeby można ją uznać za zdobytą o własnych siłach. Czy można np. podjechać busikiem do Kuźnic, czy od kwatery w Poroninie należy już iść pieszo... :think:
Gość

Post autor: Gość »

chief pisze:no to weźmy przykład via ferraty, jest sobie jakaś ściana, przez którą przechodzi drabina.
o tym w ogóle nie ma co gadać, to jest dewiacja, fundowanie mocnych wrażeń popaprańcom, nadużycie zasad górskiego dobrego wychowania.
PS.
Czytałem, że Słowacy chcą założyć takie drabinowe ferraty na Galerii Gankowej i zachodniej ścianie Łomnicy co świadczy o tym, że ta dewiacja jest w ostrym natarciu
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

chief pisze:no to weźmy przykład via ferraty, jest sobie jakaś ściana, przez którą przechodzi drabina. Nagle mamy do czynienia, jak ktoś sobie nią popyla, a 10 m obok ktoś się wspina w naturalnym terenie. Czy można zrobić znak równości, ze obaj zdobyli ścianę ? Raczej nie, było by to nie etyczne.
sorry ale dla mnie góry to nie ZAWODY!!!
klarissa pisze:o tym w ogóle nie ma co gadać, to jest dewiacja, fundowanie mocnych wrażeń popaprańcom
:)) mogę być nawet "popaprańcem" ale wspaniałej przygody jaką miałam w Dolomitach nikt mi nie odbierze,a już na pewno nie ktoś, kto nigdy tam nie był.
chief pisze:ja nie podchodzę do tematy ze strony duchowo-rekraacyjnej, ale czysto technicznej.
no to chyba raczej ten tamat powinieneś założyć na forum taternickim,bo tu przeważnie sami rekreacyjni turyści ;)
carlos

-#3
Posty: 101
Rejestracja: pn 27 lut, 2006
Lokalizacja: kalisz

Post autor: carlos »

czy ten który był na szczycie jest gorszy od tego który zdobył? bezsensu temat
Gość

Post autor: Gość »

carlos pisze:czy ten który był na szczycie jest gorszy od tego który zdobył? bezsensu temat
Carlos - przykro mi ale niczego nie rozumiesz. Ja np. za swój rekord wysokości uważam 2654 czyli Gierlach, na który wlazłem na własnych nogach a nie trzytysiące ileś tam ile liczy Aquille du Midi, na które wjechałem kolejką.
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Post autor: chief »

AdiK pisze:dla mnie zdobyć to WEJŚĆ O WŁASNYCH SIŁACH i nie przyprawiałbym tu filozofii o wchodzeniu bez sztucznych ułatwień
tu nie chodzi o eliminacje sztucznych ułatwień, ale nie przypasowywania sobie czegoś, czego się nie zrobiło.
Wielu turystów, gdyby nie łańcuchy, itp... to o danej górze mogłyby sobie tylko pomarzyć, więc trudno nazwać ich zdobywcami. Oni po prostu weszli i byli.
Aby wejść i być, to też trzeba dać z siebie wiele, czasem bardzo wiele. Nie jest to jakąś ujmą, lecz innym sposobem osiągnięcia celu.

Czyż nie jest piękniejsze szukać w ścianie naturalnych chwytów (w trudnościach na skale turystyczną), robić naturalne ruchy balansu ciała z zachowaniem odpowiedniej równowagi, niż wieszać dupsko na łańcuchu, miotać się po nim w różnych wahadłach, co prowadzi do zupełnego braku orientacji wyszukiwania chwytów wokół siebie i braku zaufanie do swoich ruchów.
Iwona pisze:ten tamat powinieneś założyć na forum taternickim
przeca rozmawiamy o trudnościach turystycznych
carlos pisze:czy ten, który był na szczycie jest gorszy od tego, który zdobył
nie jest gorszy, ale dostał się na niego w inny sposób.
Gość

Post autor: Gość »

wydaje mi się, że pogubiliśmy się nieco w terminologicznych bzdetach. Ja osobiście przez termin "zdobył" rozumiem tylko I wejście (jeżeli nastąpiło w lecie to może być jeszcze I wejście zimowe). O wszelkich następnych już nie można mówić w kryteriach "zdobywczych".
Problem "własne siły" też nie jest jednoznaczny, nawet w przypadku dróg wspinaczkowych, od kiedy ''technika" tak bardzo rozszerzyła możliwości przechodzenia dróg raczej nie do przejścia klasycznie. Do tego dochodzi kwestia "morale" - dawniej użycie haka jako chwytu na drodze "klasycznej" było czymś wstydliwym, dziś to normalka.
Można oczywiście stosować słowo "zdobył" na swoim własnym mikropoletku - czyli, że ja jestem tam po raz pierwszy ale moim zdaniem to nadinterpretacja, w dodatku nikogo raczej nie obchodząca.
Wracając do ferrat, szczególnie tych nadmiernie "udrabinionych''. Jeśli Słowacy ustawią ją w końcu np. na tej Galerii Gankowej to ilość osób, które "zdobyły'' Galerię Gankową niepomiernie wzrośnie, ale cały ten przyrost zostanie osiągnięty li tylko dlatego, że ten sprzęt strażacki został tam zamontowany. Potrafię to zrozumieć ale tylko w kategoriach komercyjnych - ktoś chce zrobić byznes na facetkach i facetach dyszących podążaniem za podrabianą adrenaliną. Inne motywacje są dla mnie absolutnie niezrozumiałe. Powtarzam - DLA MNIE, inni mogą być inaczej skonstruowani lub ukształtowani - ja tam nigdy nie lubiłem surogatów i innych wyrobów czekoladopodobnych.
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

:think: w takim razie zwykly turysta jest najczesciej pozbawiony tzw zdobycia szczytu, no chyba, ze ominie szlak, ktory powstal przy ingerencji budujacych go ludzi i pojdzie na lewizne
wyroznic zatem nalezaloby jeszcze jeden styl - lewizna, bardzo ekscytujacy nie tylko dlatego ze to zdobywanie, ale nawet zdobywanie nielegalne
a jesliby jednak wrzucac wszystkich do jednego wora np turystow i alpinistow... to czy nie nalezaloby wykluczyc z listy zdobywcow gor najwyzszych tych co to tam weszli wykorzystujac poreczowki?
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

chief pisze:Czyż nie jest piękniejsze szukać w ścianie naturalnych chwytów (...) niż wieszać dupsko na łańcuchu,
Ok chief,rozumując Twój tok myślenia....na Krzyżnem (od Piątki lub Murowańca), na Czerwonych Wierchach....można jedynie "być" ....nie można ich zdobyć,prawda?
Gość

Post autor: Gość »

Iwona pisze:Ok chief,rozumując Twój tok myślenia....na Krzyżnem (od Piątki lub Murowańca), na Czerwonych Wierchach....można jedynie "być" ....nie można ich zdobyć,prawda?
To wszystko zostało już "zdobyte" przeszło 100 lat temu albo i dawniej. A teraz można najwyżej mówić o "stylu" przejścia. Chiefa uwagi o wyższości naturalnych chwytów i stopni nad "wieszanie dupska na łańcuchu" (łażenia po drabinach jak jak strażak czy kominiarz itp) w pełni podzielam.
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Post autor: chief »

klarissa pisze:Ja osobiście przez termin "zdobył" rozumiem tylko I wejście
mnie tu nawet nie chodzi o użycie takiego, czy innego słowa, ale o metodę wejścia.
Poza tym często są określenia TYPU: 1 zdobywca szczytu/ściany
klarissa pisze:Jeśli Słowacy ustawią ją w końcu np. na tej Galerii Gankowej to ilość osób, które "zdobyły'' Galerię Gankową niepomiernie wzrośnie
niech sobie i te ferraty będą, byle potem ktoś w schronisku z pełna dumą i podniesioną głowa nie pieprzył, że zdobył Galerie Gankową, baa, nawet słowo "przeszedł" tez nie byłoby na miejscu, a wręcz śmieszne :D :D
Alien pisze:zwykly turysta jest najczesciej pozbawiony tzw zdobycia szczytu
dlaczego ?, spokojnie można szukać chwytów wokół łańcuchów, a jest ich tam pod dostatkiem, a łańcuch dodatkowo można wykorzystać do asekuracji, wpinając np. weń lonże.
Może parę miejsc jest w Tatrach, gdzie bez łańcucha turystyczne przejście byłoby problematyczne.
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Zgadzam się z tobą chief. Jest w sumie niemało miejsce, gdzie łańcuchów wcale nie trzeba wykorzystywać - oczywiście przy dobrej pogodzie.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

klarissa pisze:To wszystko zostało już "zdobyte" przeszło 100 lat temu albo i dawniej.
podobnie jak większość dróg wspinaczkowych. Czy ktoś,kto zalicza drogę "Metallica" na Mnichu jest jego zdobywcą? Początkujący wspinacz idący jak drugi za tym,który prowadzi wyciąg jest zdobywcą czy zaliczającym?
Jeśli faktycznie odbieramy słowo "zdobywać" śmiertelnie na serio to zdobywcą jest ten,który wszedł na dziewiczy szczyt jako pierwszy, a cała reszta zalicza jedynie...Zaraz jednak po tym wniosku powinniśmy rozgraniczyć zdobycie w słoneczny dzień, w paskudnej aurze,w wieku 10-70lat....paranoja...

Krótko mówiąc...."Każdy ma swój Everest"
Obrazek
fotka autorstwa ALIENA
Alan,mam nadzieję,że nie masz nic przeciwko?
Gość

Post autor: Gość »

Oczywiście i hannibal musiał się napatoczyć aby swe trzy grosze wtrącić, jak zwykle bez sensu. Czy myślisz wodzu, że Chief potrzebuje Twego wsparcia? Bądź poważny!
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Post autor: chief »

Iwona pisze:a cała reszta zalicza jedynie
mylisz pojęcia stylowości dostania się na dany szczyt (zdobywanie/wchodzenie-bycie), gdzie intencje i odczucia są te same, ale technika wejścia inna z terminem zaliczania, gdzie chodzi jedynie o jak najwięcej wejść ilość wejść.
ODPOWIEDZ