zdobyć, czy tylko być na szczycie
zdobyć, czy tylko być na szczycie
Jaka jest różnica między zdobywaniem szczytu, grani, ściany, itp...a tylko byciem na nim/niej ?
ZDOBYĆ:
-wejść w sposób naturalny, czyli bez sztucznych ułatwień, zmagając się z problemami technicznymi naturalnego ukształtowania terenu. Może wyjątek to zima, związane z używaniem raków i czekana.
BYĆ:
-wejść za pośrednictwem sztucznych ułatwień (często bez tego by się nie przeszło) typu łańcuchy, kotwy, drabinki, itp...
Jeśli się np. asekurujemy poprzez ląże, czy linę, to, jeśli asekuracja jest tylko asekuracją, to można podciągnąć pod zdobywanie, lecz jeśli się np. chwytamy liny, to już raczej jest tylko "bycie"
ZDOBYĆ:
-wejść w sposób naturalny, czyli bez sztucznych ułatwień, zmagając się z problemami technicznymi naturalnego ukształtowania terenu. Może wyjątek to zima, związane z używaniem raków i czekana.
BYĆ:
-wejść za pośrednictwem sztucznych ułatwień (często bez tego by się nie przeszło) typu łańcuchy, kotwy, drabinki, itp...
Jeśli się np. asekurujemy poprzez ląże, czy linę, to, jeśli asekuracja jest tylko asekuracją, to można podciągnąć pod zdobywanie, lecz jeśli się np. chwytamy liny, to już raczej jest tylko "bycie"
to ja podam taki głupi przykład...
można być na Kasprowym...ale można też Kasprowy zdobyć...czyli się na niego wdrapać, a nie wjechać za pośrednictwem kolejki...
Tak jak napisałeś...zdobyć szczyt...oznacza, że oprócz tego, ze wszliśmy na dany szczyt to jeszcze zmagaliśmy się z pewnymi utrudnieniami i pokonaliśmy je...
Podany przez Ciebie przykład z linami itp. nio nie wiem ja bym dała to pod zdobywanie szczytu...bo dla mnie zdobywanie łączy się ze zmęczeniem...a bycie tylko z naszą fizyczną obecnościa na szczycie i szybką dematerializacją z niego...
można być na Kasprowym...ale można też Kasprowy zdobyć...czyli się na niego wdrapać, a nie wjechać za pośrednictwem kolejki...
Tak jak napisałeś...zdobyć szczyt...oznacza, że oprócz tego, ze wszliśmy na dany szczyt to jeszcze zmagaliśmy się z pewnymi utrudnieniami i pokonaliśmy je...
Podany przez Ciebie przykład z linami itp. nio nie wiem ja bym dała to pod zdobywanie szczytu...bo dla mnie zdobywanie łączy się ze zmęczeniem...a bycie tylko z naszą fizyczną obecnościa na szczycie i szybką dematerializacją z niego...
chief pisze:ZDOBYĆ:
-wejść w sposób naturalny
ja tego tak nie widzę.chief pisze:BYĆ:
-wejść za pośrednictwem sztucznych ułatwień
Zdobyć to dla mnie -włożyć sporo wysiłku np.przełamanie totalnego zmęcznia,lęku...zrealzować marzenie,które się nie spełniało z różnych przyczyn-"zdobyłam" Rysy za drugim razem,bo za pierwszym musiałam zrezygnować z powodu oblodzeń. Łańcuchy są po to,żeby z nich w razie czego korzystać-nie widzę ujmy na honorze,gdy się nimi wspomagam. Nie wszyscy marzą o "żywcowaniu" ...zwyczajnie ich to nie bawi.
Innymi słowy:"zdobyć" dla mnie to ogromna frajda a "Być" to zaliczyć ...bez emocji,radości....wejść,zejść....zapomnieć....nawet nie zatrzymać się na pstryknięcie foty.
zadaniem asekuracji, nie jest pomoc w podejściu i robienie sztucznych ułatwień, ale zabezpieczenie przed ewentualnym upadkiem, więc raczej nie powinniśmy się liny chwytać, gdy jest na sztywno.ruda pisze:nio nie wiem ja bym dała to pod zdobywanie szczytu...
Inna sprawa, że czasem tzw. naturalny teren, też nie jest do końca jest naturalny, gdyż np. na szlaku na Giewont, czy Rysy, są wykłute w skale stopnie, a część Orlej Perci puszcza tylko, dlatego, że budowniczowie szlaku wysadzali je w powietrze.
No, powiedzmy, ze można zaliczyć je do "naturalnych elementów"
no to weźmy przykład via ferraty, jest sobie jakaś ściana, przez którą przechodzi drabina. Nagle mamy do czynienia, jak ktoś sobie nią popyla, a 10 m obok ktoś się wspina w naturalnym terenie. Czy można zrobić znak równości, ze obaj zdobyli ścianę ? Raczej nie, było by to nie etyczne.Iwona pisze:ja tego tak nie widzę.
ja nie podchodzę do tematy ze strony duchowo-rekraacyjnej, ale czysto technicznej.Iwona pisze:Zdobyć to dla mnie -włożyć sporo wysiłku np.przełamanie totalnego zmęcznia,lęku
Wiele osób nie weszłoby na Rysy, gdyby nie łańcuchy, czy można uważać ich za zdobywców tego szczytu ? nie, oni tylko przeszli szlak turystyczny prowadzący na Rysy.
Zdobycie to nie tylko zmęczenie, przełamanie lęku, itp...ale pokonanie naturalnych przeszkód, jakie góra stawia turyście.
dla mnie zdobyć to WEJŚĆ O WŁASNYCH SIŁACH i nie przyprawiałbym tu filozofii o wchodzeniu bez sztucznych ułatwień, bo z takim myśleniem dojdziemy do miejsca w którym trzeba by zostawić buty na vibramie i zdjąć gacie z gotetex-u...
wg tej filozofii, wszyscy którzy do tej pory przy wejściu na szczyt korzystali z kijków trekkingowych mogą zapomnieć, że go zdobyli...
chief -> może mi odpowiesz na pytanie, które mnie kiedyś nurtowało – z jakiego miejsca należy rozpocząć zdobywanie góry, żeby można ją uznać za zdobytą o własnych siłach. Czy można np. podjechać busikiem do Kuźnic, czy od kwatery w Poroninie należy już iść pieszo...
wg tej filozofii, wszyscy którzy do tej pory przy wejściu na szczyt korzystali z kijków trekkingowych mogą zapomnieć, że go zdobyli...
chief -> może mi odpowiesz na pytanie, które mnie kiedyś nurtowało – z jakiego miejsca należy rozpocząć zdobywanie góry, żeby można ją uznać za zdobytą o własnych siłach. Czy można np. podjechać busikiem do Kuźnic, czy od kwatery w Poroninie należy już iść pieszo...
-
Gość
o tym w ogóle nie ma co gadać, to jest dewiacja, fundowanie mocnych wrażeń popaprańcom, nadużycie zasad górskiego dobrego wychowania.chief pisze:no to weźmy przykład via ferraty, jest sobie jakaś ściana, przez którą przechodzi drabina.
PS.
Czytałem, że Słowacy chcą założyć takie drabinowe ferraty na Galerii Gankowej i zachodniej ścianie Łomnicy co świadczy o tym, że ta dewiacja jest w ostrym natarciu
sorry ale dla mnie góry to nie ZAWODY!!!chief pisze:no to weźmy przykład via ferraty, jest sobie jakaś ściana, przez którą przechodzi drabina. Nagle mamy do czynienia, jak ktoś sobie nią popyla, a 10 m obok ktoś się wspina w naturalnym terenie. Czy można zrobić znak równości, ze obaj zdobyli ścianę ? Raczej nie, było by to nie etyczne.
klarissa pisze:o tym w ogóle nie ma co gadać, to jest dewiacja, fundowanie mocnych wrażeń popaprańcom
no to chyba raczej ten tamat powinieneś założyć na forum taternickim,bo tu przeważnie sami rekreacyjni turyścichief pisze:ja nie podchodzę do tematy ze strony duchowo-rekraacyjnej, ale czysto technicznej.
-
Gość
Carlos - przykro mi ale niczego nie rozumiesz. Ja np. za swój rekord wysokości uważam 2654 czyli Gierlach, na który wlazłem na własnych nogach a nie trzytysiące ileś tam ile liczy Aquille du Midi, na które wjechałem kolejką.carlos pisze:czy ten który był na szczycie jest gorszy od tego który zdobył? bezsensu temat
tu nie chodzi o eliminacje sztucznych ułatwień, ale nie przypasowywania sobie czegoś, czego się nie zrobiło.AdiK pisze:dla mnie zdobyć to WEJŚĆ O WŁASNYCH SIŁACH i nie przyprawiałbym tu filozofii o wchodzeniu bez sztucznych ułatwień
Wielu turystów, gdyby nie łańcuchy, itp... to o danej górze mogłyby sobie tylko pomarzyć, więc trudno nazwać ich zdobywcami. Oni po prostu weszli i byli.
Aby wejść i być, to też trzeba dać z siebie wiele, czasem bardzo wiele. Nie jest to jakąś ujmą, lecz innym sposobem osiągnięcia celu.
Czyż nie jest piękniejsze szukać w ścianie naturalnych chwytów (w trudnościach na skale turystyczną), robić naturalne ruchy balansu ciała z zachowaniem odpowiedniej równowagi, niż wieszać dupsko na łańcuchu, miotać się po nim w różnych wahadłach, co prowadzi do zupełnego braku orientacji wyszukiwania chwytów wokół siebie i braku zaufanie do swoich ruchów.
przeca rozmawiamy o trudnościach turystycznychIwona pisze:ten tamat powinieneś założyć na forum taternickim
nie jest gorszy, ale dostał się na niego w inny sposób.carlos pisze:czy ten, który był na szczycie jest gorszy od tego, który zdobył
-
Gość
wydaje mi się, że pogubiliśmy się nieco w terminologicznych bzdetach. Ja osobiście przez termin "zdobył" rozumiem tylko I wejście (jeżeli nastąpiło w lecie to może być jeszcze I wejście zimowe). O wszelkich następnych już nie można mówić w kryteriach "zdobywczych".
Problem "własne siły" też nie jest jednoznaczny, nawet w przypadku dróg wspinaczkowych, od kiedy ''technika" tak bardzo rozszerzyła możliwości przechodzenia dróg raczej nie do przejścia klasycznie. Do tego dochodzi kwestia "morale" - dawniej użycie haka jako chwytu na drodze "klasycznej" było czymś wstydliwym, dziś to normalka.
Można oczywiście stosować słowo "zdobył" na swoim własnym mikropoletku - czyli, że ja jestem tam po raz pierwszy ale moim zdaniem to nadinterpretacja, w dodatku nikogo raczej nie obchodząca.
Wracając do ferrat, szczególnie tych nadmiernie "udrabinionych''. Jeśli Słowacy ustawią ją w końcu np. na tej Galerii Gankowej to ilość osób, które "zdobyły'' Galerię Gankową niepomiernie wzrośnie, ale cały ten przyrost zostanie osiągnięty li tylko dlatego, że ten sprzęt strażacki został tam zamontowany. Potrafię to zrozumieć ale tylko w kategoriach komercyjnych - ktoś chce zrobić byznes na facetkach i facetach dyszących podążaniem za podrabianą adrenaliną. Inne motywacje są dla mnie absolutnie niezrozumiałe. Powtarzam - DLA MNIE, inni mogą być inaczej skonstruowani lub ukształtowani - ja tam nigdy nie lubiłem surogatów i innych wyrobów czekoladopodobnych.
Problem "własne siły" też nie jest jednoznaczny, nawet w przypadku dróg wspinaczkowych, od kiedy ''technika" tak bardzo rozszerzyła możliwości przechodzenia dróg raczej nie do przejścia klasycznie. Do tego dochodzi kwestia "morale" - dawniej użycie haka jako chwytu na drodze "klasycznej" było czymś wstydliwym, dziś to normalka.
Można oczywiście stosować słowo "zdobył" na swoim własnym mikropoletku - czyli, że ja jestem tam po raz pierwszy ale moim zdaniem to nadinterpretacja, w dodatku nikogo raczej nie obchodząca.
Wracając do ferrat, szczególnie tych nadmiernie "udrabinionych''. Jeśli Słowacy ustawią ją w końcu np. na tej Galerii Gankowej to ilość osób, które "zdobyły'' Galerię Gankową niepomiernie wzrośnie, ale cały ten przyrost zostanie osiągnięty li tylko dlatego, że ten sprzęt strażacki został tam zamontowany. Potrafię to zrozumieć ale tylko w kategoriach komercyjnych - ktoś chce zrobić byznes na facetkach i facetach dyszących podążaniem za podrabianą adrenaliną. Inne motywacje są dla mnie absolutnie niezrozumiałe. Powtarzam - DLA MNIE, inni mogą być inaczej skonstruowani lub ukształtowani - ja tam nigdy nie lubiłem surogatów i innych wyrobów czekoladopodobnych.
wyroznic zatem nalezaloby jeszcze jeden styl - lewizna, bardzo ekscytujacy nie tylko dlatego ze to zdobywanie, ale nawet zdobywanie nielegalne
a jesliby jednak wrzucac wszystkich do jednego wora np turystow i alpinistow... to czy nie nalezaloby wykluczyc z listy zdobywcow gor najwyzszych tych co to tam weszli wykorzystujac poreczowki?
-
Gość
To wszystko zostało już "zdobyte" przeszło 100 lat temu albo i dawniej. A teraz można najwyżej mówić o "stylu" przejścia. Chiefa uwagi o wyższości naturalnych chwytów i stopni nad "wieszanie dupska na łańcuchu" (łażenia po drabinach jak jak strażak czy kominiarz itp) w pełni podzielam.Iwona pisze:Ok chief,rozumując Twój tok myślenia....na Krzyżnem (od Piątki lub Murowańca), na Czerwonych Wierchach....można jedynie "być" ....nie można ich zdobyć,prawda?
mnie tu nawet nie chodzi o użycie takiego, czy innego słowa, ale o metodę wejścia.klarissa pisze:Ja osobiście przez termin "zdobył" rozumiem tylko I wejście
Poza tym często są określenia TYPU: 1 zdobywca szczytu/ściany
niech sobie i te ferraty będą, byle potem ktoś w schronisku z pełna dumą i podniesioną głowa nie pieprzył, że zdobył Galerie Gankową, baa, nawet słowo "przeszedł" tez nie byłoby na miejscu, a wręcz śmieszneklarissa pisze:Jeśli Słowacy ustawią ją w końcu np. na tej Galerii Gankowej to ilość osób, które "zdobyły'' Galerię Gankową niepomiernie wzrośnie
dlaczego ?, spokojnie można szukać chwytów wokół łańcuchów, a jest ich tam pod dostatkiem, a łańcuch dodatkowo można wykorzystać do asekuracji, wpinając np. weń lonże.Alien pisze:zwykly turysta jest najczesciej pozbawiony tzw zdobycia szczytu
Może parę miejsc jest w Tatrach, gdzie bez łańcucha turystyczne przejście byłoby problematyczne.
podobnie jak większość dróg wspinaczkowych. Czy ktoś,kto zalicza drogę "Metallica" na Mnichu jest jego zdobywcą? Początkujący wspinacz idący jak drugi za tym,który prowadzi wyciąg jest zdobywcą czy zaliczającym?klarissa pisze:To wszystko zostało już "zdobyte" przeszło 100 lat temu albo i dawniej.
Jeśli faktycznie odbieramy słowo "zdobywać" śmiertelnie na serio to zdobywcą jest ten,który wszedł na dziewiczy szczyt jako pierwszy, a cała reszta zalicza jedynie...Zaraz jednak po tym wniosku powinniśmy rozgraniczyć zdobycie w słoneczny dzień, w paskudnej aurze,w wieku 10-70lat....paranoja...
Krótko mówiąc...."Każdy ma swój Everest"

fotka autorstwa ALIENA
Alan,mam nadzieję,że nie masz nic przeciwko?
-
Gość



