A ja chodzę swoim tempem... niestety tymczasowo lichym i przepuszczam ludzi na szlakach, staram się być miła i pozdrawiać tych, co wchodzą lub schodzą i mam nadzieję, że kiedyś moja kondycja sie polepszy i będę śmigała ostro na łańcuchach :)
Pozdrawiam
Heh tak to jest, że chyba każdy ma górę na którą wchodzi częściej niż na inne. Ja nie byłem na przykład długo na Giewoncie, w końcu kiedyś tam wlazłem. A na Rysy tyle wejść między innymi dlatego, że piękny szlak, cudowny klimat schroniska pod Wagą, i każdy znajomy chce tam iść
Mariusz pisze:wszyscy jesteśmy stonką. Zwłaszcza w lipcu i sierpniu - nie ma na to rady.
Zgadzam się z Tobą Mariusz. Myśle, że przestajemy nią być dopiero gdy zajdziemy daleeeko, wysoooko, hen, hen - gdzie jest nas już zdecydowanie - dużo, dużo mniej (bywa, że sami) . Jest cicho, miło, czysto i przyjemnie.
Jesteśmy wtedy - naprawdę szczęśliwi. Tego życzę nam wszystkim.
Na Mięguszowiecką Przełęcz Pod Chłopkiem stonka nie chodzi. Przekonałem się o tym w sierpniu tego roku po raz wtóry zresztą kiedy to ten wspaniały szlak świecił pustkami, jedynie nieliczne osoby można było tam spotkać a pogoda była wprost wymarzona do marszu właśnie tam.