Czyli Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek. Tak najłatwiej. Polecam lekturę - TATRY 02.06 - str 114.Iwona pisze:Uważam,że propagować tego pomysłu nie należy, a każdy i tak postąpi jak będzie chciał. Tak jak wspomniano wyżej, śmieciarze i tak natrzodzą nawet podczas zwykłej wycieczki, a ktoś,kto ma szacunek dla gór,jeśli zdarzy mu się przespać w jakiejś kolebie to krzywdy przyrodzie nie zrobi.
namiot i tatry zachodnie
-
Gość
najlogiczniej?klarissa pisze:Tak najłatwiej
Czy tobie Janku nigdy nie zdarzyło się przespać w jakiejś kolebie lub przejść zakazaną trasą? Eeee, zapomniałam,że wszędzie podkreślasz iż wygodniś z ciebie i nawet na schroniskowej podłodze ci za twardo.
dziękuję-czytałam.klarissa pisze:Polecam lekturę - TATRY 02.06 - str 114.
Ej, ej, pamiętaj że połoniny (przynajmniej te polskie) też leżą na terenie parku narodowego!mefistofeles pisze: Jest tyle miejsc gdzie można bez szkody dla przyrody spać w namiocie czy w płachcie. Tyle pięknych polan w Beskidach, bieszczadzkie połoniny,
Ja tam jednak dopuszczam myśl, że wśród górskich turystów jest parę osób, które przestrzegają prawa...chief pisze: Legalnie, czy nie, ilość będzie taka sama.
Hmmm, czyżbyś sugerował że ilość osób na szlakach nie ma znaczenia dla ochrony przyrody?chief pisze: No i nie podciągajcie na siłę ochrony przyrody.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Nie do końca sztucznego, przez człowieka zostały tylko poszerzone. Uznaje się że mają charakter półnaturalny.mefistofeles pisze: Ale te niepolskie (połoniny) już nie, zresztą ich wartość przyrodnicza (jako tworu sztucznego) jest dużo mniejsza niż tatrzańskich hal
Myślę, że przyrodnicy mogli by mieć w tej kwestii inne zdanie. Tak samo można zaszkodzić roślinom i zwierzętom...mefistofeles pisze: a i szkody jakie tam narobi namiot sa mniejsze.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
..a na innym forum wręcz propaguje się lewizny. Inne zasady i przekonania? Inne Tatry i środowisko?Dlatego ani mi w głowie tu pisać otwartym tekstem jak trafić do koleby takiej czy innej, tu czy tam, w tej dolinie lub innej.
"Z Jaworzyny na Lodową jest "przewodnikowo" ok. 5 godz. - powiedzmy więc, że 3.5. Wychodząc z Łysej o 7-ej jesteście o 10.30 na przełęczy, stamtąd ok. 1 godz. max. 1.5 na szczyt Lodowego, czyli teoretycznie o 12, stamtąd 2 godz. do Terinki, czyli 14 (...) przejście Jaworową do Przełęczy Lodowej znacznie mniej męczące niż do Terinki a "suma zmęczenia" przed właściwą i najtrudniejszą trasą chyba jest istotna. Trasa z szczytu przez Konia i dalej wiedzie bardzo wyraźną percią, w zasadzie trudno zabłądzić. Odnośnie filanców w Czarnej Jaworowej Mało prawdopodobne aby koło 10 już tam byli, do przełęczy zresztą jest szlak, mogą Wam naskakać. Gorzej jeśli będą czekać na przełęczy.K**** co za czasy, za komuny pod tym względem był ideał, chodziło się gdzie chciało, spało gdzie chciało, nawet misiów chyba nie było. "
-
Gość
z urzędu patentowego pewnieIzabela pisze:- skąd masz patent na rację?
grzechy młodościIwona pisze:Czy tobie Janku nigdy nie zdarzyło się przespać w jakiejś kolebie lub przejść zakazaną trasą? Eeee, zapomniałam,że wszędzie podkreślasz iż wygodniś z ciebie i nawet na schroniskowej podłodze ci za twardo.
tylko w ciągu dnia jako schronienie przed deszczem. Ale wtedy ruch turystyczny był wielokrotnie mniejszy a świadomość, że tak powiem bezszelestnego poruszania się w górach znacznie wyższa. Nazywając rzecz po imieniu - wyższa kultura (średnio przeciętnie oczywiście, teraz jest też dużo kulturalnych turystów ale i hołoty co nie miara, choć często wyekwipowanej jak by na K2 się wybierali).
he,he - parę może i jestMiG pisze:Ja tam jednak dopuszczam myśl, że wśród górskich turystów jest parę osób, które przestrzegają prawa...
sądząc z obserwacji tego co dzieje się na drodze do Morskiego Oka to chyba w tym przypadku TPN tak uważa (TPN też nie jest bez grzechu a zmniejszenie obciążenia MO można osiągnąć prostymi administracyjnymi pociągnięciami - proszę spojrzeć na mapę - narzucają się same)MiG pisze:Hmmm, czyżbyś sugerował że ilość osób na szlakach nie ma znaczenia dla ochrony przyrody?
Aha, ten tekst ma służyć temu aby powiedzieć "ta karczma Rzym się nazywa" i udowodnić jaki to jestem zakłamany. Otóż trochę jestem, ale... uważam mianowicie, że skoro wolno przewodnikowi z klientem, skoro wolno facetowi z legitymacją klubową (coprawda w Słowacji dopiero powyżej III klasy trudności, co samo w sobie jest kuriozalnym chronieniem interesów przewodników, zresztą to powstało dopiero po transformacji, co dość jasno wskazuje na właściwy cel tego przepisu - kuriozalne - najlepsi alpiniści zarówno polscy jak i słowaccy w zasadzie muszą wynając przewodnika aby wejść najprostszą drogą na Gierlach) ti wolno i mnie. W dodatku za komuny nikt tego nie pilnował a podjęta kiedyś próba wynajęcia przewodnika skończyła się tym, że w właściwym biurze powiedziano mi bym nie zawracał głowy i poszedł sobie na ten Lodowy "z Panem Bohem".Iwona pisze:"Z Jaworzyny na Lodową jest "przewodnikowo" ok. 5 godz. - powiedzmy więc, że 3.5. Wychodząc z Łysej o 7-ej jesteście o 10.30 na przełęczy, stamtąd ok. 1 godz. max. 1.5 na szczyt Lodowego,....
No i jeszcze jedno - dyskutujemy tu o noclegach a nie o ścieżkach.
No i na koniec jeszcze jedno - moje "autorskie" ambicje zostały mile połaskotane. Każdy autor lubi być czytany a świadomość tego, że wyciąga mi się "utwór" tak ulotny jak forumowy post i to w dodatku z przed prawie roku wprawia mnie prawie w euforię. Przyjdzie się chyba upomnieć o nagrodę Nobla
Tylko ci ludzie gdzieś by się musieli podziać. I jeśli by poszli w inne rejony Tatr, to może niekoniecznie wyszło by im (Tatrom) to na dobre...klarissa pisze:sądząc z obserwacji tego co dzieje się na drodze do Morskiego Oka to chyba w tym przypadku TPN tak uważa (TPN też nie jest bez grzechu a zmniejszenie obciążenia MO można osiągnąć prostymi administracyjnymi pociągnięciami - proszę spojrzeć na mapę - narzucają się same)MiG pisze:Hmmm, czyżbyś sugerował że ilość osób na szlakach nie ma znaczenia dla ochrony przyrody?
Ups, zaczynamy mówić (tj. kolejny raz wałkować
-
Gość
Tym ludziom wystarczy wybudować solidny i duży aquapark (taki jak np. w Mikulaszu) i dla conajmnie 90% tej masy humanoidów co pełznie do Morskiego Oka to wystarczy. Zresztą ja wcalę nie proponuję nic zamykać - wystarczy tylko zrobić zaporową cenę na parkingu w Palenicy (np. 5 stów dziennie), podobne rogatkowe dla busików i po krzyku. A zacny dobry turysta niech zasuwa na piechty przez Psią Trawkę jak za cesarza Franza Josefa. Całkowicie za darmo.MiG pisze:Tylko ci ludzie gdzieś by się musieli podziać
tu nie chodzi o patent na rację, ale aby zabiwakować w Tatrach trzeba posiadać odpowiedni sprzęt, odpowiednią odwagę i motywacjęIzabela pisze:- skąd masz patent na rację?
1.Sprzęt
-dobry śpiwór + płachta biwakowa + karimata + epigaz + dostęp do wody + zapas żarełka
to trochę kosztuje, odpowiednio waży i zajmuje miejsce w plecaku, no i trzeba to przede wszystkim cały czas ze sobą taszczyć.
2.Odwaga
-nocne opady w Tatrach to normalka, mogą być też burze i różne załamania pogody. Więc zawsze jest ryzyko, ze dostanie się od naszej kochanej natury w dupę. Szczególnie odnosi się to do biwakowiczów graniowych, czy szczytowych, gdzie raczej nie mają naturalnej osłony.
Kimanie w kolebie, to też nie romantyzm, bo często są one ciasne, nie równe i przeciekające. Spotkanie z misiem, to nie straszak, ale tak się może stać, bo one żerują głównie nocy i robią wypady powyżej lasu.
Podczas biwakowania jest po prostu cliwo.
3.Motywacja
-szlaki nieznakowane, wschody i zachody słońca, sprawdzenie sprzętu.
Wszystkie powyższe motywacje, mają gdzieś przepisy, bo i tak nikt ich nie znajdzie (no, poza małymi wyjątkami) i czy będzie to legal, czy nie to oni na pewno będą to robić.
Poza tym, kimono w schronisku, to wygoda, wiem to po sobie, bo mam możliwości biwakowania i jestem pozbawiony jakiś tam hamulców "przepisowych", jednak wybieram ciepełko i wygodę, dobry kibelek, ciepła wodę i zasuwać z 20-25 kg. plecorem jakoś mi się nie widzi. Takich jak ja jest przeważającą większość. Biwaki robię tylko, kiedy muszę.
pierdoły i tyle.MiG pisze:Ja tam jednak dopuszczam myśl, że wśród górskich turystów jest parę osób, które przestrzegają prawa...
Pamiętaj, że przeważnie jacyś przeciwnicy czegoś, to ci, którzy nigdy tego nie robili. Oczywiście są wyjątki.
-przeciwnicy taternictwa, to ludzie nie wspinający się
-przeciwnicy turystyki zimowej, to ci, co nigdy nie byli zima w Tatrach na szlaku
-przeciwnicy poza szlakowców, to ci, co boja się "zbaczać"
-przeciwnicy biwakowania, to ci, co nigdy w Tatrach tego nie robili, ba nawet gdyby wolno było, to tez by tego nie robili., bo gdyby zabiwakowali i zobaczyli ten wschód słońca, tą poranną ciszę, pierwsze promyk słoneczka, ogrzewający biwakowicza po chodnej nocy, no i plus kosztowanie kawy podczas tego wszystkiego, co powyżej opisałem, to w główkach by im się podmieniało.
jak myślisz ilu będzie biwakowiczów w całych Tatrach np. dn. 21 lipca ? 15-20, hmm, straszne obciążenie przyrody.MiG pisze:czyżbyś sugerował że ilość osób na szlakach nie ma znaczenia dla ochrony przyrody?
Każda działalność człowieka w Tatrach jest ze szkodą dla przyrody, czy znaczy to, aby Tatry zamknąć ?
MiG, wierz mi, że mam ochroniarski stosunek do natury i spory do niej szacunek, ale zagrożeń dopatruje się tam, gdzie one faktycznie są, a nie szukam czegoś na siłę.
-
Gość
od czasu zlikwidowania karty taternika w Polskich Tatrach nie ma pojęcia lewizny jeśli chodzi o szlak (oczywiście poza obszarami nie dopuszczonymi do uprawiania taternictwa - np. Wantule)Iwona pisze:...a nie uważasz,że dokładnie tak samo tłumaczą to sobie ci,którzy idą na lewizny w Tatrach (z noclegiem lub nie) ?
Wbrew twierdzeniom Chiefa nadal uważam, że tylko powiedzieć, że można biwakować to w najbliższej okolicy każdego schriniska pojawiłaby się cała kupa namiotów i to bynajmniej nie dlatego aby podziwiać wschód słońca z kubkiem kawy w ręku jak to poetycznie Chief opisuje - to byłaby kolejna odmiana karimato- i podłogofilów (ostatnio słyszałem nową nazwę - "gleboznawcy")
-
Gość
-
Gość
drobna poprawka - conajmniej 80% podłogowców nie używa podłogi z braku wyrek lecz raczej braku kasy i przychodzi do schronu dopiero wtedy gdy już wiadomo, że wyrek brakuje (w oczekiwaniu na ten błogi moment siedzi się pod schroniskiem i raczy się browarkiem - koszt wypitego browarku naogół jest wyższy niż oszczędność na wyrku)Keczup pisze:niż płacić za podłogę z powodu braku wyrek.
może nie z braku kasy tylko z chęci jej spożyt(w)kowania (czyt.: przepicia, przejedzenia) w inny sposób...klarissa pisze:conajmniej 80% podłogowców nie używa podłogi z braku wyrek lecz raczej braku kasy
no i widzę, że mamy podział na tych którzy tego nie robią, na tych którzy robią i otwarcie o tym mówią oraz na tego który to robi, ale o tym nie mówi (lub mówi że tego nie robi)
Ogólnie jestem przeciwny propagowaniu biwakowania na terenie parku i turystyki poza szlakowej. Starzy tatrzańscy wyjadacze i tak wiedzą swoje i zrobią po swojemu, ale moim zdaniem większość tego typu wątków (tak samo jak tematów o turystyce zimowej w Tatrach) zakładana jest przez ludzi, którymi kieruje jedynie chęć przeżycia przygody a o Tatrach wiedzą czasami niewiele. Może jestem w błędzie, może po prostu nie chcą się udzielać i dzielić swoją wiedzą, ale przeglądając podobne wątki, takie właśnie nasuwa mi się stwierdzenie...


