namiot i tatry zachodnie
namiot i tatry zachodnie
Witam.
Mam dosyć typowe(chyba) pytanie. Wiele razy chodząc po Tatrach, zwłaszcza zachodnich, w okolicach Banikowa, Barańca i Rohaczy, miałem wrażenie, że pomimo groźnie brzmiących ostrzeżeń ludzie nie wahają się rozbijać tam namiotów, np; wchodząc ok. 5;30 rano na Zabrat pod Wołowcem, widziałem schodzących już stamtąd ludzi ze sprzętem biwakowym. Jakie jest wasze zdanie na ten temat, czy ryzyko złapania jest rzeczywiście takie wysokie i czy warto czasem pokusić się o pomysł przejścia np.Tatr Zachodnich nocując na dziko(latem). POzdrawiam.
Mam dosyć typowe(chyba) pytanie. Wiele razy chodząc po Tatrach, zwłaszcza zachodnich, w okolicach Banikowa, Barańca i Rohaczy, miałem wrażenie, że pomimo groźnie brzmiących ostrzeżeń ludzie nie wahają się rozbijać tam namiotów, np; wchodząc ok. 5;30 rano na Zabrat pod Wołowcem, widziałem schodzących już stamtąd ludzi ze sprzętem biwakowym. Jakie jest wasze zdanie na ten temat, czy ryzyko złapania jest rzeczywiście takie wysokie i czy warto czasem pokusić się o pomysł przejścia np.Tatr Zachodnich nocując na dziko(latem). POzdrawiam.
przepisy są jednoznaczne ale wiadomo,że ich złamanie kusi. Osobiście nie wędrowałabym z namiotem po Tatrach, aczkolwiek nocleg w jakiejś kolebie jest bardzo kuszący i w tym wypadku nie mówię "nie"Erynie pisze:czy warto czasem pokusić się o pomysł przejścia np.Tatr Zachodnich nocując na dziko
Hannibal pisze:Chyba coś parę tysięcy zł.
też nie wiem, ale kole 1000-1500 koron
Fakt, ładować się z ciężkim namiotem na grań, to chyba przesada (poza zimą), gdy zawsze można znaleźć bardziej lub mniej wygodne koleby, a jak piknie to i na glebie można. Byle śpiwór mięć dobry i orientację o pogodzie.
pomylił Ci się koszt transportu helikopterem, czy kontuzjowanego - nie ubezpieczonego na takowy przewóz lub transportu na okoliczność nie okazania dokumentów tożsamości (czasem Słowaccy filance straszą złapanych, którzy nie chcą się przedstawić, że wezwą helikopter dla odtransportowania na Polcie)Hannibal pisze:To pewnie mi się pomyliło z karą za "działanie" poza wyznaczonym szlakiem
Co do kimania na glebie, to trza uważać na te cholerne żmije, jakoby, jaka nie wśliznęła się do śpiwora
-
Gość
Szanowni Państwo - dyrekcja TPN wprowadziła zakaz rozbijania namiotów i biwakowania nie dlatego, że kolorowe plamy namiotów na grani, hali czy gdziekolwiek rażą ją estetycznie a odnośnie biwaków nie dlatego, że biwakowicz zrobi siusiu lub kupkę w kosówkę czy w co tam będzie obok. Zarządziła to dlatego, że od czasów, w których nikt tego nie zabraniał minęło trochę latek a przez te latka ilość turystów zwiększyła się pewnie kilkadziesiąt razy i nikt mi nie powie, że nie miałoby to wpływu na stan środowiska naturalnego. Tu wielu dyskutantów się oburza na plany rozbudowy kolejki a równocześnie półgębkiem coś tam mówi o kupowaniu płacht biwakowych albo się pyta o wysokość kary aby skalkulować ryzyko. Bardzo przepraszam ale to jest zwykła hipokryzja i stosowanie zasady sienkiewiczowskiego Kalego.
Ktoś tu może powiedzieć, że czasami biwak jest koniecznością. Owszem, czasami jest. Naogół z powodów złego planowania. Niezależnie od przyczyn za to służby parkowe krzywdy nie czynią. Ale jak przyłapią kogoś pół godziny od schroniska (aby do browarku i łazienki nie było za daleko) to wiadomo, że to nie była żadna konieczność ale zwykłe lekceważenie prawa i naprawdę nie miałbym nic przeciwko temu aby solić za to kary jak najwyższe a i paręnaście solidnych kijów lub pasem po tyłku (najlepiej gołym) też by się przydało. Bo gadać o ochronie środowisko łatwo, grzmieć na klapkowiczów i kolejkowiczów jeszcze łatwiej ale najłatwiej to wyobrażać sobie, że mnie to nie dotyczy bo ja Tatramen, lub Tatrawomen jestem ponad prawem i przepisami.
Ktoś tu może powiedzieć, że czasami biwak jest koniecznością. Owszem, czasami jest. Naogół z powodów złego planowania. Niezależnie od przyczyn za to służby parkowe krzywdy nie czynią. Ale jak przyłapią kogoś pół godziny od schroniska (aby do browarku i łazienki nie było za daleko) to wiadomo, że to nie była żadna konieczność ale zwykłe lekceważenie prawa i naprawdę nie miałbym nic przeciwko temu aby solić za to kary jak najwyższe a i paręnaście solidnych kijów lub pasem po tyłku (najlepiej gołym) też by się przydało. Bo gadać o ochronie środowisko łatwo, grzmieć na klapkowiczów i kolejkowiczów jeszcze łatwiej ale najłatwiej to wyobrażać sobie, że mnie to nie dotyczy bo ja Tatramen, lub Tatrawomen jestem ponad prawem i przepisami.
-
Gość
Trzeba było się urodzić jakieś 120 - 100 lat temu. Łaziłbyś gdzie chciałbyś, spałbyś gdzie chciałbyś. Ale za to nie miałbyś - butów na wibramie z goreteksem, skafandra, który nie przemaka i prawie nic nie waży, kijków trekingowych, komórki itd itd itd, komputera i sieci w chacie itd. Słowem co za coś.wieczor22 pisze:Tyle że naprawde kusi złamanie prawa i przenocowanie gdzieś na szlaku
Wtedy jak Zakopane odwiedziło w sezonie 30 tys. osób to był dobry sezon. A teraz? Trudno, propało.
-
Gość
Też o tym wiem i nawet wiem gdzie, co i jak. Ale nie powiem. Zupełnie tak samo jak grzybiarze, którzy na pytanie gdzie znaleźli grzyby odpowiadają, że w lesie.kazik pisze:I w dzisiejszych czasach miły ,ciekawy a nawet fascynujący nocleg w Tatrach jest możliwy , tylko trzeba do niego podejść z głową , z głową i nic więcej.
Problem jest w czym innym - czasy, w których żył Chałubiński, Świerz, Stanisławski a nawet Żuławski minęły. A wraz z nimi takie obciążenia Tatr turystami (wstrętny termin ale nie znajduje w tej chwili innego) jakie wówczas były. Dziś powiedzieć (jak Owsiak) - róbta co chceta oznacza to, że ta apokaliptyczna wizja, którą krótko opisała Ruda byłaby bliska spełnienia. No i jeszcze jedno - pisano o tym w różnych miejscach - dawniej z trudem można było się domyśleć, że ktoś spędził w tej kolebie poprzednią noc a dzisiaj - pełna informacja co też poprzedniego dnia tu jedzono i pito (oczywiście nie uogólniam na wszystkich - bywają porządni - ale nie jest to powszechne) - bo kto by tam zabierał ze sobą zużyte opakowania.
Może trochę przesadzam ale narawdę się przejąłem tym co w ostatnich TATRACH napisał Ładygin - chłop ma rację.
Dlatego ani mi w głowie tu pisać otwartym tekstem jak trafić do koleby takiej czy innej, tu czy tam, w tej dolinie lub innej. Jak komuś będzie bardzo zależeć to się dowie - są stare książki, opisy, trzeba poryć po starych papierach. A nie tak - "wybieram się do Doliny Staropiwnicznej i chcę wejść z niej na Jaszczurkowy Szczyt, powiedzcie jak tam dojść i jak trafić do jakiejś wygodnej, osłoniętej i nie zamakającej koleby". Niestety - nie ma pogody dla leniuchów.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
jak ktoś chce z namiociiem połazić po górkach to ma caaałe Beskidy. Tam miejsca nie brakuje, krzywdy przyrodzie się nie zrobi a i stres mniejszy.
Pytanie: po co biwakowac latem w Tatrach?
- W każdy punkt Tatr można dotrzeć z dołu lub schroniska w jeden dzień i wrócić przed zmrokiem - więc konieczność turystyczna odpada.
- Bo taniej? No sorki 20 PLN za nocleg to chyba nie jest taki majątek. Skoro mnie biednego studenta stac to i większosc z was tym bardziej. Odpada.
- Bo fajnie. Chyba trafiamy w sedno. Owszem fajnie jest się przespać w górach. Kto by nie chciał. Tylko czy to jest wystarczający powód dla robienia szkody przyrodzie. Ktoś spyta: jaką szkode może zrobić namiot? Przecież łaża tedy setki ludzi. Tyle, że jeśli niedaleko jest nora świstaka to łażących turystów jakoś przeboleje, a jesli przy wejściu rozbije mu sie namiot to nie ma zmiłuj - nockę zwierzak ma zarwaną. Taki przyklad to był.
Jest tyle miejsc gdzie można bez szkody dla przyrody spać w namiocie czy w płachcie. Tyle pięknych polan w Beskidach, bieszczadzkie połoniny, czy nawet niektóre sudeckie hale. Tam nie zrobimy taije szkody jak w Tatrach, a odczucia beą podobne. A jak chce sie zobaczyć wschód słońca nad Tatrami - zawsze mozna wstać wcześniej.
Pozdrawiam, Tomek
Pytanie: po co biwakowac latem w Tatrach?
- W każdy punkt Tatr można dotrzeć z dołu lub schroniska w jeden dzień i wrócić przed zmrokiem - więc konieczność turystyczna odpada.
- Bo taniej? No sorki 20 PLN za nocleg to chyba nie jest taki majątek. Skoro mnie biednego studenta stac to i większosc z was tym bardziej. Odpada.
- Bo fajnie. Chyba trafiamy w sedno. Owszem fajnie jest się przespać w górach. Kto by nie chciał. Tylko czy to jest wystarczający powód dla robienia szkody przyrodzie. Ktoś spyta: jaką szkode może zrobić namiot? Przecież łaża tedy setki ludzi. Tyle, że jeśli niedaleko jest nora świstaka to łażących turystów jakoś przeboleje, a jesli przy wejściu rozbije mu sie namiot to nie ma zmiłuj - nockę zwierzak ma zarwaną. Taki przyklad to był.
Jest tyle miejsc gdzie można bez szkody dla przyrody spać w namiocie czy w płachcie. Tyle pięknych polan w Beskidach, bieszczadzkie połoniny, czy nawet niektóre sudeckie hale. Tam nie zrobimy taije szkody jak w Tatrach, a odczucia beą podobne. A jak chce sie zobaczyć wschód słońca nad Tatrami - zawsze mozna wstać wcześniej.
Pozdrawiam, Tomek






