Hannibal pisze:Ale to już raczej każdy powinien sobie je wyznaczyć samodzielnie.
ale jeżeli ten ktoś nie potraffi ich sobie sam wyznaczać to czy ludzie z zewnątrz mogą mu w tym pomóc czy wtedy to się bedzie nazywało pakownie się brudnymi buciorami w czyjeś życie...???????
No własnie,jak ktos się daje kroić i jest odporny na ból,zrobi wszystko żeby mieć większe piersi albo mniejszy nos to jego sprawa..w końcu niektóre kobiety przychodza tam nie tylko dla kaprysu ale z powaznymi defektami wrodzonymi.Myśle że kazdy z nas wpadłby troche w depreche chodząc od urodzenia np z nienaturalnym pulchniastym nochalem albo z innymi widocznymi wadami...Czasem takie rzeczy na prawde dają człowiekowi w kość i przeszkadzają we wszystkim w zyciu.
Ale najbadziej podziwiałam 44letnią kobiete która upiększała się dla swojego 19 lat młodszego kochasia wyglądała z nim jak z synem..A i jakie ma fajne relacje z teściową
Iwona30 pisze:Ale najbadziej podziwiałam 44letnią kobiete która upiększała się dla swojego 19 lat młodszego kochasia wyglądała z nim jak z synem..A i jakie ma fajne relacje z teściową
hehehe nio ten cały związek robił niezłe wrażenie...to tak jakby moja matka zaczęła się spotykać z moimi kolegami...porażka....
Iwona30 pisze:Ale najbadziej podziwiałam 44letnią kobiete która upiększała się dla swojego 19 lat młodszego kochasia wyglądała z nim jak z synem..A i jakie ma fajne relacje z teściową
A czy to nie podchodzi juz pod sponsoring?? taka różnica wieku 25 lat to chyba troche dużo
Ale jeżeli nie ma się tego co się lubi to się lubi co się ma
Iwona30 pisze:Myśle że kazdy z nas wpadłby troche w depreche chodząc od urodzenia np z nienaturalnym pulchniastym nochalem albo z innymi widocznymi wadami...
No może masz racje że można popaść w deprehe, ale najwieksza siła w człowieku jest w tedy kiedy potrafi siebie zaakceptowac takim jakim jest. Ale jak to mówą nie liczy się okładka tylko wnetrze
Iwona pisze:.mniej gadać,więcej działać...dotyczy dbania o siebie, diety, akceptacji, planów na przyszłość
ale są ludzie (i nie mówię tu bynajmniej o sobie), którzy siebie kompletnie nie akceptują mimo że są akceptowani przez społeczeństwo...ja miałam coś takiego, że nie akceptowałam siebie...odkąd jednak siebie akceptuje to i otoczenie zupełnie inaczej mnie odbiera
Może to zabrzmiało że sam mam jakies kompleksy z wyglądem ale to tylko tak brzmi ja siebie akceptuje a co inni o tym myślą to ich sprawa kwestia gustu (mam nadzieje że nie jest tak źle ze mną) bo słayszałem bardzo różne opinie na swój temat:))
Iwona pisze:-ale pobrzmiewasz w wielu postach,jak gdybyś się nie akceptowała właśnie
hmmm....bo w sumie to jak siebie postrzegam w danej chwili zeleży od mojej równowagi psycho fizycznej a z tym bywa ostatnio różnie... ale ogólnie to staram się żyć w miare w zgodzie z sobą samą, a co za tym idzie akceptować siebie...
inna sprawa, że są różne typy akceptacji...bo jest akceptacja wyglądu (i z tym mam jeszcze problemy) i akceptacja psychiczna (inaczej emocjonalna lub akceptaja charakteru) i tu powiem szczerze akceptuje sie niemal w 90%- uznaje moje decyzje nawet wtedy gdy nie są dobre...staram się wyciągać wnioski z popełnionych błędów itp.
ruda pisze:bo jest akceptacja wyglądu (i z tym mam jeszcze problemy)
Trzy czwarte populacji ma taki problem , a programy tj.:"Chcę być piękna" itp. z pewnością nie pomagają w samoakceptacji, tylko powodują kolejne rozterki, wpędzają w kompleksy, a w rezultacie (co, jak sądzę, jest głównym powodem ich realizacji) "nakręcają przemysł" chirurgiczno-plastyczny...