Agaar pisze:Raczej podczas wzniesień. Bardzo to odczułam wjeżdżając na Łomnicę... Pokonuje się szybko znaczną wysokość i to dlatego.
Jest to całkowicie normalne przy zmianie ciśnienia wskutek szybkiej zmiany wysokości - doskonale zauważalne podczas schodzenia samolotu do lądowania (dlatego właśnie stewardeszy częstują takimi cukierkami do ssania). Zdarza się i również przy zjazdach samochodem - np. z Krowiarek w kierunku Jabłonki i absolutnie nie należy tego kojarzyć z wzruszeniem na widok gór. Jest to wykorzystywane również przy leczeniu kokluszu - albo samolotem w górę albo windą do kopalni.
Agaar pisze:Raczej podczas wzniesień. Bardzo to odczułam wjeżdżając na Łomnicę... Pokonuje się szybko znaczną wysokość i to dlatego.
właśnie i to jest normalne,a u mnie jest na odwrót,czy to oznaka nienormalności może ja jakiś...a nie bede kończył bo ktoś to wykorzysta.
Na szczęście ja staram się nie używać kolejek linowych itp..(no moze jak się kiedyś wybiore na Mont Blanc itp),jak się wychodzi do góry na nózkach uszka się nie zatykają.Ale ja tez mam zatkane przy zjeżdzie a nie wyjeździe więc piotr35 nie musi sie obawiać,hi hi
...kiedy nareszcie tam jadę, po całym roku oczekiwania, oglądania zdjęć z poprzednich wyjazdów, przeglądania mapy sprzed 13-u lat ( bo tę tylko mam i z nią wiążą się wspomnienia ), czuję coś, co trudno opisać, to szczęście; nie myślę wtedy o niczym innym tylko o Tatrach. A zaczyna się to w momencie gdy wyjeżdżam z Krakowa... Ale dużo by o tym pisać...
Tak więc nie zanudzam już....
Pozdrawiam Wszystkich bo jestem tu pierwszy raz.
tomek.l pisze:Czekam aż w końcu ktoś tu walnie jakiś poemat opiewający to co czuje jadąc w Tatry
Tomek, a co ty tak malkontencko? Mnie tam ten temat nie bawi, lecz ciekawi, choć sam nie mam odwagi opisać swoich odczuć - właśnie z obawy o takie komentarze.
okla pisze:Pozdrawiam Wszystkich bo jestem tu pierwszy raz.
Okla, witamy cię serdecznie na tym wspaniałym forum. Może naszywkę tanio, tanio?