Pierwszy raz na OP
Pierwszy raz na OP
Nie to jest może temat do dyskusji, raczej zwierzenie turysty.
Byłem na dwóch fragmentach Orlej Perci. Od Koziego do Skrajnego, oraz
od Zawratu do Świnicy (chociaż to podobno jest poza OP).
W Tatrach byłem już ponad dwadzieścia razy, ale to co widziełem na tej wycieczce przerasta wszystko.
Wiem, że odcinki które przeszedłem są najłatwiejszą częścią OP, ale dla mnie to było coś. Nigdy się w te rejony nie zapuszczałem.
Przed wycieczką najbardziej bałem się Kominka pod Czarnym Mniszkiem,
ale wydał mi się łatwy. Najbardziej ukuła mnie ekspozycja w jednym miejscu w drodze na Świnicę (gdzieś pod Niebieską Turnią).
W drodze na Świnicę uderza ilość ubezpieczeń, starałem się ich nie używać, co w większości przypadków jest możliwe. Można odnieść wrażenie, że są niepotrzebne, ale w górach chyba nie zawsze jest słonecznie i sucho. Przy zalodzeniu pewnych miejsc w ogóle nie wyobrażam sobie przejścia. Miałem piękną pogodę a górach było mało ludzi. Sama rozkosz.
Byłem na dwóch fragmentach Orlej Perci. Od Koziego do Skrajnego, oraz
od Zawratu do Świnicy (chociaż to podobno jest poza OP).
W Tatrach byłem już ponad dwadzieścia razy, ale to co widziełem na tej wycieczce przerasta wszystko.
Wiem, że odcinki które przeszedłem są najłatwiejszą częścią OP, ale dla mnie to było coś. Nigdy się w te rejony nie zapuszczałem.
Przed wycieczką najbardziej bałem się Kominka pod Czarnym Mniszkiem,
ale wydał mi się łatwy. Najbardziej ukuła mnie ekspozycja w jednym miejscu w drodze na Świnicę (gdzieś pod Niebieską Turnią).
W drodze na Świnicę uderza ilość ubezpieczeń, starałem się ich nie używać, co w większości przypadków jest możliwe. Można odnieść wrażenie, że są niepotrzebne, ale w górach chyba nie zawsze jest słonecznie i sucho. Przy zalodzeniu pewnych miejsc w ogóle nie wyobrażam sobie przejścia. Miałem piękną pogodę a górach było mało ludzi. Sama rozkosz.
Leszek - wystarczy mały deszczyk aby szlaki na pozór ładne stały się przerąbane... znajomy kiedyś się zwierzał, że poszedł na kawałek orlej podczas lekkiego szroniku - i teraz jego cytat: "tomek mówię ci srałem ze strachu" (koniec cytatu) - a może ten kolo naprawdę dużo - znam jego przejścia...
PozdrO.
PozdrO.
Ostatnio podczas deszczu przebyłem OP od strony Świnicy do Koziej )( i muszę przyznać, że w niepogodę ryzyko wzrasta, ale nie na tyle żeby zawracać. Jeżeli nie leje i czuje się komfortowo to idę, a od Zawratu zaczeło lać i tylko dlatego zszedłem ze szlaku. Największym problemem podczas deszczu jest czas, znacznie wydłuża się przejście szczególnie na takim szlaku jak OP.
hmmm dwa lata temu łapnąłem w połowie sierpnia śniezyce na kozim.... z kulczyńskiego lała sie woda,,,,wodospady wody.... achhh....wtedy tak dostałem w dupe, że... aż mi sie spodobało..no i nabrałem jeszcze wiekszego szacunku dla Gór i Natury
a co najlepsze,,,świeciło słonko i w ogóle,,i w ciagu 30 minut nagła niespodziewanka
a co najlepsze,,,świeciło słonko i w ogóle,,i w ciagu 30 minut nagła niespodziewanka
Problem z OP jest taki: technicznie w miare latwy szlak ale za to czasem czlowiek wystawia sie na przepascie (a jest przy tym bez asekuracji). Na przyklad nikomu nie zaimponuje chodzenie po krawezniku ale gdy z jednej strony kraweznika jest pion 20 metrow...Nigdy tego nie zauwazalem, dopoki nie wybralem sie tam z bliska osoba. To bylo niemile widziec jak ma za plecami i pod nogami duzo wolnej przestrzeni.
A jak bylem tam sam (samotna wycieczka i z racji poznej pory brak kogokolwiek wogole) to na Buczynowych pobladzilem we mgle. A to juz jest bardzo niefajne. Choc sama mgla to niezle doswiadczenie -- chyba przed Kozim slyszalem ludzi gadajacych w powietrzu przede mna. Widocznosc byla na 15 metrow a gran szla ostro w dol a potem ostro w gore. Polecam.
poza tym gadki o hardcorowosci i wszelkie odradzanie to raczej domena ludzi, ktorzy chca sie w ten sposob dowartosciowac. Wystarczy dobrze sie ubrac, pilnowac szlaku i sie mocniej skoncentrowac tam gdzie sa urwiska a bedzie OK.
A jak bylem tam sam (samotna wycieczka i z racji poznej pory brak kogokolwiek wogole) to na Buczynowych pobladzilem we mgle. A to juz jest bardzo niefajne. Choc sama mgla to niezle doswiadczenie -- chyba przed Kozim slyszalem ludzi gadajacych w powietrzu przede mna. Widocznosc byla na 15 metrow a gran szla ostro w dol a potem ostro w gore. Polecam.
poza tym gadki o hardcorowosci i wszelkie odradzanie to raczej domena ludzi, ktorzy chca sie w ten sposob dowartosciowac. Wystarczy dobrze sie ubrac, pilnowac szlaku i sie mocniej skoncentrowac tam gdzie sa urwiska a bedzie OK.
Ja na Orlej zawsze trafiałem na ładną pogodę, ale wyobrażam sobie, że tam musi być średnio przyjemnie, kiedy siąpi deszcz. Albo nawet leje. Do tego październikowa mgła... Albo nagły opad śniegu, czy oszronione skały.
Zgadzam się, że odradzanie OP komukolwiek nie ma sensu. Jednak uświadamianie o tym, czym są nagłe zmiany pogody na przykład - to już jest niegłupie. Bo chyba największym zagrożeniem na eksponowanych szlakach jest właśnie pogoda...
Zgadzam się, że odradzanie OP komukolwiek nie ma sensu. Jednak uświadamianie o tym, czym są nagłe zmiany pogody na przykład - to już jest niegłupie. Bo chyba największym zagrożeniem na eksponowanych szlakach jest właśnie pogoda...
wybrałem się w sierpniu2004 żółtym szlakiem na Skrajny Granat i dalej na Buczynowe Turnie. Była piękna słoneczna pogoda i wydawało się że szlak można luzacko przejść aż do samego Krzyżnego. Zdziwiłem się jednak że nie była to wycieczka tylko dość trudna droga miejscami a to z powodu niestety dość zniszczonego szlaku z posypanymi drobinami skalnymi tworzącymi śliskie pułapki. Trzymałem się kurczowo łańcuchów z obawy przed zsunięciem się w otchłań....
Jurek
Jurek
no niekoniecznie .. pierwszy raz wyladowalem w Tatrach 5 lat temu (nie licze wycieczek klasowych), pierwszego dnia byl Giewont i powrot przez Kondracka i Kasprowy, a drugiego od razu Granaty i zejscie Kozia przelecza ... od tego sie zaczeloMiG pisze:najpierw niech ludzie zapoznają się z niższymi górami, OP jest na koniec, na deser







