ja pamietam jak rok temu sie mi śpieszyło i na rowerku postanowiłem śmignąc na dół ... a było bardzo brzydko ... wyglądałem wtedy jak "świnia". Błoto miałem nawet w nosie, a o uszach to nie wspomnie.
My kilka razy chciałyśmy wypożyczyć rowery, ale jak to w Chochołowskiej za każdym razem wydaje się, że to ostatni zakręt (przynajmniej mi, bo nie wiem jakie Wy macie odczucia).
Takim to sposobem nie miałam okazji inaczej dostać sie do busów jak na swoich nogach.
Kiedyś nawet prawie się skusiłam (tzn.skusiłyśmy się z Aśką), bo pani proponowała promocyjną cenę za zjazd, ale kiedy powiedziała, że to będzie złotówka mniej, to...zaoszdzędzone na zjeździe pieniądze poszły na piwo w ulubionej zakopiańskiej knajpie Zesztą to nie był jedyny raz, kiedy tak "uzbierane" pieniążki wydawałyśmy na drobne przyjemności
Ech, to były czasy...
Raz tylko skusiłam się na rowerek,bo miałam "trochę" poślizgu czasowego i nie byłam pewna czy idąc pieszo zastanę jeszcze jakiegoś busa na wylocie.Ło matko ...jak mnie wytelepało po tych kamieniach