Nie sądze klarriskoklarissa pisze:podejrzenia, że robisz sobie jaja z wszystkich po Twoich ostatnich postach znacznie się pogłębiły
Obozy/kolonie w Tatrach.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
-
Gość
Przykro mi ale nie widać tego "od deski do deski" po Twoich postach. Powiem Ci szczerze - chyba powinieneś pochodzić z kimś doświadczonym, do samodzielnego chodzenia lub, nie daj Boże, prowadzenia innych chyba jeszcze nie dorosłeś. No i to nie był wcale atak. Przewrażliwiony jesteś jak piętnastolatka.Raphael pisze:Mam kilka przewodnikow po tatrach kazdy przeczytany od deski do deski
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
-
Gość
Jeżeli tatę tak męczysz jak tutaj to się nie dziwię, że nerwowy. A co do lęku przestrzeni (bo Twój opis z Karbu bardziej pasuje do "lęku przestrzeni" niż do "lęku wysokości" a to dwie różne sprawy) to powinieneś się jednak zastanowić, czy np. nie przerzucić się na żeglarstwo czy coś w tym rodzaju. Niestety nie jest to uleczalne, można najwyżej siebie oszukiwać, że już tego nie czujesz. Zastanów się - możesz narobić kłopotu sobie i innym. Ja już musiałam komuś innemu oczy szalem obwiązać i potem sprowadzać za rękę - na bardzo łatwej technicznie ścieżce, bo na grani Ornaku.Raphael pisze:A Ty nerwowy jak moj tata.
-
Gość
Hmmm, trudno mi nie zgodzić się w tym miejscu z "klarissą"klarissa pisze: Raphaelu, mówiąc szczerze zaczynasz mnie denerwować, podejrzewam zresztą, że nie tylko mnie. Masz już siedemnaście lat a w tym wieku powinno się już umieć korzystać z literatury fachowej. Mam propozycję - słyszałeś może o przewodniku po Tatrach autorstwa Józefa Nyki.
Bez przesady - jaki atak? Wypowiedź może złośliwa, ale bez przesady, jeszcze "w normie"Raphael pisze: Szczerze..nie spodziewałem sie takiego ataku. W tamtym roku jak zadawałem Wam mase pytań na kazde mialem odpowiedz (grzeczna). Nie rozumiem Twojej flustracji. Jak mnie tu nie chcecie to ok. Mam kilka przewodnikow po tatrach kazdy przeczytany od deski do deski, wlasnie dzisiaj siedzialem nad nimi i planowałem trasy, chciałem sie dowiedziec czegos wiecej...
Sam piszesz, że masz "kilka przeczytanych przewodników" a pytasz np. o łatwe szlaki wokół Dol. 5 Stawów. Nie piszą o tym w przewodnikach? Przecież nie będziemy opisywać/omawiać każdego szlaku po kolei, bo i tak nie zrobimy tego lepiej niż autorzy przewodników. Wiadomo, że można się zapytać o coś na forum - i na każde konkretne pytanie dostaniesz odpowiedź (co do zejścia z Zawratu - 3 pozostałe kierunki są trudniejsze niż wejście od 5 Stawów, więc trzeba zmienić plan wycieczki lub wracać skąd się przyszło).
ja rozumiem Raphaela.. bo mnie też jakoś sama wiedza ksiązkowa nie przekonuje dostatecznie i nie wystarcza więc nic w tym dziwnego ze chłopak pyta... dziwi mnie natomiast klarissa twoje podejście do Raphaela i jego wątpliwości.. nie wiem czy ty wątpisz że koleś w wieku 17 lat nie moze interesowac się górami i wchodzi na nasze forum żeby ponabijac sie z innych forumowiczów?? uwierz mi, należę do tego środowiska i wiem że chopaki w tym wieku mają jednak o wiele ciekawsze i bardziej satysfakcjonujące zajęcia od nabijania sie z miłosników Tatr. Zdziwiło mnie że tak do tego podchodzisz, z drugiej też str że zawsze przydatniejsza i bardziej realna jest wiedza przewodnikowa niż praktyczna... myślalam że jako zapalona turystka sam juz do tego doszłaś... noo chyba że tobie przewodniki idealnie wystarczają... to nie wnikam..
-
Gość
Moja droga Gosiu - człowiek nie jest niestety doskonały, prawie każdy ma jakieś usterki. Takie drobne, jak np. niewielka wada wzroku po zastosowaniu odpowiednich okularów, nie przeszkadzają w ogóle lub prawie w ogóle. Jeśli jednak jesteś daltonistką to niektóre zawody są przed tobą urzędowo zamknięte - dla twojego i innych dobra. Są również usterki "nabyte" - jeśli masz np. nie w pełni sprawne palce po wypadku, to choćbyś nie wiem jak kochała góry i wspinanie to te wspinaczki już nie będą dla ciebie dostępne bo... do tego trzeba mieć zdrowe palce.gosieńka pisze:a tak poza tym to że ma "lęk przestrzeni" czy coś jak to zostało nazwane.. nie wiem.. nie wnikam ale to nie jest powód żeby odwodzić kogoś od chodzenia po górach... jeśli to kocha i chce no to bez przesady... jego psrawa.. jek bedzie chciał też zeglować to zacznie
Podobnie jest z lękiem przestrzeni - jeżeli on jest autentyczny a nie wynikający z chwilowej bojaźni lub niedyspozycji to dalsze bywanie w górach będzie czymś w rodzaju samoudręczania siebie. Ludzie na to cierpiący mają problemy z wyjściem na balkon lub wychyleniem się przez okno. Na szczęście trafia się on dość rzadko i należy przypuszczać, że wtedy na tym Karbie Raphael miał zwykłego "boja". Takiego samego jaki może odczuwać kierowca z małego miasteczka, który musiał wjechać do Warszawy czy innego miasta w godzinie szczytu. Znam jedną panią, która od lat prowadzi samochód w mieście nie należącym do największych. Kiedyś jadąc z nią (w jej samochodzie) zauważyłam, że ona jeździ jakby dośc zawiłymi trasami - po zapytaniu sprawa się wyjaśniła - ta pani unikała skrętów w lewo, po prostu się ich bała.
A co do pytań Raphaela - np. tych dotyczących Zawratu - tego, że jedyne wejście absolutnie bez trudności jest tylko z Doliny Pięciu Stawów Polskich można się dowiedzieć z każdego przewodnika. Tylko jak się ma Raphael tam dostać? Jeśli ma haki na Karbie to będzie je miał na każdym dojściu do tej doliny (proszę mnie nie korygować, że na Świstówce nie - lęk przestrzeni nie ma nic wspólnego z trudnością techniczną, znam osobę, która cofnęła się z tego powodu z podejścia na Gubałówkę).
Ja rafaelowe kłopoty przyjęłam poważnie - lęk przestrzeni to poważna sprawa - mam jednak nadzieję, że Rafael wtedy na Karbie miał tylko "przerost" wyobraźni - spojrzał w dół i sobie wyobraził jak by się stamtąd spadało - no nie ma sprawy,wpierw by wleciał w kosówkę i tylko podrapał sobie buzię.
Możesz idź na Szpiglasową Przełęcz. Szlak nie jest trudny, kilka łańcuchów, ale idzie się prosto.Raphael pisze:Mozecie mi podac jakis najlatwiejszy szlak na jedna z gor od piatki
klarissa pisze:A co do lęku przestrzeni (bo Twój opis z Karbu bardziej pasuje do "lęku przestrzeni" niż do "lęku wysokości" a to dwie różne sprawy) to powinieneś się jednak zastanowić, czy np. nie przerzucić się na żeglarstwo czy coś w tym rodzaju. Niestety nie jest to uleczalne, można najwyżej siebie oszukiwać, że już tego nie czujesz.
Jak to nie? Nie zapomnę jak moja mama (podczas pierwszego wyjazdu góry) trzęsła się na Granatach... Miała wtedy cholerny lęk wysokości. I co? Teraz nie ma po tym ani śladu, a zapał do chodzenia taki, że hoho
Pozdrawiam Klarisske
rozumiem te wszytskie usterki... ale sama widzisz że to na Karbie mogło być tylko chwilowe.. choć tego to chyba teraz nikt nie wie na 100%, spróbuje drugi raz to sie przekona, ale nie o to chodzi. Opierasz się wciąż na tym jednym przykładnie trasy na zawrat a ja mówie ogólnie... że przceież zadawanie pytań dotyczących szlaków jest zupełnie na miejscu i nie mówiłam tu o tym jednym konkretnym a ty zarzuciłas mu ciągłe pytania i prośby o porady jako denerwujące...
tylko to mu pozostałoIzabela pisze:Zapisz sie do obozu "Lanserek Tatry 2006" tego forum..
do obozu lanserów go nie przyjmą
nawet Wódz ze swoimi Meindlami nie ma szans
a jak Raphael ma lęk przestrzeni czy też wysokości to się może wycofać, nie będzie przecież na grani Orlej Perci, pod Szpiglasową się na pewno o tym przekona, bo nie jest tam wcale tak prosto dla kogoś kto ma z takim podejściem do czynienia pierwszy raz
-
Gość
To znaczy, że to nie był żaden lęk wysokości (fachowo - akrofobia) tylko zwyczajny strach przed czymś nowym. Zarówno lęk przestrzeni (agorafobia) jak lęk wysokości (akrofobia) są chorobami psychicznymi wymagającymi fachowego leczenia, czasami bezskutecznego zresztą). Agorafobia czyli lęk przestrzeni może przybierać różne formy - np. lęku przed wejściem do wielkiego budynku typu hala sportowa itp. Niektórzy w ogóle boją się wyjść z domu.Agaar pisze:Nie zapomnę jak moja mama (podczas pierwszego wyjazdu góry) trzęsła się na Granatach... Miała wtedy cholerny lęk wysokości.
Powtarzam to są choroby i należy to odróżnić od zwykłego "pietra", który jest problemem dla prawie każdego nowicjusza.
Polecam - google - agorafobia, akrofobia - znajdziecie sporo informacji
-
Gość
tomek.l pisze:pod Szpiglasową się na pewno o tym przekona, bo nie jest tam wcale tak prosto dla kogoś kto ma z takim podejściem do czynienia pierwszy raz
Jednak ja bym radziła iść i może się przemóc...
Dodaje, że od zawsze przy patrzeniu z góry był strach... nawet na dachu... i nie na brzegu, tylko dalej...klarissa pisze:To znaczy, że to nie był żaden lęk wysokości (fachowo - akrofobia) tylko zwyczajny strach przed czymś nowym



