co czujecie jadąc w Tatry

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
AdiK

-#6
Posty: 1084
Rejestracja: wt 12 kwie, 2005
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: AdiK »

a ja czuję powietrze którego nie widać (w przeciwieństwie do powietrza na Śląsku, które i czuć i widać) :D
Matii

-#3
Posty: 231
Rejestracja: czw 09 lut, 2006
Lokalizacja: Chorzów

Post autor: Matii »

Jadąc w Tatry nie umię się doczekać kiedy już tam dojadę. Nie pędzę od razu w góry, bardzo podoba mi się taż Zakopane i przynajmniej jeden pełny dzień zawsze w nim spędzam.
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Post autor: chief »

wracając do tematu
na początku jadąc w Tatry, to też było święto. Zawsze się z nimi witałem i obowiązkowo żegnałem "do następnego razu".
Teraz właściwie to wyjeżdżam bezpłciowo, bez żadnych duchowych uniesień. Po prostu jadę i już.
Bywa tez tak, ze czasem jestem nimi bardzo zmęczony i mam ich dość.

Zresztą powodów, dla których jadę jest bardzo wiele i dużo właśnie zależy od celu wyjazdu.
Awatar użytkownika
Hania

-#3
Posty: 140
Rejestracja: wt 11 kwie, 2006
Lokalizacja: że znowu ;)

Post autor: Hania »

Jak wsiadam do nocnego z Poznania to już czuję,że bedzie rewelacyjnie;wysiadam po 12h trochę niewyspana i zmietoszona,ale juz kombinuję,zeby jeszcze tego samego dnia chociażby jakis Kopieniec zaliczyć->>zazwyczaj się udaje :P Zmęczenia zarwana w pociągu nocka praktycznie nie odczuwam...no może za wyjątkiem tego,że wieczorem śpioch mnie szybciej dopada :P
fam

-#3
Posty: 124
Rejestracja: czw 22 gru, 2005
Lokalizacja: Kozłowa Góra
Kontakt:

Post autor: fam »

co czuje ? hmmm, zazwyczaj martwi mnie pytanie: zatrzymie mnie policja czy nie :) jakoś mam wrazenie ze tamtejsi gliniarze nie lubią ludzi z rejestracjami innymi niz zaczynające sie na K...
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

// mega-offtopic wydzielony do hyde [mb]
MK

-#4
Posty: 262
Rejestracja: czw 03 mar, 2005
Lokalizacja: Wielkopolska

Post autor: MK »

Najbardziej granicę Tatr można odczuć w upalne lipcowe popołudnie mijając szlaban na końcu ul. Strążyskiej, wchodząc dalej w las Doliny Strążyskiej.
Tą granicę odczuwają wszystkie zmysły
marti

-#5
Posty: 944
Rejestracja: pt 10 lut, 2006

Post autor: marti »

ja jak jade to mysle ciekawe czy gospodarz wyjechal po nas ;) a tak serio to jade tam aby pomyslec nad swoim zyciem - troche patetycznie to brzmi - a jak jestem juz na miejscu to wiem ze wszystko sie jakos ulozy. dla mnie to takie "moje miejsce". czuje tam wielki spokoj i relaksuje sie totalnie, caly stres codziennosci odchodzi. juz niedlugo znow tam bede :)
Sylwester

-#6
Posty: 1695
Rejestracja: ndz 10 lip, 2005

Post autor: Sylwester »

Co czuję widząc Tatry?
Motylki bliskiej nowej przygody. :D
Gość

Post autor: Gość »

Tak się zastanawiam czy "romantyzm" tkwiący w większości wypowiedzi jest autentyczny czy też raczej wymuszony lękiem przed tym co pomyślą inni jeśli napiszę inaczej. Długo wytrzymywałam ale "motylki przygody" Sylwestra mnie "dobiły". Dlaczego o tym piszę? Bo nadmiernie romantyczne podejście do Tatr się cholernie źle sprawdza w trudnej sytuacji.
No i mam jedną prośbę a może apel. Jak słyszę ponoć poważnego polityka jak na forum publicznym, w sali sejmowej czy tv mówi, że na coś tam brakuje PIENIĄŻKÓW to mi chce śmiać, ale to tylko polityk a wiadomo jakich mamy polityków. Ale jak słyszę jak wiecznie się mówi lub pisze TATERKI to mam ochotę gryść i kopać. Bo Tatry (podobnie zresztą jak Alpy, Kaukaz czy Himalaje) to poważna sprawa. Jak by ktoś powiedział lub napisał, że się wybiera w Alpeczki, Kaukazek czy Himalajki to brzmiałoby to nie tylko śmiesznie ale prawie idiotycznie. A pozatym nie wiem dlaczego ale mi się TATERKI jakoś kojarzą z jakąś częścią bielizny np. majteczkami albo rodzajem kaszy - taterki w sosie grzybowym np. :D
marti

-#5
Posty: 944
Rejestracja: pt 10 lut, 2006

Post autor: marti »

klarissa pisze:jak wiecznie się mówi lub pisze TATERKI to mam ochotę gryść i kopać.
a ja jezdze w Taterki bo lubie gorki
milego gryzienia i kopania ;)
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

a co tu jest do czucia?
nie jeździmy tam dla przyjemności

a odpowiadając dokładnie na pytanie "co czujecie jadąc w Tatry" to zależy
- gdy jadę pociagiem to czuje odruchy wymiotne wchodząc do wagonu
- gdy jadę samochodem to czuje zapach spalin
Awatar użytkownika
Keczup

-#6
Posty: 2096
Rejestracja: wt 09 sie, 2005
Lokalizacja: Radom

Post autor: Keczup »

Hehe, a klarriska jeździ w górska i na szlaczyska, czasem wdrapie się na za...ste skalsko :P . Tak serio to ma trochę racji. Większośc z nas odbiera/przedstawia góry bardzo cukierkowo, z dużą dozą romantyzmu, rzadko kiedy opisując ich ciemną stronę. Zatem przykładowy małolat, świeżo zalogowany na tym forum, może wyobrazić sobie góry jako przyjazne i "kochane", niekoniecznie zdając sobie sprawy z ewentualnego zagrożenia. W końcu kto z nas złażąc po skalsku, dostając gradziskiem po łbie, ze sterczącymi włosami od wyładowań, nie robił ze strachu kupska :think:
kazik

-#4
Posty: 390
Rejestracja: sob 05 lis, 2005

dzieciaki.....

Post autor: kazik »

Klarisso ;)


Tatry , zawsze Tatry a nie .....
dzieciaki dojrzeją i będą Tatry a nie jakieś.......
dobranoc
Obrazek
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

tomek.l pisze:nie jeździmy tam dla przyjemności
Mów za siebie :P
klarissa pisze:Alpeczki, Kaukazek czy Himalajki
To nie pasuje... ale Taterki pasują :D

I każdy wypowiada się o nich jak chce. Nawet "moje słodziutkie Taterki". Mamy wolność słowa (podobno) 8)
Sylwester

-#6
Posty: 1695
Rejestracja: ndz 10 lip, 2005

Post autor: Sylwester »

klarissa pisze:"motylki przygody" Sylwestra mnie "dobiły".
zapominasz że wszyscy wiemy kim jesteś - to dopiero jest coś co może dobić
Iwona30

-#4
Posty: 268
Rejestracja: pt 14 kwie, 2006
Lokalizacja: Nowy Sącz

Re: co czujecie jadąc w Tatry

Post autor: Iwona30 »

gregor pisze:Dla mnie wyjazd w Tatry jast niesamowitym przeżciem psychicznym.
Ja co prawda,mam nie całe 1,5 godziny by tam sie znaleść,ale zawsze odczuwam mrowienie w żołądku..
Wyprawy organizuje w małym,2,3-max4 osobowym gronie,oczywiście zrzutka na paliwko(gaz-z wiadomych względów),wyjazd 5-6 rano.
Pod koniec października tamtego roku jechałyśmy(grono jest babskie:) na Jagnięcy w Słowackich Wysokich(polecam-bardzo ciekawe widoki na grań Łomnicy,Kieżmarski,a za plecami całe Bielskie jak na dłoni)..Już w Spiskiej Beli z ponad mgły wyłoniły się sterczące jak żylety szczyty-kurcze musiałyśmy sie na chwile zatrzymać...I tak jest za każdym razem,Tatry nigdy mi się nie znudzą!!!! I zawsze reakcja jest ta sama
Iwona30

-#4
Posty: 268
Rejestracja: pt 14 kwie, 2006
Lokalizacja: Nowy Sącz

Post autor: Iwona30 »

Jesli pogoda dopisuje,mogłabym siedzieć na szcycie bez końca...Tam na górze maleją wszystkie ziemskie problemy,tam działaja inne siły..Takie,które dają mi niesamowitego powera na cały tydzień pracy..i w ogóle życia.Dlatego wycieczki sa niemal co tydzień,jak tylko zejdą te sniegi,które bez raków i czekana nie puszczają:) EEch,już zaczyna sie wertowanie mapek i wspólne narady z resztą towarzyszek nad przyszłym sezonem...
Matii

-#3
Posty: 231
Rejestracja: czw 09 lut, 2006
Lokalizacja: Chorzów

Post autor: Matii »

Kazik jak On (Ona) się nazywa :) ?
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

klarissa pisze:Ale jak słyszę jak wiecznie się mówi lub pisze TATERKI to mam ochotę gryść i kopać.
Powabna Klarisso. Wszak słowo "Taterki" nie oznacza lekceważenia tych pięknych gór, czy umniejszania ich potęgi. Wprost przeciwnie. Jest to próba udobruchania olbrzymów i oswojenia ich. Ewentualnie pieszczotliwe określenie - synonim zwrotu "moje kochane Tatry".
:)

P.S. Co nie zmienia faktu, że mi też słowo "Taterki" się nie podoba.
ODPOWIEDZ