tomtom pisze:toz ja dla przyjemnosci tego nie zrobil,
po górach też nie łazi się dla przyjemności
Wojtek przywiózł ze sobą około ćwierć tony różnego szpeju spakowanego w dwa plecaki i trzy worki. Czego tam nie było... śpiwory pojedyncze, poczwórne z futerkiem, genialna hybryda namiotu z płachtą biwakową Carynthii, materacyk puchowy zajmujący tyle miejsca co jedna szósta karimaty, siedemnaście rodzajów kuchenek włącznie z egzemplarzami antycznymi i futurystycznymi, dwanaście typów osłonek przeciwwiatrowych do tychże kuchenek, w tym również genialnie kompresowalnych samoróbek wyprodukowanych po godzinach w Instytucie Fizyki Jądrowej PAN, sto kilo różnych duperelków ułatwiających życie w dziczy
ja nie moge, ale super ze rzucilas tym linkiem, normalnie jestem szalenie wdzieczny, fajowo, no nie wiem jak sie zrewanzowac, w zyciu bym nie pomyslal, ze takie swietne ogryzki artykulow mozna w sieci znalezc. Dzieki!
Ja zaczęłam wspinać się niedawno,chodzimy w czwórke( najlepiej dobrać się w pary do asekuracji) z koleżankami na ścianke na hale sportową.
Jest nawet fajnie,nie mam duzych anbicji na tym polu,raczej chodzi o pokonanie lęków-jeśli się je ma i mozna wyćwiczyć rączki do podciągania się w lecie na jakiś ciekawszych miejscach podczas wędrówek na szlakach z łancuchami Polecam,fajna zabawa! Ale jak tak się spogląda na profesjinalistów,którzy tam ćwiczą to..jest na co popatrzeć,tylko pozazdrościć kondycji i zwinności