Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
ryb-ka
Posty: 926 Rejestracja: pn 26 lip, 2004
Lokalizacja: Wawa
Post
autor: ryb-ka » ndz 09 kwie, 2006
Ja uwielbiam słodycze i jak mam ochotę to jem, ale gdy się ma dość zbilansowaną dietę to "słodyczowych napadów" jakoś mniej...
A na głód to jakaś owocowa przekąska, jogurt, kanapka...
ruda
Posty: 4898 Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa
Post
autor: ruda » ndz 09 kwie, 2006
mefistofeles pisze: ech, tak sobie życie uprzykrzać, i to jeszcze na własne życzenie...
dlaczego od razu uprzykrzać...???????
mnie to moja mam życie uprzykrza wmuszające we mnie jedzenie...siedzi ze mną dopóki nie zjem wszystkiego z talerza....porażka....
marti
Posty: 944 Rejestracja: pt 10 lut, 2006
Post
autor: marti » ndz 09 kwie, 2006
Iwona pisze: to jak skutecznie "oszukujecie" głód?
woda, jablko, marchewka
Agaar
Posty: 5593 Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:
Post
autor: Agaar » ndz 09 kwie, 2006
Iwona pisze: jak jesteście bardzo głodne,to jak skutecznie "oszukujecie" głód?
ruda pisze: tabletki z błonnikiem
ruda pisze: jedzenie jabłek
marti pisze: jablko
Dlaczego po jabłku chce mi się jeszcze bardziej jeść?
Salek
Posty: 896 Rejestracja: śr 20 lip, 2005
Lokalizacja: Górki
Post
autor: Salek » ndz 09 kwie, 2006
Ja właśnie zrobiłem pierwszy krok do wegetarianizmu - zjadłem 2 brokuły...
jako dodatek do 2 kotletów schabowych i frytek
:D:D:D
Mój organizm raczej niedałby sobie rady z wysiłkiem bez mięsa. Lubię 'schaboszczaki' i najchetniej jadłbym je codziennie
ot taki fetysz
marti
Posty: 944 Rejestracja: pt 10 lut, 2006
Post
autor: marti » ndz 09 kwie, 2006
Agaar pisze: Dlaczego po jabłku chce mi się jeszcze bardziej jeść?
tak naprawde to nie stosuje jakiejs diety i nie mam bzika na tym punkcie, jak chce mi sie jesc to moge z lodowki nie wychodzic. a chudne bo poprostu czasami zapominam ze trzeba cos tam przekasic. dom, praca i uczelnia robia swoje
Keczup
Posty: 2096 Rejestracja: wt 09 sie, 2005
Lokalizacja: Radom
Post
autor: Keczup » ndz 09 kwie, 2006
z przysmaków bezmięsnych najbardziej lubię piwo
MiG
Posty: 3126 Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa
Post
autor: MiG » ndz 09 kwie, 2006
Salek pisze: jako dodatek do 2 kotletów schabowych i frytek
Lubię 'schaboszczaki' i najchetniej jadłbym je codziennie
ot taki fetysz
Nie ma jak schabowy z frytkami
W styczniu testowałem w tym zakresie karkonoskie schroniska (najlepszy w Odrodzeniu).
Agaar
Posty: 5593 Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:
Post
autor: Agaar » ndz 09 kwie, 2006
MiG pisze: Nie ma jak schabowy z frytkami
Mniam, mniam, mniam...
Jak można sobie coś takiego odmówić?
Ja dziś na obiad miałam schabowego
Hannibal
Posty: 3264 Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.
Post
autor: Hannibal » ndz 09 kwie, 2006
Agaar - tak trzymać!
Ruda - bierz przykład z Agaar.
ruda
Posty: 4898 Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa
Post
autor: ruda » pn 10 kwie, 2006
Agaar pisze: Jak można sobie coś takiego odmówić?
można sobie to odmówić i też być szczęśliwym
Agaar pisze: Dlaczego po jabłku chce mi się jeszcze bardziej jeść?
im słodsze jabłko tym bardziej się chce po nim jeść...
Salek pisze: Lubię 'schaboszczaki' i najchetniej jadłbym je codziennie ot taki fetysz
w końcy by Ci się znudziły..
Hannibal pisze: Ruda - bierz przykład z Agaar.
nie dziękuje za frytki i schabowego...albo nawet za samego schabowego...to nie jest to co rude tygrysy lubia najbardziej
Hannibal
Posty: 3264 Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.
Post
autor: Hannibal » pn 10 kwie, 2006
Bierz przykład całościowo ze sposobu odżywiania się Agaar. Nie chodziło mi w tym przypadku o te frytki i schaboszczaka.
To kiedy Ruda masz zamiar się poprawić?
ruda pisze: Agaar pisze: Jak można sobie coś takiego odmówić?
można sobie to odmówić i też być szczęśliwym
Można się w sumie okłamywać i żyć w zakłamaniu i też być szczęśliwym.
Ale mi chodzi o szczęście typu
felix (to z łaciny).
Hannibal
Posty: 3264 Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.
Post
autor: Hannibal » pn 10 kwie, 2006
Może artykuł w gazecie
Independent kogoś przekona -
Dieta nie ma sensu!
http://wiadomosci.onet.pl/1307183,242,1,1,kioskart.html ?
"
Wszelkie diety są prawdopodobnie najgorszym sposobem, jaki człowiek wymyślił, by schudnąć. Około 95 procent osób, które je stosują, po roku waży tyle samo, a nawet więcej ."
"(...)
Diety to pseudoremedium XXI wieku. (...)"
"(...)
Dieta tworzy nierealistyczny stosunek do jedzenia. W rezultacie po jej zakończeniu szybko odzyskujemy utraconą wagę. (...)"
(...)
Ograniczenie spożycia kalorii obniża poziom energii. W ten sposób zmniejszają się nasze „zdolności poznawcze”, czyli siła umysłu. Wiele badań wskazuje na związek między częstymi dietami a depresją, niską samooceną i narastającym stresem. Jest to skazywanie się na niepowodzenia. (...)"
ruda
Posty: 4898 Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa
Post
autor: ruda » pn 10 kwie, 2006
Hannibal pisze: To kiedy Ruda masz zamiar się poprawić?
jak pojade w góry...wtedy nawet moge zjeść naleśniki
Hannibal pisze: Można się w sumie okłamywać i żyć w zakłamaniu i też być szczęśliwym
hmmmmmm....
jeżeli mam być szczera to diety to była najgorsze rzeczy jakie się mogły w moim życiu pojawić.....
Hannibal
Posty: 3264 Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.
Post
autor: Hannibal » pn 10 kwie, 2006
To widzę, że dla ciebie Ruda jest tylko jeden ratunek -
WYJECHAĆ W GÓRY NA STAŁE
ruda
Posty: 4898 Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa
Post
autor: ruda » pn 10 kwie, 2006
Hannibal pisze: To widzę, że dla ciebie Ruda jest tylko jeden ratunek -
WYJECHAĆ W GÓRY NA STAŁE
oj gdyby się tak dało...
ale niestety narazie to niewykonalne....nio jak się przeprowadzę do Krakowa to będę miała w górki bliżej
tomek.l
Posty: 2968 Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:
Post
autor: tomek.l » pn 10 kwie, 2006
Zmieniam zdanie odnośnie wegetarianizmu. Ostatnio spotkałem wegetariankę, która sobie świetnie radzi w górach.
Czyli można.
ruda
Posty: 4898 Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa
Post
autor: ruda » pn 10 kwie, 2006
tomek.l pisze: Ostatnio spotkałem wegetariankę, która sobie świetnie radzi w górach.
Czyli można.
jak się chce to wszystko można...nawet łazić po górach nie jedząc mięsa...
Hannibal
Posty: 3264 Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.
Post
autor: Hannibal » pn 10 kwie, 2006
Jak kto chce, to może praktycznie w ogóle nic nie jeść i chodzić po górach.
Ale w każdym bądź razie, życzę powodzenia w tego typu przedsięwzięciach.
ruda
Posty: 4898 Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa
Post
autor: ruda » pn 10 kwie, 2006
Hannibal pisze: to może praktycznie w ogóle nic nie jeść i chodzić po górach.
oj nic nie jeść w górach to masakra...ja zawsze mam jakieś jedzonnko które szybko dostarczy mi energii....
bez zjedzenia czegoś jeszcze nigdy nie wyszłam na szlak!!!!!!!!!!!!!!