Górskie przyjaźnie
Górskie przyjaźnie
Co sądzicie na temat górskich przyjaźni? W schroniskach i na szlakach często spotyka się fajnych ludzi, jednak później zwykle nawet nie pamiętamy ich imion
Ale może Wam udało się kiedyś nawiązać w górach jakąś bardziej trwałą znajomość, która przetrwała próbę czasu?
Ostatnio zmieniony czw 23 paź, 2003 przez Łukasz W., łącznie zmieniany 1 raz.
W schroniskach,na szlakach często i chętnie rozmawiam z napotkanymi ludźmi. Narodziła się z tego jedna(mam nadzieję) trwała znajomość,bo "przyjaźń" w tym przypadku-to za duże słowo. Mam jednego górskiego przyjaciela. Ci,którzy czytają uważnie to Forum-wiedzą o kogo chodzi
Zresztą przyjaźń ta przenosi sie także poza Tatry(w których mamy możliwość głębszego poznania siebie na wzajem). Tak naprawdę to kilka górskich znajomości(które mam nadzieje-będą się rozwijać)zawarłam na nizinach.
Pozdrowienia.
Pozdrowienia.
Jeżdżę w Tatry od 10 lat i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się nawiązać (na szlaku lub w schronisku) trwałej przyjaźni, mimo tego, że poznaje się tam na ogół wiele osób. Zachowało się jednak kilka znajomości i do dziś mam kontakt z dziewczyną ( :cegla: tu pozdrawiam Edytę), którą spotkałem na Kasprowym z dekadę temu.
Inna sprawa, że specjalnie tych przyjaźni nie szukam, bo jestem na ogół całkowicie zaabsorbowany górami. Znajomości górskie trwają zwykle kilka dni do momentu, kiedy każdy pójdzie w inną stronę (np. zmiana schroniska). Czasem tylko kilka godzin przy schroniskowej ławie...
Inna sprawa, że specjalnie tych przyjaźni nie szukam, bo jestem na ogół całkowicie zaabsorbowany górami. Znajomości górskie trwają zwykle kilka dni do momentu, kiedy każdy pójdzie w inną stronę (np. zmiana schroniska). Czasem tylko kilka godzin przy schroniskowej ławie...
I prawie zawsze są to bardzo fajne wspomnienia. Rzadko kiedy pamięta się później imiona i twarze spotkanych osób, ale sytuacje - jak najbardziej! Nie ma co - w góry rzadko kiedy wybiera się hołota. Oczywiście mówię o prawdziwie turystycznych rejonach, nie o np. asfaltówce do Moka...Mariusz pisze:Znajomości górskie trwają zwykle kilka dni do momentu, kiedy każdy pójdzie w inną stronę (np. zmiana schroniska). Czasem tylko kilka godzin przy schroniskowej ławie...
Ja nie nawiązałam nigdy żadnych trwałych przyjaźni podczas wędrówek górskich, moze dlatego,że swego czasu jeździłam z przyjaciółmi.... Nie ukrywam jednak,że często sie poznawało bardzo ciekawych ludzi i " nocnych Polaków rozmowy" trwały dosć długo...
A tak w ogóle to witaj Łukasz...chyba nie miałam okazji się z Tobą przywitać.
Pozdrawiam
A tak w ogóle to witaj Łukasz...chyba nie miałam okazji się z Tobą przywitać.
Pozdrawiam
Witam wszystkich!
Oczywiście były kontakty i znajomości na szlaku ale najczęściej 1 lub 2 dniowe. Mam trochę filmów z różnych okresów lat 90-tych i nasunął mi się pomysł żeby zrobić z nich trochę zdjęć i pokazać na forum ten materiał może ktoś z oglądających(a jest ich przecież wielu) zobaczy i rozpozna się gdzieś tam wysoko w górach. Mam zamiar zdobyć trochę czasu i zrobić to. Co wy na to?
Pozdrawiam
Oczywiście były kontakty i znajomości na szlaku ale najczęściej 1 lub 2 dniowe. Mam trochę filmów z różnych okresów lat 90-tych i nasunął mi się pomysł żeby zrobić z nich trochę zdjęć i pokazać na forum ten materiał może ktoś z oglądających(a jest ich przecież wielu) zobaczy i rozpozna się gdzieś tam wysoko w górach. Mam zamiar zdobyć trochę czasu i zrobić to. Co wy na to?
Pozdrawiam
W tym wątku muszę nadmienić, że koło 6 może 7-miu lat temu spotkałem na szlaku na Przełęcz pod Chłopkiem osobę którą wcześniej znałem z widzenia (student 1 roku tego samego wydziału co ja). Oczywiście w tak niezwykłych okolicznościach odezwalismy się do siebie i kontynuowaliśmy wędrówkę razem. Dostałem nawet trochę wody, bo sam nie miałem nic przy sobie. Od tamtej pory byliśmy w górach razem nie raz i nie dwa - okazało się że bardzo dobrze nam się wspólnie łazikuje.
Paweł - jeśli kiedyś dotrzesz do tego forum - pozdrawiam i zachęcam do kolejnego podboju Tatranskiej Strby!
Paweł - jeśli kiedyś dotrzesz do tego forum - pozdrawiam i zachęcam do kolejnego podboju Tatranskiej Strby!
Jestem zdecydowanie za nawiązywaniem kontaktów na szlakach. Pewnie bardziej szukają tego kontaktu samotni wędrowcy niż pary ale to raczej zrozumiałe
Zauważyłam też, że życzliwość na szlaku jest wprost proporcjonalna do zdobywanej wysokości.Na trasie do Morskiego Oka można się nasłuchać tekstów od wycieczek, oj można. :aciu: Wracając do sedna, podczas samotnego pobytu w Taterkach jakiś czas temu, poznałam Kasię ze Szczecina-Kasiu pozdrawiam-potem widziałyśmy się w Tatrach jeszcze raz i do dziś utrzymujemy kontakt SMSowy oraz wysyłamy sobie pocztówki z wypraw. 
.
Jeżdzę w Tatry od dziesiątego miesiąca życia (czyli od niecałych 16 lat
) i jak na razie tylko gadam czasem z napotkanymi turystami, wymieniamy wrażenia, mówimy o tym, gdzie idziemy, skąd wracamy itd. Potem po prostu się rozchodzimy. Nigdy nie udało mi się nawiązać dłuższej znajomości na szlaku. Trochę szkoda 
- turysta z Kielc
-

- Posty: 48
- Rejestracja: czw 14 lip, 2005
- Lokalizacja: Kielce
Re: Górskie przyjaźnie
Jesli mozna mowic o 2 letniej "probie czasu" ta ja nawiazalem taka znajomosc...z tym ze nie na szlaku czy schronisku a przez forum...od tej chwili zawsze razem planujemy wypady w gory choc mieszkamy kilkaset km od siebie..jest to pewnego rodzaju fenomen...Łukasz W. pisze:Ale może Wam udało się kiedyś nawiązać w górach jakąś bardziej trwałą znajomość, która przetrwała próbę czasu?
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Kiedyś na szlaku z Kużnic przez Gąsienicową na Zawrat spotkałem pare turystów .Wymiana pozdrowienia i idę dalej .Potem oni mnie wyprzedzili,znowu ja ich i tak na Zawrat.Na przełęczy wymiana zdań gdzie kto idzie itp.Oni wracali przez "piatkę",ja przez Swinicę i Kasprowy.Myślałem-mili ludzie czy kiedyś miniemy się na szlaku?Może?Następnego dnia Kościeliska-Tomanowa i to wszystko.Siedzę u wylotu Mroznej odpoczywam bo cholernie bolą nogi.Tłumy wylewają się z jaskini,patrzę-znajoma para oj tez chyba bolały ich mięśnie.Od tego czasu ich nie spotkałem...czy to ma jaki s sens ? 
Mam dokładnie tak samo.anmenka pisze:jak na razie tylko gadam czasem z napotkanymi turystami, wymieniamy wrażenia, mówimy o tym, gdzie idziemy, skąd wracamy itd. Potem po prostu się rozchodzimy. Nigdy nie udało mi się nawiązać dłuższej znajomości na szlaku. Trochę szkoda
Tyle, że czasem uda mi się z kimś dłużej porozmawiać na kwaterze i też w zeszłym roku wymieniłam się mailem, ale na tym się skończyło.





