nio ale wy jesteście facetami i szczerze mówiąc jak przytyjecie to świat się wam nie zawali...jak ja przytyje to nie powiem, żebym miała super nastrój... :/
Normę kaloryczną każdy praktycznie powinien "wyrabiać". Pomijam jakieś szczególne przypadki.
I teraz ważne jest, żeby dostosować do niej aktywność fizyczną. Jeśli u kogoś przemiana materii nie jest zbyt dobra, to powinien po prostu więcej się "ruszać", ażeby spalić owe kalorie. Proste jak drut.
ruda pisze:nio ale wy jesteście facetami i szczerze mówiąc jak przytyjecie to świat się wam nie zawali...jak ja przytyje to nie powiem, żebym miała super nastrój... :/
ruda pisze:nio ale wy jesteście facetami i szczerze mówiąc jak przytyjecie to świat się wam nie zawali...jak ja przytyje to nie powiem, żebym miała super nastrój... :/
czy chcesz powiedzieć że faceci przy kości mają coś takiego...
ale cóż ja mam wam tłumaczyć....chcecie mi stworzyć grupę wsparcia..???poprosru wpadłam w najgłupsze uzależnienie świata czyli odchudzanie...wszystkie inne uzależnienia wymiękają w konfrontacji z odchudzaniem...nie dość że wyniszcza się psychika to jeszcze organizm....nie chce tu roztrzasać moich problemów bo nie warto....w końcu kiedyś mi przejdzie...mam taką nadzieje....założe się, że teraz większość z was pomyśli sobie, że jestem pusta bo dałam się wpakować w coś takiego...nie wiem może bedziecie mieli racje
Jakbyś warzyła ponad 100 kilo to odchudzanie byłoby raczej wskazane. Ale jak widać na zdjęciach, jesteś osobą szczupłą. Więc odchudzanie sobie odpuść.
Zadbaj po prostu o właściwe odżywianie. Ale nie takie, jakie ci proponują w tych głupich pisemkach. Kieruj się po prostu zdrowym rozsądkiem.
starałam się....ale przekroczyłam cienką czerwoną linie...i teraz musze.... iteraz musze się wziąść w garść....wogóle mam dziś big doła.....nic mi się nie chce....nie wiem dlaczego...może mi przejdzie...
ruda pisze:nie wiem dlaczego...może mi przejdzie...
Nie będę się wypowiadać na temat uzależnienia od odchudzania ...daleka też jestem od osądzania
Ruda, może te Twoje dość częste doły są skutkiem tego właśnie odchudzana? W końcu robisz sobie małą rewolucję w organiźmie.Poczytaj trochę na ten temat
3maj się
Iwona pisze:Ruda, może te Twoje dość częste doły są skutkiem tego właśnie odchudzana?
oj napewno....ale też inne rzeczy się na te doły przyczyniają...ale mam nadzieje, że niedługo jak się skończą te wszystkie stresy czyli mniej więcej około września (tiaaaa....jak nie wyląduje w szpitalu dla umysłowo chorych z objawami nerwicy i depresji) to i ja będę bardziej optymistycznie nastawiona do świata
marti pisze:do jakiej wagi dązysz i przy jakim wzroście?
159cm wzrostu....53kg wagi dązę do 46kg....a odchudzam sie nie od póltora miesiąca tylko roku...zaczełam w styczniu 2005 i jakos nie moge tego rzucić....wrrrrrrr.........
najgorzej jest przekroczyć magiczna liczbe, u mnie bylo 45, potem leci już szybciutko no i trzeba uwarzac aby nie wrocilo bo u mnie tak sie stalo ale to chyba przez chorobe. powodzenia i cierpliwości. 46 kg-miesci sie jeszcze przy twoim wzroscie w normalnej wadze, mniej to kwalifikuje sie juz do lekkiej niedowagi