Ci, którym nie "strzyka" w kręgosłupach muszą odstawić natychmiast żel Fastum. Wtedy będzie jak za dobrych lat.Iwona pisze:czyli ci,którym nie strzyka w kręgosłupach... latem....rozsądek nakazuje podbój dolinek wszelakich...broń Boże na wierchy....
załamanie pogody
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ja też uwielbiam burze, ale pod warunkiem, że patrzę na nie zza szyby.Hannibal pisze: Ja uwielbiam takie porządne burze z wyładowaniami. Wtedy czuć ten majestat oraz potęgę przyrody.
A potęgę przyrody poznałem w Pirenejach, gdzie nam zafudowała 4-godzinną piorunową kanonadę
Jeśli już o burzach mowa (burza = załamanie pogody, proszę mnie nie zmoderować
) to całkiem bezpiecznie czuję się w ich trakcie w tatrzańskim wysokim lesie. Lubię także spędzać burze na ławce przed schroniskiem, delektując się wyładowaniami. A już najprzyjemniej jest obserwować jak burza się zbliża, sinobure chmury na horyzoncie, coraz bliżej, coraz ciemiej, coraz większy wiatr, a za plecami słoneczko. Ładnie wyglądają na tle burzowych chmur stada białych gołębi...
Oczywiście pobyt w tym czasie w okolicach granii lub na otwartych przestrzeniach nie należy do komfortowych, zwłaszcza że mam za sobą traumatyczne przeżycie elektryzujących się włosów pod świnicą tuż przed burzą.
P.S. A jak popatrzę po rodzinie i znajomych, zaskakująco dużo osób panicznie boi się burzy. Aż do tego stopnia, że zamykają się na ten czas w szafie lub palą jakieś kadzidełka lub jakieś gałązki na odpędzenie żywiołu...
Oczywiście pobyt w tym czasie w okolicach granii lub na otwartych przestrzeniach nie należy do komfortowych, zwłaszcza że mam za sobą traumatyczne przeżycie elektryzujących się włosów pod świnicą tuż przed burzą.
P.S. A jak popatrzę po rodzinie i znajomych, zaskakująco dużo osób panicznie boi się burzy. Aż do tego stopnia, że zamykają się na ten czas w szafie lub palą jakieś kadzidełka lub jakieś gałązki na odpędzenie żywiołu...
przeżyłem burzę na Granatach ,to było niesamowite ,jak z horroru ,pioruny w postaci takich dziwno-metalicznych dżwięków rezonujących skał w upiornych sinych rozbłyskach rozświetlających mrok chmury i głucha lepka cisza tejże chmury wygłuszająca wszelkie inne dźwięki ,nie słychać nawet swoich kroków.Do tego te stojące włosy ,świecące końce kijków wpychanych pośpiesznie do środka plecaka i porażająca myśl - czy w dół był tam jeszcze jakiś łańcuch ,czy może nie?
Nie wyobrażam sobie ,by ktoś mógł z czystym sumieniem powiedzieć ,że taką byrzę na grani przeżył i że to dalej lubi.
Ja w każdym razie bałem się ,jak niewiele razy w życiu ,bo człowiek jest w sytuacji rosyjskiej ruletki - nic od niego nie zależy. Czy dzielny ,czy potrafi wisieć godzinę na jednej ręce ,czy ma 30 lat górskiego doświadczenia ,to i tak jest bezbronny i może się tylko modlić.
A przed schroniskiem ,no cóż ,jak najbardziej ,o ,taka burza jest wspaniała ,i jeszcze ta typowo ludzka myśl - ja zdążyłem ,a ci zarozumialcy ,spotkani na szlaku ,co to wiedzieli lepiej ,to dopiero muszą się bać teraz...
Nie wyobrażam sobie ,by ktoś mógł z czystym sumieniem powiedzieć ,że taką byrzę na grani przeżył i że to dalej lubi.
Ja w każdym razie bałem się ,jak niewiele razy w życiu ,bo człowiek jest w sytuacji rosyjskiej ruletki - nic od niego nie zależy. Czy dzielny ,czy potrafi wisieć godzinę na jednej ręce ,czy ma 30 lat górskiego doświadczenia ,to i tak jest bezbronny i może się tylko modlić.
A przed schroniskiem ,no cóż ,jak najbardziej ,o ,taka burza jest wspaniała ,i jeszcze ta typowo ludzka myśl - ja zdążyłem ,a ci zarozumialcy ,spotkani na szlaku ,co to wiedzieli lepiej ,to dopiero muszą się bać teraz...
....dzisiaj od rana załamanie pogody przyśpieszyło rozstanie z Tatrami ale co tam wczorajszy dzionek wspominam mile-wspaniała pogoda,prawda przepadający śnieg pozwolił dotrzeć tylko na Kondratową ale i tak jestem zadowolony.PiEkne widoki nawisów snieżnychna na Przełęczy Pod K.K trochę odstraszają,pomyśleć gdyby to wyjechało...





