Stolarczyk żył w okresie tzw. "małej epoki lodowcowej"dagomar pisze:Zresztą ,jak pisze ksiądz Stolarczyk w swej Kronice ,bywały lata ,w których w lipcu po kilka dni śnieg leżał na Równi Krupowej
załamanie pogody
Moja przygoda z załamaniem pogody wiąże sie co prawda z Bieszczadami zimą.Właściwie to początki mojej przygody z górami.Plany były ambitne wejść na najwyższy szczyt po naszej stronie-wysokość taka sobie 1346m.Wydawało się proste do czasu kiedy zaczęło wiać i mocno sypać.Zerowa widoczność ,poczatkowo chcieliśmy wracać po śladach ale śladów nie było.Pozostało nam tylko czekać-szczeście że mieliśmy sie w co opatulić(koniec rajdu i z Ustrzyk mieliśmy wracać)śpiwory i ciuchy nas uratowały,4 godziny to i tak jak sie potem dowiedzieliśmy mieliśmy szczęście.Niskie góry też są groźne teraz to wiem.
Agaar pisze:Jak byłam na Giewoncie, to przyszła burza...
ja tylko na skupniowym raz uciakałam przed burzą nio i na suchych czubach...oprócz tego raz złapała mnie burza w Dolinie Pańszczycy...chowałam się wtedy pod kamieniami bo był;a taka ulew, że widoczność spadła do kilku metrów...a pioruny uderzały gdzieś blisko...nieprzyjemne przeżycie...
Zapewne krzyż tak przyciągapiotr35 pisze:ten Giewont to jakiś "burzowy"jest.
Uciec się nie dało, gdyż do zejścia prowadziła kolejka
Tymczasem ja stałam sobie koło krzyża, obok jeden pan się go trzymał i rozmawiał przez telefon komórkowy
Gdyby tak piorun strzelił akurat w tamto miejsce, to zginęłoby dużo ludzi.
Otóż ja nie miałam wyjścia...AdiK pisze:Agaar napisał(a):
Tymczasem ja stałam sobie koło krzyża
no, no, rozrywkowa dziewczyna z Ciebie...
Tylu ludzi jeszcze na żadnym szczycie nigdy nie spotkałam. A burza przyszła jak byłam na szczycie.Agaar pisze:Uciec się nie dało, gdyż do zejścia prowadziła kolejka
Mój kolor włosów, to ciemny blond... (ale nie uważam żeby miało to jakikolwiek wpływ na moje myślenie)
Miałam wówczas 10 lat...
swoją drogą mój kolor włosów ,to prawie łysy ,w dodatku w okularach ,a więc w tej skali mistrz intelektu ,a i tak nie ustrzegłem się burzy na skrajnym Granacie : przyszła akuratnie ,jak wyjrzałem po raz pierwszy zza grani ,to parę metrów przed oczami pierdyknął mi piorun. Zejście oczywiście minuta dziesięć ,a nic kompletnie nie było widać ,gdy szliśmy pod górę.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:




