Ale już szydzić nie będę. Ostatnie dwa dni były dla mnie gorsze, niż obcowanie z batalionem skrzywionych informatyków przy zepsutym piwie. Przez swoją głupotę (co zrobiłem, nie powiem bo się wstydzę) utraciłem całą pracę magisterską na jakieś kilka dni przed jej złożeniem łącznie z zapasowymi kopiami. Ostatnia aktualizacja jakiejś innej odnalezionej kopii miała miejsce chyba w prima aprilis w zeszłym roku. Czyli dawno. Cóż mi pozostało jak udać się skamląc do "oswojonych informatyków". Z twardego dysku nic się nie dało odzyskać. Ja siwiałem i bledłem. Męczyli uszkodzoną dyskietkę z całością mojej pracy przez jakieś sześć godzin przy pomocy mnie nieznanemu programowi. Skutek? Praca odzyskana w 80. procentach. Są wielcy. Postanowiłem i ja zacząć obcować z płytą główną a picie browarka z kumplami-informatykami wygląda od wczoraj nieco inaczej. Nigdy więcej nie powiem złego słowa na informatyka
Zwracam honor informatykom
Zwracam honor informatykom
Nie ma nic gorszego jak trzy godziny spędzone z informatykiem na browarze. Zawsze miałem do nich podejście podobne do prezentowanego w brytyjskim programie motoryzacyjnym "Top Gear", tj. w stosunku do "Stiga". Stig to zawodowy kierowca rajdowy nazywany "oswojonym kierowcą rajdowym", który nigdy nie pokazuje twarzy. Poznajemy go po charakterystycznym białym kasku. Domyślamy się, że Stig to ksywa. Tylko czasem bohater a zarazem właściciel pseudo się zmienia. Mówią o nim, że "że zamiast pianki do golenia używa płynu hamulcowego a jego oddech przypomina wydzielinę ze starego diesla". Mój kolega, również "oswojony", lecz infomatyk, z drugim trochę mniej "oswojonym" informatykiem lubią skoczyć na piwo do zaprzyjaźnionego baru w moim towarzystwie. Tożto koszmar. Jeśli nie dostają erekcji na skutek podniecania się kością pamięci "Kingston" DDR2, to w najlepszym wypadku, na skutek moich próśb zmienią temat, na ..."OGame"
. OGame to ich drugie życie. O jakiejś flocie potrafią pieprzyć nieustannie. Cóż mi pozostało, jak tylko szydzić z kolegów. Ich głównym światem jest Linux, Windows, bios, czy co tam jeszcze. Jeden z nich przynajmniej czasem się wyrwie ze swojego wirtualnego pierdla i spotka się z jakąś laską. Ciekawe o czym nawija, hehe. Drugiego w damskim towarzystwie nigdy nie widziałem. Bo on kopuluje z gniazdem USB
.
Ale już szydzić nie będę. Ostatnie dwa dni były dla mnie gorsze, niż obcowanie z batalionem skrzywionych informatyków przy zepsutym piwie. Przez swoją głupotę (co zrobiłem, nie powiem bo się wstydzę) utraciłem całą pracę magisterską na jakieś kilka dni przed jej złożeniem łącznie z zapasowymi kopiami. Ostatnia aktualizacja jakiejś innej odnalezionej kopii miała miejsce chyba w prima aprilis w zeszłym roku. Czyli dawno. Cóż mi pozostało jak udać się skamląc do "oswojonych informatyków". Z twardego dysku nic się nie dało odzyskać. Ja siwiałem i bledłem. Męczyli uszkodzoną dyskietkę z całością mojej pracy przez jakieś sześć godzin przy pomocy mnie nieznanemu programowi. Skutek? Praca odzyskana w 80. procentach. Są wielcy. Postanowiłem i ja zacząć obcować z płytą główną a picie browarka z kumplami-informatykami wygląda od wczoraj nieco inaczej. Nigdy więcej nie powiem złego słowa na informatyka
. Ciekawe jaki Wy macie stosunek do takiego typu znajomych? Mam nadzieję, że nie naraziłem się informatykom z tego forum

Ale już szydzić nie będę. Ostatnie dwa dni były dla mnie gorsze, niż obcowanie z batalionem skrzywionych informatyków przy zepsutym piwie. Przez swoją głupotę (co zrobiłem, nie powiem bo się wstydzę) utraciłem całą pracę magisterską na jakieś kilka dni przed jej złożeniem łącznie z zapasowymi kopiami. Ostatnia aktualizacja jakiejś innej odnalezionej kopii miała miejsce chyba w prima aprilis w zeszłym roku. Czyli dawno. Cóż mi pozostało jak udać się skamląc do "oswojonych informatyków". Z twardego dysku nic się nie dało odzyskać. Ja siwiałem i bledłem. Męczyli uszkodzoną dyskietkę z całością mojej pracy przez jakieś sześć godzin przy pomocy mnie nieznanemu programowi. Skutek? Praca odzyskana w 80. procentach. Są wielcy. Postanowiłem i ja zacząć obcować z płytą główną a picie browarka z kumplami-informatykami wygląda od wczoraj nieco inaczej. Nigdy więcej nie powiem złego słowa na informatyka
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
mi sie nie naraziłeś, bo ja zamiast na Ogame spedzam czas na http://tatry.inspiration.pl
PS Mam na dzieje, ze na przyszłość bdziesz pamietal by miec kopie pracy na jakims e-dysku lub chociaz skrzynce pocztowej (na serwerze)
PS Mam na dzieje, ze na przyszłość bdziesz pamietal by miec kopie pracy na jakims e-dysku lub chociaz skrzynce pocztowej (na serwerze)
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
zwyczajnie - katalog, w którym są pliki musi być dstępny do czytania dla wszystkich.
Przykład:
http://www.rock.art.pl/chainsaw/mp3/
Część z tych plików nie jest podlinkowana na stronie, a jednak apache generuje taki indeks - wystarczy skrócić adres o nazwę pliku - i jest
Przykład:
http://www.rock.art.pl/chainsaw/mp3/
Część z tych plików nie jest podlinkowana na stronie, a jednak apache generuje taki indeks - wystarczy skrócić adres o nazwę pliku - i jest
Jest już tam gdzie trzeba. Mądry Keczup po szkodziemefistofeles pisze:m na dzieje, ze na przyszłość bdziesz pamietal by miec kopie pracy na jakims e-dysku lub chociaz skrzynce pocztowej (na serwerze)
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
prawda, a wyłączają zwykle tam gdzie potrzebne, taka złośliwośćmefistofeles pisze:Ale mało kto to wyłącza. Poza tym jeśli masz plik na serwerze podlinkowany tylko z pliku supertajne.html i z tego supertajne.html wejdziesz też gdzieś indziej to googlebot go po tym znajdzie.
no może nie taki staryKeczup pisze:barts, Ty stary wariacie, ty chyba ode mnie jesteś


