- gdyby góry nie były piękne to by nie przyciągały ludzi - i nie byłoby kasy - także uważam, że to naczynia połączone - a wiadomo, kto a raczej co rządzi w dzisiejszym popieprzonym świecie - PIENIĄDZ. To jest IMHO problem bardziej makro aniżeli mikro i jest on bardziej skomplikowany niż się wydaje.seba pisze:Tak samo absolutnie nie zgodzę się z twierdzeniem ,że samo piękno Tatr doprowadziło to takiej eksplozji liczby mieszkańców Zakopanego...Kasa ,kolego , kasa...to ona jest motorem ludzkich zachowań
Pierwszy raz.
seba chyba jakies tematy przeoczyłem bo nie kumam o czym piszesz - ale podoba mi się styl i forma ekspresji... ale zatrzymam się przy jednym Twoim stwierdzeniu:
No panie Seba w kilku sprawach trzeba ci rację przyznać, odzierając z romantyzmu Tarty można by stwierdzić, że ludziska na kasę polecieli i racja - górale znani są z zdzierania z bażantów i stonki (niektórzy twierdzą nawet, że górale to naród dość "hamski" jak każda deczko wyodrębniona nacja - podkreślająca w ten sposób swoją "wyższość") i zwalają to na 'złego halnego'. Mieszkam w Częstochowie i co roku widzę, jaką kasę zbija się na Jasnej Górze, z paulinami na czele. Zarabia nawet Durex , bo w sierpniu "nie wiadomo czemu" wzrasta w Cz-wie sprzedaż prezerwatyw [nic nie mam do pielgrzymów:)].
Natomiast ja sobie myślę tak. Nie znajdziesz na Podhalu konkretnego joba, nie ma tam większych zakładów pracy, bezrobocie jedno z największych w Polsce, więc nawet jak pasjonat kupi tam działkę za dużą bańkę, wybuduje szałas za drugą, to naprawdę dobrym pomysłem jest zarabiać na takich jak on kiedyś niż "paść owce" czy piec gofry na Krupówkach. Biedak pewnie nie może nawet na Kasprowy kolejką wjechać, bo i nie ma kiedy gdy stonka w progi wali na nocleg.
Ktoś tutaj pisał (albo gdzie indziej) jak wykończyć zakopane - na jeden sezon niech polaczki odpoczywają nad morzem. I to jest racja.
Ale przecież nie jeździsz tam po to żeby zrobić sobie zdjęcie z barankiem na Krupówkach, wydać banie na dorożkę, itd…
Sam piszesz, walisz rano na Wrota, wchodzisz i masz chęć pobić biednego Yanka bo jest większym „porąbańcem” niż my tu wszyscy razem wzięci.
Mnie Tarczyński pasuje, może dlatego że nie byłem na mat-fizie. Też chłop musi zarobić. Z drugiej strony, co tu można napisać o tych biednych szlakach – po prostu tyłek trzeba ruszyć.
A co do kasy jako motoru napędowego ludzie – to znów pewnie masz rację. Ale jak widzę jak moi kumple zapierdalają po 5,6 godzin więcej niż ja żeby jeździć o 300 baniek droższą bryką od mojej (albo innego kolesia), to sobie myślę – czy warto i mam serdecznie w dupie ten motor i pędzę sobie po swojemu moje życie . Jak mi przyjdzie kiedyś osiąść pod Tatrami co jest raczej nierealne ze względu na zamiłowanie do opalania i lęk wysokości mojej żony, to na pewno nie polecę na kaskę. Kropka basta. Chętnie poznam twoje ulubione przewodniki.
Natomiast ja sobie myślę tak. Nie znajdziesz na Podhalu konkretnego joba, nie ma tam większych zakładów pracy, bezrobocie jedno z największych w Polsce, więc nawet jak pasjonat kupi tam działkę za dużą bańkę, wybuduje szałas za drugą, to naprawdę dobrym pomysłem jest zarabiać na takich jak on kiedyś niż "paść owce" czy piec gofry na Krupówkach. Biedak pewnie nie może nawet na Kasprowy kolejką wjechać, bo i nie ma kiedy gdy stonka w progi wali na nocleg.
Ktoś tutaj pisał (albo gdzie indziej) jak wykończyć zakopane - na jeden sezon niech polaczki odpoczywają nad morzem. I to jest racja.
Ale przecież nie jeździsz tam po to żeby zrobić sobie zdjęcie z barankiem na Krupówkach, wydać banie na dorożkę, itd…
Sam piszesz, walisz rano na Wrota, wchodzisz i masz chęć pobić biednego Yanka bo jest większym „porąbańcem” niż my tu wszyscy razem wzięci.
Mnie Tarczyński pasuje, może dlatego że nie byłem na mat-fizie. Też chłop musi zarobić. Z drugiej strony, co tu można napisać o tych biednych szlakach – po prostu tyłek trzeba ruszyć.
A co do kasy jako motoru napędowego ludzie – to znów pewnie masz rację. Ale jak widzę jak moi kumple zapierdalają po 5,6 godzin więcej niż ja żeby jeździć o 300 baniek droższą bryką od mojej (albo innego kolesia), to sobie myślę – czy warto i mam serdecznie w dupie ten motor i pędzę sobie po swojemu moje życie . Jak mi przyjdzie kiedyś osiąść pod Tatrami co jest raczej nierealne ze względu na zamiłowanie do opalania i lęk wysokości mojej żony, to na pewno nie polecę na kaskę. Kropka basta. Chętnie poznam twoje ulubione przewodniki.
.. no no .. zaczyna sie coraz ciekawiej robic 
przewodniki ... do tej pory oczywiscie Nyka - ale najczesciej tylko na kwaterce wieczorem, bedac na szlaku po prostu przemierzam trase, rozgladajac sie na prawo i lewo.
zajrzalem do pierwszych tomow Paryskiego - ale te opisy mnie rozwalaja - podejsc 20krokow prosto, potem za tym a tym kamieniem w bok po skosie, potem polka ktora sie przeczolgac nalezy .. itd - chodzac do tej pory szlakami nie byly mi potrzebne az tak dokladne
ale teraz, kiedy zamierzam troche pozbaczac ze znakowanych sciezek, mysle czy nie warto by uskladac serii Cywinskiego ... (moze ktos z Was ma i moglby polecic albo odradzic ...)
Co do kwestii przeprowadzek na podhale i zwiazania z Zakopcem wojego zywota ... nie wiem czy tak do konca bym potrafil - do dobrego samopoczucia potrzebuje czasami kopniaka w robocie, zajecia przez 12-16h/dobe, kiedy pracuje w stresie pracuje najwydajniej, z najwieksza satysfakcja, jesli nie ma niespodzianek, to zaczynam sie nudzic i moje samopoczucie gwaltownie sie pogarsza.
Czyli wiem, ze do egzystencji na pelnych obrotach potrzebuje stresu i duuuuzo pracy
wiec najlepiej duzy koncern, gdzie nie ma sentymentow i ukladow rodzinnych, a wiem ze Podhale tego mi nie zapewni. Niby moglbym pomieszkac pol roku - rok, ale nie dluzej bo Tatry przestalyby mnie bawic az tak bardzo.
Ale przyznam ze myslalem o tym, ze prace dobrze byloby znalezc gdzies na poludniu kraju - Krakow np. Mialbym idealna baze wypadowa na weekendy zeby podladowac akumulatory przed kolejnym tygodniem katorzniczej pracy
Bo po to jade w Tatry, zeby zmeczyc sie fizycznie, czyli odpoczac psychicznie.
Cienki ze mnie turysta, na Kropowkach pojawiam sie kiedy musze, stoluje sie najchetniej sam i niedrogo, zdjec z misiami nie robie ... zadnego pozytku ze mnie, tylko szlaki rozdeptuje i niszcze przyrode Tatrzanska
pozdrawiam
przewodniki ... do tej pory oczywiscie Nyka - ale najczesciej tylko na kwaterce wieczorem, bedac na szlaku po prostu przemierzam trase, rozgladajac sie na prawo i lewo.
zajrzalem do pierwszych tomow Paryskiego - ale te opisy mnie rozwalaja - podejsc 20krokow prosto, potem za tym a tym kamieniem w bok po skosie, potem polka ktora sie przeczolgac nalezy .. itd - chodzac do tej pory szlakami nie byly mi potrzebne az tak dokladne
ale teraz, kiedy zamierzam troche pozbaczac ze znakowanych sciezek, mysle czy nie warto by uskladac serii Cywinskiego ... (moze ktos z Was ma i moglby polecic albo odradzic ...)
Co do kwestii przeprowadzek na podhale i zwiazania z Zakopcem wojego zywota ... nie wiem czy tak do konca bym potrafil - do dobrego samopoczucia potrzebuje czasami kopniaka w robocie, zajecia przez 12-16h/dobe, kiedy pracuje w stresie pracuje najwydajniej, z najwieksza satysfakcja, jesli nie ma niespodzianek, to zaczynam sie nudzic i moje samopoczucie gwaltownie sie pogarsza.
Czyli wiem, ze do egzystencji na pelnych obrotach potrzebuje stresu i duuuuzo pracy
Ale przyznam ze myslalem o tym, ze prace dobrze byloby znalezc gdzies na poludniu kraju - Krakow np. Mialbym idealna baze wypadowa na weekendy zeby podladowac akumulatory przed kolejnym tygodniem katorzniczej pracy
Bo po to jade w Tatry, zeby zmeczyc sie fizycznie, czyli odpoczac psychicznie.
Cienki ze mnie turysta, na Kropowkach pojawiam sie kiedy musze, stoluje sie najchetniej sam i niedrogo, zdjec z misiami nie robie ... zadnego pozytku ze mnie, tylko szlaki rozdeptuje i niszcze przyrode Tatrzanska
pozdrawiam
mozliwe ze zmieni sie i to nawet radykalnie ... nigdy nie mowie nigdy ... ale poki co, to wiem co mi sprawia radoche [no na razie moze mam dosc snu po 5h/dobe przez ostatnie 2 tygodnie] za 10 lat dojda pewnie dzieci, rodzina, zobowiazania i bede musial patrzec na innych i isc na kompromis ... ale poki co ....
Mam takiego kumpla - Włodziu mu jest na imię. Podobnie jak jerry lubi stresowny sposób zarabiania. Tyle, że on nauczycielem WF-u został w gimnazjum. Łysy nie jest ale po 10 latach joba, meliska i spacerek do lasu to raz w tygodniu obowiązek 
Chcę ci przez to powiedzieć, żebyś dbał o siebie, dobrześ zrobił żeś sie w te Tatery zapatrzył.
A tak do tych map wracając to pytam bo szukam jakiejś konkretnej a nie za bardzo w tym siedzę, zawsze kupowałem byle co, potem chodziłem bez a teraz przydałoby się bardziej szczególowo doedukować, bo chodzę i nie wiem gdzie chodzę. Jak znacie adresik skepiku internetowego, to ten, ... tego, ... podajcie.
Chcę ci przez to powiedzieć, żebyś dbał o siebie, dobrześ zrobił żeś sie w te Tatery zapatrzył.
A tak do tych map wracając to pytam bo szukam jakiejś konkretnej a nie za bardzo w tym siedzę, zawsze kupowałem byle co, potem chodziłem bez a teraz przydałoby się bardziej szczególowo doedukować, bo chodzę i nie wiem gdzie chodzę. Jak znacie adresik skepiku internetowego, to ten, ... tego, ... podajcie.



