grumblers pisze:Tatry mają swój urok właśnie m.in. dzięki temu, że są takie "malutkie
myśle że ich urok nie w tym,po prostu są nasze jedyne wysokie
grumblers pisze:Gdyby były większe, to na pewno mniej byłoby w nich ludzi, ale też wielu z nas nie mogłoby ich tak często odwiedzać...
a to niby dlaczego nie mówimy tu o dostepności większe nie znaczy niedostępne
grumblers pisze:Przecież wielu z nas nie potrzebuje nic poza butami i prowiantem, żeby po nich chodzić
aby nie było że sie czepiam jestem za niewiele trzeba aby doznać prawdziwych uniesień i choć nasze tatry malućki są przepiękne i radują dusze że hej-ciszą też
Zgadzam się, że najlepsza pora na wędrówki to bardzo wcześnie rano, jeszcze jest tak chłodno, rześko, słońce leniwie wstaje i... zero ludzi... wtedy jest wspaniale. Ja dodatkowo staram się wybierać miejsca mniej uczęszczane, ostatnio, w środku maja, w środku dnia, wyruszyłam z oblężonego Murowańca przez Dolinę Pańszczycy, na Gęsią Szyję, a stamtąd na Polanę Rusinową...widoki, jakie ujrzałam były niezapomniane! była już godz. 18 więc praktycznie zero ludzi. Dodatkowo, aby uniknąć natłoku ludzi, wybieram dni świąteczne- na kilku takich wycieczkach nie spotkałam żywej duszy.
wtedy, kiedy było Boże Ciało... rzeczywiście to nie był maj (swoją drogą byłam zdziwiona, skąd tyle ludzi w świeto?)
Tradycja świecka - nieświecka, ja jeżdżę w wielkanoc, byłam kilka razy, między innymi na Babiej. No cóż, niech każdy sam spróbuje!
Agawa pisze:Zgadzam się, że najlepsza pora na wędrówki to bardzo wcześnie rano, jeszcze jest tak chłodno, rześko, słońce leniwie wstaje i... zero ludzi... wtedy jest wspaniale.
Zgadzam się z Tobą. Ale jakie masz lekarstwo dla totalnych śpiochów?!
grumblers pisze:Zgadzam się z Tobą. Ale jakie masz lekarstwo dla totalnych śpiochów?!
- wyjściem jest (choć to niezgodne z prawem)nocleg na grani,zaoszczędzasz cały ranek,wyspanego budzą cię pierwsi turyści-zaskoczeni że nie są pierwsi-a ty wypoczęty ruszasz na szlak
to ,wbrew pozorom ,wcale nie jest (przynajmniej dla niektórych) ,przyjemne. Lepiej już ,jak budzą pierwsze promienie Słońca.
Ma takie spanie jeszcze i tę wadę ,że jak obok śpi dziewczyna ,która cały wieczór marudzi o niedźwiedziu i o odległości ,z jakiej ów byłby ewentualnie w stanie wyczuć jedzenie w plecaku ,to może się odechcieć.
Miśki raczej wolą atmosferę schronisk tak więc im wyżej wydaje się bezpieczniej.Choć przyznam się że pierwszy mój nocleg" na skale"nie należał do spokojnych a to ze względu na miśki.Nie żaden mnie nie zaczepiał tylko ja ciągle wypatrywałem go z której strony nadejdzie
no własnie ,a nie potrafiłem się tego pozbyć ,więc noclegi moje w halach nie należały do najspokojniejszych ,teraz mam swoje lata i przedkładam pensjonaty i wygody nad skałę i niedżwiedzie
Ja jakoś sie dopasowałem do tej formy noclegu.Nie powiem,że zdarza mi sie to czesto ale zawsze 4-5 nocek w roku 'zaliczam"-wracając do tematu-jaka wspaniała cisza i spokój panuje w górach po zmierzchu