WEGETARIANIZM

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

WEGETARIANIZM

Post autor: ruda »

Wegetarianizm

W potocznej świadomości Polaków wciąż dominuje anachroniczny stereotyp "dobrego odżywiania" z lat dwudziestych. Jako najcenniejsze pokarmy, najbardziej pożądane i @najczęściej jadane występują w nim: mięso, wędliny, cukier, słodycze, smalec i białe pieczywo. W rezultacie za "dobre odżywianie" uchodzi wszystko to, co ludziom najbardziej szkodzi i powoduje najwięcej ciężkich chorób. Tradycyjna dietetyka wywodziła się z dwóch, uznanych już obecnie za nietrafne, założeń: ludzki organizm potrzebuje dużych ilości białka zwierzęcego, oraz białko zwierzęce ma wyższą wartość odżywczą niż białko roślinne.

Opinię tę sformułował w początkach XX w m.in. angielski uczony Thomas, po przeprowadzeniu serii doświadczeń na szczurach. Podawał im pokarm za zwiększoną ilością białka zwierzęcego, czym powodował przyspieszenie wzrostu i dojrzewania. Odtąd opinia o "wyższej wartości" białka zwierzęcego utrwaliła się i ugruntowała jako niepowtarzalny dogmat naukowy. Na tym dogmacie w ostatnich dziesięcioleciach opierały się dynamiczne poczynania zmierzające do zbudowania gigantycznej struktury produkcji rolnej - pasze ("hodowla na mięso"), oraz przetwórczej (konserwy). Na tej bazie ukształtowały się potrzeby i gusta konsumentów, ich oczekiwania i nawyki kulinarne - kształtujące obecną strukturę popytu.

Mało kto wie jednak, że już kilkadziesiąt lat później znakomici uczeni (m.in. Carrison i Mc Cay) dowiedli, że w ogólnym bilansie życia takie stymulowanie białkiem dojrzewania i wzrostu jest jak najbardziej niekorzystne - osłabia ogólną kondycję i skraca życie. Najwyższy poziom zdrowia, sprawności i długowieczności wykazywały te zwierzęta doświadczalne, które otrzymywały niskobiałkową karmę warzywno-zbożową.

W 1969 roku, renomowane pismo medyczne "The Lancet" (43, 285) zamieściło w artykule redakcyjnym następujące oświadczenie: "Dawniej białko pochodzenia roślinnego... traktowane było jako mniej wartościowe niż białko pochodzenia zwierzęcego. Obecnie jednak rozróżnienie to zostało powszechnie zarzucone".

W kwietniu 1991 roku lekarze reprezentujący Stowarzyszenie Medycyny Odpowiedzialnej (Physician Comitee for Responsible Medicine) opublikowali kilkudziesięcio-stronnicowy tekst, w którym problem szkodliwości mięsa w ludzkiej diecie został przedstawiony wyczerpująco i jednoznacznie. Jako wniosek sformułowano dietetyczne zalecenie, w którym wymienia się 4 nowe grupy pokarmowe (zamiast tradycyjnych 5). Są to zboża, warzywa, owoce i nasiona strączkowe. Lansowane jeszcze do niedawna, jako niezbędne dla zdrowia - mięso i nabiał, zostały uznane za główne źródło chorobotwórczego cholesterolu i tłuszczów nasyconych i osądzone jako największy winowajca m.in. w chorobie nadciśnieniowej. "Pokarmy te (mięso, białko) nie są po prostu potrzebne w ludzkiej diecie" - stwierdzają lekarze, wśród których są nazwiska takich luminarzy współczesnej medycyny jak Denis Burkitt, Neal D. Bernard, Colin Campbell oraz Oliver Alabaster - dyrektor Instytutu Zapobiegania Chorobom (Institute of Desease Prevention).

Na skutek błędnej opinii Thomasa, potwierdzanej później przez innych np. Osborna i Mendla, dietetyka i medycyna ostatnich kilkudziesięciu lat popadła w rodzaj białkowej obsesji. Ten niepokój o ewentualne niedobory białkowe u swoich chorych przejęli lekarze, a za nimi ich pacjenci oraz wszyscy zdrowi, którzy pragnęli swój stan zachować i uniknąć chorób związanych z nietrafną dietą. Teraz jednak okazało się, że wbrew obiegowym uprzedzeniom i obawom, to właśnie białko jest jednym z najłatwiejszych do uzyskania składników pokarmowych. Każdy pokarm roślinny jest substancją organiczną i zawiera pewną ilość białka. Jeżeli więc jada się do syta urozmaicony pokarm roślinny, zawierający wszystkie elementy z wymienionych 4 grup pokarmowych, to i białka w tym jedzeniu jest dość. Zresztą uległy również rewizji dotychczasowe opinie o ilościowych potrzebach białkowych ludzkiego organizmu. Jeszcze 20 - 30 lat temu oficjalnie zalecano jadanie od 150 do 250 g białka dziennie. Ale już w 1980 roku National Research Council, zalecał od 3 do 5 razy mniej. Odpowiednio, dla mężczyzny ważącego 80 kg wystarcza zaledwie 80 g białka na dzień, dla kobiety ważącej 58 kg tylko 44 g. Obecnie ta norma wykazuje tendencję do obniżania się.

Badania porównawcze składu mleka samic różnych gatunków wykazały, że pośród innych ssaków, mleko kobiece zawiera najmniejszy procent białka w składzie, bo tylko 1,6 %. Mleko krowie ma 3,5 %,a mleko świni ponad 14%. Ale to właśnie te 1,6 % białka w mleku matki jest dla rozwoju dziecka ilością optymalną. Ten fakt wyraźnie wskazuje na niski poziom zapotrzebowania na białko, również u dorosłego człowieka i tłumaczy to, że ludzie przekarmieni białkiem chorują i źle go tolerują.

Realny problem wiąże się więc nie z brakiem czy niedoborem, lecz z nadmiarem białka w standardowej diecie. Zostało dowiedzione, że właśnie przejadanie się białkiem oraz brak wystarczających ilości błonnika, witamin i soli mineralnych jest główną przyczyną większości chorób zwyrodnieniowych i cywilizacyjnych, które stały się prawdziwą plagą naszego wieku. Do niedawna mniemano, że podstawowym powodem miażdżycy i innych pochodnych od niej chorób jest nadmiar tłuszczu w diecie. Obecnie coraz więcej jest dowodów na to, że istotną przyczyną miażdżycy jest obok nadmiaru tłuszczu, nadmiar białka (np. badania w klinice dr. Bircher-Beemera). Stwierdza się coraz liczniejsze przypadki miażdżycy u dzieci, co przeczy opinii, że jest to tylko choroba wieku podeszłego.
wegetarianizm

Inny argument na rzecz nie jedzenia mięsa przynosi ekonomia: Aby nakarmić mięsem lawinowo rosnącą populację, trzeba stale zwiększać zasięg areałów upraw pastewnych, na co w skali globalnej nas nie stać. Na roczne wyżywienie jednej osoby odżywiającej się w sposób tradycyjny (z mięsem) musi być przeznaczone przynajmniej 0,5 ha ziemi uprawnej oraz 1,5 ha pastwisk, kiedy żeby wyżywić wegetarianina wystarczy 4 razy mniej ziemi - bo tylko 0,5 ha. W zachodniej strefie świata, masowe spożycie mięsa stało się współcześnie powszechnym nałogiem, który w odróżnieniu od innych form uzależnienia jest całkowicie aprobowany i legalny. Efekt ekscytujący jaki daje spożywanie mięsa, będący główną przyczyną jego łaknienia pochodzi stąd, że znajdują się w nim substancje wyciągowe.

Są to m.in. kwas mlekowy i puryny z których w procesie trawienia powstaje kwas moczowy - substancja posiadająca strukturę chemiczną podobną do kofeiny. Być może stąd się bierze uczucie przejściowego osłabienia i nerwowe rozdrażnienie, które pojawia się początkowo po usunięciu mięsa z diety.

Mięso jest ciągle traktowane jako pokarm prestiżowy, świadczący o zamożności. F.M Lappe nazwała to powszechne adorowanie mięsa w swoim kraju - "amerykańską religią Wielkiego Befsztyka". We wstępie do wydanej w 1982 roku książki pt. "Dieta dla małej planety" pisała tak: "Ogromne problemy społeczne, a szczególnie problemy głodu na świecie i zniszczenia ekologicznego, są po prostu porażające. Ich korzenie wydają się nie mieć końca (...). Ja odkryłam, że instrumentem do przebicia tej pozornie nieprzeniknionej ściany, jest jedzenie. Przyjmując za punkt wyjścia sprawy żywieniowe, zaczęłam dostrzegać logiczne powiązania tam, gdzie dotąd była tylko dżungla przerażających faktów". Jej książka, która do 1982 roku miała już 11 wydań, zafascynowała czytelników przekonaniem, że głęboka zmiana samego siebie i całego świata może się dokonać poprzez zmianę dotychczasowego sposobu odżywiania na jarskie - czyli poprzez wyeliminowanie z diety mięsa.

dr Maria Grodecka

do rozpoczęcia tego wątku zainspirowała mnie Agaar w temacie o kłusownictwie...
napisałam tam, że nie jem mięsa...albo raczej jem go bardzo mało...kiedy rok temu zaprzestawalam jedzenia miesa chodzilo raczej o diete i probe zrzucenia paru kilo....pozniej pojawily sie względy bardziej ideologiczne...nie moglam przełknąc kawałka mięsa bo widzialam oczami wyobraźni zabijane zwierzaki...
teraz tak jak napisalam czasami zdarza mi sie zjesc mieso bo wmusza je we mnie mama (pielegniarka z zawodu) bym dostarczala łatwoprzyswajalnego zelaza które jest właśnie w mięsie...

od razu zastrzegam, że do weganów jest mi bardzo daleko, bo ja nie mogłabym żyć bez jogurtów i mleka oraz serków...;)

a co wy sądzicie na temat wegetarianizmu...??????????????
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

ruda pisze:do rozpoczęcia tego wątku zainspirowała mnie Agaar w temacie o kłusownictwie...
:O ;)

Ja to... jestem mięsożerna i raczej się nie zmienię, gdyż moje ulubione dania wiążą się z mięsem :P
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

ruda pisze:nie moglam przełknąc kawałka mięsa bo widzialam oczami wyobraźni zabijane zwierzaki...

A ja właśnie wącham dobiegający z kuchni zapach wołowinki. I wcale zabijane krówki mi nie będą jutro przeszkadzały w jej konsumpcji :)

A na serio. Lubię mięso, smakuje mi mięso, mięso daje mi energię (dorosły facet za chiny nie uzbiera 4000 kalorii dziennie tylko z roślinek). Mam kolegę wegetarianina (z tych wojujących - typu 'nie jem swoich przyjaciół') - wygląda jak 7 nieszczęść, w pogodę, w którą ja chodzę w lekkiej kurteczce on musi mieć czapkę i rękawiczki.
Dalej: człowiek jest istota wszystkożerną z natury. Nasz organizm nie jest przystosowany jednak do spożywania roślin w 'czystej' formie. JAk zjesz pół kilo kapusty bez gotowania to na 100% się porzygasz, po prostu nie możemy strawić ścian komórkowych większości roślin. Krowy radzą sobie swymi 4 żołądkami, zajączki zas przykłądają pysk do dupy i ponownie połykają częściowo przetrawiony materiłą by dopiero w drugim cyklu go strawić do końca. Człowiek takich mechanizmów nie ma. Nasze uzębienie też jest przystosowane głównie do spożywania pokarmów mięsnych. Zresztą większosć cech morfologicznych człowieka jest tożsamych z drapieżnikami (kolorowe widzenie, oczy z przodu głowy)


Natomiast argumenty o zabjaniu zwierzątek uważam za śmieszne z prostej przyczyny - świnia czy krowa są zwierzętami wyhodowanymi przez człowieka, nie istniej ich naturalne środowisko - jedyny cel egzystencji tych gatunków jest spożycie przez człowieka. To są prawa przyrody.
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Agaar pisze:Ja to... jestem mięsożerna i raczej się nie zmienię, gdyż moje ulubione dania wiążą się z mięsem
zainspirowalas mnie bo poruszyłaś ten wątek w temacie o kłusownictwie...

mefistofeles pisze:Natomiast argumenty o zabjaniu zwierzątek uważam za śmieszne z prostej przyczyny - świnia czy krowa są zwierzętami wyhodowanymi przez człowieka, nie istniej ich naturalne środowisko - jedyny cel egzystencji tych gatunków jest spożycie przez człowieka.
tak, ale są to istoty żywe które czują...taka mucha czy komar nie mają aż takiej psychiki żeby odczuwac cos ponad prostszymi popędami...ich zabicie nie robi na nikim wrazenia...
natomiast wracajac do krowy czy swini to samo ich hodowanie czesto odbywa sie w okropnych i ciezkich dla nich warunkach....

mefistofeles pisze:. Nasz organizm nie jest przystosowany jednak do spożywania roślin w 'czystej' formie.
napisalam przeciez ze nie jestem weganką i oprocz samych warzyw i owocow konsumuje takze nabial oraz produkty zbożowe jak chlebek wasa itp.

po maturze chce sie wybrac do dietetyka zeby mi wyznaczyl diete wegetarianska ktora bedzie pasowala do mojgeo organizmu...dzieki temu jedzac odpowiednio zbilansowane produkty bede wiedziala ze odzywiam sie zdrowo...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

ruda pisze:po maturze chce sie wybrac do dietetyka zeby mi wyznaczyl diete wegetarianska ktora bedzie pasowala do mojgeo organizmu...dzieki temu jedzac odpowiednio zbilansowane produkty bede wiedziala ze odzywiam sie zdrowo...
No właśnie - czyli sama przyznajesz, że żeby zrezygnnować z mięsa trzeba konsultować dietę z dietetykiem, starannie dobrać dietę i ściśle się jej trzymać. Nie mozna ot tak sobie przestać go jeść, bo organizm tych składników bądź co bądź potrzebuje. Ale wegetariańskiej diety dla np. górnika to żaden dietetyk by nie ułożył, gwarantuje ;)

Nie atakuje wegearian, każdy robi to co na co ma ochotę, ba niektórym nawet taka dieta służy, ale nie można wmawiać wszystkim na około, ze jedzenie mięsa jest be jak czynią coniektórzy wojujący wegetarianie.
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

mefistofeles pisze: ale nie można wmawiać wszystkim na około, ze jedzenie mięsa jest be jak czynią coniektórzy wojujący wegetarianie.
ja nie staram sie tego robic bo wiem ze kazdy je to co chce a ze ja nie chce jesc miesa to moja indywidualna sprawa... :)

mefistofeles pisze:No właśnie - czyli sama przyznajesz, że żeby zrezygnnować z mięsa trzeba konsultować dietę z dietetykiem, starannie dobrać dietę i ściśle się jej trzymać.
na poczatku kiedy sie chce samemu przejsc na wegetariasnizm to je sie tylko dwa razy w tygodniu kurczaka, zeby tak calkowicie nie pozbawiac organizmu miesa..po miesiacu mozna juz z niego calkiem zrezygnowac...wiadomo ze w trakcie takiej bezmiesnej diety trzeba dostarczac odpowiednich skladnikow mineralnych ktore sa w miesia ale nie ma ich w roslinach...
Awatar użytkownika
oskar

-#5
Posty: 603
Rejestracja: pn 26 wrz, 2005
Lokalizacja: Maków Podhalański

Post autor: oskar »

hmmm... wszystko z umiarem, mam koleżanke wegeterianke która żywiła sie głównie czekoladą i kawą - efekt wątroba do leczenia. Kolega który w wyniku diety wegańskiej przy pracach związanych z większym wysiłkiem popuszała mu sie krew z nosa ( bardzo wojujący )... itp. Ja sam byłem najkrótszym wegetarianinem w świecie - od decyzji do zaprzestania niecałe 24 h :D Natomiast co do przystosowań skłaniał bym sie do teori mefa - celulozy nie trawimy, czyli bez gotowania nici z trawienia na serio...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Jadam mięso na obiady...za kiełbasami niezbyt przepadam.
Ruda-co jadasz na obiady? Mama gotuje dla Ciebie osobno?
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Iwona pisze:Ruda-co jadasz na obiady? Mama gotuje dla Ciebie osobno?
nie mama mi gotuje tylko sobie sama gotuje obiadki albo wogole ich nie jadam jeśli nie mam czasu na siedzenie w kuchni....
ale jeżeli już znajduje ten czas to gotuje sobie kotlety sojowe, jem duszone warzywka, różnego rodzaju sałatki itp. smacznie, zdrowo i ma mało kalorii...:D
gregor

-#4
Posty: 353
Rejestracja: ndz 16 sty, 2005
Lokalizacja: Czerwionka k.Rybnika

Post autor: gregor »

Brawo,brawo !!!Ruda ja to podziwiam każdą formę zboczenia,tylko
że dla mnie to by musiał być wegetarianizm piwno-sałatkowy.W moim zawodzie minimum 2500 kcal. :D :D :D
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

gregor pisze: piwno-sałatkowy.
ja tam piwo lubie a kalorii nie potrzebuje zbyt duzo...wiec moge byc na takiej diecie...:D
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

ruda pisze:kotlety sojowe, jem duszone warzywka, różnego rodzaju sałatki itp.
I to Ci wystarcza żeby normalnie funkcjonować? :? Ja bym nie miała na nic siły...
gregor

-#4
Posty: 353
Rejestracja: ndz 16 sty, 2005
Lokalizacja: Czerwionka k.Rybnika

Post autor: gregor »

tylko że w naturze faceta jest polować,polować a wegetarianin na co ma polować na krokusy w Chochołowskiej (PrzemekP) :O :O
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

A ja uważam, że każdy powinien dostosowywać swoją dietę indywidualnie. Jedna osoba, jedząc pewien pokarm będzie się czuła wyśmienicie, a druga zupełnie źle. Może są ludzie, którym wegetarianizm, względnie weganizm dobrze służy. Niech robią to, co uważają za stosowne. Ale niech nie oczekują ode mnie tego, że ja pójdę ich śladem.
Ale teraz, co do faktów. Oczywiste jest to, że składników odżywczych zawartych w mięsie i rybach nie "dostaniemy" w produktach roślinnych. Tak już świat został stworzony i niech człowiek nie próbuje być mądrzejszy od Boga.
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Agaar pisze:I to Ci wystarcza żeby normalnie funkcjonować?
jasne ze mam energie...:D czasami nawet mam jej za dużo;)

Hannibal pisze: Oczywiste jest to, że składników odżywczych zawartych w mięsie i rybach nie "dostaniemy" w produktach roślinnych. Tak już świat został stworzony i niech człowiek nie próbuje być mądrzejszy od Boga.
masz racje...ale wegetarianizm pozwala na jedzenie ryb...ale typowego mięsa nie...weganie natomieast nie jedzą nic co jest pochodzenia zwierzęcego czyli jogurty, masło, mleko, sery odpadają...na takiej diecie nie wytrzymałabym zbyt długo...jednak nie mogłabym żyć bez jogurtów czy mleka...
według mnie w tej diecie nie ma nic złego ale wiadomo wszystko trzeba robić racjonalnie i z głową...!!
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

ruda pisze: (...)
masz racje...ale wegetarianizm pozwala na jedzenie ryb...ale typowego mięsa nie...weganie natomieast nie jedzą nic co jest pochodzenia zwierzęcego czyli jogurty, masło, mleko, sery odpadają...na takiej diecie nie wytrzymałabym zbyt długo...jednak nie mogłabym żyć bez jogurtów czy mleka...
według mnie w tej diecie nie ma nic złego ale wiadomo wszystko trzeba robić racjonalnie i z głową...!!
Ryby to też jest mięso. Więc jeśli wegetarianizm pozwala na jedzenie ryb, to co to za wegetarianizm?
Mięso - "jadalne części zabytych zwierząt"
A do zwierząt należą jak najbardziej również ryby.
Wniosek jest chyba już prosty. :) :)
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Hannibal pisze:Ryby to też jest mięso.
tak, ale w wegetarianizmie tez od czasu do czasu mozna zjesc rybe...choc ja i tak ich nie jem bo nie lubie ryb... ;) moją mame dobija to, że nie chce jeść mięsa ale nawet nie próbuje już mnie namawiać...
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

ruda pisze:
Hannibal pisze:Ryby to też jest mięso.
tak, ale w wegetarianizmie tez od czasu do czasu mozna zjesc rybe...choc ja i tak ich nie jem bo nie lubie ryb... ;) moją mame dobija to, że nie chce jeść mięsa ale nawet nie próbuje już mnie namawiać...
To skąd ty, Ruda zamierzarz czerpać enegrię?
No i skąd taki ogrom niezbędnych składników odżywczych, jakie zawiera mięso?
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Hannibal pisze:To skąd ty, Ruda zamierzarz czerpać enegrię?
można jeść inne produkty które dostarczają energie nieoniecznie mięsko....

Hannibal pisze:No i skąd taki ogrom niezbędnych składników odżywczych, jakie zawiera mięso?
z tabletek....;)
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

ruda pisze:
Hannibal pisze:To skąd ty, Ruda zamierzarz czerpać enegrię?
można jeść inne produkty które dostarczają energie nieoniecznie mięsko....
Ale nie tyle, ile z potraw mięsnych.
Ale tu widzę, że dochodzimy to punktu, wobec którego mamy zupełnie odmienne zdania.
ODPOWIEDZ