hmm.. jak to skąd.. pewnie się rozmnażają..
zapewne jeden miłośnik Tatr łączy się z drugą miłosniczką Tatr i z ich związku powstają kolejni miłośnicy tych pieknych gór..
Nadzieja pisze:zapewne jeden miłośnik Tatr łączy się z drugą miłosniczką Tatr i z ich związku powstają kolejni miłośnicy tych pieknych gór..
a potem ich dzieci mają dzieci...dzieci tych dzieci też mają dzieci itd. i tatry robią się jeszcze bardziej zatłoczone...
ale wydaje mi się, że powoli zaczyna działać promocja Polski w świecie i coraz większa liczba obcokrajowców zagląda w Tatry...jak byłam w czerwcu spotkałam liczne grupy amerykanów, którzy wspinali się na Mnicha, Niemców, Japończyków i Anglików....także myślę, że jednym z powodów zatłoczenia Tatr jest też to, że nasz kraj powoli zaczyna się robić popularny w świecie...
z jednej strony to jest dobre...ale niestety z drugiej nie...jedni zarabiaja a drudzy nie mogę wypocząć w ciszy i spokoju w miejscach które kochają....
Nadzieja pisze:no wiadomo.. bo Tatry to najfajniejsze góry..
może trochę przesadziłaś,no może nie troche a troszeczkę.Wiadomo góry typu alpejskiego no i w zasięgu ręki,ale nie powiesz że nie zainteresowałby cię jakiś treking w Himalajach napewno coś pięknego,tylko koszty-tam dopiero musi być cisza
piotr35 pisze:ale nie powiesz że nie zainteresowałby cię jakiś treking w Himalajach
oj wiadomo, wiadomo.. a cisza to na pewno niesamowita..
piotr35 pisze:może trochę przesadziłaś,no może nie troche a troszeczkę
no możę odrobinke.. heh.. swoje trzeba zachwalać..
ale tak właściwie to dla mnie właśnie Tatry to są te najukochańsze góry, bo waśnie je znam najlepiej i poza urokiem + pięknymi krajobrazami wiążą się z nimi różne wspomnienia więc koniec końców dla mnie są najfajniejsze
a co do spokoju w Tatrach to racja, że już coraz trudniej..
Nadzieja pisze:ale tak właściwie to dla mnie właśnie Tatry to są te najukochańsze góry
jasna sprawa są nasze,bliskie,wsapaniałe i kochane.Szkoda tylko,że nie są nieco,już nawet nie wyższe(chociaż jakieś 4-tysięcznik by nie zaszkodził),ale bardziej rozległe-byłoby wspaniale
Może zaryzykuję niepopularną opinię: uważam, że Tatry mają swój urok właśnie m.in. dzięki temu, że są takie "malutkie". Przecież wielu z nas nie potrzebuje nic poza butami i prowiantem, żeby po nich chodzić. Gdyby były większe, to na pewno mniej byłoby w nich ludzi, ale też wielu z nas nie mogłoby ich tak często odwiedzać...
A ja mam ten luksus ze Tatry są dla mnie jeszcze w znacznym stopniu nie poznane,dopiero zaczynam swoją przygodę z Górami ale juz wiem ze Tatry to wyjątkowe góry.
A ja Ci wcale nie zazdroszczę! Bo ja niebawem będę miał "zdeptane" wszystkie szlaki w Tatrach Polskich, a potem przenoszę się w Słowackie, których nie znam wcale. A potem: Beskidy, Bieszczady i inne pagóry, na które jakoś nigdy nie ma czasu...
alez kochani cisze i spokoj w Tatrach jak najbardziej mozna znalezc. w drodze na trzydniowianski nie spotkalam nikogo no poza wyjatkiem wiewiorki. na czerwonych tloku tez wielkiego nie ma, wystarczy przejsc tylko migiemobok Giewnontu i dalej tylko zatrzymujesz sie aby pogadac z ludzmi z naprzeciwka. Szlak na Sarnią też puściutki tylko często strażnik chodzi-ale to akurat dobrze bo zawsze służy jakąś porada-no tyle że na skałce już tłoczno sie robi. Czysto jeszcze jest od pieciu na Zawrat bo z powrotem do Murowańca już tłoczno. Tak mi przynajmniej udało się trafiać, także jest czas i sposobność na głębsze przemyślenia
Święte słowa! Ciszę też trzeba umieć szukać. A najprościej albo w zimie, albo wrzesień-październik [czasami to nawet chciałem kogoś spotkać na szlaku...].