Pierwszeństwo w Górach
Jerry sorki ale nijak Ciebie i Anmenki nie rozumiem. Przeszkadza Ci gość w Slazengerach jak myka po OP??? Niech sobie chodzi kurde nawet w starych relaxach (młodsi pewnie nie pamiętają - made in Nowy Targ). Twoje prównanie Stonki i Turystów z Turystami i Taternikami było jak najbardziej słuszne tylko, że za chwilę strzeliłeś sobie samobója pisząc powyższe - czy Ty nie zachowujesz się jak taki zadufany Taternik spoglądający na ludzików szlaczkowych???
Ja chodzę w miarę dobrych ciuchach ale nie przeszkadzają mi inni, który takowych nie mają. To jest mój i ich wybór i moje oraz ich życie. Jeśli nie jest to niebezpieczne dla innych niechaj tak pozostanie. Dla mnie stonka to osoba, która wybiera się z motyką na księżyc, przez co denerwuje a co ważniejsze stwarza niebezpieczeństwo dla siebie i innych. A dzieje się to przez to, że nie potrafi ocenić swoich możliwości. Jeszcze chwilę i pewnie padła by propozycja co by nie wpuszczać w tatry ludzi we wspomnianych Slazengerach (de facto jest to b. dobra firma - tylko trochę inna specjalizacja) - to mi trąca totalitaryzmem - LUDZIE I NADLUDZIE - wyluzujcie proszę... STONKĘ POZNAJEMY PO ZACHOWANIU A NIE PO UBIORZE - jeśli ktoś myśli inaczej niech lepiej nie jeździ w żadne góry.
Wiem Jerry (a właściwie mam nadzieję), że tak nie myślisz tylko istotnie się zagalopowałeś.
Pozdrawiam
Ja chodzę w miarę dobrych ciuchach ale nie przeszkadzają mi inni, który takowych nie mają. To jest mój i ich wybór i moje oraz ich życie. Jeśli nie jest to niebezpieczne dla innych niechaj tak pozostanie. Dla mnie stonka to osoba, która wybiera się z motyką na księżyc, przez co denerwuje a co ważniejsze stwarza niebezpieczeństwo dla siebie i innych. A dzieje się to przez to, że nie potrafi ocenić swoich możliwości. Jeszcze chwilę i pewnie padła by propozycja co by nie wpuszczać w tatry ludzi we wspomnianych Slazengerach (de facto jest to b. dobra firma - tylko trochę inna specjalizacja) - to mi trąca totalitaryzmem - LUDZIE I NADLUDZIE - wyluzujcie proszę... STONKĘ POZNAJEMY PO ZACHOWANIU A NIE PO UBIORZE - jeśli ktoś myśli inaczej niech lepiej nie jeździ w żadne góry.
Wiem Jerry (a właściwie mam nadzieję), że tak nie myślisz tylko istotnie się zagalopowałeś.
Pozdrawiam
To nie wiem ja wytlumaczyc Ci moje podejscie ... dla mnie w pewnym momencie dochodzi do zwyklego spaceru kwestia bezpieczenstwa i narazania innych. W niektorych miejscach i na niektorych szlakach wypadaloby miec odpowiednie pojecie o tym, jaki jest to szlak i jaki ma stopien trudnosci, i buty akurat tutaj moga podniesc bezpieczenstwo. NIE MOWIE O SUPER GORE + VIBRAM, ale np o zwyklych traperach z kawalkiem podeszwy.
Ja wiem ze kazdy decyduje za siebie i jak chce to i na boso na Kozia Przelecz moze poczlapac ... ale to NIE JEST TYLKO JEGO SPRAWA, przeciez sam siebie nie bedzie ratowac w razie nieszczescia.
Zagalopowalem sie generalizujac i splaszczajac problem. Ja chodze w roznych ciuchach .. wlasciwie to sie doposazam dopiero, a turysta moze chodzic w czym tylko chce, wazne zeby wiedzial GDZIE IDZIE i co go czeka.
A chodzac po gorach odnosze wrazenie ze czesto jest to tylko pobozne zyczenie.
hehe ... jakis rymik mi wyszedl
Ja wiem ze kazdy decyduje za siebie i jak chce to i na boso na Kozia Przelecz moze poczlapac ... ale to NIE JEST TYLKO JEGO SPRAWA, przeciez sam siebie nie bedzie ratowac w razie nieszczescia.
Zagalopowalem sie generalizujac i splaszczajac problem. Ja chodze w roznych ciuchach .. wlasciwie to sie doposazam dopiero, a turysta moze chodzic w czym tylko chce, wazne zeby wiedzial GDZIE IDZIE i co go czeka.
A chodzac po gorach odnosze wrazenie ze czesto jest to tylko pobozne zyczenie.
Tak was czytam i nie bardzo łapię, co u sKoTi'ego wywołało taką eksplozję emocji? I to zarówno w wątku o Taternikach (aż się forum zagrzało), jak i tutaj... 
Fakty są takie, że dopóki jakiś regulamin TPNu, czy ustawa z ministerstwa nie narzuci form ubioru, to każdy ma prawo ubierać się jak chce, byle nie naruszał tym wolności osobistej, poglądów religijnych czy bezpieczeństwa osób trzecich. Jeśli koleś idzie w trampkach po OP, to w niczym mi nie zagraża, ani mnie nie obraża, ani nie łamie prawa. Niech więc sobie idzie. Może go nie spotka deszcz albo śnieg, może nie trzeba go będzie skrobać z piargów 100 m poniżej w żlebie. Ryzyk-fizyk.
Trochę inaczej, jak koleś w rzeczonych Slazengerach wisi w poślizgu na łańcuchu nad moją głową. Wtedy jego idiotyczne jak na OP wyekwipowanie zaczyna zagrażać mi, a moja obojętność, zamienia się w krytykę.
Tak czy siak, prawdziwego turystę łatwo rozpoznać, bez względu na to, czy ma na sobie <reklama> MELLOSa </koniec reklamy>, czy zwykłe getry wełniane i prochowiec. Podobnie łatwo rozpoznać stonkersa, choćby nie wiem jakie <reklama> Alpinusy, czy inne Scarpy</koniec reklamy> nie przyodział...
P.S. Kiedyś prowadziłem kolegę na Priecne Sedlo w adidasach. Rano była ładna pogoda, więc tylko uśmiechnąłem się do niego i powiedziałem, że to kiepskie obuwie na Tatry Wysokie, ale jak chce to niech idzie. No i poszedł. Na Sedle mieliśmy już niezłą mżawkę i gość wpadł w parę poślizgów, czego efektem był ociekający krwią łokieć. Mogłem tylko wzruszyć ramionami, bo sam sobie robił krzywdę.
Fakty są takie, że dopóki jakiś regulamin TPNu, czy ustawa z ministerstwa nie narzuci form ubioru, to każdy ma prawo ubierać się jak chce, byle nie naruszał tym wolności osobistej, poglądów religijnych czy bezpieczeństwa osób trzecich. Jeśli koleś idzie w trampkach po OP, to w niczym mi nie zagraża, ani mnie nie obraża, ani nie łamie prawa. Niech więc sobie idzie. Może go nie spotka deszcz albo śnieg, może nie trzeba go będzie skrobać z piargów 100 m poniżej w żlebie. Ryzyk-fizyk.
Trochę inaczej, jak koleś w rzeczonych Slazengerach wisi w poślizgu na łańcuchu nad moją głową. Wtedy jego idiotyczne jak na OP wyekwipowanie zaczyna zagrażać mi, a moja obojętność, zamienia się w krytykę.
Tak czy siak, prawdziwego turystę łatwo rozpoznać, bez względu na to, czy ma na sobie <reklama> MELLOSa </koniec reklamy>, czy zwykłe getry wełniane i prochowiec. Podobnie łatwo rozpoznać stonkersa, choćby nie wiem jakie <reklama> Alpinusy, czy inne Scarpy</koniec reklamy> nie przyodział...
P.S. Kiedyś prowadziłem kolegę na Priecne Sedlo w adidasach. Rano była ładna pogoda, więc tylko uśmiechnąłem się do niego i powiedziałem, że to kiepskie obuwie na Tatry Wysokie, ale jak chce to niech idzie. No i poszedł. Na Sedle mieliśmy już niezłą mżawkę i gość wpadł w parę poślizgów, czego efektem był ociekający krwią łokieć. Mogłem tylko wzruszyć ramionami, bo sam sobie robił krzywdę.
dlatego napisałem: "jeśli nie sprawia niebezpieczeństwa innym". a tak wogóle to wynika z tego, że mamy takie same poglądy adminie.... a co wywołało emocje??? Dwa posty, które na pierwszym miejscu stawiają ubiór, a nie zachowanie. Ja nie oceniam ludzi po wyglądze (no chyba, że kobiety i to w innych zamiarach:) - tylko proszę nie mówcie mi znowu, że liczy się przede wszystkim charakter - ale to tak na marginesie) ale po nawet krótkiej chwili rozmowy czy nawet po samym zachowaniu. jak widzę, że ktoś kiepa gasi na świnicy I GO TAM ZOSTAWIA to mnie kurwica strzela i mam ochotę łeb ukręcić. i jak słyszę choćby nawet w przenośni, że baba w vibramie jest cacy a taka sama lub nawet lepsza w slazengerach jest be. zakończmy ten temat bo bedzie jeszcze on trwał przez 2 m-ce i nic z tego nie wyniknie... a moja forma??? ot - po troszę to celowa robota co by forum trochę rozkręcić do rozmów... założe się, że wiele osób na forum ma różne zdanie w różnych kwestiach i mi bardzo pasuje co by po prostu porozmawiać o tym... a moimi zwrotami jestem pewien, że nikogo nie obraziłem - a napewno zmusiłem do uważniejszego wylewania swoich myśli - prawda jerry??
.
wiesz jak jest
mozemy wypic oczywiscie tylko po 4 - pod warunkiem ze z kufli 1l.
ostatnio mialem ciezki poranek w kaliszu, kiedy musialem zapie... po schodach w fabryce od 9 rano, a dzien wczesniej skonczylismy integracje o 4 nad ranem
oj ... ciezki to byl dzien
zawsze mozemy urzadzic zawody ... zapisy przyjmuje na priv, zeby nikt nikogo nie posadzal o alkoholizm ... mail ogolnodostepny ..
hehe
ostatnio mialem ciezki poranek w kaliszu, kiedy musialem zapie... po schodach w fabryce od 9 rano, a dzien wczesniej skonczylismy integracje o 4 nad ranem
zawsze mozemy urzadzic zawody ... zapisy przyjmuje na priv, zeby nikt nikogo nie posadzal o alkoholizm ... mail ogolnodostepny ..
wiecie co? fajni jesteście! :brawo: ostatnio nie mam za bardzo czasu żeby coś sensownego skrobnąć ale chociaż sobie przejże co w forum jest na tapecie. Temat się trochę rozwinął towarzysko ale ja jednak bym wróciła do sedna.
A propo pierwszeństwa - czasami miałam wrażenie, że niektórzy z wędrowców prą do góry nie bacząc że mogą kogos strącić bądź sypią mu na głowe fure kamieni. No ale to jak w życiu są mniej lub bardziej wrażliwe jednostki. Na powitanie zawsze odpowiadam, jest spoko.
Chciałabym zwrócić natomiast uwagę na schodzenie bądź wchodzenie przy pomocy łańcuchów. Chodzi mi o to, że gdy ktoś schodzi trzymając sie łańcucha to dobrze jest nie pchać się zaraz za tą osobą ponieważ można przyciać jej palce. Nie każdy ma to na uwadze i gdy schodziłam ostatnio Czerwonym Grzbietem musiałam się koncentrować nie tylko, gdzie stawiam stopy ale przede wszystkim na ratowaniu palców od przyduszenia żelastwem do skały, troche bolesne. :uff:
A propo pierwszeństwa - czasami miałam wrażenie, że niektórzy z wędrowców prą do góry nie bacząc że mogą kogos strącić bądź sypią mu na głowe fure kamieni. No ale to jak w życiu są mniej lub bardziej wrażliwe jednostki. Na powitanie zawsze odpowiadam, jest spoko.
Chciałabym zwrócić natomiast uwagę na schodzenie bądź wchodzenie przy pomocy łańcuchów. Chodzi mi o to, że gdy ktoś schodzi trzymając sie łańcucha to dobrze jest nie pchać się zaraz za tą osobą ponieważ można przyciać jej palce. Nie każdy ma to na uwadze i gdy schodziłam ostatnio Czerwonym Grzbietem musiałam się koncentrować nie tylko, gdzie stawiam stopy ale przede wszystkim na ratowaniu palców od przyduszenia żelastwem do skały, troche bolesne. :uff:
Akurat w takiej sytuacji przyciecie palcow to najmniejszy wymiar karymadziara pisze:Chodzi mi o to, że gdy ktoś schodzi trzymając sie łańcucha to dobrze jest nie pchać się zaraz za tą osobą ponieważ można przyciać jej palce.
Gorzej jesli zamiast przycisnac Cie do skaly, oderwie Cie od niej - wtedy moze byc znacznie gorzej. W takiej sytuacji nalezy za pierwszym razem lagodnie upomniec osobe za, ze lancuch to sie lapie tylko wtedy, jesli jest wolny, a jesli to nie pomoze, to przy kolejnym szarpnieciu nalezy sie odwrocic i zjechac tego ktosia calkowicie nie przebierajac w slowach !!
JERRYjerry pisze:Leszek
Definicji scisle slownikowej chyba nie ma[swoja droga jest to zansa dla Nas na wprowadzenie nowego terminu do Słownika Jezyka Polskiego]
Ja żartowałem z tym swoim pytaniem, a dostałem od Ciebie poważną odpowiedź.
Jak ma być poważnie to dorzucę kilka uwag od siebie.
1 Nie dzieliłbym ludzi na stonkę i turystów prawdziwych tylko dlatego że ci pierwsi chodzą do morskiego asfaltem, ci drudzy to twardziele od omijania łańcuchów gdyż:
a) nie każdy jest sprawny fizycznie, każdy ma prawo zobaczyć góry
b) niektórzy ludzie mają lęk przestrzeni i nie pójdą dalej niż do schronisk
( to też są turyści )
c) na trudnych szlakach też są stonki
Myślę że najłatwiej podać denicję stonki ( gatunek prymitywny nie wymaga długiego opisu)
Stonka idzie w góry:
- nie bardzo wie gdzie, ale słyszała że tam jest fajnie, potem zazwyczaj jest rozczarowana,
- zrobić zdjęcie na tle tej spiczastej góry przy Morskim Oku,
- bo sprzedają tam piwo
- wysłać SMS z Rysów lub Giewontu
- itp
Wrogiem turystyki są na pewno:
- możliwość dojechania do niektórych schronisk
- ekskluzywne warunki w większości schronisk (widzieliście łazienki
na Ornaku ?)
- kolejka na Kasprowy czynna całym rokiem
- pęd miejscowych władz do rozbudowy kurortu Zakopane
A poza tym to dziś w nocy wyjeżdżam w Taterki
a propos ubioru.... w zeszłym roku po czterech latach czynnej służby padły moje buciki... w tym roku jakoś borykałem sie z wielkimi kłopotami finansowymi i na sam wyjazd musiałem sie zapożyczyc... hmmm w góry wziąłem zwykłe adidasy... powiem tylko tyle... nawet było mi lepiej jak w tamtych poprzednich, cieżkich butach .... wygodniej.. kostki nie skręciłem bo mam troche wprawy i wiem jak iść zeby sie nie zabic, dużo dało bieganie po beskidach po tych wszystkich kamcorach... a jak którys uważa, że jestem stonką, bo mam adidasy, to prosze bardzo, ide o zakład, że po pierwsze bede szedł po skałach z wiekszą lekkością niz ktoś w wypasionych buciorach za 800 zł, a po drugie nawet, jesli mam adidasy i zwykły plecak, bo stary też sie wysłużył, to jak komus nie pasi, niech to zostawi dla siebie, bo jak kogos nie stać to raczej sobie kur** mać nie kupi!!!!!!!!!!!! teraz niektórzy tutaj mnie zdziwili na minus....
jak miałem szesc lat to pewien przewodnik mianował mnie swoim pomocnikiem bo znałem teoretycznie wszystkie szlaki i wysokości, umiałem zobaczyć jakiś widok i wiedziałem wszystko... nie pytajcie sie mnie skad to wiedziałem... ale jak ktoś nazwie mnie stonką bo nie stać mnie na buty i poleciałem w adidasach na Liptowską Grań albo OP to z przyjemnością utre mu nosa w Tatrach ....
jak miałem szesc lat to pewien przewodnik mianował mnie swoim pomocnikiem bo znałem teoretycznie wszystkie szlaki i wysokości, umiałem zobaczyć jakiś widok i wiedziałem wszystko... nie pytajcie sie mnie skad to wiedziałem... ale jak ktoś nazwie mnie stonką bo nie stać mnie na buty i poleciałem w adidasach na Liptowską Grań albo OP to z przyjemnością utre mu nosa w Tatrach ....
Hogarth - przerabiamy tą kwestię w wątku o Taternikach. I stanęło na tym, że adidasy o niczym nie świadczą. Najczęściej są obuwiem stonkersów, ale czasem chodzą w nich turyści. Mi to absolutnie nie przeszkadza, że śmigasz w adidaskach po OP. Ale ja, jeśli pozwolisz, będę zawsze chodził w usztywnianych butach za kostkę na vibramie.
P.S. Chociaż biegając w adikach po OP, zwiększasz ryzyko, że pieniądze z MOICH podatków zostaną przeznaczone na zwożenie cie z Zawratu Sokołem z kontuzją stawu.

P.S. Chociaż biegając w adikach po OP, zwiększasz ryzyko, że pieniądze z MOICH podatków zostaną przeznaczone na zwożenie cie z Zawratu Sokołem z kontuzją stawu.
O przepraszam.Leszek pisze:Stonka idzie w góry:
- (ciach)
- bo sprzedają tam piwo
- wysłać SMS z Rysów lub Giewontu
Czyli jak wysyłam SMSa z Rysów na to forum, to jestem stonkersem?!?
Albo jeśli po 11-godzinnym marszu, jedynym sposobem na wykrzesanie dodatkowej energii potrzebnej na dojście do schroniska jest myśl o kufelku piwa, to też podchodzę pod tą kategorię?
Mariusz po pierwsze gdybym miał kase to kupiłbym sobie lepsze buty... a co do ryzyka to,,,,co komus dadzą dobre buty i fakt że nie skręci stawu skokowego jak po prostu rąbnie od razu na łeb na szyje bo nie wie w ogóle o co chodzi... i buty mu nie pomogą, bo w górach najwazniejsza jest głowa
i tutaj jest właśnie definicja stonki,,, ktoś kto nie myśli
a turysta zawsze zachowuje zdrowy rozsądek
i tutaj jest właśnie definicja stonki,,, ktoś kto nie myśli
a turysta zawsze zachowuje zdrowy rozsądek
Na pewno nie można zaszufladkować wszystkich ludzi w adadasach do stonek, a na vibramie do prawdziwych turystów.
Tak samo ma się rzecz co do idących ceprostradą czy OP, Ci pierwsi nie muszą być stonkami a drudzy turystami.
Ale wyjątki są potwierdzeniem regóły.
Poprostu niech każdy z nas idąc na szlaku określa ludzi wg. swoich kryteriów i przepuszka innych, albo pcha się.
Co do "cześć" na szlaku niech tylko któryś z forumowiczów mi nie odpowie
pozdr
Adamires
_____________
"Kto idzie w góry, musi podjąć się wysiłku.
Ale z wysiłku przychodzi siła,
a z poczucia siły rodzi się przyjemność."
Tak samo ma się rzecz co do idących ceprostradą czy OP, Ci pierwsi nie muszą być stonkami a drudzy turystami.
Ale wyjątki są potwierdzeniem regóły.
Poprostu niech każdy z nas idąc na szlaku określa ludzi wg. swoich kryteriów i przepuszka innych, albo pcha się.
Co do "cześć" na szlaku niech tylko któryś z forumowiczów mi nie odpowie
pozdr
Adamires
_____________
"Kto idzie w góry, musi podjąć się wysiłku.
Ale z wysiłku przychodzi siła,
a z poczucia siły rodzi się przyjemność."





