Dojazdy w Tatry, czyli nie-po-kolei-w-głowie
-
RARUTKA_GOLDI
-

- Posty: 489
- Rejestracja: pn 28 lis, 2005
nooo ja wam powiem że nie ma nic lepszego niż spać na podłodze w środkach transportu... i nie mówie tego z ironią... naprawde na siedzeniu cięzku jest usnąć a sama sprawdziłam że podołoga jest o wiele lepsze.. co prawda to był autobus i podróż "odrobinkę" dłuższa niż np z Gdańska do Zakopanego (przykładowo)Agaar pisze:Ostatnio nawet spałam na podłodze...
Fajnie macie , ja to nie mam nawet szans pojechac na zwykły weekend do Zakopanego. Ale w ubiegłym roku wybrałam sie w drugi majowy, Boże Ciało to było. Wieczorem we środę wyjazd z Pomorza, cała noc w pociagu , puściutkim:) pospało sie super , na 12 byłam w Zakopcu. Tobołki zrzuciliśmy i na szlak - z Koscieliskiej zaliczając jaskinie przez Iwaniacką Przełecz do Chochołowskiej. Drugiego dnia rano Strązyską na Giewont ( tłumów nijakich tam nie widziałam) potem przez Kopę na Kasprowy i w dół zielonym szlakiem...rajd na calutki dzień... a słonko tak cudnie grzało
. W sobotę przez Potok Waksmundzki - coby nie całą drogę asfeltem) lekko okręznie do Morskiego Oka i nad Czarny Staw. Tam w cudnym słonku chyba z 2h obserwowaliśmy szalenców zjeżdżających z Rysów po śniegu na plecakach w koncu jednego musiał zbierać helikopter bo wyrżnąl w skałę. Potem spacerek po tobołki do Zakopanego i w pociąg... jakies 16 h jedynie i w domu .
Za to oferta PKP podoba mi się bardzo- wyjazd tam i z powrotem przez calutka Polskę na bilecie turystycznym 55 zł , obeznie juz 60zł . W tym roku planuje to powtórzyć .
Za to oferta PKP podoba mi się bardzo- wyjazd tam i z powrotem przez calutka Polskę na bilecie turystycznym 55 zł , obeznie juz 60zł . W tym roku planuje to powtórzyć .
Drogi/Droga Fam...
Dzieki Ci za komplet. ...no ale skoro tak Cie poruszylo akurat to zdanie z mojego postu to wytlumacze kogo nazwalam burakiem z Krupowek...byles/bylas kiedys w okresie Sylwestra w Zakopcu?? jesli nie to uswiadomie Ci ze jest tam dziki tlum ludzi i w zdecydowanej wiekszosci nie sa to turysci gorscy (wnioskuje to po pustkach na szlakach oraz po ich ubiorze - panie w botkach na szpilkach, w spodniczkach i taskajace walizki na koleczkach, panowie w pantofelkach i odstawieni) było ich multum, istne rzesze, i nie powiesz mi ze przyjechali zeby pochodzic sobie po szlakach i sie powspinac czy cokolwiek, to sa turysci miejscy, przyjechali do Zakopca bo cool jest potem opowiadac ze w Zakopanem sie na Sylwestrze bylo. W gorach w sensie w schroniskach to co innego...ale w Zakopanem niestety nie spotkalam ani jednej osoby wtedy, ktora mialaby na sobie chociazby butki trekkingowe. No wiec do tych miejskich turystow uzylam tu okreslenia buraki, jesli ktos sie poczul urazony to sorki...
a tak przy okazji to jestem kobietą Fam więc następnym razem poprosze o rodzaj zenski...tak sie jakos do niego przyzwyczailam... 
Dzieki Ci za komplet. ...no ale skoro tak Cie poruszylo akurat to zdanie z mojego postu to wytlumacze kogo nazwalam burakiem z Krupowek...byles/bylas kiedys w okresie Sylwestra w Zakopcu?? jesli nie to uswiadomie Ci ze jest tam dziki tlum ludzi i w zdecydowanej wiekszosci nie sa to turysci gorscy (wnioskuje to po pustkach na szlakach oraz po ich ubiorze - panie w botkach na szpilkach, w spodniczkach i taskajace walizki na koleczkach, panowie w pantofelkach i odstawieni) było ich multum, istne rzesze, i nie powiesz mi ze przyjechali zeby pochodzic sobie po szlakach i sie powspinac czy cokolwiek, to sa turysci miejscy, przyjechali do Zakopca bo cool jest potem opowiadac ze w Zakopanem sie na Sylwestrze bylo. W gorach w sensie w schroniskach to co innego...ale w Zakopanem niestety nie spotkalam ani jednej osoby wtedy, ktora mialaby na sobie chociazby butki trekkingowe. No wiec do tych miejskich turystow uzylam tu okreslenia buraki, jesli ktos sie poczul urazony to sorki...
ocho.. widziałam takich też na szlaku kiedyś.. tylko bez walizeczek.. szczególne zagęszczenie w wielkich dolinach i w okolicy giewontu..edi pisze:panie w botkach na szpilkach, w spodniczkach i taskajace walizki na koleczkach, panowie w pantofelkach i odstawieni
a co do dojazu w Tatry to z Poznania jest pociąg koło 19/20 i nad ranem się jest w Tatrach co powoduje, że pierwszego dnia nie mogę mieć zbyt ambitnych trasek.. jestem z typu osób, które w pociągach się srednio wysypiają i następnego dnia padają na pyszczek..
ale nie wiem czy byłabym w stanie skusić się na szaleństwo pojechania w Tatry tylko na jeden dzionek.. na dwa to jak nabradziej.. noc w pociągu, fajna traska, kimanko w schronisku, fajna traska i noc w pociagu spowrotem..
wniosek z tego taki, ze aby cie nie uznali za buraka trzeba chodzic na Krupowkach przynajmniej w butach trekingowych...
cholera
kilka razy spedzalem Sylwetra w gorach i przyznaje, tez nie pojawilem sie na szlaku w ostatni dzien grudnia ani w Nowy Rok, pewnie dlatego, ze zle mi sie chodzi pod gore jak mam kaca
burak ze mnie jak sie patrzy
zdaje sie, ze wtedy byla IV i to chyba dobrze, ze byly pustki na szlakachedi pisze:dziki tlum ludzi i w zdecydowanej wiekszosci nie sa to turysci gorscy (wnioskuje to po pustkach na szlakach
kilka razy spedzalem Sylwetra w gorach i przyznaje, tez nie pojawilem sie na szlaku w ostatni dzien grudnia ani w Nowy Rok, pewnie dlatego, ze zle mi sie chodzi pod gore jak mam kaca
burak ze mnie jak sie patrzy
-
RARUTKA_GOLDI
-

- Posty: 489
- Rejestracja: pn 28 lis, 2005
a'propos "BURAKA" 
hm... jak wracam z gór i po drodze mam ZAKOPANE to zawsze (!!) pojde na Krupówki!!
))) i teraz jak to czytam to przyszła mi do głowy jedna mysl
) mianowicie:
ciekawe, hehe naprawdę ciekawe, kto dla kogo jest "burakiem"??? Wszystko zależy od punktu widzenia
, prawda? więc:
- czy jestem nim JA dla tych wszystkich łażących po wybiegu krupówowym?? ja z plecakiem, w buciorach po kochy, skarpetami po kolana, plecakiem na plecach, kijkami, opalona, zmęczona ale szczęśliwa itd itp??? którą niektórzy widząc myslą: po co te męczarnie? w imię czego???? i nie moga tego nigdy pojąc???,
- czy może to cała ta reszta wypignlowana, pachnąca najlepszymi prefumami ( fuj ale niektore te drogie smierdza), w najlepszych kożuchach płaszczach, butach, kapeluszach, stringach??? prosto od fryzjera? od manikiurzystki? albo ubranych w kurtke sportową? tyle co kupioną w sklepie? z guzikiem zapasowym w foliowym woreczku? najnowszego kroju? hehe w trekkingowych butkach jeszcze z ceną na spodzie? którzy pokuszą sie o wypad w trase bez przygotowania, dlatego, że pasuje się czymś pochwalic po powrocie?
::)))

ps nie uogólniałam
więc prosze o potraktowanie z przymróżeniem oka
hm... jak wracam z gór i po drodze mam ZAKOPANE to zawsze (!!) pojde na Krupówki!!
ciekawe, hehe naprawdę ciekawe, kto dla kogo jest "burakiem"??? Wszystko zależy od punktu widzenia
- czy jestem nim JA dla tych wszystkich łażących po wybiegu krupówowym?? ja z plecakiem, w buciorach po kochy, skarpetami po kolana, plecakiem na plecach, kijkami, opalona, zmęczona ale szczęśliwa itd itp??? którą niektórzy widząc myslą: po co te męczarnie? w imię czego???? i nie moga tego nigdy pojąc???,
- czy może to cała ta reszta wypignlowana, pachnąca najlepszymi prefumami ( fuj ale niektore te drogie smierdza), w najlepszych kożuchach płaszczach, butach, kapeluszach, stringach??? prosto od fryzjera? od manikiurzystki? albo ubranych w kurtke sportową? tyle co kupioną w sklepie? z guzikiem zapasowym w foliowym woreczku? najnowszego kroju? hehe w trekkingowych butkach jeszcze z ceną na spodzie? którzy pokuszą sie o wypad w trase bez przygotowania, dlatego, że pasuje się czymś pochwalic po powrocie?
::)))
ps nie uogólniałam






