Mariusz pisze: leczyć kaca na drugi dzień alkoholem (np. klinem piwkowym), to tak jakby leczyć sraczkę popijając szklaneczkami wodę z Wisły
ej nio bez przesady...to naprawde dobrze działa...mówię o piwie nie o wodzie z Wisły...a i tak najlepsza jest jajecznica na piwie...tak zaraz po imprezce super pomaga...
Jeżeli zatrułem się dzień wcześniej C2H5OH, to mam na drugi dzień popijać z rana to samo? No nie wiem - ja czuję na drugi dzień rano odrazę do C2H5OH i miłość do świeżego soku z marchewki.
Niemniej w terapii niektórych uzależnień podaje się chyba coraz mniejsze dawki narkotyku (tytoniu), tak aby stopniowo odzwyczajać organizm. Mam też wielu znajomych, którzy z rana klinują piwem lub wódką, ale trąci mi to lekką żulerką.
Po weselu w Kanie Galilejskiej leżą apostołowie skacowani, łeb im pęka, żyć nie mogą etc. Jeden sie w końcu odzywa:
-wody, dajcie mi wody
Jezus (jedyny zdrowy): - to ja przyniosę!
-NIE, tylko nie Ty!!!
Mariusz pisze:Dla mnie leczyć kaca na drugi dzień alkoholem (np. klinem piwkowym), to tak jakby leczyć sraczkę popijając szklaneczkami wodę z Wisły gdzieś na wysokości stolycy.
kefir !!!! Coś dla antykinowych i klinowych W procesie tworzenia kefiru udział biora bakterie pt. Candida kefir. I wytwarzaja one w tymże procesie minimalne ilości C2H5OH. I już Cos dla tych co czuja odrazę do alkoholu i dla zwolenników klina. Zawsze sie tym leczę i zawsze pomaga Musi być go tylkjo dużo i zimny.
a, byłęm ostatnio w Szczawnicy i pani w pijalni bardzo polecała wszelkie te paskudne wody na rano
WG mnie doskonale sprawdza sie bieganie w stanie jeszcze posrednim. O ile jest sie w stanie jeszcze utrzymac na nogach... Lub powrot z imprezy na piechote jesli jest wystarczajaco daleko
NatasHka pisze:WG mnie doskonale sprawdza sie bieganie w stanie jeszcze posrednim. O ile jest sie w stanie jeszcze utrzymac na nogach... Lub powrot z imprezy na piechote jesli jest wystarczajaco daleko