Wyprawa na Chan Tengri (Tien-szan)
-
laura palmer
-

- Posty: 307
- Rejestracja: wt 08 lis, 2005
- Lokalizacja: z małej syrenki
"Należy sobie uświadomoć,że człowiek nie jest stworzony do życia w tak wysoko położonych regionach.Miliardy komórek jego ciała przyzwyczajone są do określonego ciśnienia atmosferycznego.Jeżeli ciśnienie spada(na wysokości około 5000m ok.pół atm.) rozszerzeniu ulegają m.in. jelita i żołądek. Te z kolei wypychaja przeponę ku górze i upośledzają oddychanie i krążenie krwi, zmuszając organizm do zwiększonego wysiłku. Jedncześnie dochodzi do niedotlenienia krwi. Choroba wysokościowa(sorocho) powoduje zmiany w organiżmie z różnymi konsekwencjami.Zwiększa się rzut serca,również w stanie spoczynku, wywołuje to zawroty głowy,nudności, osłabienie,zaburzenia świadomości,omdlenia, śmierć. Najszybciej reaguje mózg,ośrodek zarządzania wszystkimi funkcjami organizmu. Rezultatem może być zarówno depresja, jak i euforia. Ta ostatnia może w niektórych okolicznościach okazać się nawet grożniejsza w skutkach,ponieważ zanika wówczas zdolność do trzeżwej oceny ryzyka.to też rzadko tak jest, żeby ten ktoś mial sily, umiejętnośći, odporność na wysokość żeby wejść
Zasadniczo zmiany takie zachodzą na wysokości 4000m,niebezpieczeństwo czyhać jednak juz może przy przekroczeniu granicy 3000m, co dotyczy zwłaszcza młodych ludzi.Przebywanie w regionach położonych na wysokości 5000 - 6000m jest bez uprzedniej aklimatyzacji poważnym zagrożeniem dla życia.
Wraz z treningiem i powolnym przystosowaniem się do wysokości krytyczna granica przesuwa sie ku górze.Organizm produkuje zwiększoną ilość erytrocytów i hemoglobiny,dzięki czemu rozrzedzony tlen jest znacznie lepiej przyswajalny.
W regionach powyżej 7000-8000m ogólne warunki utrudniają aklimatyzację i wyznaczaja określone granice, a czas przebywania musi być ściśle limitowany.Dlatego wysokość tę określa się mianem strefy śmierci.
Organizmy ludzkie bardzo się różnią pod względem zdolności przystosowawczej i marginesu tolerancji,które zależą od indywidualnych uwarunkowań i są praktycznie nie do przewidzenia"
Max von Kienlin"Śmierć na Nanga Parbat"
-
laura palmer
-

- Posty: 307
- Rejestracja: wt 08 lis, 2005
- Lokalizacja: z małej syrenki
Tak. Ten trening procentuje na dlugie lata.Wraz z treningiem i powolnym przystosowaniem się do wysokości krytyczna granica przesuwa sie ku górze.Organizm produkuje zwiększoną ilość erytrocytów i hemoglobiny
Jeśli ktoś po dwóch latach na nizinach ponownie wejdzie na wysokość, to tym razem będzie mu latwiej się zaaklimatyzować. Te erytrocyty nie są glupie i one te doświadczenia zachowują już na zawsze.
Inne zmiany w perspetktywie "na zawsze" to śmierć szarych komórek.
Ubylo mi ich miliardy. Bezpowrotnie. One jak umiejają, to już aż do mojej śmierci są martwe w mojej glowie. NIe odnawiają się. MOgę mieć nowe, ale już nie te same.
To jak w wódką.Trening czyni mistrza.
Izabela pisze:niebezpieczeństwo czyhać jednak juz może przy przekroczeniu granicy 3000m, co dotyczy zwłaszcza młodych ludzi.
Izabela pisze:Rezultatem może być zarówno depresja, jak i euforia.
Czy ten smutek, to od wysokości?laura palmer pisze:na duszy mi ciężko.
Bo czuję się źle na duszy.
Laura często takie coś Cię dopadało na wyprawie?
-
laura palmer
-

- Posty: 307
- Rejestracja: wt 08 lis, 2005
- Lokalizacja: z małej syrenki
Rzeczywiście, euforia to mnie tam raczej nie dopadala 
ale na ten smutek można spojrzeć inaczej
stara morena lodowca do pięknych nie należy, brudna, czarna, w brzydki dzień wszak nieciekawa jest.
a zresztą nikogo poza Bogusiem ta nie znalam, czulam się przez caly miesiąc trochę samotna
czasami trzeba pogadać z jakąś babą żeby ulżyło, nawet najlepszy kumpel nie pomoże, a wysoko na górze takiej nie mialam.
panowie pewnych rzeczy by nie zrozumieli, a zresztą wstydzilabym się rozmawiać z nimi o wszystkim
no i zimno ciągle. I ta świadomość "Piękną zimę mamy tego lata"
ja nie lubię zimy, dla mnie jest za malo ciepla i światla. A Ty?
ale na ten smutek można spojrzeć inaczej
stara morena lodowca do pięknych nie należy, brudna, czarna, w brzydki dzień wszak nieciekawa jest.
a zresztą nikogo poza Bogusiem ta nie znalam, czulam się przez caly miesiąc trochę samotna
czasami trzeba pogadać z jakąś babą żeby ulżyło, nawet najlepszy kumpel nie pomoże, a wysoko na górze takiej nie mialam.
panowie pewnych rzeczy by nie zrozumieli, a zresztą wstydzilabym się rozmawiać z nimi o wszystkim
no i zimno ciągle. I ta świadomość "Piękną zimę mamy tego lata"
ja nie lubię zimy, dla mnie jest za malo ciepla i światla. A Ty?
Hmm... nie miałam niestety okazji zobaczyć...laura palmer pisze:stara morena lodowca do pięknych nie należy, brudna, czarna, w brzydki dzień wszak nieciekawa jest.
No tak, rozumiem o co chodzi.laura palmer pisze:czasami trzeba pogadać z jakąś babą żeby ulżyło, nawet najlepszy kumpel nie pomoże, a wysoko na górze takiej nie mialam.
To jesteśmy dwielaura palmer pisze:ja nie lubię zimy, dla mnie jest za malo ciepla i światla. A Ty?
-
RARUTKA_GOLDI
-

- Posty: 489
- Rejestracja: pn 28 lis, 2005
Laura,po prostu wyprawa rewelacja!!! Przypadkiem znalazłam to forum i w dzisiejszy wieczór pzeniosłam sie w inny swiat.Piękne zdjęcia i zazdroszcze odwagi ,wyprawy w tak niebezpieczne rejony. Ja do tej pory zdobyłam co najwyżej Gerlach,wiec teraz trzeba by było podnieśc wysokość,ale kasa nie puszcza
Jedyne dzikie tereny jakie zwiedziłam to Rumunskie Karpaty,ale tez potrafią dać w kość..
Na prawde zazdroszcze takich wypaw jak Twoja!!
Na prawde zazdroszcze takich wypaw jak Twoja!!
-
laura palmer
-

- Posty: 307
- Rejestracja: wt 08 lis, 2005
- Lokalizacja: z małej syrenki
-
laura palmer
-

- Posty: 307
- Rejestracja: wt 08 lis, 2005
- Lokalizacja: z małej syrenki





