Smierć w Tatrach...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
-
laura palmer
-

- Posty: 307
- Rejestracja: wt 08 lis, 2005
- Lokalizacja: z małej syrenki
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
noo ja raczej tęz nigdy nie trace czasu na przemyślenia że moge tam zostać na zawsze...
tak swoją drogą to z jednej strony i tak chyba najbardziej woilałabym żeby mje szczątki pozostały własnie tam.
noo tylko raczej nie pływające w czarnym stawie czy jezcze jakimś innym tatrzańskim "oczku wodnym"
no ale generalnie nigdy nie myśle ze moge nie wrócić i jak do ej pory zawsze wracałam

w ciągu dnia góry wydają się być przyjazne, lecz gdy zajdzie słonko, to zaczynają przybierać zupełnie inna postać. Szczególnie można tego doświadczyć podczas graniowych biwaków. Nagle z tych pięknych szczytów i turni robią się odpychające, ciemne i chłodne kontury. Zero przyjaźni, jedynie smutek i samotność.
Wtedy czasem przychodzą mi myśli, ze nie chciałbym umierać w górach powoli, bo chyba nigdy nie czułem się bardziej samotny, jak tam podczas biwaków.
Wtedy czasem przychodzą mi myśli, ze nie chciałbym umierać w górach powoli, bo chyba nigdy nie czułem się bardziej samotny, jak tam podczas biwaków.
-
laura palmer
-

- Posty: 307
- Rejestracja: wt 08 lis, 2005
- Lokalizacja: z małej syrenki
a mi się najbardziej przyjazne wydaja nocą.
w każdym innym miejscu czyhają niebezpieczeństwa. A tam? żywej duszy, nikt mi nic nie zrobi, nikt mni nie widzi, a jak księzyc w pelni, to wszystko jest jak dzień.
kiedys balam się nocy, ale po nocnych wspinach przestalam. Góry byly lagodniutkie, ciche, tylko nasze.
w każdym innym miejscu czyhają niebezpieczeństwa. A tam? żywej duszy, nikt mi nic nie zrobi, nikt mni nie widzi, a jak księzyc w pelni, to wszystko jest jak dzień.
kiedys balam się nocy, ale po nocnych wspinach przestalam. Góry byly lagodniutkie, ciche, tylko nasze.
ja nie pisałem, ze są beee, ale bardziej chłodne i nieprzyjazne. Idąc nocą, ale mieszkając w schronisku, tego się nie odczuwa, ale biwakując na grani, szczególnie solo, to ta atmosfera się pojawia.piotr35 pisze:Chief co ty piszesz!Chyba chcesz wszystkich zniechęcić do gór po zmierzchu
a o misiach słyszałaś ?laura palmer pisze:w każdym innym miejscu czyhają niebezpieczeństwa. A tam? żywej duszy, nikt mi nic nie zrobi
jak się cos działa w nocy to inna sprawa.laura palmer pisze:kiedys balam się nocy, ale po nocnych wspinach przestalam
Nie miałem okazji biwakować w Tatrach, ale w innych górach - owszem. Przy samotnych biwakach prawie zawsze pojawia się trudno wutłumaczalny niepokój, po prostu nie czujemy się tak pewnie jak w domu czy w schronisku. Każdy szmer i szelest wydaje się wtedy podejrzany, a wyobraźnia potrafi płatać niezłe figlechief pisze:w ciągu dnia góry wydają się być przyjazne, lecz gdy zajdzie słonko, to zaczynają przybierać zupełnie inna postać. Szczególnie można tego doświadczyć podczas graniowych biwaków. Nagle z tych pięknych szczytów i turni robią się odpychające, ciemne i chłodne kontury. Zero przyjaźni, jedynie smutek i samotność.
Śmierć w górach -czy można ją uznać jako piękną ??
jak by nie patrzeć "żyjemy po to żeby umrzeć" i to może się wszędzie zdazyc nawet siedząć czy chodząc chwila nie uwagi i nieszczęście gotowe Także trzeba wszedzie uważać raz będąc w górach jeden z mieszkańców powiedział- "że chodzenie po górach jest jak gra w szachy trzeba wiedzieć gdzie zrobić następny ruch"





