osobista asekuracja
zapytam zatem: gdzie mniej więcej chciałbyś się asekurować? Gdzie Twoim zdaniem jest to konieczne (łańcucha brak) Zakładam,że mówimy o dostępnych trasach,a nie lewiznach?tomek.l pisze:mi chodzi o asekuracje w miejscach gdzie nie ma łańcuchów
Mimo iż posiadam sprzęt typu lonża,uprząż,kask...jakoś nie widzę celu zabierania go np. na Przełęcz Pod Chłopkiem,tylko po to,by w jednym miejscu ewentualnie się wpiąć ....bo jakoś nie pamiętam szczególnych trudności na tej trasie (cały czas mówię o letnim wędrowaniu)
trudno mi sobie wyobrazić ,by można było odpaść od łańcucha. Wypadki są wtedy ,gdy ktoś puści się nagle ,wyprostuje i dostanie zawrotu głowy ,albo wymija puszczając łańcuch ,albo idzie obok łańcucha i się poślizgnie. Dlatego przypinanie się do łańcucha uważam za zbędne i nic nie dające. Jak jeż pisałem w letnim chodzeniu po szlakach ,ale przy różnej pogodzie i asekurując żonę ,przydawała mi się lina i właściwie nic więcej nie było nigdy potrzebne (poza kijkami ,termosem i czołówkami ,ale to już chyba nie sprzęt). Jak idę pod koniec czerwca i widzę gości wchodzących gdzieś po szlaku z czekanem i rakami pod plecakiem (ale bez kasków i uprzęży ,czyli nie idą pod ścianę) ,to śmiech bierze ,bo gdzie oni chcą tego użyc?. Myślę ,że przesadzać nie należy. Nawet Chłopek niech zostanie tym jedynym wyzwaniem ,bo jak go zaporęczujemy (a to jedeny szlak ,gdzie dołożenie ubezpieczeń mogło by byc zasadne) ,to co prawda będzie bezpieczniej ,ale już bez tego dreszczyku i adrenalinki ,która stanowi przecież integralną część doznań podczas tatrzańskiej wędrówki.
-no właśnie m.in. na Przeł. pod Chłopkiem, szczególnie trawers tuz przed przełęczą. Często zalegają tam płaty, gdzie tuz zaraz jest latanie do Bandziocha.Iwona pisze:zapytam zatem: gdzie mniej więcej chciałbyś się asekurować? Gdzie Twoim zdaniem jest to konieczne (łańcucha brak)
-szlak za Zawrat, na którym pełno lodu nawet w wakacje, jak w nocy przymrozi. Tam tez jest gdzie lecieć, Zresztą powyżej tych oblodzeń też, szlak jest wąski i jak są płaty, nawet niewielkie, to już widywałem tam sporo wycofów lub nadmiernego ryzyka
-sporo takich miejsc jest na grani Rohackiej, np. odcinek miedzy Hruba Kopą, a Banówką
-można by spokojnie jeszcze odnajdywać.
problem w tym, że można, gdyż nie są stabilne, ba lubią być zbyt nisko, często robią wahadła, itp...ile razy widziałem turystów idących w środku pomiędzy ścianą, a łańcuchem, wystarczy, aby jakaś gapa z tyłu też się go chwyciła i podcięcie jest murowane. Możesz się trzymać łańcucha, ale jak nagle nogi ulecą, to łatwo się go puścić.dagomar pisze:trudno mi sobie wyobrazić ,by można było odpaść od łańcucha.
gwarancji nie ma, że pod wpływem szarpnięcia łańcuch się nie zerwie, ale zawsze jest to "2 życie". Sporą zaleta jest też nastawienie psychiczne, gdyż inaczej się zachowuje ktoś, kto wie, że jeden błąd = ostatni błąd, a wtenczas często ruchy są niepewne, brak zaufania do chwytów i większy często nieco paraliżujący strach i telegrafy. Te czynniki to prosta droga do odpadnięciadagomar pisze:Dlatego przypinanie się do łańcucha uważam za zbędne i nic nie dające
Jak ktoś jest przypięty, zupełnie inna bajka, większe zaufanie, pewność ruchów, a nastawienie psychiczne jest bardzo ważne.
ooolala, z tym to ja bym był bardzo, bardzo ostrożny. Nie pisze teraz o Tobie, ale 70% moich obserwacji na szlakach z tą asekuracją, to jedna wielka bezmyślność i zupełny brak wiedzy na ten temat. Jak widzę parkę w asekuracji lotnej, robiących jakiś eksponowany trawers, to aż ciarki mnie przechodzą, bo jak jedna osoba chlaśnie, to po prostu ściąga drugą za sobą, a myślenie: "eee tam zawsze się czegoś chwycę" jest paranoja, gdyż siła szarpnięcia w takich sytuacjach jest tak duża, że trzeba by się nazywać Sylwester Stallone, czy Iza Skorupko, aby to wyłapać.dagomar pisze:przy różnej pogodzie i asekurując żonę ,przydawała mi się lina i właściwie nic więcej nie było nigdy potrzebne
jedna uwaga ,na szlakach takich trawersów ,które trzeba robić z asekuracją ,nie ma chyba ,najcięższe ,co mnie spotkało ,to Czerwona Ławka żlebem i Rohatka po lodzie ,ale i tu nawet nie pomyślałem o asekuracji. Zwykła zdwojona ostrożność i dupochwyty wystarczyły.Asekuracja liną była kilka razy potrzebna do przechodzenia stromych płatów ,ale nie lotna ,bo zza skały ,raz czekana (to był ten jedyny przypadek ,gdy się przydały ,ale i warunki były wyjątkowe). Uważam ,że braku wyobraźni nie można pokrywać ilością i jakością sprzętu ,bo taki obwieszony zelazem ,jak nie będzie myslał ,to w końcu odpadnie podczas przepinania ,albo zleci z progu Zmarzłego Stawu ,albo zabłądzi na Małołączniaku ,albo trafi go piorun na Giewoncie i nic mu ten szpej nie pomoże
może nie lewizny a możeIwona pisze:zapytam zatem: gdzie mniej więcej chciałbyś się asekurować? Gdzie Twoim zdaniem jest to konieczne (łańcucha brak) Zakładam,że mówimy o dostępnych trasach,a nie lewiznach?
ale faktycznie nie chodzi mi o znakowane szlaki
na taki Durny bez liny
a na Galeryjce pod Chłopkiem przy trudnych, niespodziewanych warunkach (lód czy śnieg) warto by było się asekurować, do Bańdziocha troszkę daleko
asekuracja to czasem konieczność a czasem komfort psychiczny
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
dagomar napisał:
Modny jest natomiast Zawrat i Kościelec....i na okupowanych szlakach często słyszy się uwagi o niewystarczającym zabezpieczeniu...Osobiście nie wyobrażam sobie jeszcze większego "doszpejowania" szlaków żelastwem. Uważam natomiast,że powinno się dbać o stan techniczny tych, które są...Bo kto wie ile lat ma wyrwany łańcuch w Żlebie Drege'a?
Pozdrawiam
Izabela
- nie chciałabym,żeby kiedykolwiek oporęczowano ten szlak bo to jeden z nielicznych szlaków nieczęsto uczęszczanych. W każdym razie ilekroc byłam na Przełęczy to nigdy nie było na szlaku wielu turystów, najwyżej 2,3 osoby...Bardzo lubię ten szlak. Uważam go za jeden z ciekawszych w Tatrach z kilku względów. Może przez ten brak zabezpieczeń trochę odstrasza lub też z jakiś względów nie jest zbyt modny? W każdym razie niech bedzie jak jest....(-)Chłopek niech zostanie tym jedynym wyzwaniem ,bo jak go zaporęczujemy (a to jedeny szlak ,gdzie dołożenie ubezpieczeń mogło by byc zasadne) ,to co prawda będzie bezpieczniej ,ale już bez tego dreszczyku i adrenalinki ,która stanowi przecież integralną część doznań podczas tatrzańskiej wędrówki.
Modny jest natomiast Zawrat i Kościelec....i na okupowanych szlakach często słyszy się uwagi o niewystarczającym zabezpieczeniu...Osobiście nie wyobrażam sobie jeszcze większego "doszpejowania" szlaków żelastwem. Uważam natomiast,że powinno się dbać o stan techniczny tych, które są...Bo kto wie ile lat ma wyrwany łańcuch w Żlebie Drege'a?
Pozdrawiam
Izabela
byłem tam ostatnio chyba 6 lub 7lat temu i był wyrwanyIzabela pisze:ile lat ma wyrwany łańcuch w Żlebie Drege'a?
Ciekawe też ,czy naprawiono podobny ,zwisający smętnie jednym końcem na Świnicy ?. Je go złapałem sobie lekko i wybierałem ,jak żeglarz kotwicę przed tsunami ,na szczęście drugi koniec tkwił mocno. Od tamtej pory łańcuchy traktuję z niedowierzaniem jako asekurację dodatkową ,nigdy do końca pewną
dagomar napisał:
Pozdrawiam
Izunia
- w zeszłym roku byłam na Świnicy, szlakiem od Zawratu,ale nie zwrociłam uwagi na stan łańcuchów,bo całą ją zaprzątał tłum ludzi i to żeby mnie w przepaść nie stącili....to kołysanie łańcuchów było nieznośne i jak mogłam to ich unikałam. Zdjęcie z tego horroru jest gdzieś na forumCiekawe też ,czy naprawiono podobny ,zwisający smętnie jednym końcem na Świnicy ?.
Pozdrawiam
Izunia
No to ja ci odpowiem: mało kto. Bo mało komu by się chciało to targać, a tym bardziej używać. Bo mało kto się asekuruje, więc ludzie nie chcieliby się narażać na głupie komentarze, jeśli byliby jedynymi, którzy to robią. No i także dlatego że nie wiedzą jak użyć tej lonży czy innego sprzętu. Bo na większości szlaków i w większości sytuacji byłby to ekwipunek niepotrzebny. Ogólnie dlatego, że ludzie są leniwi.Iwona pisze: to zapytajmy wprost: załóżmy,że zdobycie sprzętu to kwestia 50-100zł (odrzucamy tym samym wymówki finansowe),kto zatem z forumowiczów jest gotów nabyć szpej i będzie go nosił - czuł się dzięki niemu bezpieczniej?


