osobista asekuracja

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

ja miałem na myśli prawdziwą asekuracje a nie przypinanie się do łańcucha
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Post autor: chief »

tomek.l pisze:ja miałem na myśli prawdziwą asekuracje a nie przypinanie się do łańcucha
przypinanie się do łańcucha (jak lin stalowych brak) to też asekuracja i to nawet prawdziwa ;)
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

mi chodzi o asekuracje w miejscach gdzie nie ma łańcuchów, to mnie interesuje, dlatego będę musial się tego od kogoś nauczyć
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

tomek.l pisze:mi chodzi o asekuracje w miejscach gdzie nie ma łańcuchów
zapytam zatem: gdzie mniej więcej chciałbyś się asekurować? Gdzie Twoim zdaniem jest to konieczne (łańcucha brak) Zakładam,że mówimy o dostępnych trasach,a nie lewiznach? :think:

Mimo iż posiadam sprzęt typu lonża,uprząż,kask...jakoś nie widzę celu zabierania go np. na Przełęcz Pod Chłopkiem,tylko po to,by w jednym miejscu ewentualnie się wpiąć ....bo jakoś nie pamiętam szczególnych trudności na tej trasie (cały czas mówię o letnim wędrowaniu)
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

trudno mi sobie wyobrazić ,by można było odpaść od łańcucha. Wypadki są wtedy ,gdy ktoś puści się nagle ,wyprostuje i dostanie zawrotu głowy ,albo wymija puszczając łańcuch ,albo idzie obok łańcucha i się poślizgnie. Dlatego przypinanie się do łańcucha uważam za zbędne i nic nie dające. Jak jeż pisałem w letnim chodzeniu po szlakach ,ale przy różnej pogodzie i asekurując żonę ,przydawała mi się lina i właściwie nic więcej nie było nigdy potrzebne (poza kijkami ,termosem i czołówkami ,ale to już chyba nie sprzęt). Jak idę pod koniec czerwca i widzę gości wchodzących gdzieś po szlaku z czekanem i rakami pod plecakiem (ale bez kasków i uprzęży ,czyli nie idą pod ścianę) ,to śmiech bierze ,bo gdzie oni chcą tego użyc?. Myślę ,że przesadzać nie należy. Nawet Chłopek niech zostanie tym jedynym wyzwaniem ,bo jak go zaporęczujemy (a to jedeny szlak ,gdzie dołożenie ubezpieczeń mogło by byc zasadne) ,to co prawda będzie bezpieczniej ,ale już bez tego dreszczyku i adrenalinki ,która stanowi przecież integralną część doznań podczas tatrzańskiej wędrówki.
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Post autor: chief »

Iwona pisze:zapytam zatem: gdzie mniej więcej chciałbyś się asekurować? Gdzie Twoim zdaniem jest to konieczne (łańcucha brak)
-no właśnie m.in. na Przeł. pod Chłopkiem, szczególnie trawers tuz przed przełęczą. Często zalegają tam płaty, gdzie tuz zaraz jest latanie do Bandziocha.
-szlak za Zawrat, na którym pełno lodu nawet w wakacje, jak w nocy przymrozi. Tam tez jest gdzie lecieć, Zresztą powyżej tych oblodzeń też, szlak jest wąski i jak są płaty, nawet niewielkie, to już widywałem tam sporo wycofów lub nadmiernego ryzyka
-sporo takich miejsc jest na grani Rohackiej, np. odcinek miedzy Hruba Kopą, a Banówką
-można by spokojnie jeszcze odnajdywać.
dagomar pisze:trudno mi sobie wyobrazić ,by można było odpaść od łańcucha.
problem w tym, że można, gdyż nie są stabilne, ba lubią być zbyt nisko, często robią wahadła, itp...ile razy widziałem turystów idących w środku pomiędzy ścianą, a łańcuchem, wystarczy, aby jakaś gapa z tyłu też się go chwyciła i podcięcie jest murowane. Możesz się trzymać łańcucha, ale jak nagle nogi ulecą, to łatwo się go puścić.
dagomar pisze:Dlatego przypinanie się do łańcucha uważam za zbędne i nic nie dające
gwarancji nie ma, że pod wpływem szarpnięcia łańcuch się nie zerwie, ale zawsze jest to "2 życie". Sporą zaleta jest też nastawienie psychiczne, gdyż inaczej się zachowuje ktoś, kto wie, że jeden błąd = ostatni błąd, a wtenczas często ruchy są niepewne, brak zaufania do chwytów i większy często nieco paraliżujący strach i telegrafy. Te czynniki to prosta droga do odpadnięcia
Jak ktoś jest przypięty, zupełnie inna bajka, większe zaufanie, pewność ruchów, a nastawienie psychiczne jest bardzo ważne.
dagomar pisze:przy różnej pogodzie i asekurując żonę ,przydawała mi się lina i właściwie nic więcej nie było nigdy potrzebne
ooolala, z tym to ja bym był bardzo, bardzo ostrożny. Nie pisze teraz o Tobie, ale 70% moich obserwacji na szlakach z tą asekuracją, to jedna wielka bezmyślność i zupełny brak wiedzy na ten temat. Jak widzę parkę w asekuracji lotnej, robiących jakiś eksponowany trawers, to aż ciarki mnie przechodzą, bo jak jedna osoba chlaśnie, to po prostu ściąga drugą za sobą, a myślenie: "eee tam zawsze się czegoś chwycę" jest paranoja, gdyż siła szarpnięcia w takich sytuacjach jest tak duża, że trzeba by się nazywać Sylwester Stallone, czy Iza Skorupko, aby to wyłapać.
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

jedna uwaga ,na szlakach takich trawersów ,które trzeba robić z asekuracją ,nie ma chyba ,najcięższe ,co mnie spotkało ,to Czerwona Ławka żlebem i Rohatka po lodzie ,ale i tu nawet nie pomyślałem o asekuracji. Zwykła zdwojona ostrożność i dupochwyty wystarczyły.Asekuracja liną była kilka razy potrzebna do przechodzenia stromych płatów ,ale nie lotna ,bo zza skały ,raz czekana (to był ten jedyny przypadek ,gdy się przydały ,ale i warunki były wyjątkowe). Uważam ,że braku wyobraźni nie można pokrywać ilością i jakością sprzętu ,bo taki obwieszony zelazem ,jak nie będzie myslał ,to w końcu odpadnie podczas przepinania ,albo zleci z progu Zmarzłego Stawu ,albo zabłądzi na Małołączniaku ,albo trafi go piorun na Giewoncie i nic mu ten szpej nie pomoże
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Post autor: chief »

dagomar pisze:jedna uwaga ,na szlakach takich trawersów ,które trzeba robić z asekuracją ,nie ma chyba
może dla Ciebie, ale pewna część turystów, a zwłaszcza turystek, zamiast iść z partnerem roztrzęsiona, to po prostu przyasekurować i psycha inna :)
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

Iwona pisze:zapytam zatem: gdzie mniej więcej chciałbyś się asekurować? Gdzie Twoim zdaniem jest to konieczne (łańcucha brak) Zakładam,że mówimy o dostępnych trasach,a nie lewiznach?
może nie lewizny a może ;)
ale faktycznie nie chodzi mi o znakowane szlaki
na taki Durny bez liny
a na Galeryjce pod Chłopkiem przy trudnych, niespodziewanych warunkach (lód czy śnieg) warto by było się asekurować, do Bańdziocha troszkę daleko
asekuracja to czasem konieczność a czasem komfort psychiczny
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

tomek.l pisze:a na Galeryjce pod Chłopkiem przy trudnych, niespodziewanych warunkach (lód czy śnieg) warto by było się asekurować
Byłoby warto, ale wymagałoby to założenia porządnego stanowiska.
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

no i właśnie dlatego trzeba się tego nauczyć
i albo ktoś to zrobi na kursie skałkowym
albo ktoś kto się na tym zna go tego nauczy
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

dagomar napisał:
(-)Chłopek niech zostanie tym jedynym wyzwaniem ,bo jak go zaporęczujemy (a to jedeny szlak ,gdzie dołożenie ubezpieczeń mogło by byc zasadne) ,to co prawda będzie bezpieczniej ,ale już bez tego dreszczyku i adrenalinki ,która stanowi przecież integralną część doznań podczas tatrzańskiej wędrówki.
- nie chciałabym,żeby kiedykolwiek oporęczowano ten szlak bo to jeden z nielicznych szlaków nieczęsto uczęszczanych. W każdym razie ilekroc byłam na Przełęczy to nigdy nie było na szlaku wielu turystów, najwyżej 2,3 osoby...Bardzo lubię ten szlak. Uważam go za jeden z ciekawszych w Tatrach z kilku względów. Może przez ten brak zabezpieczeń trochę odstrasza lub też z jakiś względów nie jest zbyt modny? W każdym razie niech bedzie jak jest....
Modny jest natomiast Zawrat i Kościelec....i na okupowanych szlakach często słyszy się uwagi o niewystarczającym zabezpieczeniu...Osobiście nie wyobrażam sobie jeszcze większego "doszpejowania" szlaków żelastwem. Uważam natomiast,że powinno się dbać o stan techniczny tych, które są...Bo kto wie ile lat ma wyrwany łańcuch w Żlebie Drege'a?
Pozdrawiam
Izabela
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Post autor: chief »

Izabela pisze:Bardzo lubię ten szlak. Uważam go za jeden z ciekawszych w Tatrach
jooo, jooo ;)

Izabela pisze:Bo kto wie ile lat ma wyrwany łańcuch w Żlebie Drege'a?
nonono, widzę, że z Izabeli jest niezła ekstremalistka :D
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Izabela pisze:ile lat ma wyrwany łańcuch w Żlebie Drege'a?
byłem tam ostatnio chyba 6 lub 7lat temu i był wyrwany
Ciekawe też ,czy naprawiono podobny ,zwisający smętnie jednym końcem na Świnicy ?. Je go złapałem sobie lekko i wybierałem ,jak żeglarz kotwicę przed tsunami ,na szczęście drugi koniec tkwił mocno. Od tamtej pory łańcuchy traktuję z niedowierzaniem jako asekurację dodatkową ,nigdy do końca pewną
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

chiefie, a to dlaczego? Przecież idzie o temat zabezpieczeń a nie o jednym miejscu czy okolicy tychże....Wiem gdzie jest Żleb Drege'a - jeśli o to Ci idzie. Ale miło mi że masz poczucie humoru :)
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Post autor: chief »

Izabela pisze:Wiem gdzie jest Żleb Drege'a - jeśli o to Ci idzie. Ale miło mi że masz poczucie humoru
turysta nazwę tu sobie zakoduje
i potem w lecie w Drege'a się wpakuje
a byli tacy, co już to zrobili
i chyba raczej tego nie przeżyli
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

chiefie :) a znasz jakieś pochodne jeszcze wierszyki np. o Orlej Perci i Kościelcu ? Też sie mogą turyście przydać :)
Mnie ten o żlebie już się przydał - skopiowałam go sobie - ku pamięci! :)
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

dagomar napisał:
Ciekawe też ,czy naprawiono podobny ,zwisający smętnie jednym końcem na Świnicy ?.
- w zeszłym roku byłam na Świnicy, szlakiem od Zawratu,ale nie zwrociłam uwagi na stan łańcuchów,bo całą ją zaprzątał tłum ludzi i to żeby mnie w przepaść nie stącili....to kołysanie łańcuchów było nieznośne i jak mogłam to ich unikałam. Zdjęcie z tego horroru jest gdzieś na forum
Pozdrawiam :)
Izunia
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Rozmawiamy o Kulczyńskim?....bo ciut się gubię w domysłach ;) :P
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Iwona pisze: to zapytajmy wprost: załóżmy,że zdobycie sprzętu to kwestia 50-100zł (odrzucamy tym samym wymówki finansowe),kto zatem z forumowiczów jest gotów nabyć szpej i będzie go nosił - czuł się dzięki niemu bezpieczniej?
No to ja ci odpowiem: mało kto. Bo mało komu by się chciało to targać, a tym bardziej używać. Bo mało kto się asekuruje, więc ludzie nie chcieliby się narażać na głupie komentarze, jeśli byliby jedynymi, którzy to robią. No i także dlatego że nie wiedzą jak użyć tej lonży czy innego sprzętu. Bo na większości szlaków i w większości sytuacji byłby to ekwipunek niepotrzebny. Ogólnie dlatego, że ludzie są leniwi.
ODPOWIEDZ