mówiąc wspinaczki masz na mysli szlaki? czy cos wiecej ??madziara pisze:wspinaczki
Ludzie! Nie śmiećcie w górach!!!
-
Widmo Brockenu
-

- Posty: 302
- Rejestracja: pn 13 paź, 2003
- Kontakt:
Jerry przykro, ze nie skojarzylesjerry pisze:agattka
Nie musisz rzucac ... ale jest i na to sposob ... zawsze mozesz przy sobie nosic taka mini puszke (np. po cukierkach) szczelnie zamykaną ... jesli dobrze kojarze to ktos z forum tak wlasnie robi .... ale nie kojarze juz kto.
zazdroszczac niepalacym i pozdrawiajac wszystkich "wspólnalogowców" ,
Zbyszko
Ja juz postanowilam- do konca wrzesnia musze definitywnie rzucic. Wtedy nie bedzie problemu z niedopalkami. Musze Wam powiedziec, ze gory sa na to niezlym lekarstwem - statystyki spalonych papierosow zlecialy na leb :brawo: Myslenie o "dymku" schodzi na daaaaaalszy plan. W koncu liczy sie co innego.... palic to ja sobie moge w domku.... pozdrawiam wspolnalogowcow 
hej jerry no jasne że szlaki
świetnie się czułam wchodząc pod górę - to chyba jest wspinaczka? no nie? :tiaaa: No i wiadomo że szlakami sie chodzi Są wystarczająco trudne a bezpieczne Takie wędrówki są prawdziwą przyjemnością i chce żeby taką pozostały więc lepiej nie zbaczać ze szlaku
A miałeś na myśłi wspinaczkę skałkową? taką z linami i hakami? 
hej Agattka rzucaj fajki!!! dechu ci będzie brakować gdy będziesz chciała szczyty zdobywać
wiem że to nie łatwe ja w sumie też popalam mniej lub więcej ale w górach nie paliłam - głodu nie miałam i jakoś tak chce to utrzymać chociaż przyznam że w tym momencie to mi sie chce zapalić ale sie nie dam! jade do kumpeli która nie pali
Powodzenia!
Zapewne tak było, bo przez wspinaczkę określa się wspinanie na tatrzańskie ściany (niekoniecznie szczyty) "z liną i hakami" poza szlakiem. Łażenie po szlaku to zwykłe wędrowaniemadziara pisze:A miałeś na myśłi wspinaczkę skałkową? taką z linami i hakami?
Możesz skasować swój post, czyż nie?madziara pisze:hmm czemu mi sie dwa razy wysłało?? no nic nie chciałam sie powtarzać sorry
MiG
O tak madziara.
Wspinałem się na sztucznych ścianach przez 1,5 roku i nie ma to nic wspólnego z wędrówkami pieszymi, trekkingiem. Nawet OP umywa się jeżeli chodzi o poziom trudności. Nawet stosunkowo łatwa ściana wspinaczkowa ( 3 ) wymaga dużo większego nakładu sił (szczególnie palców) niż OP.
pozdr
Adamires
_____________
"Kto idzie w góry, musi podjąć się wysiłku.
Ale z wysiłku przychodzi siła,
a z poczucia siły rodzi się przyjemność."
Wspinałem się na sztucznych ścianach przez 1,5 roku i nie ma to nic wspólnego z wędrówkami pieszymi, trekkingiem. Nawet OP umywa się jeżeli chodzi o poziom trudności. Nawet stosunkowo łatwa ściana wspinaczkowa ( 3 ) wymaga dużo większego nakładu sił (szczególnie palców) niż OP.
pozdr
Adamires
_____________
"Kto idzie w góry, musi podjąć się wysiłku.
Ale z wysiłku przychodzi siła,
a z poczucia siły rodzi się przyjemność."
MiG pisze:Możesz skasować swój post, czyż nie?
no i faktycznie pojęcia mogłam pomylić, to, że weszłam na szczyt wcale sie nie = z tym, że się na niego wspięłam
Skoro taternicy (ci od lin, karabinków, uprzęży i magnezji) nazywają swoje trawersy i rynny "drogami", to czemu my górsy wędrowcy nie mielibyśmy mówić o naszych trasach per "wspinaczka"?

Ostatnio zmieniony pt 20 sie, 2004 przez Mariusz, łącznie zmieniany 2 razy.
pst :ciii: Adamires sorry, ja wiem, że moge sie wydać troche nierozgarnięta w tym temacie ale co to jest OP? Wole sie zapytać w końcu: "kto pyta nie błądzi":)Adamires pisze:Nawet OP umywa się
Drogie jest takie szkolenie w wspinaczce skałkowej? Ciekawe czy w Lublinie jest coś takiego? Poszukam
Narazicho
Madziara
Jako że Adamiresa chwilowo nie ma, to odpowiem:
OP - Orla Perć, czyli czerwony szlak od Zawratu po Krzyżne, ubezpiczony klamrami, łańcuchami i drabinkami, najtrudniejszy technicznie w całych tatrach.
Przykładowe ceny kursów ("W pionie"):
3 dni, podstawy, Jura - 350 zł
6 dni, zasadniczy, Jura - 590 zł do 650 zł
14 dni, taternicki, Tatry - 1800 zł
Ja chodziłem do tej szkółki: www.alpinizm.com.pl
A przez płot była ta: http://wpionie.home.pl/
OP - Orla Perć, czyli czerwony szlak od Zawratu po Krzyżne, ubezpiczony klamrami, łańcuchami i drabinkami, najtrudniejszy technicznie w całych tatrach.
Przykładowe ceny kursów ("W pionie"):
3 dni, podstawy, Jura - 350 zł
6 dni, zasadniczy, Jura - 590 zł do 650 zł
14 dni, taternicki, Tatry - 1800 zł
Ja chodziłem do tej szkółki: www.alpinizm.com.pl
A przez płot była ta: http://wpionie.home.pl/
Ostatnio zmieniony pt 20 sie, 2004 przez Mariusz, łącznie zmieniany 1 raz.
Agattka tak trzymać :brawo: chociaż uważaj bo ja się najbardziej rozpaliłam właśnie na studiach. Co śmieszne do dzisiaj mamy z koleżanką ze studiów taki wredny nawyk (ona nie pali nałogowo) że jak sie widzimy to automatycznie idziemy kupować fajki bo nam sie wspólne kucie
przypomina. Na szczęście coraz żadziej się nam to zdarza bo gdy zaszła w ciąże tośmy obie nie paliły (no, ja prawie) i teraz to gdy organizujemy zjazdy ludzi z roku to kopcimy. Ale to raz do roku
Pozdrawiam i powodzenia życze (ja jeszcze nie paliłam)
Pozdrawiam i powodzenia życze (ja jeszcze nie paliłam)
Cześć
Zaznaczam - już na początku - że nadrabiam zaległości w nieprzeczytanych wątkach, z powodu nieobecności.
Co do śmiecenia w górach. W tym roku jak w żadnym innym zwracałem uwagę na ludzi, którzy to robią. Polowałem wręcz na nich, aby choć jednego-ą złapać na gorącym uczynku. Niestety - nic z tego. Widzę wyraźnie, że ta skórka od banana - w borowinie - została rzucona dopiero co. Podobnie rzecz miała się z papierkami, puszkami a nawet piersióweczkami. Jeszcze nie zakurzone, nie zdeptane, nie zmoczone przez deszcz. Doszedłem więc do wniosku, że ludzie doskonale wiedzą co robią - wyrzucając niepotrzebne im już rzeczy. Robią to skrycie. A wiecie przed kim się kryją? Przed nami właśnie. Oni dobrze wiedzą, że przyłapani narażą się na ciche pouczenie.... albo solidną wiązankę ciepłych słów. Dzieci należy edukować w domu, w szkole, na koloniach, obozach, i.t.d. Dorośli?
Czego się Jaś nie nauczył - Jan nie będzie umiał.
Pozostaję więc chyba tylko "odstrzał".
Palenie na szlaku. Osobiście nie muszę się walić w piersi (ja tak uważam).
Jak już muszę zapalić - staram się to robić gdzieś na boku, nie przeszkadzając innym użytkownikom ścieżek, aby dym nie leciał w ich stronę. "Popielniczki" nie noszę z sobą, jednak każdy niedopałek jest skrzętnie ukryty w ziemi czy pod jakimś kamieniem. To tyle.
Do naszych palaczek. Dziewczyny - Agattka i Madziara weźcie rzućcie to
świńswo jak najszybciej w cholerę - będziecie jeszcze piękniejsze i..... zdrowsze. Wiola nie pali już 2,5 roku (30 miesięcy) i ma się dobrze. Dziś nie wyobraża sobie powrotu do tytoniowego nałogu.
Serdecznie pozdrawiam niepalących (większość zapewne) i tych co lubią
zmianę zawartości wdychanego powietrza.
Zaznaczam - już na początku - że nadrabiam zaległości w nieprzeczytanych wątkach, z powodu nieobecności.
Co do śmiecenia w górach. W tym roku jak w żadnym innym zwracałem uwagę na ludzi, którzy to robią. Polowałem wręcz na nich, aby choć jednego-ą złapać na gorącym uczynku. Niestety - nic z tego. Widzę wyraźnie, że ta skórka od banana - w borowinie - została rzucona dopiero co. Podobnie rzecz miała się z papierkami, puszkami a nawet piersióweczkami. Jeszcze nie zakurzone, nie zdeptane, nie zmoczone przez deszcz. Doszedłem więc do wniosku, że ludzie doskonale wiedzą co robią - wyrzucając niepotrzebne im już rzeczy. Robią to skrycie. A wiecie przed kim się kryją? Przed nami właśnie. Oni dobrze wiedzą, że przyłapani narażą się na ciche pouczenie.... albo solidną wiązankę ciepłych słów. Dzieci należy edukować w domu, w szkole, na koloniach, obozach, i.t.d. Dorośli?
Czego się Jaś nie nauczył - Jan nie będzie umiał.
Pozostaję więc chyba tylko "odstrzał".
Palenie na szlaku. Osobiście nie muszę się walić w piersi (ja tak uważam).
Jak już muszę zapalić - staram się to robić gdzieś na boku, nie przeszkadzając innym użytkownikom ścieżek, aby dym nie leciał w ich stronę. "Popielniczki" nie noszę z sobą, jednak każdy niedopałek jest skrzętnie ukryty w ziemi czy pod jakimś kamieniem. To tyle.
Do naszych palaczek. Dziewczyny - Agattka i Madziara weźcie rzućcie to
świńswo jak najszybciej w cholerę - będziecie jeszcze piękniejsze i..... zdrowsze. Wiola nie pali już 2,5 roku (30 miesięcy) i ma się dobrze. Dziś nie wyobraża sobie powrotu do tytoniowego nałogu.
Serdecznie pozdrawiam niepalących (większość zapewne) i tych co lubią
Okazuje się, że nawet zapach drobniutkich okruszków chleba, wafelków, czekolady potrafią przyciągnąć niedźwiedzie na szlak.jerry pisze:... okazuje sie ze wg autora artykulu, wszelkie wyrzucanie czesci 'organicznych' przyczynia sie do tego, ze niedzwiedzie grasuja w okolicach szlakow, bo sa pewne ze zawsze znajda cos do zarcia.
Tu biję się w piersi. O tym nie pomyślałem. Od następnego pobytu w Tatrach bedę jadał nad gazetą np., a resztki do woreczka i do plecaka.
Dodam jednak, że śmieci będę zostawiał (jak tylko nadarzy się okazja) w koszu, w schronisku. Nie będę ich nosił do domu. Wiecie dlaczego? Za tą ich drożyznę. Myślę szczególnie o MO. Podpadli mi na całej linii, lat temu kilka.






