osobista asekuracja

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

osobista asekuracja

Post autor: chief »

ciekaw jestem Waszych poglądów na zasady asekuracji w Tatrach, bynajmniej nie mam tu na myśli kotw, łańcuchów, drabinek, czy innego żelastwa, ale własny osobisty szpej.
Czy uważacie, że w Takich górach jak Tatry branie ze sobą kasku, lonży liny, uprzęży,... ma uzasadnienie, czy jest zwykłym przewrażliwieniem ?
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

przyznam się ,że 20m liny bywa przydatne nawet na turystycznej ścieżce (płaty lodu i.t.p.) szczególnie podczas opieki nad drugą osobą. Mam jeszcze czekan ,też bywał przydatny,choć rzadko . Ponieważ chodzę latem (późną wiosną) i w terenie raczej turystycznym , nie mam doświadczenia z innymi "przyrządami" .Raków,kasku ,szelek,karabinków i.t.p. nie posiadam.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

latem na Orlej Perci szła przede mną grupka Słowaków. Dziewczyna miała uprząż i lonżę i korzystała z tego na łańcuchach. Czas mieli niezły (wyruszali z Murowańca równo z nami, szli przez Świnicę a od Granatów już szlismy razem. Warunki były idealne, więc nie była ta lonża zbyt przydatna, ale przy oblodzeniu - czemu nie.

PS Poza tym można wtedy bezpiecznie iść nie dotykając łańcuchów.
PPS Widziałem też dziadka z lonżą na Nowym Zawracie - to już była jednak przesada.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

chief pisze:Czy uważacie, że w Takich górach jak Tatry branie ze sobą kasku, lonży liny, uprzęży,... ma uzasadnienie, czy jest zwykłym przewrażliwieniem ?
Jaki rodzaj turystyki masz dokładnie na myśli,bo zagadnienie można rozpatrywać bardzo szeroko...Domyślam się,że wspin pomijamy.Pytanie jednak,czy mowa też np. o zimowej Orlej?
Osobiście nie jest mi potrzebny w/w sprzęt w Tatrach, jednak nie widzę nic złego np. w asekurowaniu się lonżą na Orlej,jeśli ktoś czuje się przez to bezpieczniej lub dba w ten sposób o bezpieczeństwo swoich dorastających pociech.
Raki i czekan to moi przyjaciele zimą. Mam zamiar dorobić się też niezbędnika w postaci łopatki lawinowej i sądy. Pieps jest niestety bardzo drogi...
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Post autor: chief »

no może nie bardzo chodzi mi o zimę, bo osobiście uważam taki sprzęt jak lina z uprzężą w tym okresie za bardzo wskazany.
O wspinie też chyba nie muszę wspominać, (choć są tacy, co lubią na żywca)
Iwona pisze:Pytanie jednak,czy mowa też np. o zimowej Orlej?
tu chyba nawet nie ma dyskusji o posiadaniu takowego szpeju
Iwona pisze:Osobiście nie jest mi potrzebny w/w sprzęt w Tatrach
a co robisz np. przekraczając wiosenny, a często nawet letni twardy płat śniegu ?
Podczas przymrozków letnich widywałem szlak na Zawrat nieźle oblodzony, a jest na nim gdzie fruwać, no a jakie sceny przy tym tam bywały.

Czy przypadkiem w naszej mentalności nie czujemy się nieśmiertelni ?, czyli:
-mnie kamulec (w wyniku erozji) nie walnie,
-mnie się chwyt nie urwie,
-mnie nikt na wąskiej ścieżce nie popchnie,
-na mnie nikt nie spadnie,
-nie zerwie się łańcuch, gdy akurat na nim wiszę
-nie zasłabnę tracąc równowagę
-nie pośliznę się na twardym płacie
-i cosik tam jeszcze...

po co w ogóle jest asekuracja, czy tylko dla tych "niepewnych" i strachliwych, czy może po to, aby zapobiec tragedii w sytuacjach nie przewidzianych
leo

-#5
Posty: 632
Rejestracja: ndz 06 lis, 2005
Lokalizacja: kraków, okolice

Post autor: leo »

Iwona pisze:Raki i czekan to moi przyjaciele zimą
oj czasami (hm..nawet nie czasami a prawie zawsze) wiosną.. ;) i to nawet niezbyt wczesną się przydają
w maju wysoko jeszcze całkiem dużo sniegu lezy i są często zimowe warunki..
w czerwcu także się zdarzy ;)
..ale za to nasze "jedyne o charakterze alpejskim góry" (jak pisał Paryski) kochamy :)
Dorian

-#5
Posty: 995
Rejestracja: ndz 31 paź, 2004
Lokalizacja: Jaworzno

Post autor: Dorian »

Chief co to znaczy " w takich górach jak Tatry" :?
Moim zdaniem to takie same góry jak każde inne i nic im nie brakuje żeby się zabić. No bo co to za różnica czy się spada z 3000 czy 4000m na powiedzmy 2000m, lub 2000 czy 2500m na powiedzmy 1500m jak w Tatrach. W Dolomitach na mniej wymagających trasach są porobione ferraty niż nasza Orla i nikt tam jakos sie nie dziwi jak widzi ludzi którzy się ubezpieczają tylko w polsce jakoś nie może to trafić do ludzi.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

chief pisze:a co robisz np. przekraczając wiosenny, a często nawet letni twardy płat śniegu ?
w maju zabieram raki i czekan
chief pisze:Podczas przymrozków letnich widywałem szlak na Zawrat nieźle oblodzony, a jest na nim gdzie fruwać,
kiedy czuję się niepewnie robię wycof ;) Nie chodzę po górach za wszelką cenę.
chief pisze:Czy przypadkiem w naszej mentalności nie czujemy się nieśmiertelni
W moim przypadku to nie tak.Zwyczajnie staram się chodzić bezpiecznie.
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Post autor: chief »

Dorian pisze:Chief co to znaczy " w takich górach jak Tatry"
no nasze najtrudniejsze szlaki przy większości ferrat, to raczej technicznie nie są problematyczne.
Np. Alpach są lodowce, większa wysokość...różnic trochę jest, poza tym nie wszyscy znają inne góry wyższe, a Tatry przeważnie tak.
Dorian pisze:W Dolomitach na mniej wymagających trasach są porobione ferraty niż nasza Orla i nikt tam jakos sie nie dziwi jak widzi ludzi którzy się ubezpieczają tylko w polsce jakoś nie może to trafić do ludzi.
np przeca po to rozpoczołem ten temat ;)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Dorian pisze:W Dolomitach na mniej wymagających trasach są porobione ferraty niż nasza Orla i nikt tam jakos sie nie dziwi jak widzi ludzi którzy się ubezpieczają tylko w polsce jakoś nie może to trafić do ludzi.
ale u nas praktycznie tylko Orla jest. Nie sądzę,żeby ktoś kupował drogi szpej na jedno-dwudniowe przejście tym szlakiem. :think: Swoją drogą ciekawe jaki % wypadków sezonowo trafia się w takich Dolomitach, w stosunku do Tatr ? :think:
Dorian

-#5
Posty: 995
Rejestracja: ndz 31 paź, 2004
Lokalizacja: Jaworzno

Post autor: Dorian »

Iwona pisze:Swoją drogą ciekawe jaki % wypadków sezonowo trafia się w takich Dolomitach, w stosunku do Tatr ?
Coś zdaje mi się że dużo mniej :think:
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Post autor: chief »

Iwona pisze:kiedy czuję się niepewnie robię wycof
spoko, ale często mając np. lonże, wepniesz się do łańcucha (wiem , wiem, że one nie do tego, ale z braku laku), partner Cię przyasekuruje i możesz iść dalej, zamiast robić wycof.
Iwona pisze:W moim przypadku to nie tak.Zwyczajnie staram się chodzić bezpiecznie.
hmm, czasem trza zaryzykować, troszkę adrenalinki też się przydaje ;)
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Post autor: chief »

Iwona pisze:ale u nas praktycznie tylko Orla jest
???
-a grań Tatr Rohackich od Jamnickiej Przeł. po Banówkę ?
-a Czerwona Ławka ?
-a Rohatka ?
-a Przeł. pod Chłopkiem ?
-a Rysy ?
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

chief pisze:Czy uważacie, że w Takich górach jak Tatry branie ze sobą kasku, lonży liny, uprzęży,... ma uzasadnienie, czy jest zwykłym przewrażliwieniem ?
gdyby nie było uzasadnienia to przewodnicy nie brali by tego ze sobą
a zwykli turyści się nie asekurują ponieważ
1. nie mają sprzętu
2. nie wiedzą jak się to robi
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

gadałem raz w schronisku z jednym dziadkiem (ten od snowboardu ;) i mówił mi, że zawsze ma ze soba 10 metrów liny i 10 metrów repa - przydaje mu się n na szlaku na przełęcz pod Chłopkiem (na klamrach)
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Post autor: chief »

tomek.l pisze:a zwykli turyści się nie asekurują ponieważ
1. nie mają sprzętu
2. nie wiedzą jak się to robi
to wszystko kwestia edukacji.

Oczywiście nie bierzcie mnie za kolesia, który proponuje łazić po Tatrach poobwieszanym lonżami, karabinkami, repami itp...nie, nie mnie chodzi o to, czy nie warto mieć tego w plecaku, aby przy odpowiednim "problemie" tego użyć.
Tak samo, jak nosimy apteczkę, czy latarkę, to czy nie powinniśmy tez dla "zasady" nosić trochę szpeju do asekuracji ?
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

chief pisze:czy nie warto mieć tego w plecaku, aby przy odpowiednim "problemie" tego użyć.
to zapytajmy wprost: załóżmy,że zdobycie sprzętu to kwestia 50-100zł (odrzucamy tym samym wymówki finansowe),kto zatem z forumowiczów jest gotów nabyć szpej i będzie go nosił - czuł się dzięki niemu bezpieczniej?
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Iwona pisze:załóżmy,że zdobycie sprzętu to kwestia 50-100zł (odrzucamy tym samym wymówki finansowe),kto zatem z forumowiczów jest gotów nabyć szpej i będzie go nosił - czuł się dzięki niemu bezpieczniej?
Podejrzewam, że prawie każdy z wyjątkiem kilku hardcore'owców. No i tomtoma, o ile go znam. Choć zaznaczam - wszystko zależy od warunków - jeśli pogoda jak drut, śniegu nawet w najciemniejszych dolinach nie uświadczysz a co to lód to nikt nie pamięta (taką pogodę ja miałem na Orlej) to sens użycia jest tylko teoretyczny.
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

ja
bo są miejsca gdzie to się przydaje
tylko trzeba się podszkolić w asekuracji, ale to mam nadzieje niedługo nadrobić na jakiś indywidualych kursach
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Post autor: chief »

Iwona pisze:kto zatem z forumowiczów jest gotów nabyć szpej i będzie go nosił - czuł się dzięki niemu bezpieczniej?
a ile osób by nie poleciało z rejonu Małego Koziego do Żydowskiego Żlebu (Honoratki), gdyby miało lonże ?

Nie przesadzajmy z tymi szkoleniami. Owszem są dobre, ale do samego użycia lonży zbyteczne. Czy aby zawiązać buta, tez musimy iść na kurs ?
ODPOWIEDZ